ZADOMOWIENIE                                                                                                         

 

 

     mój dom

 

 

 

 

 

 

 

    sierpień 2019

 

 
 
 

 

 


26  SIERPNIA                  /                LIPIEC                            /          BLOG 2009-2016           /               KONTAKT  


 

 

PRZYRODA LUBI ROWERY

 

w Kopenhadze           

 

 

 

 

 

OSTRE WIDZENIE

 

Napisałem, że ostrość widzenia uzyskaliśmy dzięki soczewce ocznej, która potrafi zmienić swój kształt i dopasować go gdy oglądany przedmiot jest zbyt daleko lub za blisko. Pomniejszony obraz pada na siatkówkę i tu znów zostaje wyraźnie zarysowany, bo odbierają go miliony czopków i pręcików. Wszystko to jednak są tylko pasy transmisyjne, które przenoszą impulsy elektryczne do mózgu i tam dopiero odbywa się prawdziwe widzenie.

 

Nie znam człowieka, który by widział świat tak ostro jak Sandor Marai.

 

Marai w rodzinnym Kassa - dziś słowackie Koszyce          

 

TRZY PRZYKŁADY:

Gdy mieszkał na wygnaniu w Nowym Jorku, dostał z Węgier katalog książek do kupienia tylko za granicą. Były tam także powieści Maraia zakazane w jego kraju.

Jakże naiwni byli naziści - skomentował - palili nieprawomyślne dzieła, zamiast tak jak to robią czerwoni, zarabiać na nich.

 

"W Sowietach znów zwyczajowa plemienna uczta kanibali: pożerają tłustego Chruszczowa, na deser może zostanie podany Kadar albo Gomułka, z bitą śmietaną. Jakie to monotonne". 

 

Przez okno swojego pokoju zobaczył jak na boisku szkolnym dzieci pod okiem nauczyciela ścigają się w workach:

- "Zawodnicy dziwnie przypominają mi to, co nazywamy "życiem literackim".

 

Sandor Marai, Dziennik III s. 459-463

 

PS.

Czytałem zbiór krótkich refleksji Maraia p.t. "Niebo i ziemia". W jednej z nich opisuje on to, co mu się kojarzy ze słowami "pada śnieg": a więc dom rodzinny, dzieciństwo, młodość, podróże, hotelowy pokój, płatek śniegu na zaczerwienionym nosku pewnej damy... "i jeszcze wiele różności, których nie mogę wymieniać, zresztą nie warto, bo to wszystko zawierają w sobie te dwa słowa: "Pada śnieg".

 

Jako ciąg dalszy otworzyłem w Kindle "Miasto uśpionych kobiet" Gyula Krudego, którego Marai bardzo sobie cenił i u samej góry czytnika widzę: "Dopiero po dłuższym czasie spostrzegłem, że pada śnieg, mgła się podniosła, i że przez ten śnieg trupia twarz księżyca spogląda na miasteczko".

 

W "Dziennikach" Maraia nie brak podobnych, tajemniczych zbiegów zdarzeń, przyjmuję więc, że to jego żart zza światów.

 

 

 

 

 

 

 

SŁOŃCE + BAKTERIE = OKO

 

 

Energię słoneczną jako pierwsze wykorzystały cyjanobakterie. Posiadały chlorofil więc możliwa była fotosynteza. Taki był początek świata roślin i...oka!?.

 

Produktem tej fotosyntezy była opsyna, cząsteczka niezbędna do powstania wrażliwego na światło barwnika, który po związaniu się z siatkówką utworzył światłoczułą plamkę. Mogła ona rozpoznawać światło lub jego brak.

 

   Potem okazało się,

   że gdy plamka ta ma kształt kubka,

   to może także ustalić kierunek

   padania promieni słonecznych.

 

   Do dziś ten kształt oka zachowały

   skałoczepy - mięczaki,

   które zębami przywierają do kamieni.

 

   Z czasem to pra-oko

   zaczęło się zamykać

   a fale elektromagnetyczne

   wpadały przez powstały

   w ten sposób otwór.

 

   Tak się dzieje u morskich głowonogów,

   łodzików.

 

Przełomowym momentem w ewolucji widzenia świata było wykorzystanie soczewki. Pozwala ona na koncentrację wielkiego obrazu w mały oraz przez zmianę kształtu albo odległości od siatkówki, wyostrza jego zarysy (akomodacja). Różne organizmy użyły odmiennych związków do budowy soczewki.

 

Następnie pozostało już tylko ulepszanie zasadniczej konstrukcji przez rogówkę, mięśnie, powieki czy rzęsy.

 

   Odmienną od kręgowców

   budowę oka

   znajdujemy u owadów,

   u których światłoczuła

   plamka się uwypukliła

   i przez duplikację genów

   powstały skupiska

   mikroskopijnych oczek.

 

   Ważka ma ich aż 30 tysięcy.

 

 

Fotoreceptory w siatkówce oka są wyspecjalizowane; czopki (6 milionów) umożliwiają rozpoznanie kształtów, barw i zapewniają ostrość a pręciki (ponad 100 milionów) odpowiadają za kontury przedmiotów oraz widzenie o zmierzchu.

 

Potrafimy odróżnić 160 kolorów i 600 tysięcy odcieni!

 

Oko jest tylko receptorem fal elektromagnetycznych, które na siatkówce tworzą pomniejszone obrazy do góry nogami. Ich energia świetlna jest przekształcana w impulsy nerwowe, te są przesyłane do mózgu i dopiero tam ostatecznie widzimy.

 

 

 

 

 

 

 

NA BALKONIE TRZY KOLORY

 

znów portulaki

 

 

 

 

 

 

 

TRÓJWYMIAROWA MAPA DROGI MLECZNEJ

 

Cefeidy to młode gwiazdy olbrzymy. Ich jasność zmienia się w regularnych odstępach czasu. Im jaśniejsze, tym wolniej pulsują. A więc z okresu pulsacji można wyznaczyć jak jasno świecą. A ponieważ blask gwiazdy maleje z kwadratem odległości, to łatwo obliczyć jak daleko się one znajdują.

 

Polacy od lat badają cefeidy w Obserwatorium Las Campanas w Chile. Posiadają największe na świecie katalogi ponad dwóch miliardów różnych gwiazd zmiennych. Z dokładnością do 5% określili odległości 2,4 tysiąca cefeid Drogi Mlecznej.

 

Teleskop Warszawski i cefeidy Drogi Mlecznej

 

Dzięki temu mogli zbudować trójwymiarową mapę naszej galaktyki.

Okazało się, że nie jest ona, jak nas uczono w szkole, regularnym dyskiem lecz przypomina spłaszczoną literę S lub śmigło samolotu.

 

 

Nie ma też stałej grubości. W okolicach Słońca (zaznaczone po lewej) wynosi 500 lat świetlnych.

Ustalili, że prędkość gwiazd na orbitach jest stała. To jeden z kluczowych argumentów na rzecz istnienia ciemnej materii. Gdyby jej nie było, ruchem gwiazd rządziłaby masa materii w środku Galaktyki a więc ich prędkość malałaby wraz z odległością od centrum.

 

Najstarsze cefeidy znajdują się na krańcach Galaktyki.

 

Mapa Drogi Mlecznej i wszystkie dane ukazały się w prestiżowym magazynie "Science". Jest to pierwsza od ponad 30 lat całkowicie polska publikacja w tym piśmie. Autorzy pracują na Uniwersytecie Warszawskim. Zespół prowadziła dr Dorota Skowron.

 

 

 

 

 

 

 

ROŚLINY SYNANTROPIJNE (CZŁEKOLUBNE) NAD WISŁĄ

 

zob. niżej SYN ANTHROPOS  

 

 

 

 

 

 

1 SIERPNIA 75 LAT TEMU

 

 

ciąg dalszy

 

„Warszawa padła. Jakże oni byli bliscy mojemu sercu, Polacy, naród, który ma swój los, uporczywy i nieubłagany. Zrządzeniem tego losu co jakiś czas muszą ulec zagładzie. I to przeznaczenie jest prawdziwym sensem ich istnienia: z jakąż dziką siłą, z jakąś nieustępliwą bujnością zmartwychwstają z głębin swojego fatum!

 

Może już dawno zostaliby wyniszczeni, gdyby los usposobiony bardziej pokojowo dał im do rąk narzędzia do wygodniejszego i bezpieczniejszego istnienia, być może wyniszczyliby się od wewnątrz, może oddaliby się temu wszystkiemu, co w ich naturze jest typowo polskie, swobodne i niepoprawne".

 

Sandor Marai, "Siostra" 1947      

 

 

 

 

 

 

 


26  LIPCA                  /                CZERWIEC              /          BLOG 2009-2016           /               KONTAKT  


 

SKĄD SIĘ WZIĄŁ "ROK"?

 

Mówimy "jeden rok", ale "dwa lata". Dlaczego?

 

Na początku było "lato". Jego rdzeniem jest indoeuropejski "uel" = ciepły a bliżej nas, prasłowiańska forma "liti" = lać. Grzeje i leje.

 

Kiedyś "lato" to był ten okres, w którym można było pracować w polu i obejmował około 9 miesięcy.

W X w. rozciągnął się na cały rok. Jeszcze w XVI w. pisano, że coś się wydarzyło "lata Pańskiego", zamiast "roku Pańskiego".

 

W tym czasie "rok" rozumiano zupełnie inaczej niż dziś. Słowo to pochodzi z "rzec" i pierwotnie znaczyło "to, co powiedziane, ustalone".

(Np. SCS, Ewangelie: Riecze Gospod pridczą siją - rzecze Pan przypowieść tę).

 

W staropolszczyźnie używano go najpierw na oznaczenie słownego wezwania do sądu.

Później "rok" to był ten okres czasu, w którym ustalony wy-rok obowiązywał, a że trwał on zwykle 12 miesięcy, więc wyparł wzięte z przyrody określenie, zostawiając "latom" mniej dokładne okresy czasu.

 

Gdy bliskie znaczeniem wyrazy aż tak bardzo się różnią, językoznawcy nazywają to supletywizmem (łac. suppleo - uzupełniam).

 

supletywizm                                                                   

 

INNE PRZYKŁADY:

człowiek-ludzie, dobry-lepszy, duży-większy, być-jest-są, iść-idę, ja-mnie, ona-ją, on-jego.

 

Dotyczy to słów szczególnie ważnych, można więc przypuszczać, że obawiając się pomyłki, aby tego uniknąć, adoptowano odmienne wyrazy z innej rodziny.

 

ĆWICZENIE: Znajdź podstawowe formy supletywne:

tchu-, zmarł-, łżesz-, dmę-, klnę-.

 

 

Tabela form supletywnych dla kilkudziesięciu wyrazów w siedmiu językach.

Szwedzi mają to samo słowo "ar" na określenie, tak jednego roku, jak i kilku lat.

 

P.S.

Bywalcy więzień mówią, że "rok to nie wyrok".

Nie wiedzą, że kiedyś rok znaczył wyrok..

 

 

 

 

 

 

 

REWOLUCJA JEDYNA PRAWDZIWA

 

W tym wieku (XX) rozegrała się jedna jedyna prawdziwa, rzeczywista rewolucja: mieszczańska, przemysłowa, rewolucja wolnego rynku, która uczyniła robotnika konsumentem i podniosła masy na poziom życia klasy średniej.

 

 

Wszelkie inne rewolucyjne eksperymenty  - socjalizm, komunizm, faszyzm, marksizm - były wsteczne, fałszywe i reakcyjne. Mieszczaństwo dało masom najwięcej;

poziom życia godny człowieka.

Sandor Marai, Dziennik tom IV s. 401   

 

...trzeba się buntować i protestować, gdy ktoś jeden czy jakaś grupa ludzi usiłuje zamknąć w System żywy, naturalny porządek życia. To chciałem powiedzieć, kiedy pisałem, wszystko jedno co i o czym. To był mój temat, moje przesłanie.      

S.M. s. 425   

    

 

 

 

 

 

  SYN ANTHROPOS czyli CZŁEKOLUBNE

 

     

                    lepnica                            poziewnik (trujący) pępawa                           dziś

 

10 lat temu na dachu naszego podziemnego garażu był śmietnik. Wszędzie leżał zmieszany z ziemią gruz i resztki cegieł. Jednym słowem było to środowisko ruderalne. Ale już po paru tygodniach pojawiły się kwiaty samosiejki. Trzy z nich, lepnicę, poziewnik i pępawę uwieczniłem (zob.wyżej).

 

Wszystkie mają ładną grecką nazwę: "synantropijne" co znaczy: przy-człowieku,

albo w wolnym przekładzie, człekolubne.

My jednak nazywamy je pogardliwie chwastami.

Najbardziej znane to pokrzywa, łoboda, rdest i glistnik.

Policzono, że na samym Pałacu Kultury w Warszawie rośnie ponad 100 samosiejek.

 

I na dachu mojego bloku gołębie posadziły jakieś łodyżki.

 

 

Rośliny synantropijne są odporne na suszę, sól, deptanie, wystarczy im garstka ziemi, bo nie zapuszczają głęboko korzeni. Do najbardziej wytrzymałych należą:

trybula leśna,

życica trwała,

wiechlina roczna

 

i babka zwyczajna

 

Gdy idę nad Wilgą na skraju ścieżki co parę kroków rośnie babka. Ta roślina o dużych liściach tuż przy ziemi nie ma żadnej szansy wśród wysokich traw, więc znalazła sobie miejsce, które człowiek drepcząc tam i z powrotem, oczyścił jej z konkurentów.

Skrzypy, żmijowce i cykorie rosną nawet wzdłuż torów kolejowych zalanych herbicydami. bo mają tam łatwy dostęp do azotu. Podobnie jak pokrzywy przy stajniach i domach znajdywały go kiedyś w ludzkim i zwierzęcym moczu.

(łac. herba - trawa, caedo - zabijać)    

 

Św Franciszek żądał, aby przy klasztorze zawsze zostawiano część ogrodu nieuprawianą, by rosły w niej dzikie zioła tak, aby ci, którzy je podziwiają, mogli wznieść myśl do Boga twórcy tak wielkiego (wszelkiego) piękna.

 Papież "Laudato si"     

 

Dawno już przekroczyliśmy granicę sensownego porządkowania, betonowania i wykluczania wszystkiego co nie jest tak wielkie i pożyteczne jak chociażby słonecznik, czy piękne jak róża?

 

 

 

 

 

 

 

10 LAT TEMU UMARŁ LESZEK KOŁAKOWSKI

 

 

  TRZY ZDANIA Z JEGO KSIĄŻKI "JEZUS OŚMIESZONY"

 

  Korzeniem przemiany świata jest miłość jako fakt,

  jako rzeczywista energia, którą On przelał w świat

  i której odbiciem jest ta odrobina jaką ludzie noszą w sobie.

 

  Miłości nie można nakazać,

  może ona być tylko przekazywana, dawana.

 

  Gdyby jej siła mogła objąć cały świat,

  wszystkie problemy byłyby rozwiązane.

 

   WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

ZA OKNEM

 

CZWARTEK  4  CZERWCA 2009

tak pisałem:

 

"Od rana pada deszcz. Chwilami mży i wtedy szyba, pokryta tysiącami kropelek, przypomina kryształ. Niektóre krople klucząc między tymi, co już nieruchome, osuwają się w dół i jakby się ścierały stają się coraz mniejsze, aż w końcu zatrzymują się i one. Tylko te największe prują prosto i zbierając po drodze inne, giną u dołu okiennej ramy. 

Poi si torno all'eterna fontana - Potem się wraca do wiecznego źródła. C. S. Lewis, Smutek.

 

Widziałem podobną instalację w Bunkrze Sztuki. Na wystawie były dzieła korzystające ze zjawiska chaosu, tzn. procesów niemożliwych do przewidzenia. Każdy ślad spadającej kropli jest inny, ponieważ ciągłe najmniejsze, nawet niewidoczne zmiany, wpływają (dosłownie) na ich ruch".

 

Potem skojarzyłem to z naszą sytuacją w zmaganiach z oszustami, z którymi przez 6 lat walczyliśmy o nasze mieszkania.

 

Powyższy GIF nie jest dokładną ilustracją tamtego opisu ponieważ co sekundę się powtarza a więc spadanie kropel można przewidzieć. Jest też dość ciemny a wtedy świeciło słońce i krople naprawdę były podobne do kryształów.

Fotografowałem z ręki, dlatego w ruchach aksamitek widać jak oddycham.

 

 

 

 

 

 

 

PORZUCONA

 

Siedziała przy ogródku działkowym nad Wilgą. Gdy się zatrzymałem, by jej zrobić zdjęcie, rozciągnęła się i kilka razy obróciła z boku na bok a potem podeszła do mnie.

 

Z bliska wyglądała okropnie. Chuda, sierść wyliniała, ale najbardziej przejmujące było jej miauczenie. Słabe, skrzekliwe, bez żadnego wyrazu i zupełnie monotonne.

 

Nie patrzyła na mnie i nie podchodziła bliżej jakby wiedziała, że jej nie przygarnę, ale jeszcze gdzieś głęboko miała zapisaną pamięć, że do człowieka można się zbliżyć.

 

Z naprzeciwka wyszła dziewczyna z dużym psem. Przywołała go do siebie i przypięła na smycz.

- To przed kotem? spytałem.

- Tak, odpowiedziała, on lubi ścigać koty.

 

 

 

 

 

 

 

KIPU

 

jest chyba najbardziej niezwykłym pismem jakie wymyślił człowiek.

Są to kolorowe sznurki wełny, na których nawiązano różniące się wielkością i splotem węzełki. A więc jest to zapis trójwymiarowy, do czytania potrzebny jest wzrok i dotyk.

 

Według hiszpańskich kolonizatorów Inkowie w ten sposób notowali prawa własności, rejestry ludności, przepływ towarów a także historie o dokonaniach władców. Do naszych czasów przetrwało zaledwie 1000 takich egzemplarzy. Ostatnio po raz pierwszy znaleziono je nie w grobowcach, lecz wraz z kontekstem materialnym, w magazynach orzeszków ziemnych i chili.

 

Ponieważ Inkowie używali systemu dziesiętnego, najniżej nawiązane są jedności, wyżej dziesiątki a potem kolejno setki i tysiące. Niektóre sznurki połączono w pary i zapisy się dublują. Czasem na poziomie setek i tysięcy dowiązano dodatkowe pasemka z supełkami a na jednym widać ślady po rozwiązanych guzach.

 

 

Każda sekwencja zawiera jedną lub dwie liczby stałe oraz liczbę wysoką będącą sumą

wszystkich liczb. Trwają dyskusje czy w ten sposób zapisano podatki czy zapasy nasion pod następne uprawy. Profesor Urton ma nadzieję, że "jeśli nauczymy się odczytywać z kipu paprykę chili i orzeszki ziemne, to w przyszłości może nam to pomóc przeczytać kipu, w którym zapisane są wydarzenia historyczne",

 

 

 

 

 

 

 

NAZWY NASZYCH ROŚLIN

 

coś dla obcokrajowca: krzywoszczeć lub rzerzuszczyca

a dla nas: podejźrzon i nasięźrzał

 

jaraj bulwiasty

ułudka lnolistna

pępawnica brodata

krzywoszczeć przywłoka

olbrzymka rzekoma

pokłęk jajowaty

czarcikęsik Kluka

głodek mroźny

podejźrzon księżycowy

nasięźrzał pospolity

strzechwa bezząb

rzerzuszczyca piaskowa

 

ułudka

czarcikęsik

głodek             

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Inność roślin wyraża się głównie tym, że one w zdecydowanej większości nie muszą nikogo i niczego zabijać, by się odżywiać, wzrastać i zasiedlać, oraz tym, że są przykute do miejsca na zawsze, są więc jeszcze bardziej współodczuwające z otoczeniem. Muszą, Nie uciekną.

 

WIĘCEJ: Urszula Zajączkowska, Patyki, badyle 2019                

 

 

 

 

 

 

 

Z BALKONU - słonko na dachu              

 

 

Godzina 5.40 rano na zachodzie                         

 

 

 

 

 

 

 

ZŁOTOWŁOS - BIELISTKA - WIDŁOZĄB

 

Mchy są jak miękkie dywany, które pięćset milionów lat temu jako jedne z pierwszych wypełzły z morza na pustą Ziemię i takie już zostały aż do dziś.

 

Bez korzeni, wodę wchłaniają wprost przez ścianki komórek cienkich jak z bibułki. Gdy zabraknie wilgoci, stulają się w zielone wiórka, ale wystarczy nocna mgła, by znów zaczęły pęcznieć w bujną kępę.

 

Ponieważ nie mają żadnych stwardnień, pną się w górę wspierając się o siebie nawzajem i tworzą kolumienki, wsporniki, tarasy i balkony. Listki złotowłosu zakończone haczykami zazębiają się jeden obok drugiego. U bielistki zaś są zwinięte jak ruloniki papieru, przez które woda spływa do wewnątrz.

 

Komórki zdrewniałe, które nadają kształty roślinom są martwe, bo popełniły samobójstwo. Apoptoza, to zaprogramowana śmierć. Po kilku tygodniach życia, w komórce pojawia się lignina, która zamurowuje ją od wewnątrz i znikają wszystkie żywe składniki. W końcu rozpada się jądro i DNA. W ten sposób powstaje kora i drewno czyli pień, konary a także siateczka nerwów liści i trzon korzenia. W  martwych i pustych labiryntach płynie woda.

 

Mchy to minimum życia, ale też i samo życie. Tylko z dwóch elementów, H2O i biologicznej bibułki ulepiły 25 tysięcy różnych kształtów zwanych gatunkami.

Miały na to wystarczająco dużo czasu - pięćset milionów lat.

 

U nas najczęściej można spotkać:

 

złotowłos strojny

bielistka siwa

widłoząb miotlasty

 

 

WIĘCEJ: Urszula Zajączkowska, Patyki, badyle 2019

 

 

 

 

 

 


        27 CZERWCA        /             MAJ            /          BLOG 2009-2016           /           KONTAKT  


 

CZEGO NIE WIDAĆ ZA OKNEM

 

Jerzyk, który błyskawicznie tnie powietrze,

wzburza je gwałtowniej od innych,

siłami inercji zamiesza cząsteczki, zamaże

i zaraz je chyżo za siebie wyrzuci, wypluje w wiry, pukle, zapaści przewietrzone,

i trzeba będzie prawdziwego czasu, by powietrze wróciło do stanu sprzed chwili,

tego względnego i pozornego porządku materii.

 

- Urszula Zajączkowska, Patyki i badyle 2019

 

A poza tym, jeden jerzyk połyka kilka tysięcy komarów dziennie.       

 

 

A.Wajrak                

               

Ptaków nie obchodzą ludzie, najwyżej dyskretnie dają nam do zrozumienia swoim odsuwaniem się jak bardzo jesteśmy agresywni. Ponieważ są tu znacznie dłużej niż my, czyli dla nas od zawsze, jest pokusa, żeby przypisywać im to, co akurat nam pasuje.

 

W swoim pierwszym eseju o ptakach wymieniałem wszystkie cechy, które łączą je z nami: budują skomplikowane domy, w których wychowują potomstwo, latają na wakacje do ciepłych krajów, mają skłonność do zabawy; to była gorliwość neofity, dziś blisko mi do poglądu, że jedyne w pełni zrozumiałe pragnienie ptaków brzmi: zostawcie nas w spokoju.

 

Poza oswojonymi wszystkie unikają ludzi. Doceniam to. Psy się do nas garną, to też jest fajne, ale ptaki, które przecież są wszechobecne, niczego od ludzi nie oczekują, są nieprzekupne, więc da się im pomagać zupełnie bezinteresownie.

 

Jonathan Franzen    

 

 

 

 

PARTIE CENTRALNE

 

Po deszczach na dębie pojawiły się młode gałęzie, ale tylko w partiach centralnych.

Widocznie uznał, że na szczytach osiągnął już pułap.

 

Przyczyną są jego długie i szerokie nawet na pół milimetra naczynia wodonośne.

Wystarczy porównać je z cewkami świerków, których średnica wynosi około pięć setnych milimetra. Woda pokonuje w nich zaledwie jeden metr na godzinę. W tym samym czasie dąb zdąży przepłukać całą długość drzewa.

 

Coś za coś. Dlatego świerki mogą pompować H2O znacznie wyżej a w zimie łatwiej zamienić na cukier, który nie zamarza i lód nie rozsadza komórek więc wytrzymują większe mrozy.

 

WIĘCEJ : Nasz dąb       

     

 

 

 

 

 

ROZDAMY DZIECIOM CIASTKA

 

Rozdamy dzieciom ciastka, wróblom okruszyny,
Emerytom gazety, a żebrakom grosze.
Miastu damy kwiaciarek bzem kapiące kosze
I zrobimy wszystkim imieniny.

Dostaną od nas uśmiech wszyscy - chcą czy nie chcą!
Sprzedawane szczenięta wrócimy do matek,
Wszystkie kosy od szewców wypuścimy z klatek.
Tylko - Boże kochany - co my damy szewcom?...

 

Bronisława Ostrowska, Wiosna        

 

a pod stołkiem kot                                            

 

 

 

 

 

JEDNO Z NAJSTARSZYCH MIAST

 

Osada Catalhoyuk w Anatolii (Turcja) istniała przez ponad 1000 lat (9-8 tys. p.n.e.). Domy z wysuszonej gliny stały jeden obok drugiego a także jeden na drugim. Do środka wchodzili przez otwór w dachu i po drabince. W jednej izbie żyło kilka osób razem ze zwierzętami (owce, kozy). Zmarłych chowano pod podłogą. Ulic nie było.

 

 

Tworzyli charakterystyczne figurki kobiet o obfitych kształtach symbolizujące boginie.

 

Duże zagęszczenie - w szczytowym okresie rozwoju do 8 tysięcy mieszkańców -  było przyczyną chorób zakaźnych i przemocy. Na wielu czaszkach znać ślady uderzenia tępym narzędziem. W późniejszym okresie istnienia Catalhoyuk jego mieszkańcy więcej chodzili.

Miasto upadło gdy wyeksploatowali środowisko naturalne.

 

Część rolników z Anatolii przywędrowała do Europy przynosząc ze sobą umiejętność uprawy roli.

 

Zob. niżej: WYJśCIE Z RAJU.

 

 

 

 

 

OBCIACH

Niedawno pisałem o nieprawdopodobnych osiągnięciach człowieka:

- noworodki przeżyją więcej niż osiem dekad,

- sklepy są przepełnione żywnością,

- czysta woda pojawia się jak na pstryknięcie palca,

- ścieki podobnie znikają

- lekarstwa likwidują bolesne infekcje,

- itp...

Dziś z kolei czytam jaką cenę przyszło za to zapłacić.

W tym samym czasie wymarło 571 gatunków roślin.

To jest dwa razy więcej niż zwierząt, które wytrzebiliśmy co do nogi. Na liście tych cudów przytoczyłem, że "ścieki znikają na pstryknięcie palca". Tak, ale ten wybitny autor nie zauważył, iż po oceanach pływa zatrute przez nas "martwe morze" wielkie jak cała Polska.

Naukowcy zbadali i opisali 2 miliony żywych stworzeń, połowa z nich jest zagrożona wyginięciem. Najbardziej żal mi małych lotników, owadów, z których co dziesiąty padnie w najbliższych dekadach. a przecież od rana do nocy (a niektóre nawet i dłużej - zob. niżej - ćmy), wytrwale pracują dla nas.

To jest już szóste wielkie wymieranie. Poprzednią katastrofę spowodował upadek planetoidy, która zmiotła z Ziemi dinozaury i trzy czwarte innych gatunków zwierząt. Teraz to my jesteśmy przyczyną. Nasza zachłanność i głupota. albo raczej odwrotnie, głupota i zachłanność, bo z tej pierwszej wywodzi się ta druga.

Głupotą jest wielbienie wzrostu PKB.

Że musimy gonić innych? Tak, ale to wyścig stada baranów cwałujących na skraj przepaści.

Albo, że sukcesem jest większy dom, większy sklep, większy samochód, więcej wszystkiego?

To tylko obciach ludzi, którzy nie znają świata i nie widzą, co się na nim dzieje.

Zdjęcie Ziemi wykonała załoga Apollo 17.

To najczęściej reprodukowany obraz na świecie.

 

PS.

Nie jestem religijny, ale wiem, co jest napisane w Biblii, i sądzę, że jej autorzy, kiedy pisali o "rajskim ogrodzie", co prawda myśleli o dolinie Tygrysu i Eufratu, bo tylko o niej wiedzieli, ale moim zdaniem cała Ziemia jest rajskim ogrodem. Dostaliśmy raj, żeby w nim zamieszkać. Myślę o tym codziennie. 

 

- Alani Bean, był na Księżycu

 

WIĘCEJ: Franciszek, Laudato si

 

 

 

 

 

 

 

 

Walt Whitman ŚPIEW O SOBIE

 

świat obchodził się ze mną łagodnie: nie biorę pod uwagę lamentów.

Nie mam z nimi nic wspólnego...

Daleko w dole widzę ogromną Nicość pierwotną i wiem, że tam byłem; Oczekiwałem niewidzialny i spałem w letargicznej mgle;

Zyskiwałem na czasie i nie szkodziły mi dymiące węgle...

Epoki przekazywały mnie z pogodą niestrudzonych wioślarzy...

Pokolenia prowadziły mnie do chwili, gdy matka wydała mnie na świat;.. Wszystkie siły łączyły się by utworzyć mnie i uradować.

I stoję na tym lądzie ze swoją hardą duszą.

 tłumaczył Artur Międzyrzecki       

 

 

 

 

 

 

 

MADE IN SWEDEN

 

Wszyscy Szwedzi zwracają się do siebie przez "ty" ("du"). Pamiętam dokładnie moment gdy powiedziałem tak do starszej o 10 lat nauczycielki języka szwedzkiego. Jechaliśmy samochodem i musiałem ją zapytać, czy będzie już wysiadać? Teraz z kolei uczę się mówić do każdego "pani", "pan". Jeśli są młodzi jak mój sąsiad, czy dziewczęta zza lady, bawi mnie to jakbym mówił do nich "wasza wysokość". Skandynawowie "panem" - "Herre" nazywają tylko Boga.

 

Wcześniej zwracali się do siebie przez Ni (wy), które powstało z połączenia końcówki czasownika i średniowiecznej formy 'I" np. saden I (mówię tobie). "Du" było sposobem wyrażania poufałości. Przez cały XIX wiek debatowano nad tym "Ni" ponieważ tak zwracali się przełożeni do podwładnych, lub urzędnicy do obywateli a Szwecja stawała się najbardziej równouprawnionym krajem świata. W rezultacie ludzie starali się mówić bezosobowo: "czy podać kawę?", "czy potrzeba więcej cukru?".

 

Członkowie dominującej przez lata Socjaldemokracji mówili do siebie "ty". Dawne "wy" uznali za pozostałość społeczeństwa klasowego. Ludzie zaczęli się też spotykać w różnych sytuacjach, w kolejkach, w poczekalniach, na arenach sportowych gdzie status nie miał żadnego znaczenia i "ty" było rozwiązaniem. Teraz nawet hymn narodowy zaczynają "Du gamla, du fria..." dosłownie: "Ty stara, ty wolna...". Dla nas to brak szacunku wobec ojczyzny, więc tłumaczymy: "O, dawna, o, wolna..." .."

 

 

WIĘCEJ: Elisabeth Asbrink, Made in Sweden. 60 słów,

które stworzyły naród 2019

 

 

 

 

 

 

SFOTOGRAFOWANO CZARNĄ DZIURĘ

Dokładniej, krążące wokół niej fotony, które wirują po orbitach wyznaczonych przez zakrzywioną przez nią czasoprzestrzeń.

Na podstawie danych, z których powstało to zdjęcie obliczono, że czarna dziura ma masę 6,5 miliarda razy większą niż Słońce. Potwierdzają to także wcześniejsze pomiary.

Galaktykę M87, w której ona istnieje, dzieli od Ziemi 55 milionów lat świetlnych a więc tak długo zmierzał do nas ten obraz. Sam środek tego obwarzanka, to tajemnicza osobliwość, której nie potrafią rozjaśnić żadne znane prawa fizyki.

Naukowcy pracują także nad fotografią czarnej dziury, wokół której krążą gwiazdy naszej Galaktyki. To o wiele trudniejsze zadanie, bo jest ona tylko 4 miliony razy większa od Słońca.

Dziwnie brzmią słowa ludzkiego języka w zderzeniu z kosmicznymi liczbami. Bo czyż można powiedzieć, że gdzieś zmieściłoby się "tylko" 4 miliony gwiazd?

 

 

 


        27 MAJA          /            KWIECIEŃ       /     BLOG 2009-2016         /          KONTAKT  


 

REKORDZISTKA LOTÓW NA ODLEGŁOŚĆ

 

Wczoraj na moich aksamitkach zobaczyłem pięknego motyla.

Gdy rozsuwałem żaluzje, by go sfotografować, zauważył to i uciekł.

 

To rusałka osetnik.

 

Rekordzistka lotów na odległość. W ciągu jednego roku potrafi przelecieć 12 tysięcy kilometrów, dwa razy nad Morzem Śródziemnym oraz Saharą i wylądować aż w Europie Północnej. Tyle tylko, że jest to lot sztafetowy. Zatrzymuje się po drodze, składa jajka i ginie a dalej leci już jej potomstwo.

 

U nas, nie wiadomo dlaczego, pojawia się tylko w niektóre lata. Ostatnio całymi chmarami osetniki przyleciały w roku 2009. Było ich tak dużo, że zabrakło kwiatów. Tego roku jest ich jeszcze więcej. W najbliższych dniach znikną, ale w lipcu zobaczymy młode, które wypełzną z zielonych, połyskujących złotem poczwarek.

 

A potem znów odlecą do Afryki.

 

HAIKU

Motyl sobie pofrunął

jakby zniechęcił się

do tego świata.

                            Issa XVIII w.

 

 

 

 

 

 

 


25 MAJA          /            KWIECIEŃ       /     BLOG 2009-2016         /          KONTAKT


 

MĘDRZEC I PROROK

 

 

Taylor jest jednym z najmądrzejszych ludzi jakich poznałem.

W sobotę przemawiał w Krakowie.

W holu Muzeum Narodowego na krzesłach i na schodach wszędzie siedzieli, przeważnie młodzi, słuchacze.

 

Przeczytałem wszystkie dzieła Taylora. Jedno z nich streściłem.

Na ponad 1000 stron "Źródeł podmiotowości" śledzi jak kształtowała się tożsamość Europejczyków od Homera do Herberta.

 

"A Secular Age" dokładnie dokumentuje zmiany zachodniej mentalności w ciągu ostatnich 500 lat.

 

"The Language Animal " to pierwszy z dwóch tomów, w których wykłada swoją teorię języka - HHH. Przeciwstawia ją popularnej, wywodzącej się od Huma, Locka i Condillaca

TEORII DESYGNATYWNEJ - HLC, która język traktuje jak instrument do kodowania informacji. Widzimy coś, doświadczamy czegoś, nadajemy temu jakieś pojęcie i przekazujemy je innym w komunikacji.
 

TEORIA EKSPRESYWNA - HHH

U Taylora języka używamy do odkrywania świata

tzn. dopiero nazywając jakieś zjawisko czy rzecz, poznajemy czym one są.

Tak uważali Hamann, Herder i Humboldt.

 

Jego wykład na ten temat został nagrany na You Tube: (język angielski)

The Full Scope of the Human Linguistic Capacity

 

PS.

w roku 2010 pisałem:

Pod koniec ubiegłego tygodnia, po 42 latach, odwiedziłem swoją Alma Mater. Byłem w Collegium Novum na wykładzie wybitnego filozofa Charlesa Taylora. To od niego zapożyczyłem fakt udomowienia szlachty - zob. BLOG 2010 23 kwietnia.

Ten kanadyjski myśliciel w swoich pracach szkicuje mapę drogową prowadzącą od dawnego widzenia świata hierarchicznego do społeczeństwa nowoczesnego.

 

Na tysiącach stron rozciąga się obraz krętych ścieżek, dróg donikąd, placów zmagań i niezliczonych prób, które doprowadziły do miejsca, dawniej dostępnego tylko nielicznym, w którym każdy z nas może być suwerennym władcą swojego losu. A także, każdy z nas może dobrowolnie a więc lojalnie, kształtować nasz wspólny los.

 

Zbiegłem po schodach uczelni jakbym odszedł stąd zaledwie wczoraj. Czas, który minął przestał istnieć. Znów miałem 20 lat i do wyboru wszystkie strony świata.

DEDYKACJA:

To Antoni with best wishes - Charles Taylor

 


 

 

 

 

 

WYJŚCIE Z RAJU

 

12 tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie łowcy i zbieracze zaczęli hodować zwierzęta i uprawiać ziemię, czyli żyć jako rolnicy.

 

W górach północnych Filipin odbywa się to dopiero teraz.

Uczeni przez dwa lata, 12 godzin dziennie obserwowali tam 71 kobiet i 71 mężczyzn z plemienia Aetów.

 

 

Policzyli ile czasu zajmuje im zdobywanie jedzenia, prace domowe, opieka nad dziećmi, oraz odpoczynek, czyli spotkania, zabawy i sen.

Okazało się, że rolnicy muszą pracować 30 godzin tygodniowo,

a łowcy-zbieracze - 20 godzin. Połowę swojego wolnego czasu straciły kobiety, bo do zajęć domowych doszły im prace w polu.

 

Z innych badań wiemy, że wędrowcy mieli bardziej zróżnicowaną dietę, jedli więcej białka i kalorii. Wszystkie choroby zakaźne rozpowszechniły się dopiero gdy ludzie zaczęli mieszkać razem w większych skupiskach osiadłych.

 

Dlaczego więc łowcy-zbieracze porzucili swój tryb życia?

Istnieje kilka odpowiedzi. Jedna z nich mówi, że przyczyną był alkohol; tylko uprawa zboża pozwalała na stałą produkcję piwa, w którym rozsmakowali się ludzie.

Ale to szukanie przyczyn wynika z założenia, że nicnierobienie jest lepsze niż trzydziestogodzinny tydzień pracy.

 

 

 

 

 

 

TEKST 2 - KOHERENCJA

 

W słownikach znaczenia wyrazów zawierają wiedzę cząstkową i potencjalną (wirtualną). W tekście zaś składają się one w ciągłą linię, która tworzy zdeterminowane czyli przeważnie jednoznaczne sensy zmierzające w kierunku jakiejś całości. Synonimami koherencji może więc być ciągłość i całość sensów. Całość tę uzyskuje się zaplatając linię tekstu wokół jakichś punktów centralnych takich jak czas, miejsce, osoba, temat, problem, czy zdarzenie. Każde wielkie dzieło ma własne wyróżniające je ośrodki sensu.

 

U początków twórczości dramatycznej teksty wiązano w całość przy pomocy trzech jedności: czasu, miejsca i akcji. Akcję tragedii determinowało i zamykało fatum, to znaczy wszystkie zdarzenia prowadziły do nieszczęśliwego końca. W innych utworach, takich jak „Ulisses” wielość i różnorodność zdarzeń łączy postać bohatera a zamyka je happy end, powrót do rodzinnej Itaki.

 

W następnych wiekach autorzy, z jednej strony rozbijali jedność tekstu, z drugiej zaś szukali ciągle nowych sposobów spajających. Kafka zachował wyraźny sens poszczególnych elementów „Procesu”, ale brak go całęj powieści. Joyce w „Finneganów trenie” badał granice spójności i koherencji. Każde zdanie zawiera wyrazy tworzone na jemu tylko znanych zasadach a całość ma sensy tak głęboko ukryte, że być może w ogóle niedostępne.

 

To jeden ze sposobów obrazowania istoty naszego bycia tu na tym świecie, to znaczy tajemnicy. 

 

 
 

Jeszcze wyraźniej ukazuje ją nauka. Zarówno fizyka jak i biologia pełne są dokładnie sprawdzonych znaczeń, układają się one racjonalnie w linie, które jako całość nie mają jednak żadnego sensu. Znamy bowiem powstanie atomów, gwiazd i Ziemi a wszystko to logicznie prowadzi do całkowicie bezsensownego końca, na bezkształtną pustynię entropii. 

 

Podobnie jest z ewolucją. Pasmo nieprawdopodobnych przygód, z których się wyłoniliśmy tylko po to, by przekazać pałeczkę dalej choć wiemy, że zmierza to donikąd. Oczywiście, można tak jak to czyni wielu ludzi nauki powiedzieć, że nas to nie dotyczy, bo takich stwierdzeń zabrania naukowa metoda. Ale tej odpowiedzi też zupełnie brak sensu, urywa się im nagle strumień znaczeń, a oni nawet się temu nie dziwią.

Z ostatnich miesięcy wymienię tylko trzech takich: Harrari, Pinker, Dragan. Nie dość, że są śłepi i głusi na jakąkolwiek tajemnicę, to jeszcze w infantylny sposób dworują sobie z innych od nich ludzi. A właściwie, to z własnych przesądów.

 

Nauka ma wielkie znaczenie, ale nie ma żadnego sensu.

 

Zob. wyżej: Walt Whitman, Śpiew o sobie

 

PS

Nie dość, że wszechświat jest dziwniejszy niż myślimy, to jeszcze jest dziwniejszy, niż potrafimy myśleć.

 

Werner Heisenberg.

 

(w Salerno) Po lekkiej zimie nastąpiła zimna, deszczowa wiosna - raczej jeszcze prolongata zimy niż wiosna. A w końcu marca bez żadnej zapowiedzi nagle wybuchło lato. Petunie, róże, mirt, awokado na tarasie nasyciły się azotem. I teraz wszystko kwitnie jak w tropikach, Ilekroć obserwuję to spontaniczne kwitnienie, zawsze od nowa nabieram podejrzenia, że siła stwórcza jest w Naturze nie tylko organiczną koniecznością, lecz także Sensem - s. 296 

 

...ciągle zdumiewa mnie, jak zmienia się sens słowa, gdy umieścimy je w zdaniu na innej pozycji - s. 306

 

Sandor Marai, Dziennik tom IV       

 

zob. TEKST 1 -  niżej

CDN: TEKST 3 - INTENCJONALNOŚĆ

 

 

 

 

 

 

MOTYLE, ĆMY I KOSZONE TRAWNIKI

 

W Polsce lata 150 gatunków motyli i 3 tysiące gatunków ciem.

 

Bardzo trudno odróżnić jedne od drugich, bo nawet jeśli ćmy są aktywne przeważnie w nocy, to niektóre z nich latają także i w dzień.

Motyle zwykle są bardziej kolorowe, ale zdarzają się też piękne ćmy.

Najłatwiej rozpoznać je po tym jak składają skrzydła. Motyle do góry niczym żagielek a ćmy po sobie jak dachówki.

Jeśli przyjrzymy się ich czułkom i zobaczymy buławki przypominające pałeczki do gry na bębenku, to jest to motyl. Ćmy mają czułki nitkowate, grzebieniaste lub pierzaste, ale wyjątkowo też buławkowate, dlatego dla pewności trzeba wziąć pod uwagę przynajmniej dwie cechy na raz.

 

Nastrosz półpawik ćma to, czy motyl?

 

Piękne barwy skrzydeł służą im do obrony i kamuflażu. Ptak zamiast nastrosza półpawika widzi oczy dużego zwierza i nawet jeśli go zaatakuje, to najwyżej uszkodzi mu skrzydło.

 

Motyle piją nektar i potrafią tylko ssać, dlatego choć bardzo lubią sok jabłek, to muszą szukać skaleczonych lub gnijących na ziemi. Gdy owoce ulegną sfermentowaniu, powstaje alkohol i zdarza się, że motyl zatacza się jak pijany. Czasem dochodzi nawet do połamania skrzydeł.

Wbrew temu, co pisał autor Małego Księcia, motyle nie przepadają za różami.

 

Niektóre ćmy potrafią przebić skórkę owoców a nawet skórę zwierząt i człowieka, by wysysać krew. W Polsce ich nie ma.

Inne nic nie jedzą. Zanika nawet ich ssawka i odżywiają się tylko tym, co zgromadziły jako gąsienice.

 

Rusałka admirał podobnie jak bociany, odlatuje do Afryki. Tam się rozmnaża i kończy życie. Powraca już tylko jej potomstwo.

 

Holandia, która słynie z pięknych ogrodów, wykończyła nimi swoje motyle, które do życia potrzebują roślin zwanych chwastami. My jeszcze jesteśmy na etapie przejściowym, ale koszone trawniki dla owadów to zielone pustynie.

 

Potwora buczynówka

 

WIĘCEJ: Izabela Dziekańska, Motyle dzienne i nocne. 2019

 

PS.

Mówi Jasio do Kazika:

- Wczoraj zabiłem 5 ćmów.

- Ciem! poprawia go tamten.

- Kapciem, odpowiada Jasiek.

 

ZUPEŁNY BRAK TU SPÓJNOŚCI I KOHERENCJI - zob. niżej

 

 

 

 

 

 

 

TEKST 1 - SPÓJNOŚĆ

 

Każdy tekst stanowi pewną całość, którą osiągamy przez SPÓJNOŚĆ i KOHERENCJĘ.

Pierwsza cecha jest powierzchniowa i należą do niej zasady gramatyki, retoryki oraz innych konwencji. Druga natomiast, to obrazy, zdarzenia, osoby, myśli, idee, które wyłaniają się w trakcie czytania.

 

Jeśli odróżnimy ZNACZENIE od SENSU, to spójność tworzą znaczenia pojęć a koherencję ich sensy. Samo znaczenie jest wieloznaczne i potencjalne, dopiero w połączeniu z innymi wyrazami nabiera swoistego sensu. Jest też jednostkowe i można je znaleźć w słownikach, natomiast sens stanowi pewną ciągłość, dlatego wyrywanie słów z kontekstu zmienia ich sens i zwykle służy manipulacji.

 

SPÓJNOŚĆ

Tekst jest złożoną z wyrazów linią, którą tak trzeba zapleść, aby stała się ona gęstą siatką świata. To jak robótka na drutach. Najprostszym wzorem są tu powtórzenia tego samego słowa (anafora) lub jego zamienników (zaimki anaforyczne). Możemy też odwołać się do tego, co powiedzieliśmy przed chwilą (różne formy rekurencji: paralelizm, parafraza, czy elipsa). Często też mamy własne powiedzonka do powtarzania: "no i...", "a potem...", "po prostu...", itp.

 

Bloch

W językach germańskich słowa w zdaniu splatają się ze sobą dzięki stałej kolejności ich występowania, a w słowiańskich poprzez wiele różnorodnych końcówek wyrazów. 

W szwedzkim na przykład, najważniejsze słowo zawsze stoi na pierwszym miejscu, a na drugim, jego czynność. I dlatego, co nas może dziwić, w zaprzeczeniu „ ja NIE mogę”, „nie”, musi być trzecie z kolei, więc mówią: „ja mogę NIE” („Jag kan inte”). "Mogę" jest ważniejsze dla "ja" niż "NIE" i lepiej rozumiemy całość, gdy "ja" i "mogę" stoją obok siebie. Na tej samej zasadzie, ten akapit byłby bardziej spójny, gdyby szwedzki przykład następował bezpośrednio po frazie o językach germańskich a zdanie o językach słowiańskich powinno stać na początku albo tutaj:...

 

Jest jeszcze wiele innych sposobów powierzchniowego spajania tekstu, chociażby taki jak intonacja. Przekazuje ona stany uczuciowe, zaznacza koniec frazy i jest ściśle powiązana z danym językiem. Na przykład w języku angielskim wzorcem jest intonacja wznosząca pod koniec zdania, natomiast w językach słowiańskich rośnie przy końcu zdania podrzędnego, ale gdy zdanie oznajmujące dobiega końca, wtedy opada.

Ważną rolę spełnia w zdaniach pytających.

Ogólnie, tonacja wysoka zachęca do dalszej dyskusji a niska wskazuje, że nie ma już o czym mówić.

 

CD wyżej: KOHERENCJA

 

 

 

 

 

                                  

3 MAJA

 

TO NAJBARDZIEJ PRZYGNĘBIAJĄCA KSIĄŻKA

O NASZYCH DZIEJACH

 

Siedem zmarnowanych szans. Oto jedna z nich.

 

Każdego roku w Lund świętowaliśmy 3 Maja. Przemawiając, zawsze wychwalałem Konstytucję. Tymczasem okazuje się, że chociaż treść jest rewolucyjna, to jej uchwalenie było świadectwem całkowitej ślepoty i politycznej naiwności.

 

Polska była wtedy protektoratem Rosji. Caryca Katarzyna gwarantowała magnatom i szlachcie całkowitą dominację. Wystarczy powiedzieć, że nie płacili oni żadnych podatków i nie oddawali rekrutów do wojska. A to, że nie mieliśmy własnej armii? Im nie była potrzebna. 

 

Gdy Rosja zajmując Krym, sprowokowała wojnę z Turcją, król Stanisław Poniatowski dostrzegł okazję by przekonać swoją dawną kochankę do ustępstw. Trzy miesiące jechał do Kaniowa nad Dnieprem. Nie widzieli się od 30 lat.

 

Gdy wrócił do Warszawy, w roku 1788 został zwołany sejm, później nazwany Czteroletnim lub Wielkim, który miał zreformować kraj. Nie obowiązywało na nim liberum veto. Jedną z pierwszych decyzji była jednogłośnie przyjęta uchwała o powiększeniu wojska do 100 tysięcy żołnierzy. Aby mieć na to pieniądze, wprowadzono podatek 10% w dobrach szlachty i 20% duchowieństwa. Ponieważ nie było administracji, więc praktycznie ściągano tylko 5% i dlatego utworzono armię o połowę mniejszą niż planowano.

 

Wtedy wydarzyło się coś najbardziej niepojętego. Król dał się przekonać, by dalsze reformy prowadzić wbrew Rosji a w sojuszu z innym zaborcą, Prusami. To jakby zaprosić do kurnika lisa. Gdy armia rosyjska najechała na Polskę, Fryderyk Wilhelm II zamiast przyjść nam z pomocą, porozumiał się z carycą i wspólnie podzielili nasz kraj w II Rozbiorze.

 

WIĘCEJ: Andrzej Chwalba oraz Wojciech Harpula,

Zwrotnice dziejów 2019

 

 

 

 

 

OBYWATELSKI PROJEKT

 

Narzekałem, że na ogromnym Osiedlu Podwawelskim nie ma ani jednej ścieżki dla rowerzystów. Nawet wzdłuż nowej drogi przy ICE ułożono tylko brukowane place. Napisałem o tym w projekcie budżetu obywatelskiego.

 

Gdy na ulicach przy naszym osiedlu wprowadzili ruch jednostronny, z balkonu zauważyłem żółte słupki. Zszedłem na dół zobaczyć i co widzę?

 

 

Jest ścieżka rowerowa! Ma dokładnie 40 kroków.

Nie wiem kto nią będzie jeździł? Ja nie, bo w tym samym kierunku mam wydeptane, krótsze przejście pod dębem.

Ale już nie mogę powiedzieć, że na naszym osiedlu nie ma żadnych ścieżek dla rowerzystów.

Zrealizowano obywatelski projekt.

 

PS.

Idąc dalej w lewo ulicą Twardowskiego, nagle, ni stąd ni zowąd, pojawia się kawałek ścieżki rowerowej. Między tymi dwoma odcinkami rower należy przenieść.

 

 

 

 

 

WIELKA NOC

cztery osoby mają tak samo ułożone dłonie

 

 

 

 

CÓRKA TRANSTRöMERA

 

Kiedyś, dawno temu przetłumaczyłem 20 wierszy Tomasa Tranströmera,

Wczoraj byłem na filmie o nim.

Ponieważ doznał urazu mózgu, przez ostatnie lata życia nie mógł mówić. Na pytania odpowiadała jego żona a on tylko zaprzeczał lub potwierdzał czy to właśnie chciałby powiedzieć.

 

Pytano go o wieloletnią pracę psychologa w zakładzie karnym.

- Czy kontakty z psychopatami wpłynęły na jego widzenie świata? Nie potwierdził.

- Mając tak wyczerpującą pracę i rodzinę, kiedy znajdował czas i miejsce by pisać? W każdej wolnej chwili notował pomysły wierszy na kartkach papieru a później łączył je w jedną całość.

 

Zamierzał być muzykiem i gra na fortepianie zawsze była dla niego ważna.

Muzyka jest tematem wierszy "C-dur", "Allegro" czy poematu "Gondola żałobna".

 

 

Gdy stracił władzę w prawej dłoni, znajomi kompozytorzy pisali dla niego utwory tylko na lewą rękę.

 

Dawniej z żoną wiele podróżowali do miejsc, których nikt nie odwiedza.

Na filmie pokazano jak wspierany przez nią z trudem chodzi po lesie.

 

W pomieszczeniu gdzie miał być wyświetlony ten film, młoda kobieta siedząca obok ostrzegła mnie, że będzie tłumaczyć tekst na język angielski więc może przeszkadzać. Gdy dowiedziała się, że mieszkałem w Szwecji i przekładałem Tranströmera, zaczęła mnie namawiać bym porozmawiał z jej sąsiadką, bo będzie to córka poety. Nie chciałem jej przeszkadzać, ale widziałem jak co chwilę ociera łzy.

 

Potem poszliśmy do dużej sali na koncert i znów zobaczyłem córkę Tranströmera. Siedziała samotnie obok pod ścianą. Podszedłem, opowiedziałem o sobie i, nie wiem dlaczego, dotykając jej twarzy, otarłem łzę.

 

poeta z żoną i z córkami

 

 

 

KWIECIEŃ I CISZA

 

Wiosna leży odłogiem

Aksamitnie mroczny rów

pełznie przy moim boku

nie odbijając żadnego obrazu.

 

Jedynie żółte kwiaty

świecą.

 

 

Jestem niesiony w swoim cieniu

jak skrzypce

w czarnym futerale

 

A to jedyne co chcę powiedzieć

lśni poza zasięgiem

jak srebro

w lombardzie.

 

                Tomas Tranströmer

 

"Pięknoduchy sądzą, że poezja rodzi się wtedy, gdy w codziennych zjawiskach poeta dostrzeże coś więcej, wizję.

To podejście sentymentalne, platoniczne.

Poezja rodzi się wtedy, gdy poeta z siłą wizjonerskiego talentu ujrzy

w zjawiskach rzeczywistość".

 

Sandor Marai, Dziennik IV s. 359

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

BLOG

          

2009  6 7 8 9 10 11 12  

 

2010  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2011  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

          

2012  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2013  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2014  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2015  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2016  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2017  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2018  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2019  1 2 3 4 5 6 7

__________________

 

 DRAMAT NASZEGO OSIEDLA

 You Tube

__________________________________

 

MOJA HISTORIA OSIEDLA

__________________________________

 

PRELEKCJE

historia  religia  filozofia

__________________________________

 

OPOWIADANIA

__________________________________

 

ESEJE

__________________________________

 

WIERSZE

__________________________________

 

_PEDAGOGIKA

__________________________________

 

TŁUMACZENIA

__________________________________

 

REBUSY  

__________________________________

 

 PRZEPISANE

__________________________________

 

FRANCISZEK

 Misericordiae vultus  Laudato si

__________________________________

 

SKAŁKI

__________________________________

 

PSY

__________________________________

 

DRZEWA

__________________________________

 

DAWNO TEMU

W MOJEJ RODZINNEJ WSI

__________________________________

 

NOWE

 

PIRAHA

najdziwniejszy język świata

 

SPÓJNOŚĆ I KOHERENCJA TEKSTU

 

TAYLOR O JĘZYKU

______________________

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZąDOMOWIENIE                                      www liczniki odwiedzin