ZADOMOWIENIE                                                                                                         

 

 

   mój dom    

 

 

 

 

 

 

      wrzesień 2020

 

 
 
 

 


                15 WRZEŚNIA          /

          LIPIEC                /

         KONTAKT    

Darmowy licznik odwiedzin


 

W SZWECJI TO NIE POLITYCY PODEJMUJĄ MEDYCZNE DECYZJE 

 

W "Financial Times" ukazała się analiza, pokazująca, jak szwedzki model walki z koronawirusem sprawdził się w tym kraju. Strategia epidemiologa Tegnella wydaje się zdawać swój egzamin. W całej Europie liczba zakażeń znów zaczęła rosnąć, tymczasem w Szwecji utrzymuje się ona na niskim poziomie.

 

 

"Nie można w nieskończoność zamykać i otwierać szkół, restauracji i innych miejsc, w których pracują ludzie. To będzie katastrofa." mówił Tegnell

 

W Szwecji to nie politycy podejmują ważne decyzje. Dzięki temu są one podejmowane na podstawie najlepszej dostępnej wiedzy. „Maseczki to łatwe rozwiązanie, a ja jestem głęboko nieufny wobec łatwych rozwiązań złożonych problemów”. Na razie Szwecja wychodzi z niej obronną ręką. Dopiero za kilka lat będzie można ocenić jakie sukcesy i porażki miały strategie przyjęte przez poszczególne państwa

 

Tak pisałem na ten temat w kwietniu:

 

 

 

 

 

HAMNOYA

wioska rybacka na północy Norwegii.

Hamn znaczy port stąd Kopenhamn (Kopenhaga) to port kupiecki,

 

 

PORT

W starożytnej Grecji "portos" oznaczało przejście pomiędzy górskimi skałami. Jeszcze wcześniej, w języku indoeuropejskim, na każde wędrowanie mówiono "per". Natomiast przeniesione na morze, znaczyło drogę między rafami do zatoki. Gdy znów wróciło na ląd jako "port", użyto je na wiele różnych sposobów.

Na przykład: portal kościelny lub internetowy, portfolio, portfel, porto (wino), port-lewa strona statku lub samolotu, Portugalia, transport, raport, eksport, import...

Nasze "portki" też noszą ten szlachetny rdzeń.

"A port" rozumieją nawet psy.

 

 

 

 

 

NOWE KOLORY NA BALKONIE

 

 

 

 

 

 

 

 

CZASY SĄ MITYCZNE

 

Sprawy naszych dni są nieskończenie ważniejsze niż te, z którymi dotychczas żył człowiek.

Znów nadszedł czas mityczny.

Dlaczego?

Ponieważ od naszych działań zależy istnienie całej planety Ziemi.

 

W Himalajach pokrywa lodowcowa traci nawet metr grubości w ciągu jednego roku a stamtąd wypływa kilka wielkich rzek utrzymujących przy życiu miliardy ludzi. Teraz wody jest tam coraz więcej co powoduje powodzie, ale jej zapasy zamrożone w lodzie i śniegu się kurczą.

Co będzie gdy lodowce znikną i rzeki wyschną?

 


FOTO ze stacji kosmicznej. Himalaje, początek rzek.

 

 

 

 

JAK PACHNIE DESZCZ?

 

Przeciętna chmura o rozmiarach 1 km sześciennego to milion litrów wody i waży tyle co 100 słoni.

W jaki więc sposób utrzymuje się w powietrzu?

 

Z BALKONU

 

Chmura składa się z mikroskopijnych kropelek o średnicy najwyżej kilkudziesięciu mikrometrów (tysięcznych części milimetra), które unoszą się jak pyłki. W jej metrze sześciennym jest tylko 1 gram wody. Na dodatek, gdy para wodna się skrapla, oddaje ciepło, dlatego chmura ma wyższą temperaturę niż otoczenie i leci jak balon.

Gdy jednak milion takich drobin połączy się w jedną milimetrową kroplę wtedy zaczynają one spadać w dół. Mają kształt piłeczek pingpongowych, natomiast u większych od spodu powstaje wgłębienie a góra się wybrzusza i przypominają muffinkę. Największe rozpłaszczają się jak spadochron i dzielą na kilka mniejszych. Nigdy nie są podobne do łez.

 

Uderzając o suchą ziemię uwalniają z niej oleje wytwarzane przez rośliny i bakterie glebowe, dlatego deszcz pachnie. Zapach ten można wyczuć już z daleka gdy tylko zbliża się burza. Nazwano go petrichorem.

"Petra" po grecku oznacza kamień a "ichor" - krew bogów a więc jest to boski płyn z kamienia.

Dla Hindusów woda jest napojem bogów a rzeka Ganges niesie życiodajny nektar święty i czysty.

 

WIĘCEJ: Simon King i Clare Nasir, Jak pachnie deszcz?

100 pytań na temat zadziwiających zjawisk pogodowych.  

 

OPOWIADANIE Torgny Lingren: http://www.antoniorzech.eu/WODA.htm

 

 

 

 

 

 

Z BALKONU

Białe światło w samym środku obrazu, to Kopiec Kościuszki.

Podświetlony, zwykle jest wyraźnie widoczny, ale w tę noc mgła zamieniła go w UFO,

lub dysk naszej galaktyki, Drogi Mlecznej.

 

 

 

 

 

NIKT NIE WIE JAK TO DZIAŁA?

 

AlexNet to system rozpoznawania obrazów. Prawidłowo zgadł, że na zdjęciach niżej, po lewej stronie jest samochód i świątynia, ale wystarczyło mu zmienić niektóre piksele widoczne między zdjęciami, by ten sam samochód i tę samą świątynię odczytał jako strusia. My nie dostrzeżemy żadnej różnicy między obrazkami po lewej i prawej stronie.

 

 

 

Na tych trzech obrazkach AlexNet widzi 1- drozda, 2- geparda i 3- pancernika:

 

Dlaczego? Bo tak się sam nauczył.

Informatycy napisali program do klasyfikacji danych a następnie dali mu ogromną ilość zdjęć tych trzech zwierząt i on sam się nauczył je odróżniać. Jak to zrobił, tego nie wie nikt.

Ali Rahimi, guru od sieci neuronowych powiedział "uczenie maszynowe stało się alchemią...wielu projektantów używa technologii, której tak naprawdę nie rozumie".

 

Do tej pory ludzie budowali maszyny, których działanie przy pewnym wysiłku można było zrozumieć. Tu mamy przykład, że człowiek wymyślił coś, co przekracza jego zdolność pojmowania.

 

Przypomina mi to, co czytałem o kwantach. Poruszają się chaotycznie a tworzą cały nasz świat.

 

 

 

 

 

 


                    30 SIERPNIA         /

          LIPIEC                 /

            KONTAKT    

Darmowy licznik odwiedzin


 

NA BALKONIE

 

WIĘCEJ   

 

 

 

 

 

GENIALNY TWÓRCA TEORII TOTALITARYZMU

 

Jak bardzo rozum jest bezsilny wobec politycznych wyborów, widać na przykładzie Platona.

 

Był uczniem Sokratesa, jednego z największych indywidualistów w dziejach, a poświęcił 570 stron "Państwa",

by zwalczać samodzielność posługując się przy tym imieniem swojego mistrza, różnymi sztuczkami retorycznymi i manipulacją, gdy na przykład indywidualizm łączy z egoizmem a altruizm ma być cechą kolektywu. "Zostałeś stworzony dla dobra całości, a nie całość dla dobra twego". To tak, jakby człowiek myślący na własną odpowiedzialność, nie mógł się poświęcić dla bliźnich, a grupy nigdy nie były samolubne.

 

Ludzi dzielił na lepszych i gorszych z urodzenia stąd "rządzić i kierować powinni mądrzy, a głupcy iść za nimi i ta zasada zgadza się z naturą".

 

Dziś humorystycznie brzmią jego wnioski, które wywiódł z przekonania, że kiedyś istniał wiek złoty (Hezjod) wszelka zaś zmiana prowadzi do upadku i chaosu (Heraklit). Dlatego człowiek został stworzony przez Boga a inne gatunki powstały przez korupcję i degenerację. I tak, tchórze i łajdacy zamienili się w kobiety, a ptaki pochodzą z ludzi zbyt niefrasobliwych, którzy nadmiernie polegali na swoich zmysłach. "Zwierzęta lądowe i dzikie zrodziły się z takich, co to nie posługują się wcale filozofią", zaś ryby i ostrygi "wywodzą się od najgłupszych ignorantów". Ewolucja wspak.

 

Platon mieszkał w Atenach, gdzie Perykles wprowadził demokrację, gdzie powstał ruch przeciw niewolnictwu: Hippiasz, Eurypides, Alkidamas, który napisał: "Bóg stworzył wszystkich ludzi równymi sobie: nikt nie jest niewolnikiem z natury". Autor "Dialogów" jednak podziwiał ustrój panujący w Sparcie, w którym każdy całe życie był przypisany do jednej i tej samej odrębnej kasty.

 

Szukając usprawiedliwienia tej klęski wybitnego intelektu, można wskazać na jego arystokratyczne pochodzenie (ojciec z rodu mitycznego króla Kadrosa a matka od samego Solona), na tragiczne doświadczenia podczas chaosu wojny peloponeskiej, nieudane próby stworzenia idealnego ustroju na Sycylii, przynajmniej dziewięciu z jego uczniów było tyranami a w walce o władzę nie cofali się przed morderstwem, i być może najważniejsze: to właśnie demokraci skazali na śmierć jego nauczyciela, Sokratesa.

 

WIĘCEJ: Karl Popper, Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, dwa tomy 2010   

PS.

MOWA POGRZEBOWA PERYKLESA

ku czci Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej 431-404 p.n.e. (wybór zdań).

 

Nasz ustrój działa na korzyść wielu, a nie na korzyść nielicznych: dlatego nazywa się demokracją.

Prawo zapewnia równą sprawiedliwość dla wszystkich w ich sprawach prywatnych,

ale nie ignoruje postulatów doskonałości.

 

Wolność, jaką się cieszymy, rozciąga się na nasze życie codzienne; nie jesteśmy podejrzliwi w stosunku do drugiego i nie ganimy sąsiada, jeśli woli iść własną drogą. Ale ta wolność nie prowadzi nas do bezprawia.

 

Nauczono nas niezapominania o obowiązku obrony pokrzywdzonych.

Bieda nie jest u nas powodem do wstydu, uważamy jednak za wstyd, gdy ktoś nie stara się uniknąć biedy.

Nasze miasto jest otwarte dla świata; nigdy nie wypędzamy cudzoziemców.

 

Człowieka, który nie interesuje się sprawami państwa, uznajemy nie tyle za szkodnika, ile za bezużytecznego; i choć tylko nieliczni mogą się zajmować polityką, wszyscy jesteśmy zdolni ją oceniać.

 

Ateńczyk uczy się rozwijania w sobie wszechstronności, gotowości w potrzebie i polegania na sobie samym.

 

 

 

 

 

 

 W NIEBO WZIĘCIE

 

...biało-czerwone portulaki?     

 

Niepokalane poczęcie mówi nam, że było to poczęcie bez grzechu, ale nie bez stosunku seksualnego. Maria drażni niektóre kobiety, bo była i jest używana do tego, by je kontrolować. Kobieta jako taka jest wystarczająca, by pośredniczyć między stworzeniem a Bogiem. Żaden mężczyzna nie miał ostatecznego słowa przy poczęciu Jezusa. Dlaczego historia, w której kobiety głoszą Dobrą Nowinę zarówno o wcieleniu, jak i zmartwychwstaniu, została przejęta przez mężczyzn uciszających kobiety? Zgoda na życie w pełni, której nam odmawiają, została już dana przez Boga. Zawsze będzie symbolem wyzwolenia.

 

Świat jest cierpiący, pełen przemocy i krwawy. Przemoc jest w każdym z nas i w każdym z nas jest coś, co może ją wyzwolić. Nie oszukujmy się. chrześcijaństwo opowiada o upadku, stracie, zbawieniu – ale nie o perfekcyjności. Chcemy, by Bóg przychodził do religijnego resortu dla klasy wyższej?

 

Lourdes jest dla mnie rajem na ziemi.  Bóg bierze nas do siebie z naszym ciałem i zabałaganioną historią. Uznajemy, że ciało jest w Bogu. Doktryna o zmartwychwstaniu mówi o materialności w Bogu, w którą dziś, w erze mechaniki kwantowej, nie tak trudno uwierzyć, bo wiemy, że ciało to nie solidna materia. Ciało jest wibrującym ruchem cząsteczek, którego nie umiemy dostrzec. Dlaczego ciężko wierzyć w zmartwychwstanie, skoro nauka mówi nam, że świat jest czymś ponad nasze zrozumienie?

 

WIĘCEJ: Tina Beattie, Kwiaty też będą w niebie.Tygodnik Powszechny nr 33

"https://www.facebook.com/plugins/post.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fantoni.orzech.

31%2Fposts%2F161803215510340&width=500"

 

 

 

 

 


                    15 SIERPNIA         /

          LIPIEC                 /

            KONTAKT    

Darmowy licznik odwiedzin


 

DLACZEGO DAJEMY SIĘ NABIĆ W BUTELKĘ?

 

Jak wiadomo, ludzie mogą się organizować w trzy różne systemy społeczne: dyktaturę, demokrację i anarchię. U Poppera - zob. niżej TRZY ŚWIATY - znalazłem fizyczny przykład na ten drugi sposób. Powietrze w stanie wolnym zachowuje się chaotycznie, cząsteczki poruszają się przypadkowo jak obywatele kraju, w którym panuje anarchia.

Z drugiej strony, na przykład w pustej butelce, drobiny powietrza mogą poruszać się w ściśle ustalonych granicach, którymi są jej ściany.

 

Czy można znaleźć dwa podsystemy fizyczne, z których każdy jest swobodną "chmurą", ale zarazem się wzajemnie kontrolują?

Takim modelem jest bańka mydlana.

Marlenka pomarańczowa, Ula w paski      

 

Bez powietrza jej błona byłaby tylko kroplą wody, z kolei błona nadaje kształt i bez niej powietrze rozproszyłoby się i przestało istnieć jako system. Jej ścianki absorbują też ciepło, dlatego zamknięty wewnątrz gaz może się rozprężyć, utrzymując całość nad ziemią. Czyli, jest to system otwarty.

 

W demokracji taką błoną, chroniącą ludzi przed chaosem, są prawa. Przyjęte dobrowolnie i zmieniane przez obywateli, wraz z nimi stanowią dwa systemy zwrotne, które się wzajemnie regulują. Historia uczy, że demokrację można zniszczyć tak łatwo jak przekłuć bańkę mydlaną, wtedy zapanuje chaos i, aby temu zaradzić, ludzie dają się nabić w butelkę.

 

 

 

 

 

TRZY ŚWIATY

 

Na naszym świecie istnieje kilka światów. Powszechna jest wiara w "tamten świat", ale również na "tym świecie" odkrywano inne światy. Chyba najbardziej znanym jest świat idei Platona a w nim na przykład idea trójkąta raz odkryta i opisana, będzie istnieć zawsze.

 

Współcześnie teorię trzech światów wprowadził Karl Popper.

Do pierwszego świata należą przedmioty fizyczne, wszystko to, co nas otacza.

Drugim światem jest tak zwane życie wewnętrzne to, co czujemy, przeżywamy, czy sądzimy.

I trzeci świat, a więc wytwory naszych myśli, teorie naukowe, dzieła literackie, zasady prawne i wiele innych konstruktów językowch, które trwają niezależnie od nas.

 

Najczęściej nie odróżniamy świata drugiego od trzeciego. Gdy dochodzi do różnicy zdań, dyskusji, lub polemiki, opieramy się jedynie na tym drugim, czyli na własnych przekonaniach i dlatego trudno o racjonalne porozumienie.

Popper najwięcej uwagi poświęca światu trzeciemu. Dzięki niemu możemy coraz bardziej zbliżać się do prawdy i udało się wyeliminować wiele dramatów, chorób i cierpień.

 

 

PRZYKŁAD:

Człowiek pierwotny każdego dnia widział jak słońce wschodzi z jednej strony i zachodzi po przeciwnej. Wyjaśniał to pojęciami znanymi mu z doświadczenia, czyli wieczorem słońce umiera i znów rodzi się o świcie.

Gdy przekonano się, że Ziemia nie jest płaska, tylko jako kula unosi się w przestrzeni, nasza gwiazda miała krążyć wokół niej. W XVI wieku, w Polsce powstała chyba najbardziej rewolucyjna ("De revolutionibus...") myśl, iż to my lecimy w przestworzach. Newton obliczył dlaczego tak się dzieje: ponieważ jedne ciała przyciągają inne i Ziemia na uwięzi tej siły krąży jak kamień w rzemiennej procy. Od Arystotelesa wiedziano, że ciało się porusza gdy bezpośrednio działa nań jakaś siła, tymczasem grawitacja jest niewidoczna, więc sam jej odkrywca uważał, że istnieje ona tylko matematycznie. Einstein wskazał na jej fizyczne źródło: wszystkie ciała zakrzywiają otaczającą je przestrzeń i dlatego lecimy wokół Słońca jak na saneczkach w tunelu.

 

Mimo iż każda z tych teorii wyjaśniała powtarzające się a więc dobrze sprawdzone fakty, to jednak po jakimś czasie została zastąpiona przez nową, która ludziom współczesnym nie mieściła się w głowie. Wszystkie one zaistniały i trwają w autonomicznym trzecim świecie a człowiek był tu pośrednikiem między światem pierwszym i trzecim. Jaka będzie ta szósta?

 

Na tym polega każde poważne dochodzenie do prawdy. Nasze wypowiedzi winny być jak teorie w trzecim świecie i rozwiązywać problem na podstawie znanych nam faktów. Ale wtedy też wszystko co twierdzimy, może być zastąpione przez teorię szerszą, która obejmie więcej danych i postawi głębsze pytania.

Dlatego tak wielką wartość ma różnica zdań, czyli sprawdzanie, które twierdzenie wyjaśnia więcej faktów i broni się przed przeciwnymi argumentami.

 

PS.

"Uważam, że świadoma krytyczna postawa wobec własnych idei jest jedyną rzeczywiście ważną różnicą pomiędzy metoda Einsteina i ameby. Pozwala ona Einsteinowi odrzucać szybko setki hipotez jako niepoprawne przed zbadaniem jednej czy drugiej, jeżeli wydaje się, że zdołają wytrzymać poważną krytykę...

W przypadku ameby nie ma krytycznej postawy, więc mechanizmy doboru naturalnego eliminują błędną hipotezę wraz z amebą....Możemy powiedzieć, że krytyczna czy racjonalna metoda polega na tym, aby nasze hipotezy umierały zamiast nas: jest to przypadek ewolucji egzosomatycznej" 

 

Karl Popper, Wiedza obiektywna...s. 313, r. 1992      

 

 

 

 

 

 

NA BALKONIE - znów portulaka

 

 

Pochodzi z Brazylii a jej nazwa od łacińskiego słowa "portula" co znaczy drzwiczki a to dlatego, że na maleńkiej, podobnej do makówki torebce z nasionami, jest wieczko jak na dzbanku z herbatą. Nasionka ma mniejsze od biblijnych ziarenek gorczycy i dlatego długo trzeba czekać zanim wypuści najpierw cienką, czerwoną nitkę korzonka, później po bokach kilka białych włosków. Gdy jednak już się ukorzeni, jej tłuste makaroniki wpełzną w każdy wolny kąt.

 

I w tym niezwykłym miejscu znalazłem słowo, które śledzę już od dawna. W starożytnej Grecji, jako "portos" oznaczało przejście pomiędzy górskimi skałami. Jeszcze wcześniej, w języku indoeuropejskim, na każde wędrowanie mówiono "per". Natomiast przeniesione na morze, znaczyło drogę między rafami do zatoki. Gdy znów wróciło na ląd jako "port", użyto je na wiele różnych sposobów.

Na przykład: portal kościelny lub internetowy, portfolio, portfel, porto (wino), port-lewa strona statku lub samolotu, Portugalia, transport, raport, eksport, import...

Nasze "portki" też noszą ten szlachetny rdzeń.

"A port" rozumieją nawet psy.

 

 

 

 

 

PRZYRODA NIE ŚMIECI

 

Przyroda nie zna czegoś takiego jak śmieci. Wszystko wykorzystuje w obiegu zamkniętym. Gdy coś umiera, jest natychmiast zjadane przez coraz to mniejsze stworzenia aż w końcu znika pośród niewidocznych bakterii.

Pradawne odpady z drzew i zwierząt ukryte pod ziemią jako węgiel i ropa, czekały miliony lat aż pojawi się człowiek i je wykorzysta.

 

Dopiero on wynalazł rzeczy jednorazowego użytku. Jeszcze do niedawna ludzie wszystkie przedmioty wytwarzali z materiałów naturalnych takich jak kamień, drewno, skóry a one szybko znikały w naturze. Ponieważ użycie czegoś tylko raz jest bardzo wygodne, więc produkcja chusteczek, pieluch, naczyń, itp., rozwijała się lawinowo i dziś wyraźnie widać, że doszliśmy do ściany. Złoża ropy naftowej, materiału z którego robi się plastik, zostaną wyczerpane w ciągu 50. lat a po morzach pływają wyspy z odpadów tworzywa sztucznego. Wielka Pacyficzna Plama Śmieci (śmierci) jest pięciokrotnie większa od Polski.

 

Tworzywo pierwotne jest jednak ciągle tak tanie, że zaledwie 9 procent plastiku pochodzi z recyklingu. Reszta jest składowana lub spalana, albo jedno i drugie jak w ubiegłym roku składowisko w Zgierzu, które podpalone płonęło przez cały tydzień.

 

                                                                                          spalarnia pod Krakowem

 

Do spalania trafiają odpady zmieszane. Metalowy chwytak podnosi je ze składowiska i na wysokości kilkunastu metrów wrzuca do pieca. Następnie spaliny trafiają do komory dopalania gdzie w temperaturze tysiąca stopni płoną po raz drugi. Stamtąd kierowane są do kotła, w którym ogrzewają wodę. Gorąca para w turbinie zamieniana jest w energię mechaniczną a z niej powstaje prąd.

 

Dalej spaliny ostrzykuje się wodą amoniakalną by zlikwidować tlenki azotu. Po schłodzeniu przez absorber, w specjalnych workach są filtrowane wapnem hydratyzowanym. Stamtąd trafiają do wielkiego silosa, w którym aktywny węgiel pochłania dioksyny. Reszta wylatuje osiemdziesięciometrowym kominem. Dym jest czystszy od dymu z papierosa a żużlu zostaje tylko 10 procent.

 

WIĘCEJ: Stanisław Łubieński, Książka o śmieciach 2020      

 

 

 

 

 


                    30 LIPCA         /

          MAJ                 /  

            KONTAKT    

Darmowy licznik odwiedzin


 

PIĘĆDZIESIĄT TRZY MILIONY PTAKÓW

 

W Polsce w roku 2019 zastrzelono sto osiemdziesiąt trzy tysiące ptaków. To znaczy tyle zebrali sami myśliwi a trzeba jeszcze dodać te, które zranione umarły gdzieś w trzcinach, albo stały się ofiarą drapieżników.

 

Aby zabić jednego ptaka myśliwy potrzebuje od sześciu do dziesięciu naboi.

W jednej łusce naboju Cheddite mieści się przeszło sto trzydzieści sztuk ołowianego śrutu. Po 35 metrach ten strumień kulek pokrywa powierzchnię o średnicy 2,5 metra. Po 50 metrach rozrzut sięga już 4 metrów. To znaczy, że jeśli ktoś strzeli w podrywające się z wody kaczki, dwie lub trzy zabije a reszta odleci z kawałkami ołowiu w ciele i znaczna część z nich potem umrze od zatrucia.

 

Dziesiątki kulek zatonie w wodzie albo spadnie w trzciny, lub trawę gdzie będzie się rozkładać przez 300 lat, albo zostanie połkniętych przez ptaki, które mylą je z drobnymi kamykami ścierającymi pokarm w ich żołądku. Co roku myśliwi zostawiają w lasach i wodach Unii 50 tysięcy ton ołowiu. WHO uznaje ołów za jedną z dziesięciu najbardziej niebezpiecznych substancji chemicznych. Zabija on pół miliona ludzi rocznie. Także tych, którzy jedzą mięso dzikich kaczek.

 

W Polsce wolno strzelać do trzynastu gatunków ptaków (we Francji do 67). Myśliwy ma ułamek sekundy na decyzję oddania strzału. Nie ma szansy, by rozpoznał do jakiego ptaka strzela. Zabija wszystkie w promieniu kilku metrów. W internecie można było zobaczyć uśmiechniętą kobietę trzymającą upolowaną cyrankę, która jest pod ochroną.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobnie z zastrzeloną krakwą pozował myśliwy

 

dopóki koledzy nie zwrócili mu uwagi, że trzyma w ręku gatunek chroniony.

Władze PZŁ zaapelowały, by nie publikować zdjęć z polowań.

 

W krajach Unii Europejskiej na polowaniach w majestacie prawa i z ustalonymi limitami

rocznie zabija się PIĘĆDZIESIĄT TRZY MILIONY PTAKÓW.

 

WIĘCEJ: Stanisław Łubieński, Książka o śmieciach 2020

PS.

Proszę dwukrotnie kliknąć i powiększyć zdjęcie cyranki lub krakwy a zobaczycie koronkową robotę, piękno doskonałe.  

WIĘCEJ: Jak widzą ptaki?    

 

 

 

 

 

LIST O RZYMIE

 

W Szwecji w każdej klasie był odtwarzacz wideo, zbierałem więc różne filmy, które obrazowały naszą historię i literaturę. Np. "Godzina W" - młodzi Warszawiacy przygotowują się do Powstania.

 

Albo jeden odcinek z "Syzyfowych prac", w którym  Alosza Awdiejew (waletowałem u niego w Żaczku) jako carski urzędnik, wizytuje lekcję w szkole podstawowej i odkrywa, że dzieci, wbrew zakazowi, uczą się języka polskiego. Z "Krzyżaków" wybierałem samą tylko bitwę pod Grunwaldem, reszta dla moich uczniów byłaby niezrozumiała. "Pianistę" Polańskiego ściągnęli z internetu i na dużym ekranie obejrzeliśmy używając  rzutnika, który wraz z komputerem woziłem na rowerze.

 

Dziś zakończę podobne, własne dokształcanie.

Najpierw przeczytałem popularnonaukową książkę Everitta "Chwała Rzymu". A wieczorem obejrzę ostatni odcinek serialu "ROME" (całość ponad 20 godz.). Ponieważ nakręciło go BBC (dla HBO) więc nie jest komiksem. Pokazano znaczną część realiów. Nawet bitwę pod Filippi a dwa odcinki rozgrywają się w egipskiej Aleksandrii.

 

Poważna jest też akcja i jej bohaterowie:

Trzej władcy: Cezar, Antoniusz, Oktawian.

 

Dwaj legioniści: Pullo i Worenus, którzy występują we wszystkich odcinkach.

 

Niesamowite kobiety: matka Oktawiana, jego siostra, matka Brutusa i Kleopatra.

Filozof , mówca i senator: Cyceron.

Oprócz tego wiele znanych postaci takich jak Brutus, Kasjusz, Herod...

 

Rzym zdobywał ciągle nowe ziemie dzięki dobrze zorganizowanej przemocy, którą napędzała pogoń za władzą i seks. Pomimo prób ujęcia wszystkiego w ścisłe ramy prawne, irracjonalne popędy co chwilę prowadziły do konfliktów, w których jedynym rozwiązaniem było morderstwo. A korzystali z niego bez żadnych oporów.

Tak przynajmniej według autorów tego serialu.

Matka Oktawiana każe zamordować narzeczonego córki, bo jest dla niej nieodpowiedni.

Antoniusz, by zademonstrować swoją siłę i władzę, znęca się nad Cyceronem. Za co mówca w senacie ośmiesza go, i przyczynia się do wygnania z Rzymu. Po zwycięstwie nad Brutusem, Antoniusz zleca zabójstwo Cycerona. Najpierw legionista Pullo gaworzy sobie z filozofem w jego ogrodzie, częstuje się brzoskwiniami, by w odpowiedniej chwili fachowo przebić go mieczem a obcięte dłonie wedle rozkazu wodza, przybić na drzwiach senatu.

 

Na tle innych narodów Rzymian wyróżniało ciągłe tworzenie reguł postępowania, prawa, tak by zapewnić równowagę między różnymi grupami obywateli. 

W czasach Republiki, najbardziej bali się jedynowładztwa. Za samo jego podejrzenie, groziła śmierć.

Za to zasztyletowali Cezara gdy chciał być konsulem bez wyborów.

Na nim też kończy się era chwiejnej równowagi między 

1- władzą wykonawczą: dwoma lub trzema konsulami

2- ustawodawczą: senatem, w którym zasiadali przeważnie oligarchowie

3- plebsem, jego bunt, a nawet sam strach przed nim, był ostateczną instancją.

 

Oktawian, pierwszy cesarz dyktator zapoczątkował 265 lat Pax Romana (27 rok p.n.e - 235 n.e.),

który przerywały tylko sporadyczne wojny wewnętrzne (Neron).

 

P.S.

Fascynuje mnie obserwowanie mojej własnej ignorancji.

Dawno temu w Rzymie poszedłem piechotą na wzgórze Awentynu, ale podczas całego serialu nie skojarzyłem go z tym, co w filmie widziałem. Tzn. z dzielnicą, w której panują gangi a Worenus ma tam zaprowadzić porządek. W ogóle, najmniej uwagi poświęcono plebsowi. Więcej niewolnikom, prostytutkom a żadna postać nie reprezentuje zwykłych mieszkańców, rzemieślników, których dzielnicą był właśnie Awentyn. Nie pasowali do tej dramatycznej akcji, stąd pokazano tylko gangi.

 

Teraz będę szukał wpływów, podobieństw i różnic chociażby między tamtą Unią a obecnie naszą.

 

 

 

 


             

                    28 CZERWCA        /

          MAJ           /  

            KONTAKT    

Darmowy licznik odwiedzin


 

 

TĘCZA JEST OKRĘGIEM I OPTYCZNYM ZŁUDZENIEM

                                                                                                        Tęcza z samolotu.

                                                                                             Na Ziemi jest widoczny tylko jej fragment.

 

Gdy przed nami pada deszcz, a z tyłu świeci słońce, wówczas widzimy tęczę.

 

Promienie słoneczne wpadając do wnętrza kropel wody, która jest gęstsza od powietrza, muszą zwolnić. Każdy z kolorów, z których składa się światło, zwalnia nieco inaczej i w ten sposób światło białe dzieli się na siedem różnych barw. Gdy docierają one do przeciwległej ścianki kropli, odbijają się od niej jak od lustra i lecą z powrotem. Promienie odbite z kropel znajdujących się dokładnie naprzeciw nas rozpraszają się w różne strony i nie docierają do naszych oczu. Widzimy natomiast fale świetlne z kropel, które znajdują się na okręgu. Przy czym różne krople odbijają różne barwy. Te, znajdujące się najdalej - czerwoną, nieco bliższe - pomarańczową i tak aż do najbliższych - niebieskich. Wszystkie one dopiero w naszej głowie składają się w ten piękny łuk.

 

Tęczę można nazwać obrazem urojonym. Gdybyśmy próbowali jej dotknąć, byłyby to tylko kropelki wody. To nic dziwnego. Te zdjęcia powyżej też składają się z kropek.

A z czego składają się bohaterowie czytanych przez nas książek? Albo setki obrazów istniejących w naszej wyobraźni? O pojęciach abstrakcyjnych i wartościach nie wspominając...

WIĘCEJ: tęcza z mojego balkonu      

 

 

 

 

 

NASZE WYBORY

 

Zbigniew Boniek podsumował to, co pewnie wielu myśli: w naszym pięknym kraju wybiorą nam prezydenta emeryci i niedokształceni wieśniacy.

Ale emeryci i niedokształceni wieśniacy wybiorą też sobie prezydenta w ich pięknym kraju.

Czy mają do tego prawo?

W demokracji, tak.

Każdy wybiera tego, kto dla niego będzie dzielił naszą kasę, no bo w końcu o to biega.

Oni i my ufamy, iż nasz człowiek da nam najwięcej.

Także prestiż, godność, zasady...

 

Wszystko zależy więc od tego zaimka "nasz".

 

Co jest nasze?

Nasza wieś, nasze dzieci, nasze zdrowie, nasz kraj, nasze zasady, nasi emeryci, nasi mieszkańcy wsi,

nasza Polska w naszej Europie.

A nawet nasza Ziemia, którą właśnie dobijamy naszymi zachciankami.

 

Najważniejszy w naszych wyborach jest zaimek "nasz".

 

Nasze klapki?

 

"Jezus przywołał ich do siebie i powiedział: Wiecie, że rządzący uciskają ludzi, a wielcy dają im odczuć swoją władzę. Nie tak ma być między wami. Jeśli ktoś z was chce być wielki, niech będzie waszym sługą".

Mt 20,25

 

W powieści Josepha Meleque'a pt. "Augustine" ateista pyta jednego z bohaterów:

- Czy wierzysz, że Chrystus był Bogiem?

- To dla mnie żaden problem, problemem byłoby gdyby Bóg nie był Chrystusem.

 

 

 

 

 

Z BALKONU

 

 

Po czym Bóg dodał: A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy. Nie będzie już nigdy wód potopu - BIBLIA


 MNEMOTECHNIKA - kolejność kolorów: CZEmuś POszła Żabko ZIELONa Na GRób Faraona.

 

WIĘCEJ: zob. wyżej    

 

 

 

 

 

JAK PTAKI WIDZĄ ŁĄKĘ?

 

W naszym oku są trzy rodzaje czopków wrażliwych na kolory: czerwony, zielony i niebieski. Ptaki natomiast mają jeszcze jeden zestaw odbierający ultrafiolet UV. Tam, gdzie my widzimy jeden kolor fioletowy, one rozróżniają aż pięć jego odmian.

 

Aby to sprawdzić uczeni przygotowali lampki LED z pełną gamą kolorów ultrafioletowych i oświetlali nimi rurki prowadzące, jedna do wody z cukrem a druga do zwykłej wody.

Przez trzy lata na alpejskiej łące 19 tysięcy razy zwabili popularne tam kolibry

rudaczki:

 

My nie widzimy różnicy między kolorem zielonym a tym z dodatkiem ultrafioletu, natomiast te miniptaszki bezbłędnie wiedziały czy do słodkiej wody prowadzi rurka czystego UV, czy zmieszanego z zielenią, lub z czerwienią.

Jeśli dla nas łąka pełna kwiatów wygląda bajecznie, proszę sobie jej kolory pomnożyć przez pięć i wyobrazić kalejdoskop jakim jest ona dla ptaków.

 

NA BALKONIE o trzmielach

 

  

 

 

 

 

 

 

JESZCZE JEDEN UKRYTY ŚWIAT  -  o trzmielach

 

Wyznaję teorię wieloświatów, ale nie tę głoszoną przez fizyków, której w żaden sposób nie można udowodnić, tylko taką oczywistą i możliwą do sprawdzenia nawet gołym okiem, czy choćby odrobinę uzbrojonym w wiedzę umysłem. Takim ukrytym światem są

  pyłki.      

 

Bez nich nie byłoby życia a panujące tam prawa, mogą zachwycić pedagogów, rodziców, twórców, wszystkich chcących przekazać innym swoje memy.

 

Działają według dwóch ogólnych zasad.

Pierwsza, to rzucanie "plemników" na wiatr i a nuż przypadkowo trafią na kwiat żeński. Oczywiście, trzeba produkować miliony egzemplarzy DNA, ale nawet wtedy nie można być pewnym sukcesu. Jeśli jednak już się rozprzestrzenią, to możliwości są nieskończone. Tak rozmnażają się brzozy, trawy i zboża.

 

Druga, to wynajmowanie transportu w zamian za żywność. Tutaj różnorodność jest niewyczerpana. Najczęściej rośliny korzystają z owadów, ale niektóre wyspecjalizowały się i musi to być tylko żyrafa albo lemur (zob. pielgrzym madagaskarski).

 

Większość owadów nie rozróżnia koloru czerwonego, za to dostrzegają ultrafiolet i żółty mniszek (mlecz) widzą jako tarczę z wyraźnie zaznaczonym środkiem do lądowania a płatki pięciornika są dla nich pokryte pięknymi wzorami.

 

Kwiat lotosu potrafi utrzymać stałą temperaturę 36 stopni i gdy nocą żuki chronią się w nim przed zimnem, wtedy się zamyka i wypuszcza je dopiero rano.

Niecierpek z kolei rozpoznaje wibrację brzęczenia owada i natychmiast dostosowuje nektar do gustu klienta. Ale, jak to w życiu bywa, są też i takie, które oszukują. Wśród orchidei aż 10 procent nie nagradza gości żadnym nektarem. Skoro jednak owady nie mogą rozpoznać, które z nich tak się wycwaniły, to lądują także i na pustych kwiatach.

 

DNA roślin jest genialnie zapakowane. Może przetrwać nienaruszone setki tysięcy lat a nawet więcej i dlatego wiemy, że 55 milionów lat temu w okolicach Londynu rosły namorzyny.

 

WIĘCEJ: Jonathan Drori, Around the World in 80 Trees     .

 

 

 

 

 

JAK RZEŹBIONO W CHINACH PRZED TYSIĄCAMI LAT?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To dzieło sztuki ma 13 tysięcy lat. Po prawej stronie, tak wyglądało kiedyś naprawdę.

Ma niecałe dwa centymetry długości i jest wyrzeźbione z opalonej kości ptaka. Artysta wyjął ją zapewne z ogniska i używając czterech różnych technik, nacinania, żłobienia, skrobania i ścierania uwiecznił to, co zjadł.

Ptaka tego znaleziono w środkowo wschodnich Chinach.

 

Europejskie rzeźby są znacznie starsze.

Wenus z Willendorfu (wapień) ma 30 tysięcy lat, a 40 tysięcy Człowiek - lew (kość mamuta) z jaskini w Jurze Szwabskiej.

 

 

 

 

 

DOSTALI WOLNOŚĆ JAK ZABAWKĘ

 

"młode pokolenie dostało wolność w prezencie jak dziecko skomplikowaną zabawkę, trochę na wyrost.

Nie umie się nią cieszyć, więc ją przynajmniej rozpierdoli.

 

W ostatnich miesiącach świat stał się jeszcze bardziej nierealny dla zamkniętych w swoim wirtualnym świecie dzieci. Jeszcze bardziej odizolowany. Gogolowskie "Martwe dusze" zostały zastąpione przez google’owskie, nietykające rzeczywistości ani polityki. Czego wymagać od takich zaświatów? Memów istnienia?

Chociaż mrugnij, młody człowieku, na znak, że myślisz".

WIĘCEJ Manuela Gretkowska    

 

 

 

 

 

Z BALKONU

 

 

 

 

 

 

LIST DO KOLEGI

 

Czytam książkę Chestertona "Święty Franciszek z Asyżu". Autor już jako dorosły przyjął katolicyzm, pisał powieści detektywistyczne z poczciwym księdzem Brownem w roli głównej, wspierał walkę Polaków o wolność i był całkowicie integralny we wszystkim co robił i myślał. "Swój własny", jak mówią Szwedzi.

A piszę o nim, bo w książce o świętym z Asyżu jest rozdział "Budowniczy", czyli temat, którym od dawna się zajmujesz.

Jak pewnie wiesz, Franciszek chciał być sławnym rycerzem, ale jadąc na wojnę, musiał zawrócić, bo się rozchorował. W chorobie, nieprzytomny usłyszał głos:

 

      habit Franciszka

"Franciszku, czy nie widzisz, że mój dom jest w ruinie? Idź i napraw go dla mnie". Gdy wyzdrowiał, aby mieć pieniądze na odbudowę rozwalającego się kościoła, nie pytając ojca o pozwolenie, sprzedał kilka bel sukna, za co rodzic wsadził go do więzienia. Po wyjściu z więzienia, Franciszek wyrzekł się ojca i sam zaczął naprawiać kościółek św. Damiana. O kamienie prosił mieszkańców Asyżu. Przyłączyło się do niego jeszcze dwóch młodzieńców i w sumie wybudowali trzy niewielkie kościoły.

I tu pada najważniejsze zdanie: "Drogą do budowania kościoła, jest budowanie go".

Porcjunkula - kapliczka

2 km od Asyżu

 

Następny rozdział jest o ascezie, czyli dlaczego Franciszek się umartwiał?

(W jego przypadku zamiast "u-martwiał", bardziej na miejscu byłoby słowo "o-żywiał").

To z wdzięczności.

Widział, że świat jest całkowicie zależny od Boga. To Bóg obdarował go panem Słońce, siostrą wodą, bratem ogniem, wiatrem, ptakami i zwierzętami. Franciszek chciał się jakoś odwdzięczyć Stwórcy za te wszystkie cudowne dary. Oddał więc Bogu to, co miał, a więc całe rodzinne bogactwo i został bezdomnym,  ubierał się w łachmany i pościł. Każdy brak, trudność i cierpienie też dawał Bogu. I bardzo się tym radował. Wiedział, że nigdy nie wyrówna tego rachunku, że zawsze będzie dłużnikiem.

Przed śmiercią kazał się rozebrać, położyć na wzgórzu i oddał Bogu to ostatnie co posiadał, życie.

"W tym wychudłym i wymęczonym ciele, gwiazdy podczas swych świecących obrotów nad światem uznojonej ludzkości, przynajmniej raz oglądały człowieka szczęśliwego".

 

Dla mnie najważniejszym zdaniem Franciszka pozostaje:

"miłość nie jest kochana".

Porcjunkula w Wieliczce   

 

 

 

 

 


             

                    24 MAJA        /

          KWIECIEŃ           /  

            KONTAKT    

Darmowy licznik odwiedzin


 

Z BALKONU - nasze koty dachowe jeszcze nie wiedzą, że tu zamiast garaży ma być park.

 

"Ameryka jest tak nudna, że wolałbym już mieszkać w Krakowie" - napisał Talleyrand w swoich "Le Memoirs" po 30 miesiącach zwiedzania USA w latach 1793-1796.

 

 

 

 

 

 

TRZMIELE POTRAFIĄ O CAŁY MIESIĄC PRZYŚPIESZYĆ ZAKWITANIE

 

Zauważono, że trzmiele na wiosnę, gdy im brak kwiatów, podgryzały liście a ponieważ nie zbierały soku ani miąższu, więc sprawdzono doświadczalnie, po co one to robią.

 

 

W jednym pomieszczeniu naukowcy umieścili krzaki pomidora i gorczycy oraz rodzinę wygłodniałych trzmieli. Robotnice natychmiast rzuciły się na rośliny i w każdym liściu wycięły po 5-10 otworków.

I co się okazało?

Pomidory zakwitły o 30 dni wcześniej od tych nienaruszonych a gorczyca o 16 dni.

Czyli roślinność pod wpływem stresu zakwita szybciej.

 

Gdy powtórzono to doświadczenie bez trzmieli, sztucznie dziurawiąc liście, nie wiadomo dlaczego, wynik był znacznie gorszy. Pomidory zakwitły zaledwie 5 dni wcześniej, a gorczyca 8.

 

Dla trzmieli ta metoda uprawy roślin ma duże znaczenie, bo one z zimowego letargu budzą się bardzo wcześnie a w ten sposób mogą przyśpieszyć pojawienie się kwiatów. Jest to szczególnie ważne teraz gdy zimy są coraz krótsze.

Z wcześniejszego zakwitania skorzystać też mogą ogrodnicy.

 

 

 

 

 

RZECZYWISTOŚĆ

 

Życie społeczne to system luster, które odbijają to, co widać w innych. Często są to tylko krzywe zwierciadła.

Tymczasem w tych dniach pojawiło się kilka integralnych a więc rzeczywistych faktów, które nie są fantazmatami.

 

ucho igielne Mk 10, 21-27

 

1- Gowin zaistniał z własnym zdaniem i wbrew niedowiarkom dopiął swego.

2- Sekielscy poza wszelkimi układami odkryli zamurowaną zgniliznę w parafii.

    Stara siostra, niemy świadek tych zdarzeń odeszła na bok, ukryła się w sąsiedniej sali

    i głośno płakała.

3- Trzydziestu mądrych i dzielnych fachowców opracowało niepolityczny a więc przejrzysty

     projekt jak pokonać epidemię jeśli w jesieni znów do nas powróci - zob. niżej.

4- Dwóch artystów dotknęło sedna, to znaczy bolesnej rany u zwierzęcia powstałej wskutek

    otarcia przez siodło czy postronki.

    - Kazik zaśpiewał "Twój ból jest większy niż mój".

    - A Kubicki pokazał właściwe proporcje Prezesa na Kasztance.

5- Trzaskowski zaproponował parę oczywistych konkretów, na przykład:

     2 miliardy z naszych pieniędzy, które idą na robienie ludowi wody z mózgu,

     dać pielęgniarkom przy respiratorach.

6- Pani Zyta, nauczycielka w Szkole Specjalnej w Kownówku pod Obornikami Wielkopolskimi

     opowiedziała o swojej pracy: każdy uczeń ma iPada, mają interaktywną podłogę i ozoboty,

     na logopedii mogą nagrywać i odsłuchiwać głoski.

     Jej niepełnosprawni uczniowie nie są cyfrowo wykluczeni.

7-  Pani Anna, inicjatorka prowadzonego przez świeckie kobiety telefonu zaufania

     dla ofiar pedofilii księży, obecnie jest szefową Fundacji Kościelnej,

     która z obowiązkowych składek wszystkich kapłanów i biskupów, opłaca potrzebującym

     pomoc prawną albo terapię .

 

PS. Czy odważy się ktoś jeszcze powiedzieć, że te pięć miliardów, które dostają najbogatsi jako 500+ należy dać biednym dzieciom na laptopy, by mogły wraz z innymi uczyć się zdalnie?

 

 

 

 

 

 

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO POWROTU PANDEMII W JESIENI?

 

 

W panującej epidemii najważniejsze są dwa punkty

1- ludzie starsi i chorzy.

2- dostęp do respiratorów.

 

Wiadomo, że najciężej chorują ci, którzy mają już swoje lata.

Młodzi natomiast powinni zarażać się jak najczęściej, bo chorobę przechodzą lżej, lub nawet bezobjawowo a po uzyskaniu odporności, nie przenoszą już wirusa na innych. Jeśli takich osób będzie wiele, epidemia przestanie się rozprzestrzeniać.

 

Natomiast dla seniorów trzeba mieć przygotowaną odpowiednią ilość miejsc w szpitalach, a dla najciężej chorych respiratory. Pielęgniarki, które potrafią je obsługiwać, zarabiały zaledwie 2 tysiące złotych miesięcznie i dlatego pracowały w kilku miejscach. Ponieważ teraz jest to niemożliwe, więc pierwsze co trzeba zrobić, to podnieść im pensje. Koniecznie też trzeba je zabezpieczyć przed zarażeniem i ciągle testować. 

 

Przewidywany jest wzrost liczby zachorowań w jesieni. Trzeba się do tego przygotować, bo nie możemy ciągle siedzieć w zamknięciu a z kolei nagły wzrost ciężkich przypadków zablokowałby dostęp do respiratorów.

Tu znów najważniejsi są ci najbardziej narażeni a więc babcie i dziadkowie, dlatego nie powinni spotykać się i opiekować dziećmi, które będą już chodzić do szkoły. Zaproponowano więc, by zamieszkali oni w pustych hotelach, gdzie wyżywienie zapewnią im specjalne służby.

 

Bardzo ważne jest też monitorowanie całego kraju pod względem liczby chorych i uodpornionych. Do tego może służyć specjalna aplikacja w telefonie. Zespół specjalistów z różnych dziedzin, lekarzy, matematyków, logistyków, zbierałby te dane i opracowywał rekomendacje dla decydentów.

 

Istnieje już taki zespół 30. który szczegółowo opracował te założenia: https://www.manifest-covid-19.pl/

 

WIĘCEJ: zob. niżej ODPORNOŚĆ ZAMIAST OCHRONY   

 

 

 

 

 

PODZIAŁ PRACY ISTNIAŁ JUŻ WIELE TYSIĘCY LAT TEMU

 

Archeolodzy zwykle mają do czynienia z fragmentami kości, narzędziami lub resztkami budowli. Czasem jednak odkrywają zostawione w mule ślady stóp. Dzięki takim tropom mogli na przykład ustalić, że praludzie chodzili wyprostowani już 3,7 mln lat temu.

W najnowszym wydaniu "Scientific Reports" opisano aż 408 różnych śladów ludzkich stóp pozostawionych w osadach wulkanicznych w Tanzanii. Pochodzą one (dosłownie) sprzed 6 do 19 tysięcy lat.

 

W większości były to grupy ludzi w różnym wieku i różnej płci, ale jedną z nich tworzyło 14 kobiet, którym towarzyszyło dwóch mężczyzn i jeden chłopiec. Wszyscy szli w tę samą stronę. Wskazuje to, iż podział pracy istniał już kilkanaście tysięcy lat temu, bo te kobiety najprawdopodobniej zajmowały się wspólnie jakąś czynnością: zbieractwem roślin, opału, lub noszeniem wody.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

      HISTORIA LUDZKOŚCI

      JEST HISTORIĄ PRZYJEMNOŚCI.

 

      Głosił to już Epikur 300 lat przed naszą erą.

 

Historia każdego człowieka jest historią przyjemności. Przyjemność jest najwyższym, pierwotnym prawem ludzkiego świata. Siłą, ze względu na którą w świecie społecznym wydarza się raczej coś niż nic. Na przykład przyjemność poznawania. Nauka to jedna z najczystszych form przyjemności. Jeżeli masz wąskie optimum, trudno ci będzie być szczęśliwym. Łatwiej ma w życiu ten, kto lubi i chłód, i gorąco. Spaceruj wieloma ścieżkami i miej odwagę iść dalej od innych. Bez przyjemności nie byłoby prawa. Przyjemność przynosi nam szczęście tam, gdzie wciąż jeszcze jest jakiś opór do pokonania, coś nowego do odkrycia. Natomiast roztopienie się w przyjemności prowadzi do ostatecznego bezruchu. Bogactwo wyznacza próg wejścia do królestw różnej przyjemności.

 

CIĄG DALSZY: Nie wiem, jakim cudem

 
 

 

 

JERZYKI WRÓCIŁY Z AFRYKI  - 9 maja

 

 

 

 

 

SIOSTRY ŚNIĄ O SIEROCTWIE  - Tygodnik Powszechny

Pięć dni w zagrożonym miejscu: bez wsparcia i ochrony.

Ponad 40 ciężko schorowanych ludzi zostało bez stałej, fachowej opieki.

Andrzej Pągowski, MASKA NIE CHRONI PRZED HEJTEM

 

Agnieszka (imię zmienione), lat 53. Przez lata w szpitalu, ostatnich kilkanaście, w prywatnej przychodni.

 

Bobrowiecka 9: Kilkupiętrowy budynek – Zakład Opieki i Rehabilitacji.

Pacjenci głównie starsi, schorowani, leżący. Często z demencją, czasem bez świadomości.

3 kwietnia: potwierdzenie dodatniego wyniku testu u 17 pacjentów i jednego pracownika.

8 kwietnia, gdy ośrodek opuszcza dyrektorka, pracująca w roli pielęgniarki nieprzerwanie od końca marca, sytuacja jest już bez precedensu. Instytucja nie ma na stałe nikogo z personelu medycznego.

 CIĄG DALSZY

 

 

 

 

 

Piosenka

Wszystko w końcu przemija/ wszystko odchodzi w dal/ a po każdym grudniu/ nadchodzi znów maj.

 

3 MAJA

 DLACZEGO DZIŚ ŚWIĘTUJEMY?

 

 

 

 

 


                    24 KWIETNIA     /

          KWIECIEŃ           /  

            KONTAKT    

             


 

KRAKÓW STOLICĄ POLNYCH KWIATÓW

                chaber                              groszek                                 jaskier                          goździk                       len

   

                 mak                                nachyłek                         nagietek                           niecierpek                   wiesiołek

 

         wyka                          czarnuszka                       dziurawiec                 rumianek                              szałwia

  

    koniczyna                     rzepik                                ogórecznik                          facelia            gryka jak śnieg biała

 

W parkach i wzdłuż szos trwa wysiew 600 kg nasion tych 20 kwiatów.

Facelia i gryka specjalnie dla pszczół.

 

 

 

 

 

JAK PRZETŁUMACZYĆ ŚPIEW ZIĘBY?

 

W mieście, na wiosnę, oprócz stałych bywalców, gołębia, kruka, wrony czy sroki, można jeszcze zobaczyć któregoś z tych pięciu ptaków:

KOS, DROZD, ZIĘBA, PIERWIOSNEK, KAPTURKA.

Sam widziałem tylko kosa na trawniku obok naszego kościoła i nad Wilgą a drozda kilka razy słyszałem w Skałkach. Pierwiosnka - ptak a nie kwiatek - i kapturki rodzaju żeńskiego, nie znałem nawet z nazwy.

 

Rozejrzę się za ziębą.

Najpierw warto poznać jej śpiew.

Wychwalany przez ornitologów Przewodnik Collinsa tak go opisuje:

"zit-zit-zit-zit-set-set-set-czat-cziteriidia.

Cztery "zity", trzy "sety", jeden "czat" i "cziteriidia".

Tu można : porównać ten przekład na język ludzi z ptasim oryginałem.


Ja usłyszałem jak powtarza cztery frazy po sobie, ale ich zakończenie zapisałbym raczej jako pipipi-tju a nie cziteriidia.

A na końcu jeszcze kilka dodatkowych zitów.

Ponieważ opisano lokalne dialekty śpiewu zięby, więc ta różnica, to może stąd, że piosenki pochodziły z dwóch regionów. Przełożono też jej śpiew na zrozumiały język i brzmi on ponoć tak: czekaj, czekaj, coś zrobiła, a widzisz.

 

Pozostałe cztery ptaki tak śpiewają:

 

WIĘCEJ: w Szwecji wychowałem cztery małe kosięta      

 

 

 

 

 

Z BALKONU - 4 km na rowerze

 

 

 

 

 

 

 

W SŁOŃCU

Jacek Dehnel (pisarz i malarz), Weeping in Full Sun (Płaczący w pełnym słońcu).

 

WIĘCEJ: Gałązki jabłoni w wazonie   

Rozdzielenie wód

 

"Mój święty Antoni, na którego palec wsunąłem swojego czasu sygnet, jest biedniutki i prymitywny. Stoi w małym, zniszczonym kościółku pomiędzy szarymi kamienicami, wśród nieuporządkowanych po zniszczeniach wojennych ulic śródmieścia Neapolu, w kościele biedaków. Prawie nikt tu nie przychodzi, w niedzielę na mszy widać pięć, sześć osób.

Przez trzy lata w tym kościółku czasami coś znajdowałem i otrzymywałem".

 

Sandor Marai, Dziennik tom II rok 1952 s.192   

 

 

 

 

 

 

WIDAĆ CO BYŁO NIEWIDOCZNE

 

Nauczyłem się imion wszystkich DRZEW, które widzę za oknem aż do samego lasu na SKAŁKACH, ale codziennie rano i wieczorem podziwiam tylko mój dąb. Dotychczas zawsze był "naszym dębem", myślę jednak, że tym razem może być tylko mój. Za każdym razem widzę go jakby pierwszy raz w życiu.

Jego gałęzie bez składu i ładu wypełniają każdą najmniejszą wolną przestrzeń. Wiją się, tańczą i rozpychają jak żywe istoty. Mógłby go namalować Jackson Pollock i Jan Matejko też, zamiast Bitwy pod Grunwaldem.

 

Teraz codziennie będzie zmieniał kolory. Zaczął od oliwkowego a zakończy ciemną zielenią. Zasłoni ulice, samochody i ludzi. Siedząc bez przerwy w domu, dopiero tego roku, pierwszy raz po jedenastu latach zauważyłem, że przesłaniał mi też inne drzewa.

 

 

Na przykład dwa wyrastające ponad czteropiętrowe bloki, świerki.

Jeden daleko po lewej stronie a drugi po prawej bliżej, przyprószony bielą kwiatów i brzozy.

 

Na pewno też zauważę kiedy jerzyki wrócą z Afryki, bo codziennie widzę, że ich jeszcze nie ma. W poprzednie lata nagle któregoś dnia w maju zjawiały się i czarnymi nożyczkami cięły niebo na kawałki.

Muszą już być pewnie gdzieś w Europie. Kiedyś, gdy kamery będą lekkie jak piórko, może obejrzę jego podróż. Selma Lagerlof w "Cudownej podróży" zamieniła krnąbrnego chłopca w krasnoludka i siedząc na grzbiecie lecącego do Laponii gąsiora, mógł poznawać Szwecję.

 

Gotycki kościół Bożego Ciała na Kazimierzu przygotowuje się na ich przylot odsłaniając otwory, by mogły się w nich zagnieździć. Wabić ma je stary telefon komórkowy, w którym rano i wieczorem odzywa się budzik. Sygnałem jest nagrany gwizd jerzyka jak diamentem po szkle, na granicy ultradźwięków.

 

 

Teraz widać to, co było niewidoczne.

 

 

 

 

 

WIDZIAŁEM "DANUTĘ W."

 

Książki nie czytałem, bo wydawało mi się, że znam już wszystkie fakty.

I rzeczywiście znałem, ale to nie to samo, co usłyszeć o nich w jeden wieczór z komentarzem pani Danuty.

 

Gdy w roku 80. Wałęsa odprawił wspaniały show w Malmo, pamiętam tylko, jak zażartował, że musi się o coś żony zapytać, czy mu pozwoli?

Potem ludzie zaczęli wychodzić i przy drzwiach zrobił się straszny tłok. Stałem tam i widzę jak tłum napiera na filigranową żonę Wałęsy. Rozłożyłem ręce, by ją chronić i mówię:

- Pani Danuto, proszę się nie bać.

 

Jej życie jest niesamowite.

Takie opowieści słyszy się tylko w bajkach.

Dziewczyna z biednej wsi wpada w oko cyklonu i walczy aż do utraty przytomności.

Gdy ją w szpitalu odratowano mówi, że wtedy się "obudziła dla siebie". Wcześniej nigdy nie myślała o sobie, żyła tylko dla męża, swojej jedynej wielkiej miłości. Rodziła mu dzieci, najpierw czterech chłopców pod rząd, a potem cztery dziewczynki. Czasem czuła się jak przedmiot, który przerzucają z miejsca na miejsce.

Jednym z najczęstszych zwrotów, obok ciągle powtarzanego: "mój mąż" - nigdy inaczej - był: "on mi nigdy nic nie mówił". (Dobrze to, czy źle?).

 

Z wielu najważniejszych zdarzeń nic nie pamięta, nie docierały do niej, wykraczały poza jej wyobraźnię (i naszą też). Na przykład nierzeczywisty obraz gdy "jej mąż" stojąc nad bramą Stoczni przemawia do tłumów.

 

Jedno wydarzenie, za które podziękowała "swojemu mężowi", że ją tam wysłał, opisała szczegółowo. To odbiór Nagrody Nobla. Bardzo ładnie odczytała mowę ani razu nie odrywając wzroku od kartki.

W tej świątyni zastygłych rytuałów i pompy, był to świeży wiatr z innego świata.

 

 

I jeszcze sto innych zdarzeń.

 

Ja też tam byłem, miód i wino piłem...

 

 

 

 

 

KOSMICZNE LATARNIE

 

W 1971 roku zauważono gwiazdę, która z odległości 5 miliardów lat świetlnych pulsowała w naszym kierunku jak morska latarnia, dlatego nazwano ją blazarem.

Dziś wiemy, że nie jest to światło gwiazdy tylko strumienie plazmy. Wyrzuca je 800 milionów razy bardziej masywna niż Słońce, czarna dziura. Jest to ta część materii, która zasysana przez grawitację z krążących wokół galaktyk, nie mieści się w niej i z ogromną energią zostaje odbita w kosmos.

Teleskop Fermiego zarejestrował już kilka tysięcy blazarów, widocznych niekiedy aż z jednego krańca Wszechświata na drugi.

 

                                    rysunek                                                               fotografia

 

Blazar 3C 279 można obserwować na zdjęciach, które wykonał Teleskop Horyzontu Zdarzeń.

(wideo: https://www.youtube.com/watch?v=7_RQ6ciaD9g&feature=emb_logo),

Składa się na niego osiem radioteleskopów, które w różnych miejscach kuli ziemskiej, zsynchronizowane, rejestrują te same zdarzenia. To tak, jakby czasza teleskopu miała rozmiar Ziemi. Dane, których jest zbyt dużo na obserwację online, zapisane na setkach twardych dysków, przetwarzane są w obserwatoriach MIT - USA i Maxa Plancka w Niemczech.

 

 

 

 

 

ODPORNOŚĆ ZAMIAST OCHRONY

 

Podczas gdy wszystkie kraje starają się chronić swoich obywateli przed zarażeniem nowym wirusem,

Szwedzi przyjęli odmienną strategię wyjścia z epidemii.

Ponieważ nie wiadomo, kto roznosi tę chorobę i nie da się odizolować chorych od zdrowych, więc lepiej, by wszyscy się na nią uodpornili.

 

 

Dzieci chodzą do szkoły, na ulicach pełno ludzi (wyżej, Sztokholm 25 marca), na stokach narciarskich trwa sezon. Jedynie nie wolno organizować spotkań dla więcej niż 50 osób.

 

Nawet jeśli większość się zarazi, organizm sam ma pokonać chorobę i zyskać odporność, której teraz nam brak. Tym, którzy walkę z wirusem będą przechodzić bardzo ciężko, trzeba pomóc specjalistyczną opieką w szpitalach. W ogromnej hali targów w Sztokholmie, armia przygotowała szpital polowy na kilkaset łóżek intensywnej terapii. Na razie nie był potrzebny.

 

Jeśli to takie logiczne i proste, dlaczego inne państwa nie stosują tej metody?

Jest jeden niezbędny warunek techniczny a drugi taktyczny.

Trzeba mieć odpowiednio przygotowaną służbę zdrowia, która będzie w stanie przyjąć wszystkich ciężko chorych i po drugie tych, którzy będą potrzebować respiratora, nie może być zbyt wielu w tym samym czasie. Czyli liczba zarażeń powinna się rozkładać równomiernie. Ponieważ Szwedzi, jak mało który naród, żyją na dystans, więc te założenia mogą się spełnić.

 

Przy okazji ujawnił się jeszcze jeden charakterystyczny rys tego kraju. W wywiadzie dla gazety premier Lovgren powiedział, że trzeba się liczyć z "tysiącami ofiar śmiertelnych". Pytany o tę wypowiedź główny epidemiolog Tegnell odparł, że "nie zgadza się z taką oceną" i to on odpowiada za całą strategię. W Szwecji urzędy państwowe są niezależne od rządu.

 

60 procent Szwedów popiera te działania.

 

 

 

 

 

NASZ SYSTEM SZKOLNY CIĄGLE JESZCZE NAŚLADUJE PRUSKIE METODY

 

W XIX wieku Niemcy odnosili duże sukcesy w nauce i w przemyśle. Nic więc dziwnego, że inne kraje zaczęły przyjmować ich sposoby kształcenia młodzieży. Te z kolei były wzorowane na pruskiej armii a więc w istocie było to przysposobienie wojskowe.

 

W gimnazjach chłopców sadzano według wyników w nauce. Na przedzie ci najlepsi, a na końcu słabi.

Podobnie zresztą było jeszcze w moim liceum gdzie, choć nikt nam nie wskazywał które miejsca mamy zająć, w pierwszych ławkach zawsze siedzieli prymusi.

 

W sławnych niemieckich uniwersytetach w Getyndze, Heidelbergu czy Jenie profesorowie tyranizowali studentów jak wojskowi służbiści. Wybitny socjolog Max Weber nie mogąc znieść koszarowego systemu, załamał się nerwowo.

 

 

Bezwzględnie wpajana hierarchia, dyscyplina i posłuszeństwo kształtowały doskonały materiał na żołnierzy. Co jakiś czas musieli oni gdzieś wyładować tę swoją długo tłumioną agresję

i z entuzjazmem szli na rzeź.

 

W I. wojnie światowej wzięło udział 70 milionów ludzi.

We Francji i w Niemczech mundur przywdziała jedna piąta wszystkich obywateli i aż 80 procent dorosłych mężczyzn.

 

Na frontach II. wojny światowej walczyło 110 milionów mężczyzn.

Od 16% ze Związku Sowieckiego, 18% z USA, do 25% z Wielkiej Brytanii. Zginęło 30 milionów. Całe jedno pokolenie młodych ludzi poprowadzono na śmierć.

Jeszcze większe były straty wśród ludności cywilnej.

 

WIĘCEJ: Niall Ferguson, Rynek i Ratusz    

 

WIĘCEJ: Zawsze nas bili.     


 

 

 

 

 

SŁOŃCE NA DACHU

 

   

 

Moje okna wychodzą na zachód, dlatego często oglądam zachody słońca.

Ale czasem zdarza się, że słońce pojawi się także wcześnie rano, albo przed południem.

Nigdy jednak nie widziałem tak pięknego jak dziś - foto 1- niestety, to nie to.

Promienie były tak wyraźne jak w złotej monstrancji i mogłem patrzeć wprost bez mrużenia oczu.

Pojawiało się na moment i natychmiast znikało. WIDEO: słonko na dachu   

 

Kiedyś wracając z kościoła wieczorem, zobaczyłem słońce na ławce w parku i było to tak dziwne, że nie mogłem uwierzyć własnym oczom.

 

PS.

W powieści Thorntona Wildera "Most San Luis Rey", którą Sandor Marai zabrałby ze sobą jako jedną z pięciu na bezludną wyspę, przeczytałem hiszpańską pochwałę pięknej kobiety: "Do protegowanych doni Clary należał kartograf De Biasiis (swe Mapy Nowego Świata dedukował on marquesie de Monemayor; jakąż uciechę sprawiało jej rodakom w Limie czytanie, że jest ona "podziwem swego miasta i słońcem wschodzącym na zachodzie").

A w tej powieści biedny franciszkanin szuka odpowiedzi na pytanie dlaczego właśnie tych pięciu ludzi przechodziło przez most nad rzeką w Limie i gdy ten pękł na pół, oni jak "pięć trzepoczących się mrówek" spadli w przepaść. "Albo żyjemy z przypadku i umieramy z przypadku, albo żyjemy według planu i umieramy według planu".

 

 

 

 

 

8 MARCA

        

 

 

 

 


                      20 LUTEGO       /        STYCZEŃ          /       KONTAKT        


 

SKĄD NA ZIEMI WODA?

 

Człowiek z natury jest ignorantem. Najczęściej ignorantem do kwadratu, bo nawet nie wie o tym, że nim jest.

 

Od zawsze fascynowała mnie woda. Wydawało mi się, że wiem o niej wszystko. Wielokrotnie pisałem tutaj, zamieszczałem piękne fotografie i GIFy. Każdego dnia - i dziś też - patrząc jak leci z kranu, podziwiam, że mam źródło w domu. W jednym z opowiadań starałem się opisać jej cudowność poprzez doświadczenie niewidomego, który poznaje ją tylko dotykiem.

 

 

I po tylu latach, po raz pierwszy zadałem sobie pytanie, skąd ona się wzięła na Ziemi?

 

Okazało się, że badający naturę też tego nie wiedzą na pewno. Ale to co innego niż ignorancja, bo mają dwie odpowiedzi. Gdy wydawało mi się, że już nic mnie nie zdziwi bardziej niż to, że dwa niewidoczne gazy połączone razem stają się, płyną, lecą, ciałem stałym, płynnym, lub lotnym, dowiaduję się, że to, czym tak beztrosko szastam codziennie w kuchni i w łazience, pamięta czasy gdy jeszcze nie było Słońca ani Ziemi a więc sprzed 4,6 miliardów lat.

 

Wodór został wytworzony zaraz po Wielkim Wybuchu a więc prawie 14 miliardów lat temu, natomiast tlen wyprodukowały w swoich wnętrzach wielkie gwiazdy, które świeciły na długo przed Słońcem. Gdy jako supernowe eksplodowały, rozsiały w Kosmosie węgiel, azot, siarkę i tlen. W obłokach molekularnych tlen łączył się z wodorem w H2O i powlekał cienką warstwą lodu drobiny minerałów. Z takiego obłoku wyłoniły się Słońce i Ziemia. A z odrobinek lodu mamy oceny, morza, rzeki, jeziora i herbatę w szklance na moim stole.

 

WIĘCEJ: Torgny Lindgren, Woda - opowiadanie     

CDN

 

 

 

 

 

ZOBACZYĆ ZIEMIĘ Z KOSMOSU

 

30 lat temu, 14 lutego 1990 roku zrobiono zdjęcie Ziemi z odległości 6,4 miliarda kilometrów.

Sonda Voyager 1 przed opuszczeniem Układu Słonecznego po raz ostatni skierowała swój obiektyw w naszą stronę.

Kropka wielkości 0,12 piksela, którą widzisz w samym środku tego zdjęcia, to Ziemia.

 

 

Spójrz ponownie na tę kropkę.

To nasz dom.

To my.

Wszyscy, których kochasz, których znasz, i o których słyszałeś.

Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie...

Carl Sagan, Niebieska kropka.        

 

W 30. rocznicę wykonania tego zdjęcia, ponownie przetworzono zarejestrowane dane i obraz jest teraz bardziej wyraźny od poprzedniego.

 

Voyager 1 jest już o wiele dalej - 22,2 miliarda kilometrów. Jego generatory będą działać do roku 2025. Później będzie jak butelka rzucona w nieskończone przestworza. Na pozłacanej płycie niesie wiadomości o nas i o Ziemi.

 

Za 300 lat dotrze do obłoku Oorta, w którym krążą biliony komet. Spotkanie z najbliższą gwiazdą czeka go za 40 tysięcy lat. Minie wtedy czerwonego karła Gliese 445 w gwiazdozbiorze Żyrafy.

 

 

 

 

 

POLICZONO JAK SIĘ WLECZE CZAS I PRZESTRZEŃ

 

Ciągle zmieniamy miejsce w przestrzeni, natomiast sama przestrzeń pozostaje nieruchoma.

Takie jest nasze doświadczenie i tak głosi teoria Newtona. Co innego wynika z obliczeń Einsteina.

Jeśli jakaś masa na przykład wiruje, to porywa ona za sobą otaczającą przestrzeń jak łyżeczka wodę gdy mieszamy herbatę. Podobnie Ziemia obracając się wokół swej osi, wlecze za sobą nie tylko chmury czy powietrze, ale także samą przestrzeń i czas.

 

Aby to zmierzyć potrzeba jednak kosmicznych wielkości.

Dlatego obserwowano stygnącą gwiazdę (biały karzeł), która mimo iż nie jest o wiele większa od naszej planety, to jest od niej 300 tysięcy razy bardziej masywna i wykonuje kilka obrotów na minutę.

Wokół niej z dużą prędkością krąży wirująca wokół własnej osi 150 razy na minutę gwiazda neutronowa (pulsar) a więc w ciągu minuty 150 razy docierają do nas jej fale radiowe.

 

pulsar na orbicie białego karła wlecze czasoprzestrzeń (układ inercjalny)

 

Obserwując to zjawisko przez 20 lat, wyliczono spowolnienie czasu i zmianę kierunku osi obrotów (precesję) pulsara dokładnie tak, jak przewiduje teoria Einsteina.

WIĘCEJ: "Science"   

 

 

 

 

 


                    27 STYCZNIA/        GRUDZIEŃ          /       KONTAKT        


 

KSIĄŻKI, DZIEWCZĘTA I SERIALE

 

Przyszedłem po książki. Siedzę na krześle w zagraconym pokoju. Nie mogę go opisać, bo język, nawet taki jak nasz, w którym wyrazy stawiamy gdzie nam się podoba, porządkuje i rzecz natychmiast staje się rzeczownikiem, z którym robi coś czasownik a ozdabia przymiotnik. Wszystko łączy spójnik i wyrównują liczby, rodzaje i przypadki.

 

Tymczasem ten bałagan był tak wielki, że nic nie zostało nawet nazwane. Jak przez mgłę widziałem zawalone papierami, ciężkie, starodawne biurko. Z sąsiedniego pokoju wyszły dziewczyny i mówią, że książki jeszcze nie są gotowe. Jedna, którą dobrze zapamiętałem, poszła to sprawdzić i nagle przed sobą widzę stos tomów różnej wielkości i kształtów, związanych szarym sznurkiem. Ucieszyłem się, że nie ma wśród nich książki bez tytułu, którą będę mógł sobie natychmiast przeczytać.

 

W międzyczasie opowiadałem im o serialu "Babilon Berlin". Nie obchodzi mnie jego treść, bo wszystkie te motywy widziałem już wcześniej wiele razy. Jest w nim natomiast dokładnie pokazane miasto, w którym lęgnie się nazizm. Mali chłopcy porządkują jakiś park a dwóch innych w mundurkach ze swastyką na ramieniu, strzela do nich z łuku. Za chwilę jeden ze sprzątaczy celuje do tarczy i mówi, że to ciekawsze niż zbieranie śmieci.

 

I wtedy się obudziłem.

 

Próbuję teraz znaleźć w rzeczywistości to, co mi się śniło.

 

Najłatwiej jest z serialem, bo tak ostatnio oglądam Netfixa. Pokazują niezwykle ciekawe realia w różnych krajach, natomiast treść przenoszą z miejsca na miejsce prawie niezmienioną, bo musi być potworne morderstwo, które detektyw lub policjantka - najczęściej ona - przez kilkanaście godzin stara się rozwiązać. Sprawdzili, że tego chce widownia na całym świecie.

 

Książki u introligatora wzięły się stąd, że wczoraj znalazłem na półce tomik wierszy Transtromera, który sam skleiłem.

Składa się on z kartek ksero. Druk jest tylko po jednej stronie, więc na tej czystej zapisywałem przekład.

Tak było najwygodniej gdy tłumaczyłem go po kryjomu na konferencjach dla nauczycieli.

TRZY STROFY

I

Rycerz i jego żona
skamieniali lecz szczęśliwi
na wieku trumny unoszącym się poza czasem.
II
Jezus uniósł monetę
z profilem Tyberiusza
profil bez miłości
władza w obiegu.
III
Ociekający miecz
gładzi wspomnienia.
W ziemi rdzewieją
trąbki i bandolety.

 

Książka bez tytułu to "Przyjemność. Dlaczego lubimy to, co lubimy?" Paula Blooma, którą teraz czytam. W rzeczywistości jest ona ebookiem i pewnie dlatego nie było jej we śnie wśród papierowych. Profesor na wydziale psychologii w Yale wyjaśnia dlaczego każdy chce obejrzeć oryginał Mony Lisy, choć przecież kopie jej są doskonałe? Podaje to jako jeden z wielu dowodów, iż jesteśmy esencjalistami. Nawet dzieci wiedzą, "że jest coś wewnętrznego i niewidocznego co, oprócz siusiaka, odróżnia chłopców od dziewczynek".

 

Bałagan w biurze, to u informatyków, którzy niedawno naprawili mój komputer i potem długo szukali go na półkach w kilku pokojach.

 

A dziewczyny są wszędzie, u Buczka, w Empiku, w restauracjach i w kiosku warzywnym,

choć żadna z nich nie przypomina tej ze snu.

 

 

 

 

 

POMÓŻ ZBUDOWAĆ DOM DLA TYCH DZIECI

 

 

Agnieszka, córka mojej przyjaciółki Ewy, mieszka we Włoszech i od roku 2013 podczas urlopu pomaga w prowadzeniu domu dziecka w Kenii.

Ponieważ sierociniec stracił prawo najmu, zaczęli budować własne pomieszczenia.

Muszą zdążyć do końca stycznia 2020 roku.

Każda pomoc jest na wagę złota.

 

KONTO DLA DARCZYŃCY:

https://www.majaprzyszlosc.org.pl/eksmisja-walczymy-z-czasem-by-ukonczyc-dom-dziecka/  

 

WIĘCEJ: https://pomocafryce.org/projekt-xxi/  

 

 

 

 

 

CIĄG DALSZY "TRZECH SPOSOBÓW MÓWIENIA" - początek zob. niżej.

 

Teologię negatywną można rozumieć na dwa sposoby.

Pierwszy, że wszystkie zaprzeczenia Dionizego służą oczyszczeniu ludzkiego obrazu Boga. Mówiąc, czym Bóg nie jest, tym mocniej wskazują, że on JEST.

 

W drugim przypadku, odwołując się do logiki widzimy, jak Dionizy w każdym zdaniu miesza ze sobą dwa różne poziomy językowe. Powoduje to zapętlenie podobne do tego, gdy powiemy: "to zdanie jest fałszywe". Jeśli ta wypowiedź jest fałszywa, to znaczy, że nie jest prawdą, że jest fałszywa, ale równocześnie nie może być prawdziwa, skoro mówimy, że jest fałszem.

Twierdzenie, które równocześnie jest prawdziwe i fałszywe traci swój sens.

 

 Escher

 

Gdyby Dionizy znał pracę Tarskiego o semantycznej teorii prawdy (1), wówczas każdą swoją myśl ująłby w dwóch różnych zdaniach.

Na przykład:

1- Bóg nie jest wyobrażeniem.

2- Jest prawdą, że "Bóg nie jest wyobrażeniem".

Pierwsze zdanie powstało na poziomie przedmiotowym i stwierdza pewien fakt.

Natomiast zdanie drugie nic nie mówi o Bogu, jest tylko oceną zdania pierwszego a więc należy do metajęzyka.

3- I na końcu warunek prawdy: zdanie drugie jest prawdziwe tylko wtedy, jeśli prawdziwe jest pierwsze zdanie przedmiotowe.

 

Mieszanie tych poziomów uniemożliwia porozumienie, bo jak pokazałem powyżej na przykładzie zapętlenia, takie zdania tracą swój sens.

Trzecie zdanie, ponieważ orzeka o zdaniu drugim, należy już do meta-meta języka.

A na którym poziomie znalazłoby się zdanie powyższe?

 

(1) WIĘCEJ:  Alfred Tarski, Prawda i dowód. Studia filozoficzne 1984, nr 2.      

PS

Warto przypomnieć, że językiem podstawowym dla ludzi wierzących nie są filozoficzne rozważania, tylko modlitwa.

"...pełny rozwój osobowości ludzkiej polega na jej zatraceniu się w osobowości Boga".

       - R. Garrigou - Lagrange                     

 

 

 

 

 

TRZY SPOSOBY MÓWIENIA

 

O Bogu można mówić na trzy różne sposoby: metaforycznie, teoretycznie lub w sposób negatywny.

 

 

 

 

   Gdy mówimy, że Bóg jest naszym ojcem,

   to wychodząc od tego, co dobrze znamy,

   przenosimy cechy rodzica na Stwórcę.

   Tylko w dzieciństwie wyobrażamy Go sobie jako człowieka,

   później zostają niektóre atrybuty ojca

   takie jak na przykład w przypowieści

   o Synu Marnotrawnym,

   bezwarunkowa akceptacja swojego dziecka.

 

 

 

 

 

Rembrandt

 

Ciało natomiast zostaje zastąpione przez abstrakcyjne teorie filozoficzne.

Kiedyś podstawą była tu wywodząca się od Arystotelesa, filozofia tomistyczna.

 

Trzeci sposób mówienia oparty jest na założeniu, że ludzki język fałszuje prawdę o Bogu i dlatego trzeba zaprzeczać wszystkiemu, co można o Nim powiedzieć.

 

Pseudo-Dionizy Areopagita - VI w - w swojej "Teologii mistycznej" pisze: "Bóg nie jest ani duszą, ani intelektem, ani wyobrażeniem, ani mniemaniem, ani rozumem, ani pojmowaniem, ani słowem.... ani synostwem, ani ojcostwem, ani niczym innym, co jest nam znane.."

Opuściłem tu kilkanaście podobnych zaprzeczeń, które podkreślają, że prawda o Bogu jest niewysłowiona.

Po co więc mówić, skoro trzeba zaprzeczać wszystkiemu, co można powiedzieć?

Uzasadnienie podaje Damazjos - VI w - pisząc, że "w każdym z nas jest jakiś element niewysłowienia". A więc skoro wiemy, że pewnych doświadczeń nie da się ująć w słowa, więc rozumiemy, co znaczy, że Bóg jest Tajemnicą.

 

CD wyżej.

WIĘCEJ: Bartosz Brożek, Marzenie Leibniza. Rzecz o języku religii. 2016

 

 

 

 

 


        19 PAŹDZIERNIKA            /            WRZESIEŃ                /       KONTAKT 


 

SĄSIADKA NA OBIEDZIE

 

Stałym gościem mojej siostry jest Fela, jamnik sąsiadów. Już pierwszego dnia była z nami całe popołudnie. Potem pomagała przy sadzeniu drzewek. Zawsze przynosi mi kamyk, bo wie, że mogę się tak bawić z nią bez końca. Dla niej, być może, to ciągle jeszcze jest praca. Albo jedno i drugie.

 

Teraz przybiega tylko czasem zaproszona na obiad.

 

Wczoraj jadła sos z resztkami mięsa, a ja stałem obok z aparatem. Nagle przerwała ucztę i zaczęła szukać kamyka. Gdy go przyniosła, rzuciłem na drogę, a ona szybko znalazła i położyła przede mną. Po trzech razach jednak znów wróciła do miseczki z jedzeniem. Gdy skończyła, siostra stanowczym głosem rozkazała:

- Fela, wracaj do domu!

I jamniczka natychmiast posłusznie podreptała na swoje podwórko.

 

 

 

 

 

JESIENNY GOŚĆ

 

 

"...życie, jakim jesteśmy,

jest przez nas określone w pewien sposób raz na zawsze

przez każdy moment naszego istnienia.

Ten moment przeminął - powiadamy.

Cóż z tego? On przeminął, ale to, żeśmy przeżyli go w pewien sposób,

nie przeminie już nigdy."

Stanisław Brzozowski, "John Henry Newman" 1915        

 

 

 

 

  

 

2 WRZEŚNIA

 

 

 

   

    

ZA OKNEM

 

CZWARTEK  4  CZERWCA 2009

tak pisałem:

 

"Od rana pada deszcz. Chwilami mży i wtedy szyba, pokryta tysiącami kropelek, przypomina kryształ. Niektóre krople klucząc między tymi, co już nieruchome, osuwają się w dół i jakby się ścierały stają się coraz mniejsze, aż w końcu zatrzymują się i one. Tylko te największe prują prosto i zbierając po drodze inne, giną u dołu okiennej ramy. 

Poi si torno all'eterna fontana - Potem się wraca do wiecznego źródła. C. S. Lewis, Smutek.

 

Widziałem podobną instalację w Bunkrze Sztuki. Na wystawie były dzieła korzystające ze zjawiska chaosu, tzn. procesów niemożliwych do przewidzenia. Każdy ślad spadającej kropli jest inny, ponieważ ciągłe najmniejsze, nawet niewidoczne zmiany, wpływają (dosłownie) na ich ruch".

 

Potem skojarzyłem to z naszą sytuacją w zmaganiach z oszustami, z którymi przez 6 lat walczyliśmy o nasze mieszkania.

 

Powyższy GIF nie jest dokładną ilustracją tamtego opisu ponieważ co sekundę się powtarza a więc spadanie kropel można przewidzieć. Jest też dość ciemny a wtedy świeciło słońce i krople naprawdę były podobne do kryształów.

Fotografowałem z ręki, dlatego w ruchach aksamitek widać jak oddycham.

 

 

 

 

 

 

 

PORZUCONA

 

Siedziała przy ogródku działkowym nad Wilgą. Gdy się zatrzymałem, by jej zrobić zdjęcie, rozciągnęła się i kilka razy obróciła z boku na bok a potem podeszła do mnie.

 

Z bliska wyglądała okropnie. Chuda, sierść wyliniała, ale najbardziej przejmujące było jej miauczenie. Słabe, skrzekliwe, bez żadnego wyrazu i zupełnie monotonne.

 

Nie patrzyła na mnie i nie podchodziła bliżej jakby wiedziała, że jej nie przygarnę, ale jeszcze gdzieś głęboko miała zapisaną pamięć, że do człowieka można się zbliżyć.

 

Z naprzeciwka wyszła dziewczyna z dużym psem. Przywołała go do siebie i przypięła na smycz.

- To przed kotem? spytałem.

- Tak, odpowiedziała, on lubi ścigać koty.

 

 

 

 

           

 

 

Z BALKONU - słonko na dachu           

 

 

Godzina 5.40 rano na zachodzie                         

  

 

 

 


25 MAJA          /            KWIECIEŃ       /     BLOG 2009-2016         /          KONTAKT


          

CÓRKA TRANSTRöMERA

 

Kiedyś, dawno temu przetłumaczyłem 20 wierszy Tomasa Tranströmera,

Wczoraj byłem na filmie o nim.

Ponieważ doznał urazu mózgu, przez ostatnie lata życia nie mógł mówić. Na pytania odpowiadała jego żona a on tylko zaprzeczał lub potwierdzał czy to właśnie chciałby powiedzieć.

 

Pytano go o wieloletnią pracę psychologa w zakładzie karnym.

- Czy kontakty z psychopatami wpłynęły na jego widzenie świata? Nie potwierdził.

- Mając tak wyczerpującą pracę i rodzinę, kiedy znajdował czas i miejsce by pisać? W każdej wolnej chwili notował pomysły wierszy na kartkach papieru a później łączył je w jedną całość.

 

Zamierzał być muzykiem i gra na fortepianie zawsze była dla niego ważna.

Muzyka jest tematem wierszy "C-dur", "Allegro" czy poematu "Gondola żałobna".

 

 

Gdy stracił władzę w prawej dłoni, znajomi kompozytorzy pisali dla niego utwory tylko na lewą rękę.

 

Dawniej z żoną wiele podróżowali do miejsc, których nikt nie odwiedza.

Na filmie pokazano jak wspierany przez nią z trudem chodzi po lesie.

 

W pomieszczeniu gdzie miał być wyświetlony ten film, młoda kobieta siedząca obok ostrzegła mnie, że będzie tłumaczyć tekst na język angielski więc może przeszkadzać. Gdy dowiedziała się, że mieszkałem w Szwecji i przekładałem Tranströmera, zaczęła mnie namawiać bym porozmawiał z jej sąsiadką, bo będzie to córka poety. Nie chciałem jej przeszkadzać, ale widziałem jak co chwilę ociera łzy.

 

Potem poszliśmy do dużej sali na koncert i znów zobaczyłem córkę Tranströmera. Siedziała samotnie obok pod ścianą. Podszedłem, opowiedziałem o sobie i, nie wiem dlaczego, dotykając jej twarzy, otarłem łzę.

 

poeta z żoną i z córkami

 

 

 

KWIECIEŃ I CISZA

 

Wiosna leży odłogiem

Aksamitnie mroczny rów

pełznie przy moim boku

nie odbijając żadnego obrazu.

 

Jedynie żółte kwiaty

świecą.

 

 

Jestem niesiony w swoim cieniu

jak skrzypce

w czarnym futerale

 

A to jedyne co chcę powiedzieć

lśni poza zasięgiem

jak srebro

w lombardzie.

 

                Tomas Tranströmer

 

"Pięknoduchy sądzą, że poezja rodzi się wtedy, gdy w codziennych zjawiskach poeta dostrzeże coś więcej, wizję.

To podejście sentymentalne, platoniczne.

Poezja rodzi się wtedy, gdy poeta z siłą wizjonerskiego talentu ujrzy

w zjawiskach rzeczywistość".

 

Sandor Marai, Dziennik IV s. 359

 

 

 

 

 

 

 

 

 
                                                  BLOG

          

2009  6 7 8 9 10 11 12  

 

2010  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2011  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

          

2012  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2013  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2014  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2015  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2016  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2017  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2018  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2019  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2020 1 2 3 4 5 6 7 8

 _________________________________

 

PRELEKCJE

historia  religia  filozofia

__________________________________

 

OPOWIADANIA

__________________________________

 

ESEJE

__________________________________

 

WIERSZE

__________________________________

 

_PEDAGOGIKA

__________________________________

 

TŁUMACZENIA

__________________________________

 

REBUSY  

__________________________________

 

 PRZEPISANE

__________________________________

 

FRANCISZEK

 Misericordiae vultus  Laudato si

__________________________________

 

SKAŁKI

__________________________________

 

PSY

__________________________________

 

DRZEWA

__________________________________

 

DAWNO TEMU

W MOJEJ RODZINNEJ WSI

__________________________________

 

 

PIRAHA

najprostszy język świata

 

SPÓJNOŚĆ I KOHERENCJA TEKSTU

 

TAYLOR O JĘZYKU

ROZMOWA

 

4 JĘZYKI

w wietnamskim wszyscy są rodziną

w japońskim kobiety swój język mają

jawajski ma kilka stopni uprzejmości

w arabskim rdzeniem są spółgłoski

________________________________

 

DRAMAT NASZEGO OSIEDLA

 You Tube

__________________________________

 

MOJA HISTORIA OSIEDLA

__________________________________

 

NOWE

ZAWSZE NAS BILI

______________

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZąDOMOWIENIE                                      www
Darmowy licznik odwiedzin