rzechy antoniego

 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

OBRAZKI Z KRAKOWA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  

Antoni Orzech   OBRAZKI Z KRAKOWA

 

 

60 nauczycieli uczących 30 różnych języków ojczystych w Szwecji, raz do roku, wyruszało za granicę. Tym razem do Krakowa. (Tłumaczenie z j. szwedzkiego).

 

 


 

 

ELINKA, LIUTEK I INNI

 

Polacy kochają zdrobnienia.

(W j. szwedzkim jest tylko jedna taka możliwość. Aby powiedzieć coś zdrobniale trzeba dodać słowo „mały” np. kotek = lilla katt  = mały kot).

Każde imię w j. polskim ma kilka zdrobnień np. Zofia (imię bardzo lubianej nauczycielki) Zosia, Zosieńka, Zosiunia, Zosiuneczka...

Słowo „kot” ma ponoć 30 zdrobnień.

Ponieważ każde z tych słów wyraża inne uczuciowe nastawienie, można przez cały miesiąc codziennie zmieniać swoją miłość do kota.

Do Zosi jest to możliwe tylko przez jeden tydzień.

 

W drodze na spływ Dunajcem, specjalny Komitet Językowy tworzył piękne polskie zdrobnienia dla wielu z nas

(nauczycieli ze wszystkich stron świata).

 

Np. Irlandka Sigrun = Sigrunia

      Dunka Helle = Helenka

      Chińczyk Liu =  Liutek

      Amerykanka Eleine = Elinka

      Węgier Janosz = Januszek

 

Jeśli i ty chcesz mieć swoje imię zdrobniale w j.polskim, zgłoś się do Sigruni, Elinki lub Antosia.

 

SIGRUNIA I ZLATKO MÓWIĄ PÓŁPOLSKIM

 

Sigrunia i Zlatko (chorwackie zdrobnienie od Zlato) w Krakowie mówili po polsku.

Zosia rozumiała ich oboje ale oni  nawzajem nie mogli się porozumieć.  Sigrunia podejrzewała że Zlatko nie zna polskiego a on podobnie myślał

o niej.

Po dokładnych testach przed Komitetem Językowym, okazało się że Zlatko używa chorwackich rdzeni i dodaje polskie końcówki a Sigrunia polskie zakończenia dodaje do szwedzkich wyrazów.

Jest to doskonały przykład na tzw. półjęzyczność.

Podobnie można imię Zlatko rozumieć jako Zlat- (złoto) -ko („ko” po szwedzku = krowa) czyli Złota Krowa.

Nawiasem mówiąc, Chorwat Zlatko umie powiedzieć „krowa’” w 30 różnych językach (w tym oczywiście po serbsku).

Po co? To nowe zadanie dla Komitetu Językowego.

 

TOUJOURS

 

Po 16 kilometrach i dwóch godzinach na rzece Dunajec, wszyscy byłi przemarznięci. Na brzegu pobiegliśmy do baru aby napić się gorącej herbaty. Wszyscy z wyjątkiem nauczycielki francuskiego Jeane, która zamówiła ulubiony żurek.  

Kelnerka postawiła przed Jeane miskę z zupą mówiąc:

- Tu żur  (po francusku = zawsze).

-Skąd ona wiedziała że ja jestem z Francji? zapytała zdziwiona Jeane

i dodała w swoim języku

-Je aime „le jour” (żur), mais toujours! Jamais.

(Lubię żur ale zawsze! Nigdy!)

 

DWA DUCHY

 

Ratko chciał kupić piżamę w Krakowie.

Poszliśmy do Jubilata. W dziale z bielizną on zmierza w kierunku długich koszul.

-Piżamy są po drugiej stronie, mówię.

Wtedy opowiedział mi taką historię:

Gdy byłem młody, zawsze spałem nago. Jednego ranka gdy zaspałem, teściowa obudziła mnie tak jak to robią w wojsku, sciągnęła kołdrę. Nieprzestraszona poszła do swojej sypialni i przyniosła długą koszulę.

-Spróbuj tego, powiedziała.

Zacząłem się śmiać ale od tego dnia zawsze śpię w nocnej koszuli i muszę powiedzieć że to nawet przyjemniejsze niż spanie bez niczego.

Teraz ja zacząłem się śmiać z niego.

-Jeden z moich znajomych, śmiał się tak jak ty dopóki nie spróbował. Pożyczyłem mu moją, bo w Szwecji nie ma takich.

Kupiłem i ja nocną koszulę. W hotelu, wieczorem, założyłem ją i poszedłem zapytać Zosię co o tym myśli.

Omal nie zemdlała. Myślała, że przyszedł duch.

 

 

CZYM JEST SŁUP DLA PSA

 

W drodze do kopalni soli w Wieliczce, nagle Liutek wpadł w panikę. Zbladł, złapał się za serce.

-Źle się czujesz?, pyta Elinka.

-Mój paszport, szepcze Liu. Mój paszport utonął w Dunajcu.

-Kiedy ostani raz miałeś go w ręku, pyta Eleine.

Po chwili Liu przypomina sobie, że paszport został w hotelu.

-Dlaczego byłeś tak przerażony, przecież zgubić paszport to nie koniec świata.

-Wiesz dlaczego pies zdycha na pustyni?, odpowiedział Liu.

Nie z pragnienia. Pies na pustyni zdycha bo tam nie ma słupa przy którym mógłby się wysikać...

Czym jest słup dla psa, tym jest paszport dla Chińczyka.

 

GDZIE JA JESTEM?

 

Obudziłem się w środku nocy i jak to zwykle bywa w hotelu, nie wiedziałem gdzie jestem.

Wstałem z łóżka i podszedłem do okna aby zobaczyć co to za miasto.

Za oknem, po drugiej stronie ulicy, stał dom w którym kiedyś mieszkałem sześć pięknych lat i który często mi się śni.

 

We śnie, wracam po północy do Żaczka i nie mam legitymacji studenckiej.

Wiem, że jeśli będzie nowy portier, na pewno zapyta o dokument, którego nie mam i nie wpuści mnie do środka.

Tak było kiedyś naprawdę. Po studiach waletowałem w akademiku i kilka razy zdarzyło mi się przyjść bardzo późno. Zawsze jednak potier przyjmując parę złotych, wpuszał mnie bez problemu a tymczasem w snach ciągle wyłazi tamten lęk.

 

Stoję przy oknie w Cracovii i dziwię się co to za sen mi się śni. Dlaczego śpię w tym drogim hotelu, a nie tam w akademiku?

-Położę się z powrotem i rano obudzę się z tego, powiedziałem.

 

SPOTKANIE Z KRÓLOWĄ

 

Siedzieliśmy przy stoliku na krakowskim rynku i jak zwykle, jedliśmy żurek gdy nagle obok przejechała kawalkada samochodów. Minęli nas ale po kilkunastu metrach zatrzymali się i zaczęli cofać. Gdy środkowy samochód zrównał się z naszym stolikiem, zaciemniona szyba poszła w dół i z okna wyjrzała prawdziwa królowa.

- To Sylvia, królowa Szwecji, szepnął Januszek, nasz IT-król, który poprzedniego dnia odwiedził na Wawelu  swojego krewniaka, grób króla z Węgier i jeszcze był pod wrażeniem.

Rzeczywiście para królewska ze Szwecji była tego dnia w Krakowie.

Sylwia ze swoim ślicznym uśmiechem spojrzała w naszym kierunku i spytała:

-Siv, co ty tu robisz? Królowa Szwecji zna wszystkich swoich poddanych i jest z nimi po imieniu. Czasem widać nawet jak podpowiada swejemu małżonkowi, który ma z tym pewne trudności.

-Jem żurek, Wasza Wysokość, odpowiedziała nasza pani rektor.

-Widzę, że smakuje, Sylwia znów uśmiechnęła się pięknie do nas wszystkich i pojechała do muzeum obejrzeć partytury Pendereckiego.

WY JESTEŚCIE SOLĄ ZIEMI

Angelika, jeden z naszych trzech Aniołów Stróży, zgubił porfel z pieniędzmi. Głęboko zmartwiony, 400 metrów pod ziemią , w wielickiej kopalni soli, przypomniał sobie te słowa „Wy jesteście solą ziemi.

Jeśli sól zwietrzeje czymże solić się będzie? Nie nada się do niczego, chyba tylko na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”. Mat 5/13.

--------------------------------------------------------------

PS.

Krzyś z kl 8, który był z nami na spływie Dunajcem, powiedział:

-Chciałbym mieć taką grupę kolegów. Wy jesteście tak niesamowicie różni a jednak tak dobrze dogadujecie się ze sobą.