|
Antoni Orzech
SZKOŁA ŻYCIA
CZY PRZETWARZANIE
INFORMACJI?
Niedługo minie 20 lat odkąd
zostałem nauczycielem języka polskiego w
Szwecji. To był szok. Przywiezione z Polski
podręczniki, zupełnie nie przystające do
szwedzkiego systemu edukacyjnego, nagle okazały
się z innego świata i z innej epoki. Po kilku
desperackich próbach wyrzuciłem je do kosza,
kupiłem komputer i od tej pory, wszystkie lekcje
przygotowuję sam.
Jak bardzo różnią się te dwa
systemy edukacyjne, niech zilustruje kilka
przykładów.
DWA ŚWIATY
Przed paru laty dzieci z klasy
pierwszej w Szwecji, korespondowały ze swoimi
rówieśnikami w Polsce. Pierwsze listy były
krótkie, każda litera inna a treść osobista i
zaskakująca. Bez żadnych obaw że to przecież
listy zagraniczne, pisały: „Ja jestem kopnięty”.
”Czy chcesz wyjechać z Polski?” „Jestem
zakochana”. I tak już pozostanie. Szwedzcy
uczniowie opisują siebie, swoje zwierzątka
domowe albo dinozaury, prowadzą dzienniki, robią
wywiady i książeczki o sklepie osiedlowym,
poczcie czy placu budowy.
W tym samym czasie ich polscy
rówieśnicy przerabiają czytanki, wierszyki a
później lektury obowiązkowe. Uczą się regułek
gramatycznych. Tutaj, język dziecka i realny
świat. Tam, uczeń ma opanować język (metajęzyk!)
dotyczący gotowych tekstów. Czym innym jest
zanurzenie w rzeczywistości a czym innym, w świecie skonstruowanym ze słów.
GRA W KRASICKIEGO
Jestem w renomowanym liceum
warszawskim na lekcji, którą można nazwać grą w
Krasickiego. Nauczycielka podaje reguły gry:
przypomnijcie sobie jakich jeszcze innych bajkopisarzy pamiętacie? Co to jest parabola?.
Podajcie przykład anafory! (Chodzi o powtórzenia
we „Wstępie do bajek” i ani słowem o tym, że
anafora spaja każdą wypowiedź). Przetłumaczcie
na język potoczny bajkę
o dewotce! Odpowiada
kilkoro, przeważnie tych samych, uczennic.
Reszta skrzętnie notuje. W następnym tygodniu
będzie sprawdzian.
Szkoła w Kopenhadze. Uczniowie
obejrzeli reklamę podpasek, następnie
w grupach,
otrzymują takie same podpaski i mają porównać
produkt i reklamę oraz wszystko to opisać. W
innej klasie, także podzieleni na grupy, jadą
do centrum miasta aby z wybranych przez siebie
miejsc napisać reportaże, które po powrocie
odczytają.
Pierwszy przykład to rodzaj
tresury podczas której młodzi ludzie, jak
komputery, na polecenie przetwarzają informację.
Dodatkowo, lekcja petryfikuje niedemokratyczne
podziały; ktoś jest od wyznaczania ról, ktoś je
wykonuje, a reszta, do notowania.
W drugim przypadku mamy „sytuację
uczącą” w której uczniowie samodzielnie i przez
współdziałanie, osiągają zamierzony cel. Język
jest tu narzędziem rzeczywistej komunikacji a
dopiero końcowym rezultatem, tekst.
REWOLUCJA W SZKOLE
W naszym stuleciu powstało kilka
ważnych teorii językowych. W krajach zachodnich
przyczyniły się one do wielokrotnego
przewartościowania samych podstaw nauczania.
Najpierw doceniono język mówiony, używany w
danym środowisku. W szkolnictwie oznacza to, że
punktem wyjścia są umiejętności ucznia a nie
idealny wzór utrwalony na przykład w
literaturze. To ten własny, często nieporadny
język dziecka jest podstawą. To on przecież ma
się rozwijać. Dlatego tak niezbędne jest
odniesienie do rzeczywistego kontekstu.
Uczniowie polscy od początku stają się
dwujęzyczni; zachowują swój język powszedni na
który nałożony zostaje odświętny język
„literacki”. Gdy zaczynam uczyć licealistów,
którzy chodzili do szkoły w Polsce, obserwuję
jak w czasie lekcji przechodzą na sztuczny
żargon. W kraju, po ukończeniu szkoły, szybko
zapewne pozbywają się tej politury i zostaje im
jedynie język środowiska.
Następnym etapem zbliżającym
nauczanie do języka rzeczywistego, było
uświadomienie sobie, że mowa istnieje przede
wszystkim jako środek komunikacji, i nie można
go praktycznie opanować na gotowych przykładach.
Prawdziwa komunikacja to nie znajomość zwrotów
przywitania. Gdyby szkoła choć trochę starała
się nadążać za życiem, już dawno wprowadzonoby
np naukę zasad negocjacji, promocji czy reklamy.
MYŚLENIE I MOWA
Realny kontekst i komunikację,
szkoła szwedzka przerabiała w ubiegłych
dziesięcioleciach i weszły one na trwałe do
praktyki nauczycielskiej. Lata 90 przyniosły
nowe wyzwania. Zalew informacyjny stał się
faktem. Jak zachować orientację w tym potopie?
Odpowiedź znana była od dawna: trzeba
samodzielnie myśleć.
Teoretyczne sugestie znaleźli
nauczyciele języka w genialnych badaniach
L. S. Wygotskiego. (Jego książka „Myślenie i mowa”
została przełożona na język polski). Tu pojęcia
nie są niezmiennymi monadami, które przyswajamy
sobie raz na zawsze. Przeciwnie, przechodzą
przez wiele faz rozwojowych. Kompetencja
językowa i komunikacyjna nie wystarczą. Słowa
osiągają swoje pełne znaczenie właśnie podczas
samodzielnego myślenia. Prawda i odkrycie to dwa
synonimy. Za moich czasów dopiero student
uniwersytetu pisał, mniej lub bardziej
samodzielną, pracę magisterską. Dzieci w klasach
początkowych w Szwecji same wybierają tematy i
tworzą własne książeczki, mając przy tym
możliwość wydania ich w pięknej, kolorowej
okładce. Książeczki znajdują się na wystawie w
bibliotece. Nauczyciele matematyki skojarzą
zapewne te postulaty z nauczaniem metoda
problemową. A język polski? Gotowe teksty z
ćwiczeniami w osobnych zeszytach, to przecież
tylko przetwarzanie informacji.
Jedyny, znany mi podręcznik
podejmujący to zagadnienie, „Porządek i
Przygoda”, Okraszewskiego, Rakowieckiej i
Szmidta, jest jeszcze naprawdę bardzo
„eksperymentalny” i zapewne nie będzie brany pod
uwagę przy nauczaniu języka polskiego. Poza tym,
przynosi on zestaw gotowych problemów a to
wyklucza najistotniejsze momenty samodzielnego
myślenia: 1.dostrzeżenie problemu i
2.odpowiednie sformułowanie. 3.Rozwiązywanie i
4.sprawdzenie, czynności tak popularne w polskim
szkolnictwie, to procesy wtórne. Właściwą pomocą
w nauczaniu problemowym jest, wspomniana wyżej,
sytuacja ucząca lub projekt.
W jednej z tutejszych szkół,
realizowano ostatnio projekt pt Luis Armstrong.
Pierwszym krokiem było zainteresowanie
wszystkich uczniów osobą sławnego muzyka a
następnie, na różnych lekcjach, „przerabiano”
zagadnienia związane z Armstrongiem i danym
przedmiotem a więc na fizyce - fale dźwiękowe,
na historii – niewolnictwo a teksty piosenek na
lekcjach języka ojczystego i angielskiego.
CELE EDUKACJI
W kręgu kultury
śródziemnomorskiej, po wiekach prób i błędów,
doszło
do ukształtowania trzech głównych celów
edukacji: przekazu wartości, rozwoju osobowego
ucznia, i przygotowania do życia w
społeczeństwie.
Nie można realizować skutecznie
jednego tylko z tych celów. Wartości, które nie
służą rozwojowi ucznia i nie mają pomagać mu w
kształtowaniu przyszłości,
są martwe. W
szkolnictwie polskim przez długi czas chodziło
przede wszystkim
o przekaz tradycji, tradycji
statycznej a po wojnie na dodatek często
fałszowanej. Nauczycielom przypadła transmisja a
uczniom, przymus.
W Szwecji, co dziesięć lat -tyle
czasu trzeba ponoć na pełne wprowadzenie założeń
w życie- po ogólnokrajowej debacie, przyjęty
zostaje program nauczania. Ostatni, z roku 1994,
na 30-stronach zawiera tylko bardzo ogólnie
sformułowane cele nauczania dla wszystkich
przedmiotów szkoły podstawowej
i szkół
specjalnych. Następnie w każdej szkole,
nauczyciele sami opracowują szczegółowe programy
dla swoich przedmiotów. To oni ustalają zakres
materiału, metody i wraz z uczniami wybierają
pomoce nauczania. Ten sam podręcznik przez cały
rok, jest tu nie do pomyślenia. Zresztą samo
pojęcie podręcznika dawno zostało wyparte przez
„pomoce nauczania” czyli „wszystko, co
nauczyciel wraz z uczniami uznają za przydatne”.
To przecież nauczyciel jest najlepiej
przygotowany do realizacji konkretnego celu w
danej klasie i tylko naprawdę samodzielny
nauczyciel może uczyć samodzielności. Badania
przeprowadzone w szkołach, które uzyskują dobre
wyniki nauczania dowodzą, że o rezultatach nie
decyduje środowisko, wyposażenie szkoły ani
nawet takie czy inne metody. Najważniejsze, by
cały zespół pedagogiczny był przekonany
o
słuszności tego co i jak robi. W Polsce o
programie języka ojczystego decydują głównie
specjaliści od literatury i gramatyki, w ten
sposób powstają szczegółowe listy autorów,
książek, tematów, terminów językowych i ćwiczeń
z tekstem tak jakby jedynym celem szkoły było
kształcenie krytyków literackich.
SZWEDZKIE TESTY
W celu porównania osiągnięć
każdego ucznia (stopnie otrzymują po raz
pierwszy dopiero w klasie ósmej) już w piątej
klasie przeprowadzane są tu ogólnokrajowe testy
diagnostyczne z matematyki, języka szwedzkiego i
angielskiego. Sprawdzian umiejętności słuchania,
czytania i pisania w języku ojczystym, stanowi
tylko jedną z ośmiu głównych części testu,
którego całość zajmuje 27 stron. Kilkadziesiąt
pytań dotyczy samooceny ucznia czyli jak
zachowuje się on w różnych sytuacjach
językowych, a także jakie książki
i periodyki
czyta, co robi gdy nie umie odpowiedzieć na
pytania, nie rozumie czy nie wie jak zacząć
pisanie wypracowania. Wśród zadań, które ma
wykonać jest grupowe projektowanie strony
internetowej dla własnej szkoły i ocena różnych
programów telewizyjnych. Mit o Tezeuszu i
Ariadnie wykorzystano do ćwiczeń w podejmowaniu
decyzji. Trzecia część testu skierowana jest do
nauczyciela, a więc dokładna ankieta mająca na
celu ciągłe ulepszanie zestawu zadań testowych,
przykłady gotowych prac uczniowskich, wskazówki
pomocne przy ocenie oraz podstawy teoretyczne.
W popularnych obecnie w polskich
szkołach testach, chodzi głównie o tak bardzo
przydatne uczestnikom telewizyjnych quizów,
szybkie przetwarzanie informacji.
PRZYSZŁOŚĆ SZKOŁY
Niedawno byłem na lekcji podczas
której 50 nauczycieli siedziało w ławkach a
trójka licealistów przez dwie godziny prowadziła
wykład. Byli to zwycięzcy międzynarodowego
konkursu na podręcznik internetowy ThinkQuest
i przyjechali z Hawajów. Część tego podręcznika
to zapis elektronicznej korespondencji z uczniem
tutejszej szkoły; celem jej było poznanie
Szwecji. Prezentowali również własne badania
kultury regionalnej, intraktywną symulację
idealnego miasta i sposób w jaki nad tym
pracowali. Pani nauczycielka-coach, siedziała
przy komputerze, ściągając odpowiednie strony
Internetu na duży ekran przed którym występowali
jej podopieczni.
W Szwecji są klasy, które jeden
dzień w tygodniu zostają w domu a lekcje
odbywają się przez Internet. Niektórzy
uczniowie, zupełnie nieprzystosowani w szkole,
doskonale sobie radzą dzięki nauczaniu na
dystans.
(...)
________________________________________________________
Tekst powyższy, napisany przed
dwoma laty, został przyjęty do publikacji w
Gazecie Wyborczej. Nigdy jednak nie ukazał się w
druku a Redakcja nie odpowiedziała na dwa listy
|