ZADOMOWIENIE

 

ZADOMOWIENIE

 

www.antoniorzech.eu

 
 

 

 

 

 

 

 

 

marzec i kwiecień 2019

 

 

 

28 MARCA       /          LUTY          /         BLOG 2009-2016       /        KONTAKT


 

SOKRATES

 

jak bąk z ręki boga puszczony, siadał miastu na kark;

 

ono niby koń wielki i rasowy, ale taki duży, że gnuśnieje i potrzebuje jakiegoś żądła, żeby go budziło.
I zdaje mi się, że czymś takim dla miasta ja właśnie jestem, od boga mu przydany; ja, który was ciągle budzę i nakłaniam, i zawsze besztam każdego z osobna po całych dniach, to tu, to ówdzie przysiadając...


Ale może być, że wy się gniewacie jak ten, któremu ktoś drzemkę przerywa; radzi byście mnie pacnąć i, jak Anytos radzi, zabić mnie niewiele myśląc.

 

 

 

Potem, byście resztę życia mogli spać spokojnie...

 

ja o swoje sprawy zgoła nie dbam i spokojnie patrzę na mój dom w zaniedbaniu, i to już od tylu lat, a ciągle jestem waszym dobrem zajęty. Prywatnie do każdego przychodzę niby ojciec albo starszy brat, i każdego namawiam, żeby dbał o dzielność. Gdybym jeszcze za to coś dostawał, brał jakie honoraria za te roztrząsania dusz, to miałbym jakiś powód...


To u mnie tak już od chłopięcych lat: głos jakiś się odzywa, a ilekroć się zjawia, zawsze mi coś odradza. cokolwiek bym przedsiębrał, a nie doradza mi nigdy.
Otóż ano mi nie pozwala zajmować się polityką. A zdaje mi się, że to zakaz bardzo piękny.

Bo wierzcie mi, obywatele, gdybym się był kiedyś zajął polityką, dawno bym był zginął i na nic się nie przydał ani wam, ani sobie. Nie gniewajcie się; ja mówię prawdę. Nie ma takiego człowieka, któremu by wasz lub jakikolwiek inny tłum przepuścił, jeżeli mu ktoś szlachetnie czoło stawia i nie pozwala na krzywdy i bezprawia; w państwie;

 

człowiek, który naprawdę walczy w obronie słuszności, a chce się choć czas jakiś ostać, musi koniecznie wieść żywot prywatny, a nie publiczny.

 

WIĘCEJ: Obrona Sokratesa

 

 

 

 

 

 

 

 

WEŹ NIE KŁAM

 

Nad Wilgą usłyszałem jak jeden z małolatów woła do drugiego,

- Weź, nie kłam!

Znałem to powiedzenie, ale dopiero teraz skojarzyłem, że pasuje ono do tłumaczenia

tego, co powiedziałaby szwedzka ministra kultury do naszego Piotra.

 

W blogu "Hippiska i karateka"  (LUTY 2019)

- Peter, ta det lugn, przetłumaczyłem jako "Pietrek, ta wyluzuj".

 

Szwedzi jednak nie mówią "DAJ se spokój", tylko "WEŹ (ten) spokój"

a więc dokładniej będzie "Pietrek, ta weź się wyluzuj!".

I nawet "ta" znalazło tu miejsce, tyle, że po szwedzku znaczy to "weź".

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

LEKCJA PRZEWIDYWANIA

 

Psycholog Philip Tetlock od dwudziestu lat badał zdolność przewidywania przyszłości przez ekspertów. Sprawdził dwadzieścia osiem tysięcy prognoz. Średnia poprawnych trafień była taka sama jak u szympansa, który rzucał strzałką w kierunku odpowiedzi.

 

Niektórzy z badanych wyróżnili się jednak osiągając wyniki lepsze nie tylko od małpy, ale także od gwiazd medialnych czy specjalistów pracujących dla wywiadu lub rynków finansowych.

 

Aby poznać sposób rozumowania tych superprognostów poprosił jednego z nich, by ten myślał głośno odpowiadając na pytanie "czy będzie zamach terrorystyczny w ciągu najbliższych trzech miesięcy roku 2015?". W styczniu tego roku islamiści zmasakrowali redakcję "Charlie Hebdo" i wszyscy komentatorzy odpowiadali "zdecydowanie tak!".

 

Superprognosta zaczął od ustalenia podstawowego wskaźnika, to znaczy w Wikipedii znalazł listę takich zamachów w ciągu ostatnich pięciu lat i podzielił ich liczbę przez 5. Wyszło mu 1,2 rocznie.

 

Jednak od czasu Arabskiej Wiosny w roku 2011 świat stał się bardziej niebezpieczny dlatego podniósł ten współczynnik do 1,5. Po zamachu na redakcję wzrosła rekrutacja do ISIS a więc należałoby jeszcze bardziej podnieść ryzyko, ale z drugiej strony zwiększyła się też aktywność służb bezpieczeństwa czyli trzeba by je obniżyć.

 

Ważąc te dane zdecydował, że rozsądne będzie przyjęcie 1,8 zamachów rocznie. Ponieważ z objętego przewidywaniem okresu zostało jeszcze 69 dni więc podzielił je przez 365 i otrzymany ułamek pomnożył przez 1,8.

 

Ostateczny wynik prawdopodobieństwa zamachu terrorystycznego w tym okresie wyniósł 0,34 gdzie, jak wiadomo, 1 oznacza całkowitą pewność.

 

 

WIĘCEJ: Steven Pinker, Nowe Oświecenie. Argumenty za rozumem, nauką, humanizmem i postępem 2018

 

WIĘCEJ: Rok 2019 będzie najlepszy w całej historii ludzkości

 

 

 

 

 

 

 

 

UPORCZYWE POLOWANIE CZŁOWIEKA

 

Na pustyni Kalahari żyje lud San, który podobnie jak nasi przodkowie, łowi zwierzęta "polowaniem uporczywym". W południowym słońcu ściga je tak długo aż padną ze zmęczenia.

Antylopy są szybsze i natychmiast znikają z pola widzenia myśliwych ale ci nauczyli się odczytywać ze śladów, w którym kierunku i jakie zwierzę biegło oraz jak bardzo było zmęczone. Podążają jego tropem i prędzej czy później je dopadną, ponieważ pokryta sierścią skóra ssaków się nie poci a to powoduje udar cieplny.

 

 

Antropolog Louis Liebenberg zapisał opowiadanie jednego z buszmenów wyjaśniające zachód słońca.

"Słońce jest jak antylopa eland, która przemierza niebo a potem ludzie mieszkający na zachodzie ją zabijają. Czerwona poświata wieczorem, to krew zwierzęcia. Kiedy już ją zjedzą, rzucają łopatkę na wschód, gdzie wpada do stawu i wyrasta z niej nowe słońce. Czasami można usłyszeć świst lecącej w powietrzu łopatki".

 

Gdy młody tropiciel z Bere opowiedział dokładnie tę historię, podsumował ją zdaniem, że "starzy ludzie kłamią, ponieważ on nigdy nie widział lecącej przez niebo łopatki ani nie słyszał jej świstu".

Początki racjonalnego myślenia, ciąg dalszy, Mikołaj Kopernik.

 

zob. niżej: NAJSTARSZE KLIKANIE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ILE GODZIN TRZEBA BYŁO PRACOWAĆ BY PRZEZ 1 GODZINĘ CZYTAĆ PRZY ŚWIETLE?

 

 

   - 1750 p.n.e. Babilończyk, aby zarobić na olej sezamowy do lampy,

      musiał pracować 50 godzin.

   - 1800 Anglik mógł sobie kupić świecę łojową za 6 godzin pracy.

   - 1880 potrzeba było 15 minut pracy na naftę do lampy.

      Przy niej przeczytałem Winnetou.

   - 1950 wystarczyło 8 sekund na światło żarówki.

   - 1994 już tylko pół sekundy pracy za 1 godzinę światła ze świetlówki.

 

   Żarówki LED zasilane energią słoneczną pozwalają czytać

   po całych nocach za darmo

   nawet tam gdzie jeszcze nie dotarła elektryczność.

 

William Nordhaus, Spadająca cena światła 1996                              

 

lekkomyślnie opuszczamy ogrody dzieciństwa ogrody rzeczy

roniąc w ucieczce manuskrypty lampki oliwne godność pióra

taka jest nasza złudna podróż na krawędzi nicości 

 

wybacz moją niewdzięczność pióro z archaiczną stalówką

i ty kałamarzu - tyle jeszcze było w tobie dobrych myśli

wybacz lampo naftowa - dogasasz we wspomnieniach jak opuszczony obóz 

 

zapłaciłem za zdradę

lecz wtedy nie wiedziałem

że odchodzicie na zawsze 

 

i że będzie

ciemno 

 

WIĘCEJ Z. Herbert, Elegia na odejście pióra atramentu lampy                               

 

 

 

 

 

 

 

"GREEN BOOK" I "ZIMNA WOJNA"

 

 

W obu filmach muzyka gra jedną z głównych ról. W pierwszym są to klasyczne improwizacje na tematach popularnych melodii, w drugim, ludowe piosenki i jazz. A więc sztuka i dwie pary, genialny artysta z kierowcą taksówki oraz para kochanków.

 

  

 

Trzecim aktorem w obu filmach są opresyjne systemy, rasizm i komunizm.

Bohaterowie nie walczą z nimi wprost jednak sama przyjaźń białego Amerykanina z ciemnoskórym pianistą

oraz miłość kobiety i mężczyzny wystarczą by podważyć absurd martwych rytuałów służących panowaniu jednej kasty.

 

Groźne rasistowskie zdarzenia nie są pozbawione komizmu, natomiast z komunizmem nie było żartów, jedynie bezgraniczne poświęcenie kobiety ratuje jej ukochanego z więzienia.

Podobnie, w toku dramatycznych zdarzeń widzimy jak zmieniają się stereotypy kierowcy-rasisty ale także sztywna maska muzyka nabiera ludzkich odruchów.

Spontaniczność w systemie totalitarnym prowadzi jedynie do tragedii.

Pytanie tylko czy nie jest to wymyślone dla "Zimnej wojny". Nie wyobrażam sobie na przykład, by ktoś w PRL planując ucieczkę na Zachód, zrezygnował z niej dla zabawy.

 

Podobnie, zakończenie w "Green Book" to pełna życia wigilia Bożego Narodzenia, na której niespodziewanie zjawiają się, para staruszków sąsiadów oraz samotny pianista.

Pawlikowski natomiast sztucznie podsumował swój romans jakąś symboliczną quasi komunią i śmiercią w dziurawym kościele.

 

 

 

 

 

  

 

26 KWIETNIA      MARZEC    /     BLOG 2009-2016     /    KONTAKT

 

OBYWATELSKI PROJEKT

 

Narzekałem, że na ogromnym Osiedlu Podwawelskim nie ma ani jednej ścieżki dla rowerzystów. Nawet wzdłuż nowej drogi przy ICE ułożono tylko brukowane place. Napisałem o tym w projekcie budżetu obywatelskiego.

 

Gdy na ulicach przy naszym osiedlu wprowadzili ruch jednostronny, z balkonu zauważyłem żółte słupki. Zszedłem na dół zobaczyć i co widzę?

 

 

Jest ścieżka rowerowa! Ma dokładnie 40 kroków.

Nie wiem kto nią będzie jeździł? Ja nie, bo w tym samym kierunku mam wydeptane, krótsze przejście pod dębem.

Ale już nie mogę powiedzieć, że na naszym osiedlu nie ma żadnych ścieżek dla rowerzystów.

Zrealizowano obywatelski projekt.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DZIKIE PSZCZOŁY

 

W naszym kraju żyje 450 różnych gatunków pszczół. 90% dziko i samotnie.

Mimo. iż nie produkują one miodu, w zapylaniu są równie ważne jak te udomowione.

 

MURARKA

OGRODOWA zapyla 150 różnych roślin i wszystkie rodzaje drzew 

owocowych. Gniazdo zakłada wszędzie tam, gdzie znajdzie jakiś gotowy

otwór, w szczelinach drzewa, w piasku, w murze, w ścianach

i ogrodzeniach. Skleja kilka komórek, wypełnia je pyłkiem z nektarem i składa jajka. W części przedniej wylęgają się zapłodnione samice, które

po przeobrażeniu swoimi żuwaczkami torują drogę samcom

z niezapłodnionych jajeczek na tyłach gniazda.

 

Murarki dorośleją pod koniec lata, ale pozostaną w gnieździe aż do wiosny następnego roku. Samice choć mają żądła, to nie są agresywne.

 

Oprócz ogrodowej mamy jeszcze 17 innych rodzajów.

MURARKA LEŚNA buduje gniazda w muszelkach ślimaków. Najpierw wypełnia je mieszaniną pyłku z nektarem, składa jajeczko i przez dwa dni zakopuje w ziemi a otwór przykrywa trawą lub igliwiem.

 

PSZCZELINKA

NAPIASKOWA - nazwa jej pochodzi od miejsca zamieszkania.

Mimo, iż żyją samotnie, to ich kolonie liczą nawet tysiące osobników.

Samica kopie półmetrowy korytarz z licznymi odnogami i w nich składa jajka. Wokół wejścia usypuje kopczyk o wysokości do 5 centymetrów.

Nie atakuje ludzi.

 

MIESIERKA

Od innych pszczół można ją odróżnić dzięki jasnemu owłosieniu wokół tułowia. Gniazda ściele kawałeczkami liści, które wygryza na drzewach. Miesierka różówka do tego celu używa liści róż.

 

 

 

 

 

 

WIELKA NOC

tylko dwóch ma tak samo ułożone dłonie, ale jeden prawą a drugi lewą

 

ten będzie żył życiem chrystusowym,

kto jest doskonale i absolutnie sobą

 

Nad bramą świata antycznego było napisane: „Poznaj samego siebie”.

Nad portalem nowego świata napisane być winno: „Bądź samym sobą”.

Oto tajemnica Chrystusa.

 

Kiedy Jezus mówi o biednych, chodzi mu po prostu o osobowości, podobnie kiedy mówi o bogatych, chodzi mu o tych, którzy osobowości nie rozwinęli.

Oto, co miał na myśli Jezus. Powiedział człowiekowi: „Masz cudowną osobowość. Rozwijaj ją. Bądź sobą. Nie sądź, że twoja doskonałość leży w gromadzeniu albo posiadaniu dóbr wobec ciebie zewnętrznych. Twoja duchowość jest w tobie. Jeśli tylko to sobie uświadomisz, nie będziesz pragnął być bogatym. Spróbuj też pozbyć się własności prywatnej. Powoduje ona niskie troski, nieskończone zabiegi, ciągłe zło.

 

Jest tylko jedna klasa społeczna, która myśli o pieniądzach więcej niż bogacze – i są to biedni. Biedni nie potrafią myśleć o niczym innym. Na tym polega nieszczęście bycia biednym. Jezus powiada, że człowiek osiąga swoją doskonałość nie dzięki temu, co posiada, nie dzięki temu nawet, co czyni, ale dzięki temu, kim jest. A zatem zamożny młodzieniec, który przychodzi do Jezusa, słyszy: „Powinieneś zrezygnować z własności prywatnej. Powstrzymuje cię ona przed spełnieniem się w doskonałości. Jest dla ciebie ciężarem. Brzemieniem".

 

Swoim przyjaciołom mówi to samo. Mówi im, aby byli sobą, zamiast wiecznie się zamartwiać innymi rzeczami. Jeśli ktoś zabierze im szatę, mają oddać mu i płaszcz, żeby tylko pokazać, że dobra materialne pozbawione są znaczenia.

 

Jeśli ludzie ich obrażą, nie powinni im odpowiadać. Cóż to oznacza? Że to, co ludzie mówią o człowieku, niczego w owym człowieku nie zmienia. Jest tym, kim jest. Opinia publiczna jest zupełnie bezwartościowa. Nawet jeśli tamci uciekną się do faktycznej przemocy, oni nie mają im przemocą odpowiadać. Znaczyłoby to upaść równie nisko. Ostatecznie człowiek może być wolny nawet w więzieniu. Wolna może być jego dusza. Osobowość może być niewzruszona. Może zachować spokój.

 

I, ponad wszystko, nie powinni wtrącać się w sprawy innych ludzi ani jakkolwiek ich oceniać.

 

A zatem ten będzie żył życiem chrystusowym, kto jest doskonale i absolutnie sobą. 

 

WIĘCEJ: Oscar Wilde „Dusza człowieka w socjalizmie” 1891 r. 

 

 

 

 

 

 

14 KWIETNIA          /           MARZEC          /        BLOG 2009-2016         /        KONTAKT

 

 

CÓRKA TRANSTRöMERA

 

Kiedyś, dawno temu przetłumaczyłem 20 wierszy Tomasa Tranströmera,

Wczoraj byłem na filmie o nim.

Ponieważ doznał urazu mózgu, przez ostatnie lata życia nie mógł mówić. Na pytania odpowiadała jego żona a on tylko zaprzeczał lub potwierdzał czy to właśnie chciałby powiedzieć.

 

Pytano go o wieloletnią pracę psychologa w zakładzie karnym.

- Czy kontakty z psychopatami wpłynęły na jego widzenie świata? Nie potwierdził.

- Mając tak wyczerpującą pracę i rodzinę, kiedy znajdował czas i miejsce by pisać? W każdej wolnej chwili notował pomysły wierszy na kartkach papieru a później łączył je w jedną całość.

 

Zamierzał być muzykiem i gra na fortepianie zawsze była dla niego ważna.

Muzyka jest tematem wierszy "C-dur", "Allegro" czy poematu "Gondola żałobna".

 

 

Gdy stracił władzę w prawej dłoni, znajomi kompozytorzy pisali dla niego utwory tylko na lewą rękę.

 

Dawniej z żoną wiele podróżowali do miejsc, których nikt nie odwiedza.

Na filmie pokazano jak wspierany przez nią z trudem chodzi po lesie.

 

W pomieszczeniu gdzie miał być wyświetlony ten film, młoda kobieta siedząca obok ostrzegła mnie, że będzie tłumaczyć tekst na język angielski więc może przeszkadzać. Gdy dowiedziała się, że mieszkałem w Szwecji i przekładałem Tranströmera, zaczęła mnie namawiać bym porozmawiał z jej sąsiadką, bo będzie to córka poety. Nie chciałem jej przeszkadzać, ale widziałem jak co chwilę ociera łzy.

 

Potem poszliśmy do dużej sali na koncert i znów zobaczyłem córkę Tranströmera. Siedziała samotnie obok pod ścianą. Podszedłem, opowiedziałem o sobie i, nie wiem dlaczego, dotykając jej twarzy, otarłem łzę.

poeta z żoną i z córkami

 

 

 KWIECIEŃ I CISZA

 

Wiosna leży odłogiem

Aksamitnie mroczny rów

pełznie przy moim boku

nie odbijając żadnego obrazu.

 

Jedynie żółte kwiaty

świecą.

 

 

Jestem niesiony w swoim cieniu

jak skrzypce

w czarnym futerale.

 

A to jedyne co chcę powiedzieć

lśni poza zasięgiem

jak srebro

w lombardzie.

 

                Tomas Tranströmer

 

 

 

 

 

 

 

ZBÓJECKA FALA

 

 

Wśród marynarzy od dawna krążyły opowieści o ogromnej fali, która zatapia statki. Traktowano je jednak jak fantazje o Moby Dicku. Wiatr potrafi rozhuśtać morze najwyżej do wysokości 15 metrów, tymczasem tonęły ogromne statki takie jak niemiecki barkowiec "München" a w transatlantyk "Queene Elizabeth" miała uderzyć 25 metrowa fala. W końcu zmierzono wysokość tej "zbójeckiej fali". Stało się to na norweskiej platformie wiertniczej ustawionej na środku Morza Północnego. Jej laserowy miernik zapisał dokładnie, że  25,6 metrów pionowej wody omal nie wywróciło całej konstrukcji.

 

Istniały dwie teorie wyjaśniające jak powstają te olbrzymy,

Jedna z nich mówiła, że gdy zderzą się dwie fale, których grzbiety i doliny dokładnie pokrywają się ze sobą, wtedy powstaje fala będąca sumą ich obu.

 

W innym wyjaśnieniu przyjęto, że fale zmierzające w tym samym kierunku nakładają się jedna na drugą i w środku tego szeregu powstaje monstrum.

 

W ubiegłym roku w Edynburgu przeprowadzono szereg doświadczeń w wielkim okrągłym basenie. Z fal krzyżujących się pod kątem 120 stopni wyłonił się ponad dwukrotnie większy od nich olbrzym.

 

W 2000 roku sondy satelitarne przeczesujące ziemskie oceany w ciągu trzech tygodni dostrzegły dziesięć fal powyżej 25 metrów. A więc średnio co drugi dzień gdzieś na globie pływa zabójcza fala.

 

 

 

 

 

 

 

SOJUSZ OŁTARZA Z TRONEM

 

 

Dyskutując z N. napisałem, że u nas panuje "sojusz ołtarza z tronem". Na to on zajrzał do Słownika wyrazów obcych i odpisał, że skoro "sojusz" znaczy "przymierze, związek, umowę, zobowiązanie do współpracy i wzajemnej pomocy", to w Polsce nic takiego nie ma miejsca.

 

Gdyby wyszukał znaczenie całego zwrotu, że "sojusz ołtarza z tronem polegał na popieraniu władzy przez Kościół, i na odwrót", to trudniej byłoby mu zanegować to stwierdzenie.

 

 

Jak jeszcze inaczej można wyjaśnić tę różnicę?

 

Trzeba oddzielić ZNACZENIE od SENSU.

 

ZNACZENIE jakiegoś pojęcia przekazuje tylko jego ogólny, wirtualny potencjał i znajduje swój konkretny SENS dopiero gdy użyjemy je w zdaniu.

ZNACZENIE jest wyodrębnioną, jednostkową całością, natomiast SENS stanowi pewną ciągłość z kilku wyrazów i dlatego wyrwanie jakiegoś słowa z kontekstu nazywamy manipulacją.

 

Gdyby N. miał zamiar przyjąć to co napisałem, wziąłby pod uwagę SENS całego stwierdzenia.

Czepiając się tylko pojedynczych słów, można każdą metaforę sprowadzić do absurdu, bo przecież tron nie może zawrzeć sojuszu z ołtarzem. Co najwyżej można go na nim postawić.

 

 

 

 

 

 

 

 

KOJFOWAŁEM NA URBAN SZMATY

 

Antoni Kurka pracował jako zarządca aresztów we Lwowie. W roku 1896 wydał Słownik polsko-złodziejski, który oprócz słów używanych przez więźniów, zawiera też rozmówki -

zdania, których postronni słuchacze nie powinni rozumieć:

 

Kojfowałem na urban szmaty i zagrabiłem kireję i nastygi, ale peda szpanował i czepił mię za parkan, a ja wystawił.

 

Większości tych słów nie znalazłem w słowniku gwary więziennej, ale są tam i takie, których dziś nie trzeba nikomu tłumaczyć, zadomowiły się w mowie potocznej:

 

DYCHA - 10 zł,

FAGAS - dawniej tylko lokaj,

FORSA - u Kurki znaczyła łapówkę,

FRAJER - to samo co dziś,

GRABIĆ - kraść, autor słownika musiał je wyjaśnić, podobne jak: GWIZDNĄĆ,

KIECKA - 100 lat temu używana tylko w mowie więziennej,

KIMAĆ - klawisz nie mógł się domyślić czyli KUMAĆ, że więzień śpi.

MIKRUS - dziś nawet dziecko to rozumie,

PUKAWKA - pistolet.

 

Bezdomni domokrążcy zostawiali sobie tylko znane znaki na bramach

i płotach.

 

Informowały one  czy warto pukać do drzwi, czy lepiej omijać

to gospodarstwo.

Astrid Lindgren napisała pełną przygód książkę

o włóczędze, który zaprzyjaźnił się

z chłopcem z Domu Dziecka i wędruje z nim po wsiach, ucząc go takiego sposobu na życie.

 

Po wielu latach pamiętam Allana Edwalla, który w filmie "Rasmus

i włóczęga" nie grał beztroskiego

i mądrego trampa.

On nim był.

 

 

 

 

 

 

 

 

DIETA A MOWA

 

Głoski "W" i "F" wymawiamy przygryzając dolną wargę górnymi zębami.

Jest to możliwe bez najmniejszego wysiłku ponieważ dolna szczęka -żuchwa- jest lekko cofnięta. Nie zawsze jednak tak było. Myśliwi-zbieracze, którzy musieli mocno i długo przeżuwać twarde kawałki mięsa, mieli górną szczękę ustawioną dokładnie nad dolną i dlatego nie wymawiali tych głosek. Dopiero gdy nasi przodkowie zostali rolnikami i zaczęli odżywiać się delikatnymi produktami ze zbóż, zmienił się ich zgryz i odkryli możliwość wymawiania dwóch nowych dźwięków.

 

Symulacje komputerowe potwierdzają, że dzięki nagryzowi o 30 procent łatwiej wymówić te głoski labiodentalne (wargowo-zębowe) oraz, że w mowie ludów zbieracko-łowieckich występują pięć razy rzadziej.

 

Gdy pojawiły się one wśród rolników na Bliskim Wschodzie a potem dotarły na nowe tereny, stały się oznaką wyższego statusu społecznego. Ten, kto potrafił je wymawiać, sygnalizował bogatszą dietę a więc i lepsze zdrowie.

 

Być może częściej też występują w wyrazach, które zaistniały bliżej naszych czasów takich jak wiedza, wiara, filozofia czy fauna.

 

prawdopodobieństwo występowania głosek "W" i "F" na przestrzeni wieków

 

Wykres ten pokazuje, że obecnie mniej więcej połowa języków na świecie zawiera "W" i "F"

(górna gałąź) a druga połowa nie posiada tych głosek, na przykład język japoński.

 

 

 

 

 

 

 
 

 

 

BLOG

          

2009  6 7 8 9 10 11 12  

 

2010  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2011  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

          

2012  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2013  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2014  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2015  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2016  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2017  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2018  1 2 3 4 5 6 7  8 9 10 11 12

 

2019 1 2 3

__________________________________

 

NOWE

 

PIRAHA

najdziwniejszy język świata

__________________

 

 DRAMAT NASZEGO OSIEDLA

 You Tube

__________________________________

 

MOJA HISTORIA OSIEDLA

__________________________________

 

PRELEKCJE

historia  religia  filozofia

_________________________________ 

 

OPOWIADANIA

__________________________________

 

 

ESEJE

 

__________________________________  

 

WIERSZE

__________________________________

 

PEDAGOGIKA

___________________________________

 

TŁUMACZENIA

___________________________________

 

REBUSY

__________________________________

 

PRZEPISANE

____________________

FRANCISZEK

 Misericordiae vultus  Laudato si

__________________________________

 

SKAŁKI

__________________________________

 

PSY

__________________________________

 

DRZEWA

__________________________________

 

DAWNO TEMU

W MOJEJ RODZINNEJ WSI

__________________________________

NOWE

 

PIRAHA

najdziwniejszy język świata

________________________________

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
liczniki odwiedzin