Antoni Orzech               www.antoniorzech.eu

 
 
 

 

 

 

 

PRZED TRYPTYKIEM

Prelekcja  Lund  2003

 

EWANGELIA I PATRIOTYZM

Na spotkaniu "Dwójki" - absolwentów dominikańskiej "Beczki"  5 czerwca 2011

 

PANI JòZEFA W MEDZIUGORJI

 

A.Arborelius MISTERIUM DNIA CODZIENNEGO -medytacja rekolekcyjna

CZEGO MOŻEMY SIĘ NAUCZYĆ OD PAPIEŻA?

Prelekcja  Lund  2002

Druk: Biuletyn Akcji Katolickiej

Kraków 12/2009 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

273. PIELGRZYMKA WARSZAWSKA

Audycja radiowa w j. szwedzkim

 

 

 

 

Antoni Orzech CZEGO MOŻEMY

NAUCZYĆ SIĘ OD PAPIEŻA?

 

Podczas IV pielgrzymki do Polski Ojciec św. przemawiał w pierwszym

po wojnie wyłonionym w wolnych wyborch, sejmie. Po skończonym

przemówieniu posłowie na stojąco długo bili brawa a gdy skończyli

on podsumował całość jednym ze swoich krótkich powiedzeń:

"ale nam się wydarzyło!"


Myśmy się już chyba trochę przyzwyczaili do tego, że następca w. Piotra

jest "z rodu Polaków" dlatego czasem warto sobie ponownie

uświadomić niezwykłość tej sytuacji. Te powiedziane w sejmie słowa

Papieża możemy także odnieść i do jego pontyfikatu. 
I my możemy powiedzieć: ale nam się wydarzyło!

Wydarzyło nam się żyć razem z jednym z największych rodaków i słuchać

jego nauk, rad, wsparcia.
Wydarzyło nam się żyć z papieżem, który modli się w naszym języku, śpiewa

te same pieśni co i my, cytuje naszych wspólnych poetów.
Wydarzyło nam się, że możemy śledzić losy jednego z nas a zarazem

losy wielkiego autorytetu i przywódcy który zmienia świat. Człowieka z przyszłości żyjacego sprawami świata. Człowieka, który, szanując

i kochając wielu, nie kryje szczególnych uczuć do ojczyzny i do nas

swoich rodaków. Ale nam się wydarzyło!


Gdyby to, co tu mówię usłyszał JPII na pewno uśmiechnąłby się

i skomentował jednym ze swoich  żartobliwych powiedzeń, ponieważ

nie lubi bałwochwalstwa i będąc ostatnio w Polsce, gdy mijał postawiony

mu pomnik, dyskretnie odwrócił głowę. 
Dlatego przejdźmy raczej do konkretów. Chciałbym opowiedzieć

o pięciu dziedzinach życia Papieża a następnie zastanowić się

czego my możemy się nauczyć od Ojca św.

 

Zacznijmy od szczegółów. Jak wygląda 1 zwykły, powszedni dzień Papieża:

 
Zaczyna się prawie dwugodzinną
modlitwą od 6.15 - godz.8.00
Najpierw modli się samotnie, potem  msza św. i kończy ponownie

modlitwą w kaplicy.
8.00 - robocze śniadanie z gośćmi i współpracownikami 
9.00 - 11.00  lektura i pisanie.
11.00- dwie i pół godz.  audiencji 
13.30 - roboczy obiad 
15.00 - 16.00 - godzinny odpoczynek
16.00-18.00  dwie godz. pracy w gabinecie
18.00 - spotkanie z kurialistami 
19.30 - kolacja, często robocza 
21.00 - praca w gabinecie 
22.30 - modlitwa w kaplicy 
23.30 - spoczynek 

 

Sumując wychodzi:  3 godz. modlitwy, 9,5 godz. pracy, 1 godz. odpoczynku,

6, godz. snu.

O tej porze JPII.siedzi przy stole i uważnie słucha co mówią inni. 
Ten Papież tak jak zawsze robiła to p.Maria Kurowska do stołu zaprasza

gości i chociaż my słyszymy go ciągle przemawiajacego, słynie

z umiejętności słuchania. Na różnych audiencjach spotyka się

z niezliczoną ilocią różnych ludzi; samych przywódców politycznych

przyjął już 1300. Ale polecił również otworzyć w Watykanie schronisko

Casa Maria (Dom Marii) dla bezdomnych z którymi raz do roku

zasiada również wspólnie do stołu. 
Papież  realizuje w Rzymie polskie przysłowie: gość w dom, Bóg w dom.

Czynił to także w Krakowie. 

 

A więc zaprasza ale równie chętnie odwiedza. Już drugiego dnia po

wyborze na papieża, udał się do rzymskiego szpitala by odwiedzić

ciężko chorego przyjaciela.Od tego czasu był we wszystkich diecezjach

Włoch i parafich Rzymu. Największe wrażenie wywieraja jednak jego

pielgrzymki zagraniczne.
Odwiedził ponad 120 krajów, przebył około miliona kilometrów, czyli okrążył

25 razy Ziemię dookoła. Podróżnik kosmiczny. 
W każdym kraju stara się spotkać przedstawicieli wszystkich stanów.

I tak wracając ze wspaniałej rezydencji prezydenta biednego

afrykańskiego kraju Togo, ku przerażeniu służby porządkowej,

podszedł do jednej z lepianek i zaczął rozmawiać z matką, która

na ziemi przygotowywała coś do zjedzenia dla swoich dzieci.

Ubóstwo jakie tam zobaczył, jak wspomina obecny przy tym

dziennikarz, wywarło na nim wielkie wrażenie. Odwiedza favele-dzielnice

nędzy w Ameryce Płd.  i afrykańskie leprozoria w których

obejmuje trędowatych. Wszędzie także zostawia wsparcie materialne.
Nie obraża się gdy ktoś nie chce go przyjąć. Tak było m.in. w Holandii,

gdzie wielu katolików protestowało przed przyjazdem a gdy już przyjechał w czasie procesji rzucano bomby a w niebo uniósł się ogromny napis: Pope

go home (Papieżu wynoś się do domu). 
Odwaga i życzliwość, przekonały Holendrów i po odjeździe, poparcie

dla papieża wzrosło z 30 do 70%.

 

Do wszystkich tych wspólnot Ojciec św. nigdy nie przyjeżdża sam.

Zawsze przybywa w towarzystwie... kilku świętych z danego

kraju. Beatyfikował do tej pory 1750 wiernych a więc więcej niż

wszyscy dotychczasowi papieże. Są wród nich męczennicy, którzy

ponieśli śmierć za wiarę, podczas wojen, rewolucji czy

prześladowań totalitarnych szaleńców. Są wśród nich wszystkie stany;

siostry zakonne, księża, jest matka która wybrała raczej śmierć niż

aborcję, jest Niemiec, który został stracony za odmowę służby

w armii hitlerowskiej. Jest żona, która wytrwała z alkoholikiem a ten

po jej śmierci nawrócił się i wstąpił do zakonu. Jest też jedno

święte małżeństwo. Trochę mało ale jest i różnie to można  tłumaczyć. 
Religia nasza nie jest ideologią czyli spisem praw czy prawd.

Opiera się na wierze w osobę Jezusa Chrystusa, który przemierzał

Palestynę, nauczał i pomagał spotkanym. Jego naśladowca,

Biskup Rzymu, podobnie osobiście przemierza świat wzdłuż

i wszerz aby  "utwierdzać ludzi w wierze". 

 

Podczas tych niezliczonych spotkań powstają niezwykłe sytuacje.
Są wśród nich dramatyczne jak zamach Ali Agcy, są poetyckie jak ta,

gdy Ojcu  św. który przechodził pośród tłumu, podano zagubioną

dziewczynkę. JPII bierze ją za rękę i w świetle reflektorów,

po czerwonym dywanie, idą powoli razem, jak w bajce, po stopniach

do tronu gdzie Papież unosi dziewczynkę w górę a uradowani

rodzice podchodzą by ją odebrać.


Nie brak również zdarzeń zabawnych:
Łojciec swiynty jako prowdziwy cłowiek gór, straśnie lubi siy smioć. 
Mówiom ze roz Tischner, som górol z Łopusnyj i nojwiynksy

prześmiywco miyndzy księdzami, na prosonym łobiedzie tak rozśmiesył

Łojca św. ze tyn sie melonym zokrztusił i o moło co sie nie łudusił 
bo przecie publicnie nikt sie papieża po plecok łuderzyć nie łodwozył. 
Potem sie rozniesło ze Tischner chcioł Łojca św. łudusić i do dzisiok

niektóre katoliki za to ksiyndza Profesora nie widzom radzi. Ha!


Inną historyjkę opowiedziała siostra ze szpitala w którym Ojciec św.

przebywał po zamachu na jego życie.
Jest ona zabarwiona typowym, dyskretnym, papieskim humorem.
JPII. po operacji pierwszy raz wstał z łóżka. Wychodzi na korytarz

a tam akurat ani żywego ducha. Stanął w drzwiach i sam do siebie mówi:

No ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli do domu a mnie zostawili samego.

 

Jak widzimy, Papież działa przede wszystkim czynem ale także

i słowem. Posiada niezwykłą łatwość pisania; w każdym miejscu i od razu

bez skreśleń. 
Z jego pism zebrała się już spora biblioteka. Najważniejsze to 13 encyklik

i 11 adhortacji czyli konstytucji dla różnych grup wiernych. Jest tu np

bardzo ciekawa, napisana specjalnie dla nas, laikatu, adhortacja

pt. Christifideles laici.
Kazania z pielgrzymek,wygłaszane w kilkunastu językach, zajmują jednen

tom druku na każdy kraj. III pielgrzymka do Polski to ten

200 stronicowy zeszyt. Są dwie książki z wywiadami jak ta

"Nie lękajcie się" jest i autobiografia: Dar i tajemnica.

To były fakty a teraz pora na krótką naukę


Jak widzieliśmy JPII. jest otwarty na każdego człowieka. Można zapytać:

jak on to robi, że kocha każdego bo przecież gołym okiem widać że nie udaje. 
Na to pytanie odpowiem tak: Papież obdarzony jest osobistym

doświadczeniem Boga, który jest Ojcem kochającym wszystkich ludzi. 
JPII. nauczył się nie zasłaniać Pana Boga. Całe światło miłości Bożej,

rzekazuje dalej nie zasłaniając. Światło, które wchłania codziennie

na 3 godzinnej  modlitwie. "Losy świata zależą od modlitwy". "Świat zmienia

się modlitwą"-powtarza ciągle. I udowodnił to.
Gdy jeden z krakowskich dominikanów na spotkaniu z Papieżem zaczął

się martwić czy Ojcu św.uda się spotkać z prawosławnymi usłyszał: 
Andrzeju, ty się nie wymądrzaj. Ty się módl!
Czasem warto powtórzyć sobie te słowa: Antoni, ty się nie wymądrzaj,

ty się módl, bo świat i ludzi zmienia się modlitwą.

 

Na koniec nauka najtrudniejsza, w której Ojciec św. też jest wybitnym

znawcą. Nauka cierpienia. Najlepiej zacytuję tu dosłownie samego

Papieża, który we Wiedniu pod ogromnym krzyżem mówił:
"Wiara nie odejmuje cierpienia. Łączy je natomiast w niewidzialny sposób z cierpieniem Chrystusa... który się jakby zanurzył w grzech i nędzę tego świata, by być z nim w pełni solidarnym."
"Krzyż to znaczy: oddać życie za brata...
Krzyż znaczy: miłość silniejsza jest od nienawiści i od zemsty...
Krzyż znaczy: nie ma ciemności bez gwiazdy...
Krzyż znaczy: Bóg jest większy od nas ludzi, większy niż nasza zawodność.
Jest ratunkiem nawet w największej klęsce.
Życie jest silniejsze niż śmierć...
A chrześcijanin w Chrystusie jest powołany do zwycięstwa"

 

Ale nam się wydarzyło!

 

 

Lund (Szwecja) na uroczystości 3 Maja 2002.

...............................................................................

 

--

PRZED TRYPTYKIEM

 

Wstęp wygłoszony przed prezentacją multimedialną na uroczystości 3 maja w Lundzie 2003.

 

 

Przed kilku laty zapytano papieża czy w dalszym ciągu pisze poezje.
-Nie, odpowiedział- dla mnie jest to już rozdział zamknięty.
A jednak na początku tego roku ukazał się ten tomik wierszy Jana Pawła II: Tryptyk rzymski-medytacje.
--------------
Słowo "tryptyk", jak wiemy, oznacza składany obraz, którego skrzydła boczne, po złożeniu zakrywają część środkową. 
Tryptykiem jest np. obraz w ołtarzu naszego kościoła.

Podobnie tutaj 
CZĘŚĆ I- to dwa krótkie wiersze pt. "Zdumienie" i "Źródło".

CZĘŚĆ II- to rozmyślania przed obrazami Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, tej samej w której kardynał Wojtyła 25 lat temu został wybrany na papieża.

CZĘŚĆ III- przynosi trzy momenty z życia Abrahama, ojca religii żydów, chrześcijan i mahometan.
---------------
Dziś wysłuchamy cz. 1 i cz.2 w doskonałym wykonaniu Krzysztofa Globisza- aktora Narodowego Teatru Starego w Krakowie. 
Cz. 3 natomiast, p. Jadwiga skserowała i każdy kto ma ochotę,
może wziąć ją i przeczytać w domu.
---------------
A więc każda z tych trzech części Tryptyku ma inne pole refleksji:
1- przyrodę, 2-sztukę a 3- religię.

Wspólne jednak wszystkim wierszom zamieszczonym w tym tomie 
jest dążenie, które autor formułuje w drugim wierszu noszącym tytuł: Źródło. Jest to właśnie pytanie o źródło, o początek, o prasakrament spraw związanych z naturą, sztuką i religią.
------------------
W Tryptyku jest wiele myśli nad którymi warto się zatrzymać, 
zapewniam jednak Państwa że jednorazowe wysłuchanie tej trudnej, 
od Norwida wywodzącej się poezji, jest jak wejście do potoku, głębszego

o kilka metrów od naszej wysokości.
Dopiero przy kolejnych czytaniach dostrzegamy  zdania, które trzeba zapamiętać i przemyśleć,  pytania na które trzeba dać sobie odpowiedź.
------------------
Jako przykład weźmiemy trzy słowa. (Też tryptyk: 4+8+4 litery).
Zatrzymując się przed obrazem Adama i Ewy, autor stwierdza: 
"Żyją świadomi daru".
Obraz przedstawia pierwszych rodziców, nagusieńkich, którzy nie mają jeszcze nic, nawet wstydu nie mają. Nie mają także żadnego grzechu.
A skoro niczego nie posiadają, są czyści...przeźro-czyści dla Boga.
I są świadomi, że jedno dla drugiego jest darem.
Ona została podarowana jemu a on jej.
A więc posiadają (a jednak!) świadomość obdarowania.

Po wypędzeniu z raju posiądą nową świadomość, której i my jesteśmy dziedzicami, świadomość obrabowania.

Tajemnica świadomości obdarowania
i tajemnica świadomości obrabowania.

Znamy ludzi, którzy posiadają bardzo wiele i ciągle im mało.
Uważają, że wszystko zdobyli sami i należy im się jeszcze więcej.

Ale są i tacy, którzy posiadając tylko to co niezbędne, są przekonani że zostało im to podarowane i są wdzięczni. 
Do tych ostatnich należy JPII. Wybrał ubóstwo a został obdarowany ponad ludzką miarę. 
Może od tego zależy świętość?
A więc święty nie miałby nic wspólnego z gwiazdą sportową, która dokonuje niezwykłych wyczynów.

Święty to człowiek który umie przyjmować Boże dary.
To człowiek obdarowany.
------------------
Jeszcze dwa zdania o obrazach, które będą ilustrować poezję.
Polichromia Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej powstała w r. 1512, 
po czterech latach samotnej i morderczej pracy. 
Ponieważ większość obrazów znajduje się na sklepieniu, Buonarroti musiał je malować w niewygodnej pozycji. 
Później jeszcze, gdy przyniesiono mu list, trzymał go nad sobą i czytał

z odchyloną w tył głową.

-----------------------

Na bocznej ścianie umieścił ogromną wizję sądu ostatecznego.
JPII komentuje: "Oto droga, którą wszyscy przechodzimy".
Jest to myśl Michała Anioła, przedstawił on bowiem moment sądu nad samym sobą. Po lewej stronie sądzącego Chrystusa, św. Piotr trzyma postać z tą twarzą (portret M.A.). Artysta, który stworzył, czyli obdarował nas, setkami przepięknych ciał, z siebie samego zostawił tutaj tylko skórę wiszącą jak łachman.
Dlaczego?


Oto jeszcze jedno z pytań, którymi, mam nadzieję, obdaruje państwa ta chwila poezji.

                                                                                           

                                                         Antoni Orzech

 

 

PS. mówiąc to nie wiedziałem, że to nie św. Piotr lecz św. Bartłomiej.

 

-----------------------------------------------------------------------------

EWANGELIA I PATRIOTYZM

prelekcja na spotkaniu Dwójki - absolwentów dominikańskiej Beczki 5 czerwca 2011 r.

1- PATRIOTYZM

Ponieważ te dwa pojęcia są niezwykle pojemne, spróbujemy je wypełnić paroma konkretami.

Jest oczywiste, że są różne patriotyzmy.

Inny jest patriotyzm niemiecki, inny rosyjski, jeszcze inny amerykański. Nie mówiąc o szwedzkim, bo go nie ma w ogóle. Tzn. Szwedom każdy patriotyzm kojarzy się z szowinizmem i dlatego wstydzą się o nim mówić, (chociaż na pewno myślą). Nic dziwnego, od czasów Wikingów to oni ciągle kogoś podbijali jak podczas wojny Trzydziestoletniej czy Potopu a także kolonizowali Norwegię czy Finlandię.

Można także odróżnić patriotyzm republikański od narodowego, wolnościowy i modernizacyjny a nawet taki potworek jak patriotyzm partyjny (trzeba głosować na jedną słuszną partię!?).

Patriotyzm zmienia się też w czasie a więc jest zjawiskiem historycznym.

W I. Rzeczypospolitej świadomość zbiorowej podmiotowości posiadała tylko szlachta, czyli około 10 % ludności. Przy czym bardziej podstawową tożsamością było szlachectwo niż polskość. Każdy, kto zostawał szlachcicem automatycznie stawał się Polakiem i mógł to być Żyd, który wykupił gospodarstwo, bojarowie litewscy, gdy zostali przyjęci do herbów Korony, czy Bartosz Głowacki uszlachcony za odwagę.

Polskość nie zależała wtedy od miejsca urodzenia, mowy czy wyznania. Polakiem był Mickiewicz, chociaż napisał Litwo, ojczyzno moja. Polak mógł mieć białoruskich rodziców jak Kostiuszko, nie znać języka polskiego jak bohater naszego hymnu, generał Dąbrowski, nie mówiąc już o wyznawcach innych religii skoro zdarzyło się, że nawet połowę senatu stanowili protestanci. Mówiono: gente Lithuani, natione Poloni, a Mickiewicz ujął tę myśl obrazowo: Litwin, Polak bracia są. Czyż kłócą się bracia, że jednemu na imię Władysław a drugiemu Witowt? (Być może niedługo i my będziemy mówić podobnie: gente Poloni, natione Europae).

Wspólnej tożsamości z innymi nie posiadali wtedy chłopi, czyli 70% mieszkających w Rzeczypospolitej. Gdy ktoś ich pytał, kim są? Odpowiadali ja tutejszy, albo a juści katolik jestem i chłop i nic więcej. Trzeba było długiego i dramatycznego procesu, aby wchodząc do II RP, chłopi byli świadomi swojej przynależności zbiorowej.

(WIĘCEJ: www.antoniorzech.friko.pl  - zob. PRELEKCJE HISTORIA)

Dziś w społeczeństwach nowoczesnych, zmieniły się podstawy patriotyzmu. Można powiedzieć, że są one bardziej indywidualne i całkowicie wewnętrzne. Nie jest już potrzebne prawo noszenia szabli, choćby nawet była ona z drewna, jak to się biednej szlachcie-gołocie zdarzało ani nawet narodowość. Tożsamość ta, jak każda inna, ma swoje ugruntowanie w sumieniu każdego obywatela. Można nawet powiedzieć, że to on sam decyduje, do jakiej zbiorowości większej niż rodzina, znajomi czy mieszkańcy najbliższego okręgu, będzie przynależeć. Dlatego błogosławiony Papież napisał: Polska to "w pierwszym rzędzie wspólnota etyczna a nie biologiczna, rasowa czy nawet socjologiczna..." - Pamięć i tożsamość.

Ponieważ ta przynależność ma swoje oparcie w sumieniu, dlatego nie da się jej ująć w żadne słowa a już najmniej zamknąć w jakąkolwiek ideologię. Wszelkie takie próby są jak włażenie buciorami do cudzego wnętrza. A wykluczanie kogokolwiek ze względu na taką toporną ideologię ma wiele wspólnego z najgorszą przemocą, ponieważ patriotyzm jest dla nas podstawą istnienia, bez której pozostaje tylko przypadek albo polityczny wybór. O przemocy tej zaświadczyć może każdy wypędzony z naszego kraju emigrant.

2 - EWANGELIA

Uproszczę pytanie o EWANGELIĘ i będę mówił o religii. Historycznie odgrywała ona tak wielka rolę w tożsamości Polaków, że nie trzeba tu chyba o tym mówić.

Zapytajmy więc jak jest teraz i jak będzie w przyszłości?

W społeczeństwach nowoczesnych w ciągu kilku ostatnich stuleci religia zniknęła ze sfery publicznej. Najpierw zmieniało się widzenie świata. To dawne, na którym opierały się tradycyjne praktyki religijne, zostało zastąpione przez inne. Oto kilka przykładów:

1- Przed wymyśleniem DEMOKRACJI, nie można sobie było wyobrazić WŁADZY, która nie miałaby oparcia w Bogu. Obecnie, to lud suwerennie stanowi o tym, kto i jak w jego imieniu sprawuje rządy.

2- Przed ODCZAROWANIEM świata, przede wszystkim przez naukę, ludzie byli przekonani, że rzeczywistość w tajemniczy sposób zewsząd wpływa na człowieka.

Dziś zamiast zaklęć, szukamy bakterii coli.

3- Wcześniej pełnię swego SZCZĘŚCIA ludzie zawsze wiązali z innym światem czy siłami wyższymi. Dlatego modlitwa była najczęściej prośbą (po szwedzku, to nawet jedno i to samo słowo). Teraz człowiek jest kowalem swojego losu tu i teraz.

4- Nasi przodkowie doświadczali CZASU w kilku wymiarach. Obok tego codziennego, liczonego wiekami (stąd: saeculum = sekularyzacja) był jeszcze czas święty, wieczny, którego powtarzalność trwa w obrzędach religijnych. W społeczeństwie nowoczesnym człowiek żyje w czasie jednowymiarowym, który trzeba zagospodarować i wypełnić jak pusty worek.

Ci, których pobożność opiera się na dawnym widzeniu świata, pewnie odbierają sekularyzację, jako zagrożenie. Trwając dzielnie przy tradycyjnych formach religijnych, być może czują, że usuwa się im grunt pod nogami, bo w rzeczywistości rozpłynęła się podstawa tych praktyk. Takim przywoływaniem przeszłości jest np. budowanie pomników Bogu - królowi. Jest to odtwarzanie form hierarchicznej władzy, mimo iż nie mają one żadnej podstawy w dzisiejszym widzeniu świata.

Można jednak w sekularyzacji widzieć OCZYSZCZENIE wiary.

Zapytajmy ponownie, jakie jest miejsce wiary w nowoczesnym doświadczaniu patriotyzmu?

W społeczeństwie demokratycznym niezbędne jest coś, co ŁĄCZY WSZYSTKICH. Jakaś tożsamość, świadomość UCZESTNICTWA w działaniach wspólnotowych kraju. Bez niej ojczyzna staje się obojętna. Nawet bunt przeciw własnemu krajowi świadczy o tej podmiotowości.

Bez uczestnictwa w naszej wspólnej tożsamości pozostają wszyscy którzy w jakikolwiek sposób są wykluczeni. Jak wiemy jest wiele obiektywnych przyczyn ich obcości, ale straszną rzeczą jest, gdy jedni drugich wypychają poza margines w imię swojej jedynej, topornej ideologii i czynią to, mimo iż błogosławiony Papież wyraźnie pisał: Polskość to w gruncie rzeczy wielość, to pluralizm, a nie ciasnota i zamykanie się na obcych".

Uczestnictwo wykluczonych we wspólnej tożsamości, ma swoje źródło we wierze, jako że Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie żyli WOLNI we wspólnocie. Takiego wykluczenia doświadczył także Jezus, Łk 4,16-

I znowu Papież: "Kościół musi być zaangażowany po stronie ubogich, wyzyskiwanych przez innych czy przez państwo, krzywdzonych, bezbronnych. Bo to do nich - słabych, ubogich, cichych, do starych, do imigrantów i uciekinierów, do dzieci - skierowana jest przede wszystkim Ewangelia". "Powołaniem Kościoła jest strzec tego wymiaru. Nie zacieśniać go do jakichś granic, do jakichś kierunków politycznych, ustrojów. Strzec powszechnej, (=katolickiej - A.O.) ludzkiej solidarności (= ewangeliczny patriotyzm - A.O.) z tymi wszystkimi, którzy cierpią".

                                         bł. Jan Paweł II  Pamięć i tożsamość  2005

 

A z tego wynika, że do największych patriotów na nasze czasy zaliczyć można siostrę Małgorzatę Chmielewską i Jurka Owsiaka.