rzechy antoniego                                        ZADOMOWIENIE                                2012  luty

 
 
 

 

BLOG

 

2009 

czerwiec 

lipiec 

sierpień 

wrzesień 

październik 

listopad 

grudzień  

 

2010

styczeń 

luty

marzec

kwiecień

maj

czerwiec

lipiec  

sierpień

wrzesień

październik

listopad

grudzień  

 

2011

styczeń

luty

marzec

kwiecień

maj

czerwiec

lipiec

sierpień

wrzesień

październik

listopad

grudzień

 

2012

styczeń

marzec  

 

Skałki

 

                www.antoniorzech.friko.pl  

 

                        KONTAKT 

 


 

2009 ŹRóDŁOSŁóW

 

mieszkać

zamieszkiwanie

naparstek

paznokieć

rozgrzeszenie

sprawiedliwość

j. polski : szwedzki

 

2009 LUDZIE

 

MacIntyre

Heidegger

Boznańska

Vermeer

 

2009 KWIATY - DRZEWA - PTAKI

 

bodziszek

ślaz

żywokost

lepnica

poziewnik

pępawa

kozibród

słonecznik

dąb

gołębie

kos

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

nasz blok szaro-biały       

 

 1 LUTY

Wisła   

 

                               

 Milczenie roślin                      

 

TUTAJ                     

Jest tutaj co niemiara miejsc z okolicami.              

Niektóre możesz specjalnie polubić,              

nazwać je po swojemu               

i chronić od złego.                 

 

--------------------------------------------------------------

ŚRODA 8 LUTEGO

 

Prezesi Leoparda zostali aresztowani.

Prokuratura w Krakowie postawiła im zarzut oszustwa na ponad 55 milionów złotych, które wzięli od nas za mieszkania.

Wszyscy trzej podejrzani nie przyznają się do winy.

 

Przy tych milionowych szwindlach, zupełnie nikną te codzienne. Ale to nie znaczy, że je łatwiej zrozumieć.

 

Fliziarzowi, który robił u mnie łazienkę, gdy miał już tylko podmurować kabinę, zapłaciłem, naiwny, za całość. Dzwoniłem, umawiałem się, nie przyszedł dokończyć. Dziurę zastawiłem samymi płytkami.

 

Powiesiłem lampę, nie świeciła. Sprawdziliśmy dopływ prądu, jest, ale brakuje blaszki w kamionkowej oprawce. Trzeba kupić nową.

Na drzwiach naszej windy, jakaś firma FEN, nabazgrała reklamę swojej solidności i wyczucia estetyki. Tu przynajmniej wiadomo czego się spodziewać.

 

 

 

----------------------

CZWARTEK 9 LUTEGO

 

Dziś, Sąd Najwyższy w Warszawie, uznał naszą skargę kasacyjną! Amerykański spekulant Manchester, nie miał prawa brać naszych mieszkań, bez naszej wiedzy, w zastaw za miliony pożyczone trzem oszustom z Krakowa.

 

Do tej pory, wszystko w mieszkaniu było, i zarazem, nie było moje, bo w każdej chwili mogłem to stracić. Pewność, że mamy rację, pozwalała mi wnosić książki, kłaść podłogi i kupować meble. Wymagało to jednak wielkiego wysiłku, bo trudno jest budować dom na samym przekonaniu.

 

W pokoju pojaśniało.

 

--------------------

SOBOTA 11 LUTEGO

 

Gdyby życie było łatwe, byłoby kiczem.

 

Józef Życiński, Życie musi mieć sens

--------------------

WTOREK 14 LUTEGO

 

Oszuści, spekulanci, miliony złotych i wyroki sądów, ostatecznie, wszystko to sprowadza się do cierpienia ludzi.

 

W sieci oszukańczych praw i zniekształconych słów, gdzie empatia, to dbanie o własny interes, umowa może być jednostronna a to, co raz sprzedane, można ponownie oddać w zastaw komuś innemu.

 

Ryby złowione w sieci, rzucają się na wszystkie strony.

Gdyby nas było mniej,

gdybyśmy się bali rekinów,

odpuścili, gdy nas ciągnięto na brzeg,

już dawno zostalibyśmy połknięci przez Leoparda. Śmiałby się dziś razem z amerykańskim lichwiarzem:

- Pożarliśmy te płotki!

 

-------------------

ŚRODA 15 LUTEGO

 

                                                                                      "PNAS"

 

Na Ziemi zużywamy 9 087 000 000 000 000 (9 biliardów) litrów wody rocznie.

90% zabiera rolnictwo, 15% to zanieczyszczenia.

Trzy czwarte spada nam z nieba, reszta wypływa z jezior, rzek i studni.

 

Dziś, u nas, cały dzień padał śnieg.

 

------------------------

PONIEDZIAŁEK 20 LUTY

 

Niedawno pisałem o mikroskopijnych komputerach krążących wewnątrz naszych ciał, a już pierwsze próby mamy za sobą. Dokładniej, w sobie. Osiem starszych kobiet leczono na osteoporozę przy pomocy wszczepionego pod skórę chipa.

 

Urządzenie, wielkości paznokcia, zawierało lek, który specjalny program uwalniał codziennie o wyznaczonej porze.

 

Cieszy mnie to doświadczenie, ponieważ jestem uczulony na użądlenie osy. Aby bezpiecznie czuć się w Skałkach, musiałbym nosić ze sobą strzykawkę z adrenaliną. Trzeba ją też co roku wymieniać a nie jest tania. Ponieważ osy atakowały mnie przeciętnie raz na dziesięć lat, więc liczę na szczęście.

Gdy jednak będzie możliwe noszenie adrenaliny pod skórą, to  warto ją mieć, by na łące nie myśleć o osach.

 

-------------------

PIĄTEK 24 LUTEGO

 

Pojawia się sama. Widziałem ją tyle razy, że zapisana jest we mnie na zawsze. Przychodzi niespodziewanie. W tym roku, pierwszy raz, spotkałem ją nad Wilgą. Wszędzie jeszcze leżał śnieg. Było jak w innym świecie, czysto i cicho. Nagle, na białym tle zobaczyłem obraz, który tak dobrze znam, ze wszystkimi kolorami traw, kwiatów i motyli. Przyszła tęsknota za wiosną.

 

Odtąd, coraz częściej, w różnych miejscach, szarych, pełnych kałuż i błota, w mojej głowie włącza się pokaz slajdów. Przez okno widzę już zielone klony, wiązy i mój dąb, który zaczyna od jasnego brązu. Kiedyś myślałem, że to liście a u niego pierwsze są kwiaty.  

 

Dziś jest ciepło, pada deszcz i wieje wiatr. Ptaki są już pewne. Nie wiem czy pamiętają zeszłoroczne obrazy, ale umieją śpiewać. Gołębie mruczą sobie wesoło, niektóre nawet głośno gruchają. Kraczą gawrony i skrzeczą sroki. Sikorki znają kilka treli. Wysoko, w gałęziach drzew, tonem ostrym jak brzytwa, ostrzegają: to moje miejsce! Najczęściej jednak, z krzaków, słychać: ci-ci-ba.

 

 

 

Tylko synogarlice zawsze we dwoje, dozgonnie sobie wierne, siedzą cicho i spokojnie, jakby się dziwiły: po co ten cały hałas?

 

 

 

Z bloku wyszła niemłoda para. On pochylony, posuwa nogami i podpiera się laską.

- No, daj mi rękę, powiedziała ona.

 

-----------------------

NIEDZIELA 26 LUTEGO

 

Synogarlice pamiętam z Ewangelii św. Łukasza. Maria, po urodzeniu Jezusa, ofiarowała je w świątyni.

 

Szukałem ich w dwutomowym atlasie Ptaków Polski i nie znalazłem. Opisane są tam jako sierpówki.

 

Przyleciały do nas z Indii dopiero w XIX wieku. Szybko opanowały całą Europę, ponieważ młode zakładają gniazda w odległości nawet do 1 000 kilometrów od miejsca, w którym się wykluły. Budują je na drzewach, ale także gdzie popadnie, w skrzynkach z kwiatami, na pomnikach i narzędziach rolniczych. Podobnie, gdy zabraknie patyków, używają drutu, sznurka, plastikowych prętów czy innych odpadów.

 

Mimo wielu zagrożeń, bo nawet sroki i wrony wybierają im pisklęta, doskonale sobie u nas radzą. Najlepiej w parkach i dzielnicach willowych. A ja widuję je na sąsiednim osiedlu.

 

-------------------

ŚRODA 29 LUTEGO

 

Nie wiem po co, ale musiałem mieć nową pieczątkę na skierowaniu do lekarza specjalisty. Poszedłem do przychodni. Pani w okienku napisała na karteczce

 

 

 

imię i nazwisko doktora

29 II

godziny

 

 

 i powiedziała

- Przyjdzie pan jutro.

 

Przyszedłem i na drugim piętrze szukam pokoju 29. Korytarze długie, wszędzie, pod ścianami, na krzesłach siedzą chorzy. Takiego numeru nie ma. Pytam w "Rejestracji".

- Pokój 29, to na pierwszym piętrze.

 

Schodzę niżej i tu także nie ma. Pokazuję karteczkę pani w "Informacji".

- Korytarzem w prawo i na samym końcu. Tam, ostatnim numerem jest 9, więc wracam do okienka.

- Niech pan szuka po nazwiskach. I rzeczywiście, mój lekarz przyjmuje pod siódemką. Od pani ostatniej w kolejce, dowiaduję się, że ona już czeka trzy godziny.

- Wyłączyłam telefon, bo rodzina i koleżanki dzwonią bez przerwy i pytają, co się ze mną stało? Pracowała w wojsku i nawet teraz na krześle siedzi jakby na baczność.

 

Opowiadam jej jak mnie zwodzono z numerem pokoju.

- Panie, przecież 29 II, to dzisiejsza data!

- Faktycznie. Ale skoro powiedziano mi, że mam przyjść jutro, to po co było to pisać? Nie wiedziałem gdzie szukać lekarza, więc zamieniłem sobie czas na przestrzeń.     

           

 

 

----------------------

KONTAKT  CD  marzec