HIPERTEKST W SZKOLE

Polszczyzna Nowa 1999 nr 4

 

LEKCJE PRZEZ INTERNET

 rzechy antoniego

 
 
 

 

 

 

 

NAKAZ CZY WYB”R?

Polonistyka 1996 nr 7

 

KONTEKST

W NAUCZANIU JĘZYKA

Ojczyzna Polszczyzna  1994 nr 3

SZKOŁA ŻYCIA

CZY PRZETWARZANIE INFORMACJI?

Polszczyzna Nowa 2001 nr 1

 

 

Antoni Orzech  SZKOŁA ŻYCIA

CZY PRZETWARZANIE INFORMACJI?        

 

Niedługo minie 20 lat odkąd zostałem nauczycielem języka polskiego w Szwecji. To był szok. Przywiezione z Polski podręczniki, zupełnie nie przystające do szwedzkiego systemu edukacyjnego, nagle okazały się z innego świata i z innej epoki. Po kilku desperackich próbach wyrzuciłem je do kosza, kupiłem komputer i od tej pory, wszystkie lekcje przygotowuję sam.   

Jak bardzo różnią się te dwa systemy edukacyjne, niech zilustruje kilka przykładów.

 

DWA ŚWIATY

Przed paru laty dzieci z klasy pierwszej w Szwecji, korespondowały ze swoimi rówieśnikami w Polsce. Pierwsze listy były krótkie, każda litera inna a treść osobista i zaskakująca. Bez żadnych obaw że to przecież listy zagraniczne, pisały: „Ja jestem kopnięty”. ”Czy chcesz wyjechać z Polski?” „Jestem zakochana”. I tak już pozostanie. Szwedzcy uczniowie opisują siebie, swoje zwierzątka domowe albo dinozaury, prowadzą dzienniki, robią wywiady i książeczki o sklepie osiedlowym, poczcie czy placu budowy.

W tym samym czasie ich polscy rówieśnicy przerabiają czytanki, wierszyki a później lektury obowiązkowe. Uczą się regułek gramatycznych. Tutaj, język dziecka i realny świat. Tam, uczeń ma opanować język (metajęzyk!) dotyczący gotowych tekstów. Czym innym jest zanurzenie w rzeczywistości a czym innym, w świecie skonstruowanym ze słów.

 

GRA W KRASICKIEGO

Jestem w renomowanym liceum warszawskim na lekcji, którą można nazwać grą w Krasickiego. Nauczycielka podaje reguły gry: przypomnijcie sobie jakich jeszcze innych bajkopisarzy pamiętacie? Co to jest parabola?. Podajcie przykład anafory! (Chodzi o powtórzenia we „Wstępie do bajek” i ani słowem o tym, że anafora spaja każdą wypowiedź). Przetłumaczcie na język potoczny bajkę

o dewotce! Odpowiada  kilkoro, przeważnie tych samych, uczennic. Reszta skrzętnie notuje. W następnym tygodniu będzie sprawdzian.

Szkoła w Kopenhadze. Uczniowie obejrzeli reklamę podpasek, następnie

w grupach, otrzymują takie same podpaski i mają porównać produkt i reklamę oraz wszystko to opisać. W innej  klasie, także podzieleni na grupy, jadą do centrum miasta aby z wybranych przez siebie miejsc napisać reportaże, które po  powrocie odczytają.

Pierwszy przykład to rodzaj tresury podczas której młodzi ludzie, jak komputery, na polecenie przetwarzają informację. Dodatkowo, lekcja petryfikuje niedemokratyczne podziały; ktoś jest od wyznaczania ról, ktoś je wykonuje, a reszta, do notowania.

W drugim przypadku mamy „sytuację uczącą” w której uczniowie samodzielnie i przez współdziałanie, osiągają zamierzony cel. Język jest tu narzędziem rzeczywistej komunikacji a dopiero końcowym rezultatem, tekst.

 

REWOLUCJA W SZKOLE

W naszym stuleciu powstało kilka ważnych teorii językowych. W krajach zachodnich przyczyniły się one do wielokrotnego przewartościowania samych podstaw nauczania. Najpierw doceniono język mówiony, używany w danym środowisku. W szkolnictwie oznacza to, że punktem wyjścia są umiejętności ucznia a nie idealny wzór utrwalony na przykład w literaturze. To ten własny, często nieporadny język dziecka jest podstawą. To on przecież ma się rozwijać. Dlatego tak niezbędne jest odniesienie do rzeczywistego kontekstu. Uczniowie polscy od początku stają się dwujęzyczni; zachowują swój język powszedni na który nałożony zostaje odświętny język „literacki”. Gdy zaczynam uczyć licealistów, którzy chodzili do szkoły w Polsce, obserwuję jak w czasie lekcji przechodzą na sztuczny żargon. W kraju, po ukończeniu szkoły, szybko zapewne pozbywają się tej politury i zostaje im jedynie język środowiska.

Następnym etapem zbliżającym nauczanie do języka rzeczywistego, było uświadomienie sobie, że mowa istnieje przede wszystkim jako środek komunikacji, i nie można go praktycznie opanować na gotowych przykładach. Prawdziwa komunikacja to nie znajomość zwrotów przywitania. Gdyby szkoła choć trochę starała się nadążać za życiem, już dawno wprowadzonoby

np naukę zasad negocjacji, promocji czy reklamy.

 

MYŚLENIE I MOWA

Realny kontekst i komunikację, szkoła szwedzka przerabiała w ubiegłych dziesięcioleciach i weszły one na trwałe do praktyki nauczycielskiej. Lata 90 przyniosły nowe wyzwania. Zalew informacyjny stał się faktem. Jak zachować orientację w tym potopie? Odpowiedź znana była od dawna: trzeba samodzielnie myśleć.

Teoretyczne sugestie znaleźli nauczyciele języka w genialnych badaniach

L. S. Wygotskiego. (Jego książka „Myślenie i mowa” została przełożona na język polski). Tu pojęcia nie są niezmiennymi monadami, które przyswajamy sobie raz na zawsze. Przeciwnie, przechodzą przez wiele faz rozwojowych. Kompetencja językowa i  komunikacyjna nie wystarczą. Słowa osiągają swoje pełne znaczenie właśnie podczas samodzielnego myślenia. Prawda i odkrycie to dwa synonimy. Za moich czasów dopiero student uniwersytetu pisał, mniej lub bardziej samodzielną, pracę magisterską. Dzieci w klasach początkowych w Szwecji same wybierają tematy i tworzą własne książeczki, mając przy tym możliwość wydania ich w pięknej, kolorowej okładce. Książeczki znajdują się na wystawie w bibliotece. Nauczyciele matematyki skojarzą zapewne te postulaty z nauczaniem metoda problemową. A język polski? Gotowe teksty z  ćwiczeniami w osobnych zeszytach, to przecież tylko przetwarzanie informacji.

Jedyny, znany mi podręcznik podejmujący to zagadnienie, „Porządek i Przygoda”, Okraszewskiego, Rakowieckiej i Szmidta, jest jeszcze naprawdę bardzo „eksperymentalny” i zapewne nie będzie brany pod uwagę przy nauczaniu języka polskiego. Poza tym, przynosi on zestaw gotowych problemów a to wyklucza najistotniejsze momenty samodzielnego myślenia: 1.dostrzeżenie problemu i 2.odpowiednie sformułowanie. 3.Rozwiązywanie i 4.sprawdzenie, czynności tak popularne w polskim szkolnictwie, to procesy wtórne. Właściwą pomocą w nauczaniu problemowym jest, wspomniana wyżej, sytuacja ucząca lub projekt.

W jednej z tutejszych szkół, realizowano ostatnio projekt pt Luis Armstrong. Pierwszym krokiem było zainteresowanie wszystkich uczniów osobą sławnego muzyka a następnie, na różnych lekcjach, „przerabiano” zagadnienia związane z  Armstrongiem i danym przedmiotem a więc na fizyce - fale dźwiękowe, na historii – niewolnictwo a teksty piosenek na lekcjach języka ojczystego i angielskiego.

 

CELE EDUKACJI

W kręgu kultury śródziemnomorskiej, po wiekach prób i błędów, doszło

do ukształtowania  trzech głównych celów edukacji: przekazu wartości, rozwoju osobowego ucznia,  i przygotowania do życia w społeczeństwie.

Nie można realizować skutecznie jednego tylko z tych celów. Wartości, które nie służą rozwojowi ucznia i nie mają pomagać mu w kształtowaniu przyszłości,

są martwe. W szkolnictwie polskim przez długi czas chodziło przede wszystkim

o przekaz tradycji, tradycji statycznej a po wojnie na dodatek często fałszowanej. Nauczycielom przypadła transmisja a uczniom, przymus.

W Szwecji, co dziesięć lat -tyle czasu trzeba ponoć na pełne wprowadzenie założeń w życie- po ogólnokrajowej debacie, przyjęty zostaje program nauczania. Ostatni, z roku 1994, na 30-stronach zawiera tylko bardzo ogólnie sformułowane cele nauczania dla wszystkich przedmiotów szkoły podstawowej

i szkół specjalnych. Następnie w każdej szkole, nauczyciele sami opracowują szczegółowe programy dla swoich przedmiotów. To oni ustalają zakres materiału, metody i wraz z uczniami wybierają pomoce nauczania. Ten sam podręcznik przez cały rok, jest tu nie do pomyślenia. Zresztą samo pojęcie podręcznika dawno zostało wyparte przez „pomoce nauczania” czyli „wszystko, co nauczyciel wraz z uczniami uznają za przydatne”. To przecież nauczyciel jest najlepiej przygotowany do realizacji konkretnego celu w danej klasie i tylko naprawdę samodzielny nauczyciel może uczyć samodzielności. Badania przeprowadzone w szkołach, które uzyskują dobre wyniki nauczania dowodzą, że o rezultatach nie decyduje środowisko, wyposażenie szkoły ani nawet takie czy inne metody. Najważniejsze, by cały zespół pedagogiczny był przekonany

o słuszności tego co i jak robi. W Polsce o  programie języka ojczystego decydują głównie specjaliści od literatury i gramatyki, w ten sposób powstają szczegółowe listy autorów, książek, tematów, terminów językowych i ćwiczeń

z tekstem tak jakby jedynym celem szkoły było kształcenie krytyków literackich.

 

SZWEDZKIE TESTY

W celu porównania osiągnięć każdego ucznia (stopnie otrzymują po raz pierwszy dopiero w klasie ósmej) już w piątej klasie przeprowadzane są tu ogólnokrajowe testy diagnostyczne z matematyki, języka szwedzkiego i angielskiego. Sprawdzian umiejętności słuchania, czytania i pisania w języku ojczystym, stanowi tylko jedną z ośmiu głównych części testu, którego całość zajmuje 27 stron. Kilkadziesiąt pytań dotyczy samooceny ucznia czyli jak zachowuje się on w różnych sytuacjach językowych, a także jakie książki

i periodyki czyta, co robi gdy nie umie odpowiedzieć na pytania, nie rozumie czy nie wie jak zacząć pisanie wypracowania. Wśród zadań, które ma wykonać jest grupowe projektowanie strony internetowej dla własnej szkoły i ocena różnych programów telewizyjnych. Mit o Tezeuszu i Ariadnie wykorzystano do ćwiczeń w podejmowaniu decyzji. Trzecia część testu skierowana jest do nauczyciela, a więc dokładna ankieta mająca na celu ciągłe ulepszanie zestawu zadań testowych, przykłady gotowych prac uczniowskich, wskazówki pomocne przy ocenie oraz podstawy teoretyczne.

W popularnych obecnie w polskich szkołach testach, chodzi głównie o tak bardzo przydatne uczestnikom telewizyjnych quizów, szybkie przetwarzanie informacji.

 

PRZYSZŁOŚĆ SZKOŁY

Niedawno byłem na lekcji podczas której 50 nauczycieli siedziało w ławkach a trójka licealistów przez dwie godziny prowadziła wykład. Byli to zwycięzcy międzynarodowego konkursu na podręcznik internetowy ThinkQuest  i przyjechali z Hawajów. Część tego podręcznika to zapis elektronicznej korespondencji z uczniem tutejszej szkoły; celem jej było poznanie Szwecji. Prezentowali również własne badania kultury regionalnej, intraktywną symulację idealnego miasta i sposób w jaki nad tym pracowali. Pani nauczycielka-coach, siedziała przy komputerze, ściągając odpowiednie strony Internetu na duży ekran przed którym występowali jej podopieczni.

W Szwecji są klasy, które jeden dzień w tygodniu zostają w domu a lekcje odbywają się przez Internet. Niektórzy uczniowie, zupełnie nieprzystosowani w szkole, doskonale sobie radzą dzięki nauczaniu na dystans.

 

(...)

________________________________________________________

Tekst powyższy, napisany przed dwoma laty, został przyjęty do publikacji w Gazecie Wyborczej. Nigdy jednak nie ukazał się w druku a Redakcja nie odpowiedziała na dwa listy