rzechy antoniego

 
 
 

TOŻSAMOŚĆ I KRYZYSY

Znak  1972  nr 1 (211)

 

 

TRAGIZM

Znak 4(202) s. 492-500.

 

 

TAYLOR - ŹRÓDŁA TOŻSAMOŚCI

 

 

NEURONAUKA
 

 

 

 

 

 

Antoni Orzech 

TOŻSAMOŚĆ I KRYZYSY

 

Przed kryzysem jest tożsamość. Mały brzdąc, biegnący z wyciągniętymi rękami i na ugiętych nogach do piłki, to początek tożsamości - poznania, dla którego nic nie jest obce. Wzrok przeszywa zewnętrzny świat, później wewnętrzny i wszystko może być poznane: otrzymać nazwę i przejść na własność jako jeden z poddanych wewnętrznego królestwa, w którym panuje "jest", w sposób niepodzielny i samowładny.

 

Kryzys to pojawienie się obcego, które nie ma nazwy, nie możemy mu jej nadać, ująć i wcielić w wewnętrzny świat, w królestwo naszego "jest" . Nie pojmane, jednak oddziaływuje, daje o sobie znać, ale chociaż wpijemy wzrok, widać jedynie zamęt w świecie, nad którym panowaliśmy dotychczas.

 

KRYZYS SENSU

 

Najwcześniej przychodzi kryzys sensu. Wkracza nowy byt, którego człowiek nie zna. Ma on jakby formę pytania, niewypełnioną jeszcze,

bez odpowiedzi. Pyta o całą rzeczywistość, kwestionuje wszystko dotychczasowe. Artystyczny zapis jego objawów to Obcy Camusa. Mersault, jak sejsmograf, całkowicie biernie rysuje wstrząsy, wszystkie więzy życia doświadczane są jako absurdalne, dopiero w absolutnym odcięciu, skazany na śmierć, w celi, odzyskuje tożsamość.

 

Kryzys przy samym końcu przybiera postać pytania. Marsault dopiero w celi więziennej, dopiero ksiądz. Wcześniej, zwykła codzienność, życie się układa: piękna kobieta, awans, przyjaciele. Zastanawiającą rolę w tym przykładzie spełnia matka: od jej śmierci zaczyna się powieść, obojętność wobec niej przesądza wyrok. Być może ona jest decydującym ogniwem tego kryzysu: od początku dla dziecka stanowi źródło tożsamości ze światem. Świat rządzi się jednak innymi prawami niźli matka. Obcy przyjmuje jego obojętność, traci tożsamość z matką

i nie tworzy nowej. Dlaczego jednak odzyskuje ją przez morderstwo, absurdalne zastrzelenie Araba. Wydaje się, że zabójstwo było powtórzeniem tego, co stało się wcześniej między nim a matką: był odpowiedzialny za jej śmierć, za taką śmierć. Prawo nie karze za pozostawienie rodziców w przytułku, za obojętność.

 

Domy starców stają się normą, świat sankcjonuje infantylne rozwiązanie kryzysu a jednak jeśli człowiek chce odzyskać tożsamość, odzywa się on w innej formie.

 

KRYZYS MIŁOŚCI

 

Jak poprzedni odcina od całej rzeczywistości, tak ten kryzys odgradza od ludzi. Już dziecko w pewnym momencie zarysowuje swoją jednostkowość powtarzając ciągle "ja", "mnie", i negując: "nie". Dopiero jednak w wieku młodzieńczym kryzys ten ujawnia się w całej rozciągłości. Wtedy to rzeczywistość seksualna domaga się nowej tożsamości. Uzyskanie jej szczególnie utrudnia niepełna lub z gruntu fałszywa interpretacja seksu, niedostrzeganie właściwych mu etapów lub zgoła odmowa jakichkolwiek praw. Czyste zintegrowanie tej rzeczywistości to kryzys długotrwały i trudny, toteż niewielu potrafi go po męsku (i żeńsku) przejść do końca.

 

W tym okresie młody człowiek pojmując swoją odmienność seksualną, dostrzega również granicę wieków: z jednej strony już nie dziecko,

z drugiej jeszcze nie starzec (dojrzałych nie widać, jest ich mało i nie rzucają się w oczy).

 

Być może właśnie kryzys wieku młodzieńczego powinien wprowadzać

w rzeczywistość paradoksu: coraz bardziej odcina od pozostałych ludzi, poszerza to, co obce ale i domaga się oswojenia. Powstaje trwała sprzeczność, odmienność od dna, z którą jednak nie można się pogodzić. Skutki są różno- i wielorakie. I znów aż roi się od rozstrzygnięć infantylnych, skarlałych. Jedni powtarzają: to oni (ona) są winni, ich wina, i chcą odmieńców przerobić na swoje kopyto. Drudzy widzą obie strony odmienności, różnicę akceptują, a w jej ramach każdy próbuje zyskać ile się da. Tymczasem rzeczywistość paradoksalna prowokuje do powstania z gruntu nowej rzeczywistości, która połączy bez przekreślenia granicy. Kryzys tożsamości z ludźmi (czy jednostką) odsłania paradoks. Dostrzec i przezwyciężać go, to ścieżka

ku tożsamości z drugim człowiekiem, ku miłości dojrzałej,

 

 

KRYZYS TWóRCZY

 

Kryzysy wyróżniamy w momencie, gdy domagają się rozstrzygnięcia, gdy można już zrozumieć pytania, które zadają, co nie znaczy, że nie ma ich wcześniej. Kryzys twórczy płynie w całym życiu, ale powoli przybiera na sile, ustępując wprzód miejsca innym. Zresztą każdy kryzys ma strukturę twórczości, dopiero jednak człowiek, którego tożsamości nie zagrażają kryzysy nierozstrzygnięte, może stanąć przed rzeczywistością, która jest ciągłym kryzysem. Już paradoks miłości domaga się wielokrotnych rozwiązań, dojrzała miłość to coraz mocniejszy i głębszy uścisk nad szczeliną dwóch płci, poznań a przede wszystkim dwóch wolności. Miłość może i powinna przybrać formę kryzysu twórczego: coraz nowej tożsamości dwóch osób.

 

Człowiek dojrzały dostrzega pytanie o twórczość: czy w napięciu będę ciągle oswajał obce, nieznane, czy raz na zawsze pozostanę na gruncie udeptanym, drepcząc po nim na różne sposoby. Powielać bez ryzyka, czy postąpić krok w nowe, które jawi się jako noc. Uczynienie tego kroku wydaje się niemożliwe bez doświadczenia poprzednich kryzysów.

 

W twórczości można uzyskiwać ciągle nową tożsamość

z rzeczywistością, która nas nie dotyczy. Kryzys miłości domaga się rozstrzygnięć, dotyka, boli. Tworzenie ma jakby w nas swój początek, dopiero raz stworzone zostawia powiew niepokoju, przygody, radości. Wszystko to (a i wiele więcej) popycha dalej, jest wyzwaniem od rzeczywistości, której nie widzimy, której jeszcze nie ma.

 

KRYZYS WIARY

 

Jarko ostatni wyróżnimy kryzys wiary. Być może bardziej trafia w sedno określenie "kryzys Boży", ponieważ to Bóg staje się tu obcy, nieobecny, a wiara jedynie trudniejsza, ale chyba największa. Zostawmy jednak pojęcie przyjęte. Nie należy sądzić, że jest on ostatni, zarówno ze względu na kolejność, jak też ze względu na ilość (pozostaje np. kryzys śmierci). Wiara towarzyszy każdemu kryzysowi przechodząc ich koleje. Najmocniej ożywa w momencie krytycznym, gdy stare umiera a nowe jeszcze się nie poczęło. Nie wydaje się możliwe przekroczenie któregokolwiek z kryzysów bez elementu wiary i odwrotnie: czy nie zamiera ona przy ich nierozstrzygnięciu?

Jednakże istotny kryzys wiary dotyczy wiary zwróconej ku Bogu.

Wierny jego obraz znajdujemy w licznych zapisach: Księga Joba, dzieła Jana od Krzyża, Bernanosa, Simone Weil a być może i Kafki.

 

Jan ostrzega, że sprawy te tylko ",ten, kto to przeżywa, będzie ... mógł pojąć, ale nie objaśnić" i chociaż kryzys wiary jest podobny do poprzednich jednak bez porównania głębiej przenika tożsamość. Kryzys sensu kwestionując wartość pozwala poznawać świat, kryzys miłości dotyczy ludzi. Kryzys wiary często oddawany jest pojęciem nocy, jeśli zapanuje noc (a także noc wewnętrzna) nie ma niczego, co mogłoby być poznane, niczego nie posiadamy, nad niczym nie panujemy. Jeśli istniał jakikolwiek obraz świata, jest noc, jeśli istniało pojęcie Boga, wypełniła je noc. Wydaje się, że w tej nocy może się ostać jedynie z niczym nie utożsamione patrzenie, które na zewnątrz widzi mgłę a wewnątrz noc. Jednakże powstaje przekonanie, że to nieporozumienie, że jest ktoś jeszcze a ta noc, chociaż nie sposób tego pojąć, jednak się skończy.

 

"Bo już zniszczałem od mroku

i ciemność mam przed oczyma (Job 23, 17)

 

"szukałem światła - mrok nastał,

wnętrze mi kipi nie milczy"   (Job 30, 26)

 

"Nawet pośród ciemnej nocy jeszcze coś można zobaczyć, natomiast w mrokach zupełnych, nic się nie widzi. Podobnie i ... noc ... duchowa,

to jest wiara, pozbawiona wszelkiego światła tak w rozumie,

jak i w zmysłach." (Jan od Krzyża, Droga na Górę Karmel, str. 127.).

 

"Dusza ,w tym 'stanie pozostaje tak bezbronna jak więzień zamknięty w głębokiej ciemnicy, mający w dodatku ręce i nogi skrępowane kajdanami. Nie może się poruszać, ani nic ujrzeć, ani z nieba, ani z ziemi odczuć żadnej ulg" (Jan od Krzyża, Noc ciemna, str. 522.).

 

"Wszystko jest igraszką wyobraźni, rodzina, biuro, przyjaciele, ulica - wszystko igraszką dalszą lub bliższą, nawet kobieta; prawdą najbardziej bezpośrednią jest tylko to, że przyciskasz głowę do ściany bezokiennej celi bez drzwi." (F. Kafka, Dzienniki, str. 420).

 

O nowej tożsamości, ku której prowadzi kryzys wiary, o tożsamości z Bogiem, niestety niewiele możemy powiedzieć. Jako świadectwo przytoczmy  jedynie ostatnie słowa starego Joba:

 

To zbyt cudowne …….

Dotąd Cię znałem ze słuchu,

obecnie ujrzałem Cię wzrokiem

stąd się we łzach rozpływam.":

 

*

 

Kryzys jest rzeczywistością nieuniknioną, oczywiście nie wszystkich dotyka każdy. Kto nie rozstrzygnął kryzysu sensu, nie stanie przed kryzysem twórczym. Na szczęście nie wszystkie również przechodzimy sami: można być kochanym zanim się pokochało. Również ostatni moment kryzysu - nowa tożsamość jest darem; sens odnajdujemy, podobnie jest z miłością, odkryciem i łaską.

 

Kryzys wymaga elementu pozytywnej bierności, może nawet omija ludzi, którzy nad wszystkim całkowicie panują. Powszechnie wydaje się to pożądane, jednak na pewno tak nie jest. Kryzys jest zjawiskiem pozytywnym. Nie sposób dostrzec i wyliczyć wszystkie konsekwencje ale przede wszystkim przynosi nową tożsamość, powoduje ją pełniejszy sposób poznawania, nowy związek z bytem, dzięki któremu przyjmujemy rzeczywistość wcześniej niedostępną.

 

Zdobyta, uzyskana tożsamość, pozwala na doświadczenie ojcostwa swojej najgłębszej istoty.

 

Nad kryzysem nie można mieć pełnego panowania, wymaga raczej współpracy, przede wszystkim wierności. Tu chyba również bije jedno ze źródeł pokory: zyskałem nowe, czyli dawne było tylko częścią. Zyskałem przez współpracę a najważniejsze jest darem.

 

Kryzys nie rozgrywa się nigdy jedynie wewnątrz człowieka i chociaż przyczyny wydają się być trwałym elementem naszego świata, to jednak świat posiada drogi i bezdroża, które mogą pomóc, utrudnić lub uniemożliwić rozwiązanie. Do nich należą modele kryzysów. Przytaczaliśmy już przykłady. Literatura, obok innych ról, stanowi także model możliwych rozstrzygnięć w pewnych warunkach. Ogromne bogactwo pod tym względem posiadali Grecy; od rozwiązań pozytywnych (Herkules: 12 prób u Eurysteusa, 3 lata służby na dworze królowej Omfali i koszula Dejaniry) do tragicznych 2. Pewne schematy przetrwały, powstają nowe. Wyraźna jest tendencja omijania kryzysów jednakże, po okresie złudzeń odradzają się konflikty. Być może jest czas kryzysów i czas dojrzałości np. element nieznanego w Średniowieczu i '"nic nie jest obce" w Odrodzeniu, podobnie Romantyzm i Pozytywizm. Nasz wiek?

 

JEŚLI ZIARNO NIE OBUMRZE

 

Krzyż jest również symbolem kryzysu. Chrystus powiedział wiele zdań, które można odnieść do tej sytuacji. Doświadczył ich również.

Wiemy o przepaści między Bogiem a ludźmi. Bóg nie mógł się zbliżyć do człowieka, ponieważ ten ginął. Inność jest tak wielka, że Jahwe swym zbliżeniem zabijał. Żydzi bali się "i mówili do Mojżesza: mów ty z nami a my będziemy cię słuchać, ale Bóg niech nie przemawia do nas abyśmy nie pomarli". (Wj 20, 19). Niektórzy, jak synowie Aarona, "umarli przed Jahwe". Mojżesz, chociaż był tak blisko Boga, nie wytrwał.

 

Bóg stał się człowiekiem i w spotkaniu tym zabił siebie. Ta odmienność jest równie tragiczna od strony człowieka. Człowiek nie może znieść Boga.

 

Antoni Orzech

 

por. J. S. Bruner, O poznawaniu. Warszawa 1971.

2  Tragedia przynosi również rozwiązanie kryzysu ale z tragicznymi konsekwencjami: śmierć Antygony, ślepota Edypa, niewola Prometeusza ...