|
29
KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
Z BALKONU: Kopiec Kościuszki
przenoszą
24
KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
CZŁOWIEK COFNĄŁ EWOLUCJĘ ZWIERZĄT
O 40 MILIONÓW LAT DO TYŁU
Wszędzie gdzie się tylko pojawił, zniknęły
wielkie ssaki. W Eurazji, mamuty. W Australii, kilka
gatunków
torbaczy. W Ameryce Północnej, konie, lwy i leniwce - tam
też średnia masa
ssaków lądowych spadła z 98 kg do 7,6 kg.
Obecnie najbardziej zagrożone są słonie, dzikie
koty, wieloryby i małpy człekokształtne. Niedługo przeciętny ssak lądowy będzie wielkości yorkshire terriera a z
większych zostanie nam tylko
krowa.
Ktoś powie, przecież chronimy żubry, planujemy
ożywić mamuta, protestujemy przeciw wycinaniu lasów. To
prawda, ale przyrodę i świat niszczy przede wszystkim nasza mała,
codzienna
chciwość pomnożona przez miliony. Kto nie ma czegoś na sumieniu, niech
pierwszy rzuci w mamuta kamieniem. Czyż nie podziwiamy naszego
chłopaka, który biegając
za piłką, wybudował sobie wymyślny pałac? Albo
z wdzięczności stawiamy Bogu jakieś twierdze obronne, lub monstrualnego
golema?
Codziennie chcemy czegoś więcej. Dziś czytam, że
nasz były Prezydent rozbuduje swoją letnią siedzibę.
A przecież to opamiętanie czyli ograniczenia winny być przykładem. Gdy szukam ich u siebie,
widzę mniej bratków na balkonie, ale to tylko przez przypadek i nie wiem czy
właśnie takich oszczędności nam potrzeba?
WIĘCEJ:
"SCIENCE"
PS.
Faceci różnie
reagują na tę nagłą galopadę czasu. Jedni wierzą, że przez wzmożenie
posiadania przedmiotów uczynią z nich barykadę. I chcą mieć więcej.
Kosztownych garniturów, zegarków. Albo gorączkowo stawiają z natury
rzeczy warowne domy. To są próby uchwycenia wieczności. Bo skoro zbuduje
dom, który 200 lat powinien stać, to trochę tej wieczności na człowieka
spłynie. Pięćdziesiątka to moment wyboru drogi - albo do materialnej
obfitości, albo do duchowej prostoty...
Jerzy Pilch
22
KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
PROBLEM A TAJEMNICA
Problem jest czymś z czym się
spotykamy, co nam zagradza drogę. Cały znajduje się przede mną, podczas
gdy w tajemnicę jesteśmy włączeni, jesteśmy jej częścią.
Gabriel Marcel, Być albo mieć
1998
19
KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
U SĄSIADÓW NA MIESZCZAŃSKIEJ
17 KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
KOMPAS WIKINGÓW
Przez trzysta lat na przełomie tysiącleci
Wikingowie byli panami europejskich rzek
i mórz. Nie znali
kompasu, ale w pochmurne dni potrafili wskazać gdzie jest słońce. W
swoich sagach opisali jak król Olaf czynił to przy pomocy
"słonecznego
kamienia".
Dopiero w roku 1969 duński archeolog Thorkild
Ramskou na podstawie tych opowieści ustalił, że tym cudownym
kamieniem mógł być kryształ kalcytu, czyli islandzki szpat.
Padające na niego światło załamuje się
i rozdziela na dwa promienie o różnych barwach i o różnym natężeniu. Obracając
kamień można znaleźć takie położenie, w którym barwa
oraz natężenie obydwu tych promieni będą
jednakowe. Wówczas wskazują one Słońce.
Obecnie węgierscy naukowcy odbyli tysiąc
wirtualnych podróży z norweskiego Bergen na Grenlandię i z
powrotem. W symulacjach tych wpisali działanie "słonecznego kamienia". Prawie
wszystkie łodzie dotarły do celu. Jedynie gdy położenie mierzono
rzadziej niż co trzy godziny, kurs zbaczał na południe i zamiast na
Grenlandię, prowadził do Kanady.
Nic więc dziwnego, że kilka lat temu
znaleziono tam ślady po osadach Wikingów.
15 KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
WŁASNYM OCZOM NIE UWIERZYSZ
paski poziome są równoległe
by się o tym przekonać
wystarczy
zmrużyć oczy
złudzenie powodują
czarno-białe
szachownice w rogach kwadratów

WIĘCEJ: Victoria Skye
10 KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
FALUJĄCE POLA
Gdy na początku XIX wieku Thomas Young
eksperymentalnie wykazał, że światło jest falą, pojawiło się pytanie: co takiego faluje?
Od Arystotelesa było wiadomo, że ciało nie może
oddziaływać tam, gdzie go nie ma, dlatego możliwe były tylko trzy wzajemne
działania: zderzenie, naprężenie i ciśnienie.
Newton matematycznie
opisał ruchy planet, które można nazwać działaniem na odległość. Autor
"Matematycznych zasad filozofii przyrody" (1687) starał się
jednak różnymi wybiegami zachować przeświadczenie
greckiego Filozofa.
Długo wierzono w istnienie eteru, który
wypełnia cały Wszechświat, jest niewidoczny i prawie bez masy.
Falowanie bez
żadnego obiektu materialnego wydawało się takim absurdem jak drganie
struny, która w rzeczywistości nie istnieje.
Najpierw Michelson i Morley niezwykle
pomysłowym
eksperymentem dowiedli, że żadnego eteru nie ma a światło porusza się
względem Ziemi z taką samą prędkością we wszystkich kierunkach.
Następnie Einstein w "szczególnej teorii względności" wykazał, że eter w ogóle nie jest potrzebny. Istnieje
zaś w
pełni niezależny byt, składnik fizycznego świata, nazwany kiedyś przez
Faradaya "polem magnetycznym". Później w tej samej przestrzeni
odnalazły się elektrony światła,
grawitacja a ostatnio kwanty.
Rozchodzą się w niej zaburzenia czyli fale,
przenosi pęd i energię.
Wobec pola, czyli przestrzennego rozkładu pewnych wielkości, samo
pojęcie materii stało się czymś wtórnym.
WIĘCEJ: Tomasz Miller, Fizyka wyprowadzona w
pole. Tygodnik Powszechny 25 marca 2018
PS.
To, co my określamy mianem "elektronu", to nic
innego jak tylko zbór relacji z innymi komponentami danych struktur. Bez
odwołania się do tych schematów matematycznych nie wiedzielibyśmy nic o
cząstkach subatomowych, bo nie możemy ich zobaczyć, nie możemy poznać
ich bezpośrednio w sposób empiryczny... fizyka nadaje strukturom
matematycznym interpretację fizyczną. Takie podejście zawdzięczamy nie
Platonowi, ale Archimedesowi z Syrakuz (ok. 287-ok.212 p.n.e.).
Michał Heller, Bóg i nauka 2013
9 KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
I ODPUŚĆ NAM NASZE DŁUGI...
"większość mieszkańców Zachodu otrzymując
wynagrodzenie za pracę czuje, że wykonuje ją przede wszystkim po to, by
spłacić oprocentowane pożyczki. Gdyby Arystoteles zobaczył, jak
wyglądają nasze stosunki pracy, to przypuszczam, że uznałby nas
wszystkich za niewolników. Nie wierzę, by dostrzegł wielką różnicę
między sprzedaniem się w niewolę a przymusem wynajęcia się na osiem lub
więcej godzin dziennie z powodu pożyczki...
Dług narodził się jako zobowiązanie wolnych
ludzi. W naturze takich ludzi leży więc wolność negocjowania umów między
sobą. Ostatecznie istota moralności polega przecież nie tyle na
spłacaniu długów, co na ich wybaczaniu".
David Graeber, antropolog, autor
książki "Dług"
4
KWIETNIA
/ MARZEC
/
BLOG 2009-2016
/ KONTAKT
SKĄD SIĘ U NAS WZIĘLI BIUROKRACI?
Zmagając się przez 6 lat z oszustami,
deweloperem i amerykańską spółką Manchester, poznałem różne kręgi
biurokratycznego piekła. Ciągle pamiętam chociażby
absurdalne
problemy z zameldowaniem.
Oczywiście, zdawałem sobie sprawę, że wszystko to można wytłumaczyć
naszą pogmatwaną historią.
W Pierwszej Rzeczpospolitej piastowanie urzędów było sprawą honoru
a więc przywilejem a nie służbą. Niezależnie od kompetencji,
dostawała je szlachta lub duchowni.
Dopiero Stanisław August powołał trzydziestosześcio
osobową Radę Nieustającą, która była namiastką rządu. Na Sejmie Wielkim
uchwalono, że
krajem liczącym 15 milionów mieszkańców będzie
zarządzać tysiąc
zawodowych urzędników.
Nowoczesną biurokrację z procedurami i awansem wprowadzili na
ziemie polskie zaborcy. I chociaż w administracji niższego
szczebla pracowali Polacy, musieli oni wykonywać rozkazy płynące z
innych stolic.
Jak w zamorskich koloniach urzędowanie było realizacją panowania
obcych nad tubylcami.
Ta część szlachty, która potraciła majątki nie miała większego wyboru.
A, że było to zajęcie słabo płatne więc urzędnicy podkreślali swoją
wyższość pogardą dla petentów z ludu. Mnożyli skomplikowane przepisy,
które mogli interpretować według własnego widzimisię i demonstrować władzę.
A tak, już w wolnej Polsce, charakteryzował ich Józef Piłsudski:
"Otóż muszę powiedzieć, że przerost administracji jest cechą wszystkiego
co robią Polacy... a namiętność do centralizacji istnieje w sposób
śmieszny i głupi w naszym narodzie".
Minister skarbu, Władysław Grabski pisał: "Inteligencja znalazła w
aparacie państwowym ogromną ostaję swojego bytu materialnego, zajęła
bowiem wielką ilość posad... wiele osób gdyby nie stanowisko w urzędzie
państwowym, nie znalazłoby zupełnie żadnego innego sposobu do życia".
Niestety, jako że inteligencja pochodziła ze szlachty,
została odtworzona klasowa relacja panowania i prawdziwą klasą rządzącą
była biurokracja.
Ponieważ ważne decyzje zawsze podejmował ktoś inny, urzędnicy doskonale
odnaleźli się w zbiurokratyzowanym systemie komunistycznym, w którym
nawet rząd był zwykłą atrapą. O ważnych sprawach decydowała Partia a o
najważniejszych Rosja.
W wolnej Polsce też nikomu nie udało się tego zmienić. Tusk obiecywał
ale w roku 2011 musiał przyznać: "Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Nie dałem rady". Urzędnicy nienawykli do samodzielności boją
się podejmowania decyzji. Pewnie odpowiada im obecny układ,
mają Prezesa.
WIĘCEJ: Rafał Matyja, Wyjście awaryjne. 2018
Adam Leszczyński, Biurokracja. Pismo. 3.04.2018
|