|
1
LUTY
Wisła


Milczenie roślin
TUTAJ
Jest
tutaj co niemiara miejsc z okolicami.
Niektóre możesz specjalnie polubić,
nazwać je po swojemu
i
chronić od złego.
--------------------------------------------------------------
ŚRODA
8 LUTEGO
Prezesi
Leoparda zostali aresztowani.
Prokuratura
w Krakowie postawiła im zarzut oszustwa na ponad 55 milionów złotych, które
wzięli od nas za mieszkania.
Wszyscy trzej
podejrzani nie przyznają się do winy.
Przy tych milionowych
szwindlach, zupełnie nikną te codzienne. Ale to nie znaczy, że je łatwiej
zrozumieć.
Fliziarzowi, który
robił u mnie łazienkę, gdy miał już tylko
podmurować kabinę, zapłaciłem, naiwny, za całość. Dzwoniłem,
umawiałem się, nie przyszedł dokończyć. Dziurę zastawiłem samymi
płytkami.
Powiesiłem lampę, nie
świeciła. Sprawdziliśmy dopływ prądu, jest, ale
brakuje blaszki w kamionkowej oprawce. Trzeba kupić nową.
Na
drzwiach naszej windy, jakaś firma FEN, nabazgrała reklamę swojej
solidności i wyczucia estetyki. Tu przynajmniej wiadomo czego
się spodziewać.
----------------------
CZWARTEK 9 LUTEGO
Dziś, Sąd Najwyższy w
Warszawie, uznał naszą skargę kasacyjną! Amerykański spekulant
Manchester, nie miał prawa brać naszych mieszkań, bez naszej
wiedzy, w zastaw za miliony pożyczone trzem oszustom z Krakowa.
Do tej pory, wszystko
w mieszkaniu było, i zarazem, nie było moje, bo w każdej chwili mogłem
to stracić. Pewność, że mamy rację, pozwalała mi wnosić
książki, kłaść podłogi i kupować meble. Wymagało to jednak wielkiego
wysiłku, bo trudno jest budować dom na samym przekonaniu.
W pokoju pojaśniało.
--------------------
SOBOTA 11 LUTEGO
Gdyby życie było
łatwe, byłoby kiczem.
Józef Życiński,
Życie musi mieć sens
--------------------
WTOREK 14 LUTEGO
Oszuści, spekulanci, miliony złotych i
wyroki sądów, ostatecznie, wszystko to sprowadza się do cierpienia
ludzi.
W sieci
oszukańczych praw i zniekształconych słów, gdzie
empatia, to dbanie
o własny interes,
umowa może być jednostronna
a to, co
raz
sprzedane, można ponownie oddać
w zastaw komuś innemu.
Ryby złowione w sieci,
rzucają się na wszystkie strony.
Gdyby nas było mniej,
gdybyśmy się bali rekinów,
odpuścili, gdy
nas ciągnięto na brzeg,
już dawno zostalibyśmy
połknięci przez Leoparda. Śmiałby się dziś razem z amerykańskim lichwiarzem:
- Pożarliśmy te
płotki!
-------------------
ŚRODA 15 LUTEGO

"PNAS"
Na Ziemi zużywamy 9
087 000 000 000 000 (9 biliardów) litrów wody rocznie.
90% zabiera rolnictwo,
15% to zanieczyszczenia.
Trzy czwarte spada nam z
nieba, reszta wypływa z jezior, rzek i studni.
Dziś, u nas, cały
dzień padał
śnieg.
------------------------
PONIEDZIAŁEK 20
LUTY
Niedawno pisałem
o mikroskopijnych komputerach
krążących
wewnątrz naszych ciał, a już pierwsze próby mamy za sobą.
Dokładniej, w sobie. Osiem starszych kobiet leczono na osteoporozę
przy pomocy wszczepionego pod skórę chipa.
Urządzenie, wielkości
paznokcia, zawierało lek, który specjalny program uwalniał
codziennie o wyznaczonej porze.
Cieszy mnie to
doświadczenie, ponieważ jestem uczulony na użądlenie osy. Aby
bezpiecznie czuć się w Skałkach, musiałbym nosić ze sobą strzykawkę
z adrenaliną. Trzeba ją też co roku wymieniać a nie jest tania.
Ponieważ osy atakowały mnie przeciętnie raz na dziesięć lat, więc
liczę na szczęście.
Gdy jednak będzie
możliwe noszenie adrenaliny pod skórą, to warto ją
mieć, by na łące nie myśleć o osach.
-------------------
PIĄTEK 24 LUTEGO
Pojawia się sama.
Widziałem ją tyle razy, że zapisana jest we mnie na zawsze.
Przychodzi niespodziewanie. W tym roku, pierwszy raz, spotkałem ją
nad Wilgą. Wszędzie jeszcze leżał śnieg. Było jak w innym świecie,
czysto i cicho. Nagle, na białym tle zobaczyłem obraz, który tak
dobrze znam, ze wszystkimi kolorami traw, kwiatów i motyli. Przyszła
tęsknota za wiosną.
Odtąd, coraz częściej,
w różnych miejscach, szarych, pełnych kałuż i błota, w mojej głowie
włącza się pokaz slajdów. Przez okno widzę już zielone klony, wiązy
i mój dąb, który zaczyna od jasnego brązu. Kiedyś myślałem, że to
liście a u niego pierwsze są kwiaty.
Dziś jest ciepło, pada
deszcz i wieje wiatr. Ptaki są już pewne. Nie wiem czy pamiętają
zeszłoroczne obrazy, ale umieją śpiewać. Gołębie
mruczą sobie wesoło,
niektóre nawet głośno gruchają. Kraczą gawrony i skrzeczą sroki.
Sikorki znają kilka treli. Wysoko, w gałęziach drzew, tonem ostrym
jak brzytwa, ostrzegają: to moje miejsce! Najczęściej jednak,
z krzaków, słychać: ci-ci-ba.

Tylko synogarlice
zawsze we dwoje, dozgonnie sobie wierne, siedzą cicho i spokojnie, jakby się
dziwiły: po co ten cały hałas?
Z bloku wyszła
niemłoda para. On pochylony, posuwa nogami i podpiera się laską.
- No, daj mi rękę,
powiedziała ona.
-----------------------
NIEDZIELA 26 LUTEGO
Synogarlice pamiętam z
Ewangelii św. Łukasza. Maria, po urodzeniu Jezusa, ofiarowała je w
świątyni.
Szukałem ich w
dwutomowym atlasie Ptaków Polski i nie znalazłem. Opisane są tam
jako sierpówki.
Przyleciały do nas z
Indii dopiero w XIX wieku. Szybko opanowały całą Europę, ponieważ
młode zakładają gniazda w odległości nawet do 1
000 kilometrów od miejsca, w którym się wykluły. Budują je na drzewach, ale także gdzie popadnie, w
skrzynkach z kwiatami, na pomnikach i narzędziach rolniczych.
Podobnie, gdy zabraknie patyków, używają drutu, sznurka,
plastikowych prętów czy innych odpadów.
Mimo wielu zagrożeń,
bo nawet sroki i wrony wybierają im pisklęta, doskonale sobie u nas
radzą. Najlepiej w parkach i dzielnicach willowych. A ja widuję je
na sąsiednim osiedlu.
-------------------
ŚRODA 29 LUTEGO
Nie wiem po co, ale
musiałem mieć nową pieczątkę na skierowaniu do lekarza specjalisty.
Poszedłem do przychodni. Pani w okienku napisała na karteczce
| |
imię i
nazwisko doktora
29 II
godziny
|
|
i powiedziała
- Przyjdzie pan jutro.
Przyszedłem i na
drugim piętrze szukam pokoju 29. Korytarze długie, wszędzie, pod
ścianami, na krzesłach siedzą chorzy. Takiego numeru nie ma. Pytam w
"Rejestracji".
- Pokój 29, to na
pierwszym piętrze.
Schodzę niżej i tu
także nie ma. Pokazuję karteczkę pani w "Informacji".
- Korytarzem w prawo
i na samym końcu. Tam, ostatnim numerem jest 9, więc wracam do okienka.
- Niech pan szuka po
nazwiskach. I rzeczywiście, mój lekarz przyjmuje pod siódemką.
Od pani ostatniej w kolejce, dowiaduję się, że ona
już czeka trzy
godziny.
- Wyłączyłam telefon,
bo rodzina i koleżanki dzwonią bez przerwy i pytają, co się ze mną
stało? Pracowała w wojsku i nawet teraz na krześle
siedzi jakby na baczność.
Opowiadam jej jak mnie
zwodzono z numerem pokoju.
- Panie, przecież 29 II, to
dzisiejsza data!
- Faktycznie. Ale
skoro powiedziano mi, że mam przyjść jutro, to po co
było to pisać? Nie wiedziałem gdzie szukać lekarza,
więc
zamieniłem sobie czas na przestrzeń.
----------------------
KONTAKT
CD
marzec
|