rzechy antoniego                       BLOG NA WIERZBOWEJ                        czerwiec 2011

 
 
 

BLOG

 

2009 -

czerwiec 

lipiec 

sierpień 

wrzesień 

październik 

listopad 

grudzień  

 

2010 -

styczeń 

luty

marzec

kwiecień

maj

czerwiec

lipiec  

sierpień

wrzesień

październik

listopad

grudzień  

 

2011 -

styczeń

luty

marzec

kwiecień

maj

czerwiec

lipiec

  

 

Skałki

 

  www.antoniorzech.friko.pl                             KONTAKT 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

nasze bloki po przeciwnej stronie Wawelu   

----------------------------

PONIEDZIAŁEK 6 CZERWCA

 

400 tysięcy lat po Wielkim Wybuchu materia we Wszechświecie była rozmieszczona bardziej równomiernie niż cukier w herbacie po wielogodzinnym mieszaniu. W jaki więc sposób powstały gwiazdy, galaktyki, planety a w końcu i my sami?

 

Wszystkie zmiany zaczęły się od mikroskopijnych różnic temperatury równych 0,001%. Odkryto je w r. 1991 dzięki pomiarom z satelity COBE. Kierujący pracami George Smoot powiedział, że odnalezienie zarodków naszego świata było jakby spojrzeniem w twarz Boga.

 

Zaraz jednak pojawił się następny problem. Okazało się bowiem, że te mikroskopijne różnice mają taką samą strukturę, mimo iż w żaden sposób nie mogły na siebie oddziaływać. Oddalają się z prędkością światła, więc każda z nich powinna być inna. Jak zdołały zachować to podobieństwo?

 

Odpowiedź podał fizyk Alan Guth. Wszechświat ma momenty, w których wzajemne oddziaływanie jego elementów jest możliwe. Potem przychodzi czas niewyobrażalnie szybkiego rozprzestrzeniania się czyli tzw. inflacja. To, co zaobserwowano dzięki COBE, to rozerwane kawałki świata jeszcze sprzed inflacji i dlatego są do siebie podobne.

 

Hipoteza ta właśnie jest sprawdzana. Jeśli się potwierdzi, uzyskamy wiedzę o tym, co działo się we Wszechświecie prawie natychmiast po Wielkim Wybuchu bo inflacja trwała od 10 do -23 potęgi do 10 do -33 potęgi sekundy od początku świata.

 

                                                                  Polityka  nr 23

    

PS.

Podziel 1 przez liczbę, która ma 23 zera a otrzymasz ten ułamek sekundy jaki upłynął od Wielkiego Wybuchu do inflacji.

 

----------------------

CZWARTEK 9 CZERWCA

 

Najtrudniejsze były tam pierwsze cztery lata. Pracowałem na czarno w szklarniach, na plantacjach i na polach. Na początku, aby znaleźć jakąkolwiek pracę, przez kilka dni krążyłem na rowerze po okolicznych gospodarstwach. Powtarzałem wyuczone słowa: jog er student ok seker arbete. Ponieważ nie rozumiałem, co mi odpowiadano, dodawałem: to ja przyjadę jutro. Nej! nej! krzyczał gospodarz albo zgadzał się i podawał godzinę.

 

Zacząłem od układania chodników i budowania piaskownic na nowym osiedlu. Wytrzymałem miesiąc. Przy machaniu szuflą czy wożeniu płytek taczkami codziennie przez osiem godzin, trzeba umieć rozłożyć siły. Nauczyłem się tego później i całymi dniami mogłem wyrywać podkopane przez maszynę, wielkie sadzonki drzew. W pierwszej pracy przesypywałem piasek z takim zapałem, że najpierw ścierpły mi ręce, później brakło tchu i trzeba było szukać innego zajęcia.

 

Sadziliśmy tam tulipany na akord. Pracowali Szwedzi i kilku studentów z Polski. Szkoda nam było czasu na picie kawy i długą przerwę obiadową. "Myśmy o to walczyli! Do nas kiedyś strzelano!" - zaprotestowali tubylcy. Naszym rekordzistom, trzykrotnie szybszym od nich, po miesiącu zlazły paznokcie u rąk.

 

---------------------

PIĄTEK 10 CZERWCA

 

Drugi raz się poddałem pracując w szklarni. Pąki róż wyrastały miotełkami a powinna zostać na czubku tylko jedna. Zrywaliśmy te niepotrzebne, aby ona zajaśniała w pełni. Jeździliśmy samochodem. Gdy róże przekwitły, rodacy wrócili do kraju a ja znalazłem zajęcie przy porządkowaniu szklarni u sąsiada.

 

Wstawałem przed świtem, jechałem na stację, pakowałem rower do pociągu. Po kilkudziesięciu kilometrach wysiadałem i znów godzinę na rowerze. Tam zapamiętałem najtrudniejsze chwile. Jeszcze ciemno, wąska szosa wśród pól, na poboczach kilka sosen i brzozy. Gdy padał deszcz i wiał przeciwny wiatr, lepiej było iść na piechotę. Przejeżdżające samochody bryzgały brudną wodą. Bezsilność i droga donikąd. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Ale zawsze można iść. A jak nie, to nie.

 

Któregoś ranka nie zwlokłem się z łóżka. Zadzwoniłem, że kończę pracę. Gdy przyjechałem po zapłatę, chłop powiedział, że musi podliczyć i zdobyć pieniądze a ponieważ miałem być także u właściciela róż, więc wypłaci mi później. Był wieczór, gdy wracałem, zgasił światło i zamknął drzwi. Nigdy potem nawet nie zadzwoniłem do niego. Podarowałem draniowi cały miesiąc mordęgi. Nie byłem w stanie upomnieć się o swoje. No, bo i jak?

 

-------------------------

NIEDZIELA 12 CZERWCA

 

Najpierw starałem się o paszport konsularny, dlatego nie prosiłem Szwedów o azyl. Aby przedłużyć prawo pobytu, musiałem studiować i otrzymywać stypendium. Przez cztery lata zaliczyłem więc kursy języka szwedzkiego, angielskiego, potem semestr pedagogiki a w następnym roku filozofii. Wszystko na sławnym Uniwersytecie w Lund. Pracując już jako nauczyciel, aby mieć uprawnienia, zostałem zmuszony do ukończenia Wyższej "Szkółki" Pedagogicznej w Malm. Polonistyka na UJ, do nauczania języka polskiego, nie wystarczyła.

 

Zarabiałem na życie, pracując latem w ogrodnictwie              

bez pozwolenia.                                                              

 

Dlatego pani Maria, załatwiła mi stypendium w instytucji, która korzystała z funduszy prywatnych. Urzędnicy nie wiedzieli, że to ja sam wpłacam na swoje stypendium, które później wraz z ich zaświadczeniem, odbierałem. Pranie czystych pieniędzy.

 

Wszystkie egzaminy zaliczyłem za pierwszym razem, niektóre na stopień najwyższy. Świadczy to o tych studiach, skoro uczyłem się w dwóch, dopiero co poznanych, językach obcych. Chociaż filozofia prawa, czy statystyka z angielskich podręczników, wymagały ogromnej pracy.

 

Podczas egzaminów można było korzystać z dowolnych książek. Osobą pilnującą był ktoś z administracji i nie sprawdzano tożsamości studentów. Wykładowca historii pedagogiki, wszystkie pytania przerobił z nami na ostatnich zajęciach. Na zakończenie tego semestru napisałem wysoko ocenione wypracowanie p.t. Tresura, jako forma nauczania.

 

Szczytem zaufania do młodzieży były jednak egzaminy grupowe na WSP. We dwoje z koleżanką odpowiedzieliśmy na wszystkie pytania, podczas gdy reszta opalała się na trawie, ponieważ zdawaliśmy w ogrodzie. Tę szkołę mógł ukończyć nawet analfabeta.

 

-----------------------------

PONIEDZIAŁEK 13 CZERWCA         

 

Miłosz na Wawelu

 

--------------------------

WTOREK 14 CZERWCA

 

"...obraz z siatkówki oka, zostaje kompletnie poszatkowany i musi być na nowo odtworzony. Od 40 do 50 ośrodków w mózgu współpracuje, żebyśmy mieli wrażenie świata pełnego kolorów, głębi i ruchu."

 

"Mózg sam potrafi wytwarzać obrazy. Właściwie wszyscy powinniśmy stale ulegać halucynacjom, ale na co dzień dławią je sygnały płynące od wzroku, słuchu i innych zmysłów."

                                                      Dr Oliver Sacks, lekarz i pisarz

 

"Nie ma zncazeina kojnoleść ltier skadającyłch się na dane sołwo. Wanże jset tyklo to żbey pirewsza i osatntia lteria były na soiwm mijsecu; ptzosaołe mgoą być w cakowłitym niedzłaie a mimo to nadal nie ponwinśimy meić prombleów z pczerztaenim tego tesktu".

 

             prof. Jerzy Vetulani, neurobiolog.

             W Piwnicy pod Baranami czasem zastępował Piotra Skrzyneckiego.

               

---------------------

ŚRODA 15 CZERWCA

 

Sunął między garażami prosto na szosę pod koła samochodów. Zabiegłem mu drogę. Schował się pod stojącym autem, przyciśnięty w ciemny kąt. Wypchnąłem go stamtąd do plastikowego worka.

 

Najlepiej będzie mu nad Wilgą. Jest tam łąka, są ogródki działkowe a sama rzeka zagrodzi dojście do szosy. Nawet jeżeli już są tam też i jeże, to one nie traktują innych jako intruzów. No, chyba że chodzi o samicę.

 

Leżał nieruchomo w torbie. Po chwili rozwinął się i zaczął szukać wyjścia. Stanął na tylnych łapach, drapał pazurami ale ciągle spadał na dno.

- Masz ostre zęby, spróbuj przegryźć, doradzałem jej. Był tak ciężki, że zmieniłem mu płeć gramatyczną. To była raczej samica. Ona potrafi nosić aż siedem jeżątek i to dwa razy w roku.

 

Gdy położyłem ją w trawie, długo jeszcze pozostała zwinięta bez ruchu.

W końcu wystawiła czarny guzik nosa, rozejrzała się i podreptała prosto przed siebie.

 

ZAGADKA - A ile jeż ma kolców?

1- 500?  2- 5000?   3- 50000? 

Tu odpowiedź:

 

PS.           

Dwóch juhasów znalazło jeża. 
-To je iglok! mówi jeden. 
-To je śpilok! mówi drugi. Nadszedł baca: 
-To nie je ani iglok, ani śpilok. To je kolcok!

 

---------------------

PIĄTEK 17 CZERWCA

 

"Kto nie buduje, ten musi burzyć".

                                                    Antoni Kępiński

----------------------

WTOREK 19 CZERWCA

 

OSZUKANI PRZEZ DEWELOPERóW

 

GDAŃSK 

15O mieszkań - osiedle przy ul. Dąbka

120 m - osiedle Cztery Pory Roku

100 m - osiedle Kryształowe

48 m - blok przy ul. Nieborowskiej 34

28 m - Pruszcz Gdański

 

KIELCE

96 m - blok przy ul. Chęcińskiej

 

KRAKóW

180 m - bloki przy ul. Wierzbowej - TO MY

100 m - domy przy ul. Twardowskiego

100 m - blok przy ul. Kijowskiej

100 m - osiedle Za Fortem

100 m - osiedle Żubr - Niepołomice

 

SZCZECIN

100 m - osiedle w Mierzynie koło Szczecina

 

WROCŁAW

75 m - osiedle Pod Platanami

60 m - domy wielorodzinne w Iwinach

34 m - Osiedle Leśne

17 m - osiedle przy ul. Zielonogórskiej

                                                                            www.wierzbowa.org

---------------------

PIĄTEK 24 CZERWCA

 

Za oknem, ponad garażami, krąży stado gołębi. Czasem lecą prosto na nasz blok. W ostatniej chwili, tuż przed szklanym balkonem, podrywają się do góry jak samolot na pokazach lotniczych.

 

Ptaki latające w grupie, korzystają z prądów powietrznych, które powstają za tymi, co są na przedzie. Nie dotyczy to jednak gołębi. Aby zachować między sobą odpowiednią odległość, muszą częściej machać skrzydłami a nagłe, ostre zwroty powodują przeciążenia takie jak u astronautów podczas startu.

 

Dlaczego więc, mimo to, gołębie latają razem?

- Nie wiemy, odpowiadają biolodzy, być może w ten sposób czują się bezpieczniejsze a może to jakiś rytuał.

 

-------------------------

NIEDZIELA 26 CZERWCA

u sąsiadów  

   

 

-----------------------------

PONIEDZIAŁEK 27 CZERWCA

 

W przyrodzie pewne cechy organizmu początkowo zupełnie nieprzydatne, po jakimś czasie mogą służyć do powstania całkiem nowych umiejętności. Tak na przykład z kości szczękowych pierwotnych ryb, rozwinęła się możliwość odbierania dźwięków, czyli słuch. Nazywa się to preadaptacją.

 

Podobne zdarzenia mają miejsce nie tylko w naturze. Twórcy maszyn liczących nawet nie śnili o możliwościach, jakie pojawiły się dzięki komputerom. Dlatego nigdy nie będziemy wiedzieć, co jeszcze może się wydarzyć. Nieprzewidywalność jest istotną cechą przyrody, kultury ale także i naszej codzienności.    

 

Bioinformatyk Stuart Kauffman widzi w tym źródło nowej, świeckiej świętości: "Wierzę w istnienie wspaniałej, zadziwiającej kreatywności we Wszechświecie. Nie można się do niej pomodlić, nie można się zwrócić o pomoc, ale można jej za te wspaniałości podziękować. To dużo!".


      WYWIAD ze Stuartem Kauffmanem  

cd niżej:

-----------------------

WTOREK 28 CZERWCA

 

Kreatywność nie znaczy tylko, że z tego, co już było, powstaje nowe. Słuch, który się wyłonił dzięki kościom ryby, jest całkowicie inny od nich. Aby o nim mówić, potrzeba nowych pojęć i nowych praw. W żaden sposób nie można go opisać i wyjaśnić na poziomie, z którego pochodzi.

 

Zjawisko wyłaniania się w przyrodzie czegoś gruntownie nowego, nazywane jest emergencją.

 

Woda składa się z tlenu i wodoru. Połączone razem, dają coś tak cudownie odmiennego, że gdyby ona nie istniała naprawdę, nikt by nie uwierzył, że to możliwe. Że ten płyn powstał z czegoś lotnego. Podgrzana, przypomina sobie jak kiedyś unosiła się w powietrzu. A jeszcze: twardy lód, wilgotność, oceany, rzeki, deszcz, pływanie, potop, chrzest... i to w niej WYŁONIŁO SIĘ życie.

 

---------------------     

ŚRODA 29 CZERWCA

 

"Jak wielkie są dzieła Twoje, Panie, jak głębokie Twoje zamysły".

 

"Wszystkieś w mądrości uczynił, pełna jest ziemia bogactw Twoich".

 

"Sławię Ciebie, bo cudowne są Twoje dzieła, a dusza moja wie to dobrze".

 

                                                                            Psalmy 92, 104, 139

 

--------------------

KONTAKT  CD  lipiec

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 jeż ma 5 000 kolców