rzechy antoniego               ZADOMOWIENIE              grudzień 2012

 
 
 

BLOG

 

2009 

czerwiec 

lipiec 

sierpień 

wrzesień 

październik 

listopad 

grudzień  

 

2010

styczeń 

luty

marzec

kwiecień

maj

czerwiec

lipiec  

sierpień

wrzesień

październik

listopad

grudzień  

 

2011

styczeń

luty

marzec

kwiecień

maj

czerwiec

lipiec

sierpień

wrzesień

październik

listopad

grudzień

 

2012

styczeń

luty  

marzec

kwiecień

maj

czerwiec

lipiec

sierpień

wrzesień

październik

listopad

 

2013

styczeń

 

Skałki

 

  www.antoniorzech.friko.pl                  KONTAKT 

 


 

2009 ŹRóDŁOSŁóW

 

mieszkać

zamieszkiwanie

naparstek

paznokieć

rozgrzeszenie

sprawiedliwość

j. polski : szwedzki

 

2009 LUDZIE

 

MacIntyre

Heidegger

Boznańska

Vermeer

 

2009 KWIATY - DRZEWA - PTAKI

 

bodziszek

ślaz

żywokost

lepnica

poziewnik

pępawa

kozibród

słonecznik

dąb

gołębie

kos

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

nasz blok szaro-biały

       

---------------------------

PONIEDZIAŁEK 3 GRUDNIA

 

...i znów pod śniegiem

--------------------

WTOREK 4 GRUDNIA

 

Smutne serce gorse jako chorość. Pierwej cłeka uśmierci-Sabała

(Smutne serce gorsze niż choroba. Szybciej człowieka zabije).

 

-------------------

PIĄTEK 7 GRUDNIA

 

Życie jest tak skomplikowane, że wielu zdarzeń nie da się przewidzieć, bo są przypadkowe. Z pomocą ludzi i różnych instytucji, próbujemy nad tym wszystkim jakoś zapanować, czyli uzyskać oparcie i kontrolę. W ten sposób, tworzy się ogromna sieć powiązań. Linkami są w niej  opowieści - mity, historie, zwyczaje, prawa. To one utrwalają ten układ, ale tylko na pewien czas, bo on się ciągle zmienia.

 

Przypomina to lot gołębi. Krążą, przemieszczając się w stadzie. Każdy z nich kieruje się według najbliższych sąsiadów. Czasem któryś odpada, bo nikt za nim nie poleciał.

Ale nigdy nie widziałem zderzenia.

 

A co z tymi, którzy nie mogą, albo nie chcą latać jak gołębie? Może należą do stada wróbli, gęsi domowych, albo nawet co poniektórzy są jastrzębiami? Niech sobie żyją po swojemu. Pod niebem miejsca dosyć. Choć czas jest teraz taki, że najlepiej chyba jednak być gołębiem.

WIĘCEJ: Harrison C. White, Tożsamość i kontrola

 

Wyobraźmy sobie wszystkie prawa fizyki działające we Wszechświecie, jako wielką siatkę...W tę sieć są wkomponowane pewne "wolne miejsca" pozostawione na działanie przypadków. Bez nich cała struktura nie mogłaby funkcjonować. Co więcej, tych wolnych miejsc jest dokładnie tyle - ani mniej, ani więcej - by cała struktura mogła funkcjonować skutecznie.

Michał Heller, Filozofia przypadku

 

----------------------------

PONIEDZIAŁEK 10 GRUDNIA

 

Na You Tube można zobaczyć jak działa sprej NeverWet. Po białych tenisówkach spływa woda, czekolada, tłuszcz i nie zostawiają ani śladu.

 

Dookoła naszego bloku, któryś raz z rzędu, trwają wykopki. Robotnicy uszczelniają fundamenty a te ciągle przeciekają. Smarują beton smołą, okładają styropianem i zasypują gruzem. Za każdym razem woda i tak przedostaje się do piwnicy. Gdyby mieli ten sprej, nie byłoby problemu. Nie byłoby też i tych robotników.

 

Ja użyłbym go najpierw na balkonie. W sąsiednich domach palą w piecach, więc na szkle i kafelkach osadza się sadza. Sikorki przylatują do karmnika i zostawiają swoje pieczątki. Drewniana boazeria naszego bloku czernieje a byłaby jak nowa.

 

A więc koniec z odkurzaniem, plamami na ubraniach, w kuchni i bazgrołami na ścianach? Czyżby człowiek ostatecznie wygrał z brudem i wilgocią?          

 

----------------------

WTOREK 11 GRUDNIA

 

Musimy przenieść ciężar z opodatkowania pracy na opodatkowanie konsumpcji. Praca umiera...Kiedyś praca była obowiązkiem, teraz jest prawem a w przyszłości będzie przywilejem.

Krzysztof Pawiński, przedsiębiorca od soków Tymbark i Kubuś

 

------------------------

CZWARTEK 13 GRUDNIA

 

Ten, kto ma rzetelną nadzieję, widzi przed sobą przestrzeń otwartą, poprzecinaną drogami, zapraszającą do ruchu. Zapewne dlatego symbolem człowieka przenikniętego nadzieją, stał się pielgrzym. Pielgrzymem jest ten, kto dzięki nadziei czyni właściwy użytek z przestrzeni.

Józef Tischner, Myślenie według wartości

 

Ładnie to powiedziane, ale czy prawdziwe? Szedłem raz w pielgrzymce z Warszawy do Częstochowy. Droga była tylko jedna

i to nie ona była najważniejsza, tylko miejsce, do którego szliśmy. A nadzieja? Trzymała nas na nogach, gdy te odmawiały już posłuszeństwa.

 

Pielgrzym, nawet gdy idzie razem z innymi, zmaga się sam ze sobą. Jeśli chce dojść do celu, musi wykrzesać z siebie pokłady sił, których istnienia nawet nie podejrzewał i to go dogłębnie zmienia. Demonstranci zaś, wracają do domów takimi, jakimi z nich wyszli. Oni nie chcą zmieniać siebie, tylko innych a najlepiej, od razu cały świat.   

 

--------------------

PIATEK 14 GRUDNIA

 

MITY POLSKIE

wg socjologa Dariusza Wadowskiego

 

MITY

      PRZYKŁADY

 
  1- miejsca i terytorium

Kresy, Ziemie Odzyskane

 
  2- cierpienia i wyzwolenia

Powstanie Warszawskie

 
  3- wybraństwa i cywilizacji

przedmurze chrześcijaństwa

obalenie komunizmu

 
  4- bohaterskie i heroiczne

Bitwa pod Grunwaldem

Obrona Częstochowy

 
  5- odrodzenia

pod rozbiorami, IV RP

 
  6- o wspólnocie narodowej

konspiracja, walka o wolność

 

 

---------------------

SOBOTA 15 GRUDNIA

 

Mówi się, że czas, to pieniądz, ale to nieprawda.

Czas, to coś dużo bardziej cennego.

 

Philip Zimbardo, psycholog, autor "eksperymentu więziennego": studenci mający tylko odgrywać więźniów i ich strażników, bardzo szybko zmienili się w prawdziwe ofiary

i w prawdziwych sadystów.

 

----------------------------

PONIEDZIAŁEK 17 GRUDNIA

 

Mój wujek mówił, że gdy chce sprawdzić, czy może jeszcze pić, patrzy na kota i dopóki widzi jednego a nie dwa takie same, wszystko jest pod kontrolą. Kiedy indziej, sprawdzał, czy idąc wzdłuż jednej deski w podłodze, zbacza na sąsiednie? Wtedy czas już było wracać do domu.

 

Wiele lat później, wymyślono dmuchanie w balonik.

 

A teraz, tak jak i wszystko inne, zastąpił go komputer.

Wystarczy kliknąć tutaj  w nos siedzącego faceta. Jeśli nam się nie uda, lepiej kieliszek odwrócić do góry dnem.

 

Przyda się to na Sylwestra.

 

---------------------

WTOREK 18 GRUDNIA

 

Zdarzyło mi się, wracając z miasta, iść za wujkiem. Stąpał prosto, równym krokiem, nad samym brzegiem głębokiego rowu. Dopiero gdy zobaczył własną chałupę, począł się zataczać po całym gościńcu. Na mostku przed domem był już tak pijany, że nie mógł kroku zrobić. Wybiegła ciotka z córką, wzięły go pod boki i zaciągnęły do domu.

 

Mój dziadek z wujkiem, różnili się jakby przybyli z dwóch różnych planet. Samowystarczalni na swoich gospodarstwach, każdy rozwijał się w zupełnie inną stronę. Nie wiedzieli co to tam jakaś poprawność. Nikt się im nigdy nie sprzeciwiał. Dopiero gdy jeden drugiemu miedzę zaorał, albo wodę puścił na podwórko, krzyku było co niemiara.

 

I dzisiaj jeszcze pełno tam takich samorodków.

Pewnie i ja jestem jednym z nich.

 

 

*********

WIGILIA

********************************************************


 
*********************************************************
Szpak tenorem krzyknie czasem
Gruuuuchnie basem
 
chociaż wygląda jak aniołek
 
********************************************

CZWARTEK 27 GRUDNIA

 

W wigilijny wieczór, dziadek przynosił do domu wielki snop słomy. Sadzano mnie na samym czubku. On rozwiązywał powrósło, słoma leciała na boki a ja spadałem prosto na ziemię, bo nie było jeszcze podłogi. Bardzo się tego bałem.

 

Potem leżeliśmy na słomie. W szopce, ruchome cienie pastuszków biegły do żłóbka. Dziadek grał na skrzypcach a my śpiewaliśmy kolędy

 

--------------------

PIĄTEK 28 GRUDNIA

 

znalazłem się w szpitalu, w jednej sali z młodym klezmerem... Ignorował mnie, lekceważył... Nie reagował a jeśli, to krótko, celnie.

 

- Chopin? - chandra za ojczyzną, ale w Paryżu!

- Szymanowski? - Niedoróbki, dobre, te na skrzypce!

- Beethoven? Cepem po łbie i drygawki, lubiłem, teraz mniej!

- Mozart? - Haft złotą nitką bez gruziołków. Cizie za tym, ja też...

- Penderecki? - Plakat na jeden raz, ale ho! ho!

 

Zawahałem się...

- No a Bach? - a ten gasnący chłopiec uniósł się na łokciach

i powiedział mi tak:

- Panie! Odwal się pan! To całkiem inne drzwi! Zamykane od środka!

 

Mirosław Perz, muzykolog

 

 

----------------------

KONTAKT  CD styczeń