ZADOMOWIENIE

 

ZADOMOWIENIE

 

www.antoniorzech.eu

 
 

 

 

 

 

 

 

 

DAWNO TEMU W PAWŁOSIOWIE

 

 

 


   17 LIPIEC 2017            /             KWIECIEŃ           /            BLOG 2009-2016            /              KONTAKT


 

 

Od zachodniej strony rodzinnego domu aż po wzgórze Ścieżek rozciąga się kilometrowe pasmo pól. W dzieciństwie, w letnie dni, "gdy pod zachód dzień nam dobiegł cały", siedząc na przyzbie z dziadkiem, widziałem jak właśnie tam zachodzi słońce. Najpierw nisko nad horyzontem, potem dotyka ziemi, powoli opada w dół i znika.

 

Jednego dnia postanowiłem sam sprawdzić to z bliska, tym bardziej, że słonko było wtedy wielkie i czerwone. Zacząłem biec gdy jeszcze nie dotykało ziemi. Niestety, źle obliczyłem

i gdy byłem w połowie drogi, schowało się za horyzontem. Następnym razem wybiegłem wcześniej i zdążyłem, ale zamiast dotknąć słońca, zobaczyłem, że jest ono daleko nad kolejnym wzniesieniem a tam już nie odważyłem się biec.

 

droga, którą biegłem a przy niej 

 

SOSNA

Jaka piękna jest ta stara sosna wejmutka na wzgórzu twego dzieciństwa,

które znowu odwiedziłeś.

Wsłuchany w jej szum, wspominasz zmarłych i rozmyślasz, kiedy twoja kolej.

Czym było twoje życie? Opuszczałeś swoich dla obcych.

A los twój? Raz tylko uśmiechnął się do ciebie a ciebie przy tym nie było.  - Vladimir Holan     

 

Zrywając jagody, które babcia sprzedawała pod halą, zarabiałem na piłkę i na łyżwy.

Piłkę do kosza, bo akurat w mieście nie było innej a łyżwy nie te na blaszki tylko gorsze,

z żabkami. A ponieważ w sklepie były tylko duże, jeździłem w butach babci, za wielkich

i z cholewkami. Przyjemność to była żadna, ale najważniejsze, że się jakoś jechało.

 

Mój dziadek hodował pszczoły a ja trzmiele. Gdy pasłem krowy na miedzach, zdarzało się, że trafiłem na rój tych owadów. Wystarczyło ich beczułkowate plastry włożyć do pudełka i zaczekać aż wszystkie przylecą na noc. Wieczorem przenosiłem je do ogródka

i przez dwa dni trzymałem w zamknięciu. Później zawsze już tam wracały. Podpijałem im miód słomką, ale było go bardzo mało i smakował jak słodka woda.

Jeśli ich odwłok miał kolor czerwony, nazywaliśmy je czerwono-dupce, jeśli biały, to biało-dupce. Odróżniałem tylko te dwa gatunki, choć żyje ich u nas aż 30.

 

 

W dzieciństwie zbierałem opakowania po papierosach. Wycinaliśmy wierzchnie strony i graliśmy nimi w wojnę jak kartami.

Jarosław. Mijam kościół Reformatów i nagle obok chodnika wielkie, lekko podłużne, o zaokrąglonych brzegach z bibułką w środku, zamykane jak papierośnica a na wierzchu kolorowe zdjęcie. W całej wsi tylko jeden chłopiec miał kartę zrobioną z tego pudełka.

Przebijała wszystkie inne, Grunwaldy, Dukaty, Mewy, o Sportach czy Mocnych nie wspominając, Belweder! 

Gdy się spotkają obie te karty, będzie wojna. Nie pamiętam, kto wygrał, być może nigdy nie próbowaliśmy grać ze sobą.

 

 

W tym domu mieszkał mój najlepszy kolega. W izbie na lewo od wejścia rozgrywaliśmy mistrzostwa wsi w cymbergaja. To taki hokej na stole, w którym zawodnikami i krążkiem są monety. Już pół wieku temu, ta chałupina pod strzechą była stara. Kaziak pilnował krowy na pastwisku a nam we wszystkim przewodził. Najczęściej podczas zawodów lekkoatletycznych.

 

 

Tu zapamiętałem swój pierwszy mecz piłkarski. Byłem najmniejszy, więc postawiono mnie na bramce i tak oberwałem piłką w twarz, że piecze aż do dziś. Oprócz gry w dziada,

w kiczki, kamyki czy dołki, urządzaliśmy także wyścigi kolarskie. Trasą był strumyk

a kolarzami puste pudełka pasty do butów.

 

Zanim pierwszy raz zagrałem w piłkę nożną, kopaliśmy nadmuchany pęcherz moczowy, który zostawał po uboju świni. Zasada była prosta, biegało się, aby tylko go kopnąć. Niekiedy, któryś z najmniejszych dzieciaków chwytał balon w dłonie i uciekał z nim

na bok.    

                                                                                                                                   

W czasie omłotów, ogromne bele słomy składano jedna na drugą w ogrodzie. Dla nas było to doskonałe miejsce do rycia nor. Nogami do przodu, kopiąc, pełzło się między snopami. Czasem trzeba było się przebić i przez wiązkę, dlatego ścigano nas jak krety w polu. Żaden gospodarz nie odważył się jednak wejść za nami do nory. A gdyby nawet, to i tak w tym labiryncie ciemnych korytarzy byłby bez szans. W samym środku, gdzie zbiegały się wszystkie dojścia, wiliśmy grotę ze słomy. I tam było bezpiecznie.

 

Studiując w Krakowie, wakacje spędzałem na wsi. Pomagałem przy żniwach, jeździłem

z młockarnią a jednego roku wraz z Marianem, zorganizowaliśmy dożynki. Codziennie wieczorem w Domu Ludowym zwanym też Budą, uczyliśmy się pieśni i kroków dawnych tańców ludowych, układaliśmy zabawne skecze. Na zakończenie, już tylko dla siebie, tańczyliśmy polkę przez nogę albo inaczej polkę w lewo.

 

ZABAWA Z MOJEGO PRZEDSZKOLA

 

 Po szerokim stawie, stawie, pływają łabędzie,

kto pary nie znajdzie, ten fujarą będzie.

 Mamy, mamy fujarę takiego,

co nie umiał szukać, przyjaciela swego

 

 

wybrał Marian Wilusz

 

 

 

 
 
 

_________________________________ 

 

 

WIERSZE

 

_________________________________

 

OPOWIADANIA

__________________________________

 

  ESEJE  

__________________________________  

 

PRELEKCJE

historia  religia  filozofia

__________________________________

 

PEDAGOGIKA

___________________________________

 

TŁUMACZENIA

___________________________________

 

REBUSY

__________________________________

 

PRZEPISANE

____________________

FRANCISZEK

 Misericordiae vultus  Laudato si

__________________________________

 

SKAŁKI

__________________________________

 

PSY

__________________________________

 

DRZEWA

__________________________________

 

BLOG

          

2009 6 7 8 9 10 11 12  

 

2010 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2011 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

          

2012 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2013 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2014 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

  2015 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2016 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2017 1 2 3 4

__________________________________

 

MOJA HISTORIA OSIEDLA

__________________________________

 

NOWE

 KRÓTKA HISTORIA

  NASZEGO OSIEDLA W OBRAZKACH

__________________________________

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
monitoring pozycji