ZADOMOWIENIE

 

ZADOMOWIENIE

 

www.antoniorzech.eu

 
 

 

 

 

 

 

 

 

PIRAHA - najdziwniejszy język świata                                                        

 

 

W Brazylii nad Amazonką żyje plemię Piraha, które mówi najprostszym językiem na                    świecie.                                                                                                                                     

Utworzyli go zaledwie z 3 samogłosek i 8 spółgłosek.                                                                

 

Używają tylko czasu teraźniejszego.                                                                                           

Pewnie dlatego nigdy nie planują i nie oszczędzają. Nie robią nawet zapasów żywności. Często   stosują głodówkę ale po to, by być twardym. Śpią krótko w różnych porach dnia. Historia           Piraha nie sięga dalej niż pamięć najstarszego z nich, pokrewieństwo zaś obejmuje tylko              rodziców i ich dzieci.                                                                                                                 

 

W języku Piraha nie ma liczby mnogiej a liczebniki jeden i dwa różni tylko wysokość tonu.          Gdy jest czegoś więcej, mówią: wiele. Dzieci uczące się w szkole  portugalskiego nie były w       stanie opanować żadnej większej liczby i zamiast pięć czy siedem mówiły:                                   trochę.                                                                                                                                     

 

Podobnie jest z kolorami. Rozróżniają jasny od ciemnego natomiast barwy określają

przez porównanie na przykład, że coś jest jak krew.                                                                  

 

Wyraźnie, osobnym słowem xibipiio, oddzielają to, czego doświadczyli osobiście, od spraw       nieważnych, znanych im tylko ze słyszenia.                                                                                  

 

Wydawałoby się, że jest to język łatwy do nauczenia. Nic podobnego. Każdą sylabę trzeba        wypowiedzieć w odpowiedniej tonacji ponieważ jej zmiana powoduje zmianę znaczenia wyrazu. Tonalność jest tu tak ważna, że pewnych zdań nie trzeba mówić, można zaśpiewać lub                zagwizdać samą melodię i będzie wiadomo, że małpa ucieka. Na polowaniu porozumiewają się gwiżdżąc jak ptaki.                                                                                                                    

 

Obecnie żyje około 400 Indian Piraha.                                                                                      

 

Tu mówi Piraha - YouTube  

 

---------------------------------------------------------------

Gdy mój siostrzeniec wracał z wakacji, przedszkolanka mówiła:

- O, słyszę, że byłeś u babci.

Pawłosiów leży bliżej Lwowa i ciągle tam jeszcze mówią śpiewnie. Potrafię i lubię tak zaciągać. Gdy w XIV wieku zrezygnowaliśmy z wymawiania długich samogłosek (pamiątką jest "o" kreskowane) a akcent stale pada na przedostatnią sylabę, o wiele trudniej jest nam mówić tak melodyjnie jak Rosjanie czy Szwedzi.

 

 

W języku żyjącego nad Amazonką plemienia Indian Piraha, te same słowa wymawiane w różnych tonacjach, znaczą zupełnie co innego. Dlatego całe zdanie można zastąpić mruczeniem lub gwizdaniem a stojąc na jednym brzegu rzeki przekazują sobie informację na drugi brzeg, wyśpiewując tylko "ha, ha, ha". Gdy mówią o dzieciach, ich język staje się piskliwy jak mowa maluchów. Kobiety zamiast głoski "s" używają "h" a wszystkie inne wymawiają bardziej gardłowo przez co mniej dźwięcznie niż mężczyźni. W domu nie muszą krzyczeć.

 

Do każdego czasownika dodają cząstkę informującą czy mówiący

1- widział to, o czym mówi,

2- słyszał,

3- czy tylko się domyśla.

Czasowniki są dokładne i bardzo rozbudowane.

Zdanie "to dobrze pachnie" jest u nich jednym słowem, które znaczy:

"sprawia-mi-przyjemność-ten-dym-który-dociera-do-mojego-nosa-gdy-mijam-twoje-ognisko".

 

Nie mają nazw dla liczebników i kolorów.

Cztery barwy: czerwony, czarny, biały i niebieski potrafią kategoryzować określając je opisowo na przykład, że coś jest jak krew. Natomiast liczenie jest im tak niepotrzebne, że nie rozumieją samej jego idei. Matka jeśli ma kilkoro dzieci, to zna każde po imieniu. Wie też, które z nich jest najstarsze czyli pierwsze: kaoi xapai kaopa? - "kto wyszedł z brzucha na głowie?"

A o najmłodsze trzeba zapytać: kaoi tiapao kaopa? "Kto wyszedł z brzucha na tyłku?"

 

WIĘCEJ: Daniel L. Everett, Język - narzędzie kultury 2018

 

------------------------

MÓWIĘ, ŻE MYŚLĘ

 

(1) Jeden z najwybitniejszych językoznawców Noam Chomsky twierdzi, (2) że podstawy gramatyki mamy wrodzone. Każdy przynosi je ze sobą na ten świat i dlatego dzieci tak szybko mogą opanować nawet najtrudniejszy język. Na przykład polski.

 

Koronnym dowodem jest to, że w gramatykach wszystkich języków występuje rekurencja.

Ten prosty mechanizm zastosowałem na początku tego tekstu. Polega on na tym, że w zdaniu złożonym, drugie zdanie odnosi się do pierwszego, czyli to (2) o gramatyce do (1) Noama Chomsky'ego.

Prostszy przykład: Jan powiedział, że przyjdzie, tu zachowanie chłopca wynika z tego, co on powiedział.

 

I rzeczywiście, we wszystkich znanych językach można było zbudować podobne wyrażenia.

We wszystkich, z wyjątkiem języka amazońskiego plemienia Piraha.

Indianie powiedzieliby: Jan przemówił. On przychodzi.

Zamiast zdania złożonego mają opowieść z dwóch zdań prostych. Myślenie swoje czy innych, zastępują mówieniem.

 

 

 

 

 

Jest wiele słów typowych dla zdań rekurencyjnych, oprócz powiedzieć, mamy: myśleć, wierzyć, sądzić, chcieć,

obiecać, itp.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To z kolei dowodzi, że gramatyka nie jest nam dana w genach, lecz kształtuje ją kultura, w której dorastamy a ta zależy od środowiska. Piraha zawsze mówią to, co myślą a więc nie potrzebują odróżniać mowy od myśli.

 

---------------------------------------

SŁOWA, KTÓRYCH NIE MAMY

 

W niektórych językach Indian Ameryki Południowej istnieją setki różnych zaimków.

 

Na przykład mówiący po tupinamba oprócz naszych trzech osób gramatycznych, mają jeszcze dodatkową trzecią osobę. Mówią tak o kimś, kogo podczas rozmowy nie było i nagle się znienacka pojawił. Już nie "on-ona-ono", ale jeszcze nie "ty".

 

Podróżując autostopem po Włoszech, w Asyżu odwiedziłem starego franciszkanina "Brata Polaka", który mówił do mnie używając zawsze trzeciej osoby:

- Jak sobie podje, to niech idzie do siebie tak, żeby go nikt nie widział.

Dawniej w ten sposób rozkazywano służącym:

- Niech Jan zrobi to i to...

"Ty" byłoby spoufalaniem się a "pan" nie przystoi słudze.

Pamiętam z jakim trudem pierwszy raz wykrztusiłem "ty" do mojej nauczycielki szwedzkiego,

która była dwa razy starsza ode mnie. Szwedzi mówią tak do każdego.

Teraz śmieszy mnie nazywanie trzydziestolatków "panią" czy "panem" i ciągle myli mi się z "ty".

Dobre wyjście znalazł jeden z moich uczniów, który zwracał się do mnie przez:

- Ty, pan.

 

 

W językach tupi guarani istnieją dwie różne formy "my".

Nasz zaimek liczby mnogiej obejmuje wszystkich, o których w danej chwili mówimy, natomiast ten dodatkowy indiański pozwala wyłączyć jedną osobę. Czyli wybierając się gdzieś mogą powiedzieć:

- idzie(my) "wszyscy z wyjątkiem ciebie".

Przy czym te trzy wyrazy w cudzysłowie, to u nich jedno krótkie słowo zamiast naszego -my.

Można się zastanowić jakie powtarzające się sytuacje zmusiły ich aż do wymyślenia osobnego pojęcia wykluczającego, które u nas byłoby wyrazem nieuprzejmości.

Być może wychodząc na polowanie nie chcieli za każdym razem powtarzać dzieciom, że ich nie wezmą ze sobą?

 

WIĘCEJ: Daniel L. Everett, Język - narzędzie kultury 2018

 

-------------------------------------------------------------------

PS.

Dawno temu dotarłem autostopem do Asyżu.

Na całą wyprawę miałem 10 dolarów, które i tak trzeba było przemycić. Korzystałem więc z poleconych adresów.

- W mieście świętego Franciszka pytaj o brata Polaka - radzili bardziej doświadczeni.

- Io vogljo fratello Polacco - mówię do zakonnika na furcie.

Przyszedł staruszek, pochylony, posuwał nogami. Zawsze mówił w trzeciej osobie.

- Jak sobie podje, to niech idzie do siebie tak, żeby nikt go nie widział, bo znowu powiedzą, że Polak Polaka sprowadził. - Zostawił mnie w pustym refektarzu z miską makaronu i butlą rozwodnionego wina.

Wcześniej byliśmy na galerii, z której widać cudowne pagórki Umbrii.

 

FRAGMENT Z WWW  czerwiec  2009

 

 

 
 

 

 

BLOG

          

2009  6 7 8 9 10 11 12  

 

2010  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2011  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

          

2012  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2013  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2014  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2015  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2016  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2017  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2018  1 2 3 4 5 6

__________________________________

 

 

NOWE

 KRÓTKA HISTORIA

  NASZEGO OSIEDLA W OBRAZKACH

__________________________________

 

MOJA HISTORIA OSIEDLA

__________________________________

 

PRELEKCJE

historia  religia  filozofia

_________________________________ 

 

OPOWIADANIA

__________________________________

 

 

ESEJE

 

__________________________________  

 

WIERSZE

__________________________________

 

PEDAGOGIKA

___________________________________

 

TŁUMACZENIA

___________________________________

 

REBUSY

__________________________________

 

PRZEPISANE

____________________

FRANCISZEK

 Misericordiae vultus  Laudato si

__________________________________

 

SKAŁKI

__________________________________

 

PSY

__________________________________

 

DRZEWA

__________________________________

 

NOWE

DAWNO TEMU W PAWŁOSIOWIE

__________________________________

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
monitoring pozycji