|
26 SIERPNIA
/
LIPIEC
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
PRZYRODA LUBI ROWERY

w Kopenhadze
OSTRE WIDZENIE
Napisałem, że ostrość
widzenia uzyskaliśmy dzięki soczewce ocznej, która potrafi zmienić swój
kształt i dopasować go gdy oglądany przedmiot jest zbyt daleko lub za
blisko. Pomniejszony obraz pada na siatkówkę i tu znów zostaje wyraźnie
zarysowany, bo odbierają go miliony czopków i pręcików. Wszystko to
jednak są tylko pasy transmisyjne, które przenoszą impulsy elektryczne
do mózgu i tam dopiero odbywa się prawdziwe widzenie.
Nie znam człowieka, który by
widział świat tak ostro jak Sandor Marai.

Marai w
rodzinnym Kassa - dziś słowackie Koszyce
TRZY PRZYKŁADY:
Gdy mieszkał na wygnaniu w
Nowym Jorku, dostał z Węgier katalog książek do kupienia tylko za
granicą. Były tam także powieści Maraia zakazane w jego kraju.
Jakże naiwni byli naziści -
skomentował - palili nieprawomyślne dzieła, zamiast tak jak to robią
czerwoni, zarabiać na nich.
"W Sowietach znów zwyczajowa
plemienna uczta kanibali: pożerają tłustego Chruszczowa, na deser może
zostanie podany Kadar albo Gomułka, z bitą śmietaną. Jakie to
monotonne".
Przez okno swojego pokoju
zobaczył jak na boisku szkolnym dzieci pod okiem nauczyciela ścigają się
w workach:
- "Zawodnicy dziwnie
przypominają mi to, co nazywamy "życiem literackim".
Sandor Marai,
Dziennik III s. 459-463
PS.
Czytałem zbiór
krótkich refleksji Maraia p.t. "Niebo i ziemia". W jednej z nich opisuje
on to, co mu się kojarzy ze słowami "pada śnieg": a więc dom rodzinny,
dzieciństwo, młodość, podróże, hotelowy pokój, płatek śniegu na
zaczerwienionym nosku pewnej damy... "i jeszcze wiele różności, których
nie mogę wymieniać, zresztą nie warto, bo to wszystko zawierają w sobie
te dwa słowa: "Pada śnieg".
Jako ciąg dalszy
otworzyłem w Kindle "Miasto uśpionych kobiet" Gyula Krudego, którego
Marai bardzo sobie cenił i u samej góry czytnika widzę: "Dopiero po
dłuższym czasie spostrzegłem, że pada śnieg, mgła się podniosła, i że
przez ten śnieg trupia twarz księżyca spogląda na miasteczko".
W "Dziennikach"
Maraia nie brak podobnych, tajemniczych zbiegów zdarzeń, przyjmuję więc,
że to jego żart zza światów.
SŁOŃCE + BAKTERIE = OKO

Energię słoneczną jako
pierwsze wykorzystały cyjanobakterie. Posiadały chlorofil więc możliwa
była fotosynteza. Taki był początek świata roślin i...oka!?.
Produktem tej fotosyntezy
była opsyna,
cząsteczka niezbędna do powstania wrażliwego na światło barwnika, który
po związaniu się z siatkówką utworzył światłoczułą plamkę. Mogła ona
rozpoznawać światło lub jego brak.

Potem okazało
się,
że gdy plamka ta
ma kształt kubka,
to może także
ustalić kierunek
padania promieni
słonecznych.
Do dziś
ten kształt oka zachowały
skałoczepy
- mięczaki,
które zębami
przywierają do kamieni.
Z czasem to pra-oko
zaczęło się
zamykać
a fale
elektromagnetyczne
wpadały przez
powstały
w ten sposób
otwór.
Tak się dzieje u
morskich głowonogów,
łodzików.
Przełomowym momentem w
ewolucji widzenia świata było wykorzystanie soczewki. Pozwala ona na
koncentrację wielkiego obrazu w mały oraz przez zmianę kształtu albo
odległości od siatkówki, wyostrza jego zarysy (akomodacja). Różne
organizmy użyły odmiennych związków do budowy soczewki.
Następnie pozostało już tylko
ulepszanie zasadniczej konstrukcji przez rogówkę, mięśnie, powieki czy
rzęsy.
Odmienną od kręgowców
budowę oka
znajdujemy u
owadów,
u których
światłoczuła
plamka się
uwypukliła
i przez
duplikację genów
powstały
skupiska
mikroskopijnych
oczek.
Ważka ma
ich aż 30 tysięcy.
Fotoreceptory w siatkówce oka są
wyspecjalizowane; czopki (6 milionów) umożliwiają rozpoznanie kształtów,
barw i zapewniają ostrość a pręciki (ponad 100 milionów) odpowiadają za
kontury przedmiotów oraz widzenie o zmierzchu.
Potrafimy odróżnić 160 kolorów i 600
tysięcy odcieni!
Oko jest tylko receptorem fal
elektromagnetycznych, które na siatkówce tworzą pomniejszone obrazy do
góry nogami. Ich energia świetlna jest przekształcana w impulsy nerwowe,
te są przesyłane do mózgu i dopiero tam ostatecznie widzimy.
NA BALKONIE TRZY KOLORY

znów portulaki
TRÓJWYMIAROWA MAPA DROGI
MLECZNEJ
Cefeidy to młode gwiazdy
olbrzymy. Ich jasność zmienia się w regularnych odstępach czasu. Im
jaśniejsze, tym wolniej pulsują. A więc z okresu pulsacji można
wyznaczyć jak jasno świecą. A ponieważ blask gwiazdy maleje z kwadratem
odległości, to łatwo obliczyć jak daleko się one znajdują.
Polacy od lat badają cefeidy
w Obserwatorium Las Campanas w Chile. Posiadają największe na świecie
katalogi ponad dwóch miliardów różnych gwiazd zmiennych. Z dokładnością
do 5% określili odległości 2,4 tysiąca cefeid Drogi Mlecznej.

Teleskop Warszawski i cefeidy Drogi Mlecznej
Dzięki temu mogli zbudować
trójwymiarową mapę naszej galaktyki.
Okazało się, że nie jest ona,
jak nas uczono w szkole, regularnym dyskiem lecz przypomina spłaszczoną
literę S lub śmigło samolotu.

Nie ma też stałej grubości. W
okolicach Słońca (zaznaczone po lewej) wynosi 500 lat świetlnych.
Ustalili, że prędkość gwiazd
na orbitach jest stała. To jeden z kluczowych argumentów na rzecz
istnienia ciemnej materii. Gdyby jej nie było, ruchem gwiazd rządziłaby
masa materii w środku Galaktyki a więc ich prędkość malałaby wraz z
odległością od centrum.
Najstarsze cefeidy znajdują
się na krańcach Galaktyki.
Mapa Drogi Mlecznej i
wszystkie dane ukazały się w prestiżowym magazynie "Science". Jest to
pierwsza od ponad 30 lat całkowicie polska publikacja w tym piśmie.
Autorzy pracują na Uniwersytecie Warszawskim. Zespół prowadziła dr
Dorota Skowron.
ROŚLINY
SYNANTROPIJNE (CZŁEKOLUBNE) NAD WISŁĄ


zob. niżej SYN
ANTHROPOS
1 SIERPNIA 75 LAT TEMU

ciąg dalszy
„Warszawa padła. Jakże oni byli bliscy mojemu sercu, Polacy, naród,
który ma swój los, uporczywy i nieubłagany. Zrządzeniem tego losu co
jakiś czas muszą ulec zagładzie. I to przeznaczenie jest prawdziwym
sensem ich istnienia: z jakąż dziką siłą, z jakąś nieustępliwą bujnością
zmartwychwstają z głębin swojego fatum!
Może już dawno zostaliby wyniszczeni, gdyby los usposobiony bardziej
pokojowo dał im do rąk narzędzia do wygodniejszego i bezpieczniejszego
istnienia, być może wyniszczyliby się od wewnątrz, może oddaliby się
temu wszystkiemu, co w ich naturze jest typowo polskie, swobodne i
niepoprawne".
Sandor Marai, "Siostra" 1947
26 LIPCA
/
CZERWIEC
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
SKĄD SIĘ
WZIĄŁ "ROK"?
Mówimy "jeden
rok", ale "dwa lata". Dlaczego?
Na początku było
"lato". Jego rdzeniem jest indoeuropejski "uel" = ciepły a bliżej
nas,
prasłowiańska forma "liti" = lać. Grzeje i leje.
Kiedyś "lato" to
był ten okres, w którym można było pracować w polu i obejmował około 9
miesięcy.
W X w.
rozciągnął się na cały rok. Jeszcze w XVI w. pisano, że coś się
wydarzyło "lata Pańskiego", zamiast "roku Pańskiego".
W tym czasie
"rok" rozumiano zupełnie inaczej niż dziś. Słowo to pochodzi z "rzec"
i pierwotnie znaczyło
"to, co powiedziane, ustalone".
(Np. SCS,
Ewangelie: Riecze Gospod pridczą siją - rzecze Pan przypowieść
tę).
W
staropolszczyźnie używano go najpierw na oznaczenie słownego wezwania do
sądu.
Później "rok" to
był ten okres czasu, w którym ustalony wy-rok obowiązywał, a że trwał on
zwykle 12 miesięcy, więc wyparł wzięte z przyrody określenie,
zostawiając "latom" mniej dokładne okresy czasu.
Gdy bliskie
znaczeniem wyrazy aż tak bardzo się różnią, językoznawcy nazywają to
supletywizmem (łac. suppleo - uzupełniam).

supletywizm
INNE PRZYKŁADY:
człowiek-ludzie,
dobry-lepszy, duży-większy, być-jest-są, iść-idę, ja-mnie, ona-ją,
on-jego.
Dotyczy to słów
szczególnie ważnych, można więc przypuszczać, że obawiając się pomyłki,
aby tego uniknąć, adoptowano odmienne wyrazy z innej rodziny.
ĆWICZENIE: Znajdź
podstawowe formy supletywne:
tchu-, zmarł-,
łżesz-, dmę-, klnę-.
Tabela form
supletywnych dla kilkudziesięciu wyrazów w siedmiu językach.
Szwedzi mają to samo słowo "ar" na określenie, tak jednego roku, jak i
kilku lat.
P.S.
Bywalcy więzień
mówią, że "rok to nie wyrok".
Nie wiedzą, że
kiedyś
rok znaczył wyrok..
REWOLUCJA
JEDYNA PRAWDZIWA
W tym wieku (XX)
rozegrała się jedna jedyna prawdziwa, rzeczywista rewolucja:
mieszczańska, przemysłowa, rewolucja wolnego rynku, która uczyniła
robotnika konsumentem i podniosła masy na poziom życia klasy średniej.
Wszelkie inne
rewolucyjne eksperymenty - socjalizm, komunizm, faszyzm, marksizm
- były wsteczne, fałszywe i reakcyjne. Mieszczaństwo dało masom
najwięcej;
poziom życia
godny człowieka.
Sandor Marai,
Dziennik tom IV s. 401
...trzeba się
buntować i protestować, gdy ktoś jeden czy jakaś grupa ludzi usiłuje
zamknąć w System żywy, naturalny porządek życia. To chciałem powiedzieć,
kiedy pisałem, wszystko jedno co i o czym. To był mój temat, moje
przesłanie.
S.M. s. 425
|
SYN ANTHROPOS czyli CZŁEKOLUBNE
lepnica
poziewnik (trujący)
pępawa
dziś
10 lat temu na dachu
naszego podziemnego garażu był śmietnik. Wszędzie leżał zmieszany z
ziemią gruz i resztki cegieł. Jednym słowem było to środowisko
ruderalne. Ale już po paru tygodniach
pojawiły się kwiaty samosiejki. Trzy z nich, lepnicę, poziewnik
i pępawę uwieczniłem (zob.wyżej).
Wszystkie mają ładną grecką nazwę:
"synantropijne" co znaczy: przy-człowieku,
albo w wolnym
przekładzie, człekolubne.
My jednak nazywamy je
pogardliwie chwastami.
Najbardziej znane to
pokrzywa, łoboda, rdest i glistnik.
Policzono, że na samym
Pałacu Kultury w Warszawie rośnie ponad 100 samosiejek.
I na dachu mojego bloku
gołębie posadziły jakieś łodyżki.

Rośliny synantropijne są
odporne na suszę, sól,
deptanie, wystarczy im garstka ziemi, bo nie zapuszczają głęboko
korzeni. Do najbardziej wytrzymałych należą:
trybula leśna,
życica trwała,
wiechlina roczna
|
i babka zwyczajna

Gdy idę
nad Wilgą na skraju ścieżki co parę kroków rośnie babka. Ta
roślina o dużych liściach tuż przy ziemi nie ma żadnej szansy
wśród wysokich traw, więc znalazła sobie miejsce, które człowiek
drepcząc tam i z powrotem, oczyścił jej z konkurentów.
Skrzypy,
żmijowce i cykorie rosną nawet wzdłuż torów kolejowych zalanych
herbicydami. bo mają tam łatwy dostęp do azotu. Podobnie jak
pokrzywy przy stajniach i domach znajdywały go kiedyś w ludzkim
i zwierzęcym moczu.
(łac. herba -
trawa, caedo -
zabijać)
Św
Franciszek żądał, aby przy klasztorze zawsze zostawiano część
ogrodu nieuprawianą, by rosły w niej dzikie zioła tak, aby ci,
którzy je podziwiają, mogli wznieść myśl do Boga twórcy tak
wielkiego (wszelkiego) piękna.
Papież "Laudato
si"
Dawno już przekroczyliśmy granicę sensownego porządkowania,
betonowania i wykluczania wszystkiego co nie jest tak wielkie i
pożyteczne jak chociażby słonecznik, czy piękne jak róża?
|
10 LAT
TEMU UMARŁ LESZEK KOŁAKOWSKI

TRZY ZDANIA
Z JEGO KSIĄŻKI "JEZUS OŚMIESZONY"
Korzeniem przemiany świata jest miłość jako fakt,
jako
rzeczywista energia, którą On przelał w świat
i
której odbiciem jest ta odrobina jaką ludzie noszą w sobie.
Miłości nie można nakazać,
może
ona być tylko przekazywana, dawana.
Gdyby
jej siła mogła objąć cały świat,
wszystkie problemy byłyby rozwiązane.
WIĘCEJ
ZA OKNEM

CZWARTEK 4
CZERWCA 2009
tak pisałem:
"Od rana pada deszcz.
Chwilami mży i wtedy szyba, pokryta tysiącami kropelek, przypomina
kryształ. Niektóre krople klucząc między tymi, co już nieruchome,
osuwają się w dół i jakby się ścierały stają się coraz mniejsze, aż
w końcu zatrzymują się i one. Tylko te największe prują prosto i
zbierając po drodze inne, giną u dołu okiennej ramy.
Poi si torno all'eterna
fontana - Potem się wraca do wiecznego źródła. C.
S. Lewis, Smutek.
Widziałem podobną instalację w Bunkrze
Sztuki. Na wystawie były dzieła korzystające ze zjawiska chaosu,
tzn. procesów niemożliwych do przewidzenia. Każdy ślad spadającej
kropli jest inny, ponieważ ciągłe najmniejsze, nawet niewidoczne
zmiany, wpływają (dosłownie) na ich ruch".
Potem skojarzyłem to z naszą sytuacją w zmaganiach z oszustami, z
którymi przez 6 lat
walczyliśmy o nasze mieszkania.
Powyższy GIF nie jest dokładną
ilustracją tamtego opisu ponieważ co sekundę się powtarza a więc
spadanie kropel można przewidzieć. Jest też dość ciemny a wtedy
świeciło słońce i krople naprawdę były podobne do kryształów.
Fotografowałem z ręki, dlatego w
ruchach aksamitek widać jak oddycham.
PORZUCONA
|
 |
Siedziała przy ogródku działkowym nad Wilgą. Gdy się
zatrzymałem, by jej zrobić zdjęcie, rozciągnęła się i kilka razy
obróciła z boku na bok a potem podeszła do mnie.
Z
bliska wyglądała okropnie. Chuda, sierść wyliniała, ale
najbardziej przejmujące było jej miauczenie. Słabe, skrzekliwe,
bez żadnego wyrazu i zupełnie monotonne.
Nie
patrzyła na mnie i nie podchodziła bliżej jakby wiedziała, że
jej nie przygarnę, ale jeszcze gdzieś głęboko miała zapisaną
pamięć, że do człowieka można się zbliżyć.
Z
naprzeciwka wyszła dziewczyna z dużym psem. Przywołała go do
siebie i przypięła na smycz.
- To
przed kotem? spytałem.
-
Tak, odpowiedziała, on lubi ścigać koty.
|
KIPU
jest chyba najbardziej
niezwykłym pismem jakie wymyślił człowiek.
Są to kolorowe sznurki
wełny, na których nawiązano różniące się wielkością i splotem
węzełki. A więc jest to zapis trójwymiarowy, do czytania potrzebny
jest wzrok i dotyk.
Według hiszpańskich
kolonizatorów Inkowie w ten sposób notowali prawa własności,
rejestry ludności, przepływ towarów a także historie o dokonaniach
władców. Do naszych czasów przetrwało zaledwie 1000 takich
egzemplarzy. Ostatnio po raz pierwszy znaleziono je nie w
grobowcach, lecz wraz z kontekstem materialnym, w magazynach
orzeszków ziemnych i chili.
Ponieważ Inkowie używali
systemu dziesiętnego, najniżej nawiązane są jedności, wyżej
dziesiątki a potem kolejno setki i tysiące. Niektóre sznurki
połączono w pary i zapisy się dublują. Czasem na poziomie setek i
tysięcy dowiązano dodatkowe pasemka z supełkami a na jednym widać
ślady po rozwiązanych guzach.

Każda sekwencja zawiera
jedną lub dwie liczby stałe oraz liczbę wysoką będącą sumą
wszystkich liczb. Trwają
dyskusje czy w ten sposób zapisano podatki czy zapasy nasion pod
następne uprawy. Profesor Urton ma nadzieję, że "jeśli nauczymy się
odczytywać z kipu paprykę chili i orzeszki ziemne, to w przyszłości
może nam to pomóc przeczytać kipu, w którym zapisane są wydarzenia
historyczne",
NAZWY NASZYCH ROŚLIN
coś dla obcokrajowca:
krzywoszczeć lub rzerzuszczyca
a dla nas: podejźrzon i nasięźrzał
|
jaraj bulwiasty
ułudka lnolistna
pępawnica brodata
krzywoszczeć
przywłoka |
olbrzymka rzekoma
pokłęk jajowaty
czarcikęsik Kluka
głodek mroźny |
podejźrzon księżycowy
nasięźrzał pospolity
strzechwa bezząb
rzerzuszczyca
piaskowa |
|
ułudka |
czarcikęsik |
głodek
|

 
Inność roślin wyraża się
głównie tym, że one w zdecydowanej większości nie muszą nikogo i
niczego zabijać, by się odżywiać, wzrastać i zasiedlać, oraz tym, że
są przykute do miejsca na zawsze, są więc jeszcze bardziej
współodczuwające z otoczeniem. Muszą, Nie uciekną.
WIĘCEJ:
Urszula Zajączkowska, Patyki, badyle 2019
Z BALKONU -
słonko na dachu
Godzina 5.40
rano na zachodzie
ZŁOTOWŁOS - BIELISTKA -
WIDŁOZĄB
Mchy są jak miękkie dywany,
które pięćset milionów lat temu jako jedne z pierwszych wypełzły z morza
na pustą Ziemię i takie już zostały aż do dziś.
Bez korzeni, wodę wchłaniają
wprost przez ścianki komórek cienkich jak z bibułki. Gdy zabraknie
wilgoci, stulają się w zielone wiórka, ale wystarczy nocna mgła, by znów
zaczęły pęcznieć w bujną kępę.
Ponieważ nie mają żadnych
stwardnień, pną się w górę wspierając się o siebie nawzajem i tworzą
kolumienki, wsporniki, tarasy i balkony. Listki złotowłosu zakończone
haczykami zazębiają się jeden obok drugiego. U bielistki zaś są zwinięte
jak ruloniki papieru, przez które woda spływa do wewnątrz.
Komórki zdrewniałe, które
nadają kształty roślinom są martwe, bo popełniły samobójstwo. Apoptoza,
to zaprogramowana śmierć. Po kilku tygodniach życia, w komórce pojawia
się lignina, która zamurowuje ją od wewnątrz i znikają wszystkie żywe
składniki. W końcu rozpada się jądro i DNA. W ten sposób powstaje kora i
drewno czyli pień, konary a także siateczka nerwów liści i trzon
korzenia. W martwych i pustych labiryntach płynie woda.
Mchy to minimum życia, ale
też i samo życie. Tylko z dwóch elementów, H2O i biologicznej bibułki
ulepiły 25 tysięcy różnych kształtów zwanych gatunkami.
Miały na to wystarczająco
dużo czasu - pięćset milionów lat.
U nas najczęściej można
spotkać:
|
złotowłos strojny |
bielistka siwa |
widłoząb miotlasty |

WIĘCEJ: Urszula
Zajączkowska, Patyki, badyle 2019
|
|
27 CZERWCA
/ MAJ
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
CZEGO NIE WIDAĆ ZA OKNEM
Jerzyk, który błyskawicznie tnie powietrze,
wzburza je gwałtowniej od innych,
siłami inercji zamiesza cząsteczki, zamaże
i zaraz je chyżo za siebie wyrzuci, wypluje w wiry, pukle, zapaści
przewietrzone,
i trzeba będzie prawdziwego czasu, by powietrze wróciło do stanu sprzed
chwili,
tego względnego i pozornego porządku materii.
- Urszula Zajączkowska, Patyki i badyle 2019
A poza tym, jeden jerzyk połyka kilka tysięcy komarów dziennie.

|

A.Wajrak
Ptaków nie obchodzą ludzie, najwyżej
dyskretnie dają nam do zrozumienia swoim odsuwaniem się jak bardzo
jesteśmy agresywni. Ponieważ są tu znacznie dłużej niż my, czyli
dla nas od zawsze, jest pokusa, żeby przypisywać im to, co akurat nam
pasuje.
W swoim pierwszym eseju o ptakach wymieniałem wszystkie cechy, które
łączą je z nami: budują skomplikowane domy, w których wychowują
potomstwo, latają na wakacje do ciepłych krajów, mają skłonność do
zabawy; to była gorliwość neofity, dziś blisko mi do poglądu, że jedyne
w pełni zrozumiałe pragnienie ptaków brzmi: zostawcie nas w spokoju.
Poza oswojonymi wszystkie unikają ludzi. Doceniam to. Psy się do nas
garną, to też jest fajne, ale ptaki, które przecież są wszechobecne,
niczego od ludzi nie oczekują, są nieprzekupne, więc da się im pomagać
zupełnie bezinteresownie.
Jonathan Franzen
PARTIE CENTRALNE

Po deszczach na dębie pojawiły się młode gałęzie, ale tylko w partiach
centralnych.
Widocznie uznał, że na szczytach osiągnął już pułap.
Przyczyną są jego długie i szerokie nawet na pół milimetra naczynia
wodonośne.
Wystarczy porównać je z cewkami świerków, których średnica wynosi około
pięć setnych milimetra. Woda pokonuje w nich zaledwie jeden metr na
godzinę. W tym samym czasie dąb zdąży przepłukać całą długość drzewa.
Coś za coś. Dlatego świerki mogą pompować H2O znacznie wyżej a w zimie
łatwiej zamienić na cukier, który nie zamarza i lód nie rozsadza komórek
więc wytrzymują większe mrozy.
WIĘCEJ :
Nasz dąb
ROZDAMY DZIECIOM CIASTKA
Rozdamy dzieciom ciastka, wróblom okruszyny,
Emerytom gazety, a żebrakom grosze.
Miastu damy kwiaciarek bzem kapiące kosze
I zrobimy wszystkim imieniny.
Dostaną od nas uśmiech wszyscy - chcą czy nie chcą!
Sprzedawane szczenięta wrócimy do matek,
Wszystkie kosy od szewców wypuścimy z klatek.
Tylko - Boże kochany - co my damy szewcom?...
Bronisława Ostrowska,
Wiosna

a pod stołkiem kot
JEDNO Z NAJSTARSZYCH MIAST
Osada Catalhoyuk w Anatolii (Turcja) istniała przez ponad 1000 lat (9-8
tys. p.n.e.). Domy z wysuszonej gliny stały jeden obok drugiego a także
jeden na drugim. Do środka wchodzili przez otwór w dachu i po drabince.
W jednej izbie żyło kilka osób razem ze zwierzętami (owce, kozy).
Zmarłych chowano pod podłogą. Ulic nie było.

Tworzyli charakterystyczne figurki
symbolizujące boginie.
Duże
zagęszczenie - w szczytowym okresie rozwoju do 8 tysięcy mieszkańców -
było przyczyną chorób zakaźnych i przemocy. Na wielu czaszkach znać
ślady uderzenia tępym narzędziem. W późniejszym okresie istnienia
Catalhoyuk jego mieszkańcy więcej chodzili.
Miasto upadło gdy wyeksploatowali środowisko naturalne.
Część
rolników z Anatolii przywędrowała do Europy przynosząc ze sobą
umiejętność uprawy roli.
Zob. niżej: WYJśCIE Z RAJU.
OBCIACH
Niedawno
pisałem
o nieprawdopodobnych osiągnięciach człowieka:
- noworodki przeżyją więcej niż osiem dekad,
- sklepy są przepełnione żywnością,
- czysta woda pojawia się jak na pstryknięcie palca,
- ścieki podobnie znikają
- lekarstwa likwidują bolesne infekcje,
- itp...
Dziś z kolei czytam jaką cenę przyszło za to zapłacić.
W tym samym czasie wymarło 571 gatunków roślin.
To jest dwa razy więcej niż zwierząt, które wytrzebiliśmy co do nogi. Na
liście tych cudów przytoczyłem, że "ścieki znikają na pstryknięcie
palca". Tak, ale ten wybitny autor nie zauważył, iż po oceanach pływa
zatrute przez nas "martwe morze" wielkie jak cała Polska.
Naukowcy zbadali i opisali 2 miliony żywych stworzeń, połowa z nich
jest zagrożona wyginięciem. Najbardziej żal mi małych lotników, owadów,
z których co dziesiąty padnie w najbliższych dekadach. a przecież od
rana do nocy (a niektóre nawet i dłużej - zob. niżej - ćmy), wytrwale
pracują dla nas.
To jest już szóste wielkie wymieranie. Poprzednią katastrofę spowodował
upadek planetoidy, która zmiotła z Ziemi dinozaury i trzy czwarte innych
gatunków zwierząt. Teraz to my jesteśmy przyczyną. Nasza zachłanność i
głupota. albo raczej odwrotnie, głupota i zachłanność, bo z tej
pierwszej wywodzi się ta druga.
Głupotą jest wielbienie wzrostu PKB.
Że musimy gonić innych? Tak, ale to wyścig stada baranów cwałujących na
skraj przepaści.
Albo, że sukcesem jest większy dom, większy sklep, większy samochód,
więcej wszystkiego?
To tylko obciach ludzi, którzy nie znają świata i nie widzą, co się na
nim dzieje.

Zdjęcie Ziemi wykonała załoga Apollo 17.
To najczęściej reprodukowany obraz na świecie.
PS.
Nie jestem religijny, ale wiem, co jest napisane w Biblii, i sądzę, że
jej autorzy, kiedy pisali o "rajskim ogrodzie", co prawda myśleli o
dolinie Tygrysu i Eufratu, bo tylko o niej wiedzieli, ale moim zdaniem
cała Ziemia jest rajskim ogrodem. Dostaliśmy raj, żeby w nim zamieszkać.
Myślę o tym codziennie.
- Alani Bean, był na Księżycu
WIĘCEJ: Franciszek,
Laudato si

Walt Whitman ŚPIEW O SOBIE
świat obchodził się ze mną łagodnie: nie biorę pod uwagę lamentów.
Nie mam z nimi nic wspólnego...
Daleko w dole widzę ogromną Nicość pierwotną i wiem, że tam byłem; Oczekiwałem
niewidzialny i spałem w letargicznej mgle;
Zyskiwałem na czasie i nie szkodziły mi dymiące węgle...
Epoki przekazywały mnie z pogodą niestrudzonych wioślarzy...
Pokolenia prowadziły mnie do chwili, gdy matka wydała mnie na świat;.. Wszystkie
siły łączyły się by utworzyć mnie i uradować.
I stoję na tym lądzie ze swoją hardą duszą.
tłumaczył Artur Międzyrzecki
MADE IN SWEDEN
Wszyscy Szwedzi zwracają się do siebie przez "ty" ("du"). Pamiętam dokładnie
moment gdy powiedziałem tak do starszej o 10 lat nauczycielki języka
szwedzkiego. Jechaliśmy samochodem i musiałem ją zapytać, czy będzie już
wysiadać? Teraz z kolei uczę się mówić do każdego "pani", "pan". Jeśli są młodzi
jak mój sąsiad, czy dziewczęta zza lady, bawi mnie to jakbym mówił do nich
"wasza wysokość". Skandynawowie "panem" - "Herre" nazywają tylko Boga.
Wcześniej zwracali się do siebie przez Ni (wy), które powstało z połączenia
końcówki czasownika i średniowiecznej formy 'I" np. saden I (mówię tobie). "Du"
było sposobem wyrażania poufałości. Przez cały XIX wiek debatowano nad tym "Ni"
ponieważ tak zwracali się przełożeni do podwładnych, lub urzędnicy do obywateli
a Szwecja stawała się najbardziej równouprawnionym krajem świata. W rezultacie
ludzie starali się mówić bezosobowo: "czy podać kawę?", "czy potrzeba więcej
cukru?".
Członkowie dominującej przez lata Socjaldemokracji mówili do siebie "ty". Dawne
"wy" uznali za pozostałość społeczeństwa klasowego. Ludzie zaczęli się też
spotykać w różnych sytuacjach, w kolejkach, w poczekalniach, na arenach
sportowych gdzie status nie miał żadnego znaczenia i "ty" było rozwiązaniem.
Teraz nawet hymn narodowy zaczynają "Du gamla, du fria..." dosłownie: "Ty stara,
ty wolna...". Dla nas to brak szacunku wobec ojczyzny, więc tłumaczymy: "O,
dawna, o, wolna..." .."

WIĘCEJ: Elisabeth
Asbrink, Made in Sweden. 60 słów,
które stworzyły naród 2019
SFOTOGRAFOWANO CZARNĄ DZIURĘ
Dokładniej, krążące wokół niej fotony, które wirują po orbitach wyznaczonych
przez zakrzywioną przez nią czasoprzestrzeń.

Na podstawie danych, z których powstało to zdjęcie obliczono, że
czarna dziura ma masę 6,5 miliarda razy większą niż Słońce. Potwierdzają
to także wcześniejsze pomiary.
Galaktykę M87, w której ona istnieje, dzieli od Ziemi 55 milionów lat
świetlnych a więc tak długo zmierzał do nas ten obraz. Sam środek tego
obwarzanka, to tajemnicza osobliwość, której nie potrafią rozjaśnić
żadne znane prawa fizyki.
Naukowcy pracują także nad fotografią czarnej dziury, wokół której
krążą gwiazdy naszej Galaktyki. To o wiele trudniejsze zadanie, bo jest
ona tylko 4 miliony razy większa od Słońca.
Dziwnie brzmią słowa ludzkiego języka w zderzeniu z kosmicznymi
liczbami. Bo czyż można powiedzieć, że gdzieś zmieściłoby się "tylko" 4
miliony gwiazd?
27 MAJA
/
KWIECIEŃ
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
REKORDZISTKA LOTÓW NA ODLEGŁOŚĆ
Wczoraj na moich aksamitkach zobaczyłem pięknego motyla.
Gdy rozsuwałem żaluzje, by go sfotografować, zauważył to i uciekł.

To rusałka osetnik.
Rekordzistka lotów na odległość. W ciągu jednego roku potrafi przelecieć
12 tysięcy kilometrów, dwa razy nad Morzem Śródziemnym oraz Saharą i
wylądować aż w Europie Północnej. Tyle tylko, że jest to lot sztafetowy.
Zatrzymuje się po drodze, składa jajka i ginie a dalej leci już jej
potomstwo.
U nas, nie wiadomo dlaczego, pojawia się tylko w niektóre lata. Ostatnio
całymi chmarami osetniki przyleciały w roku 2009. Było ich tak dużo, że
zabrakło kwiatów. Tego roku jest ich jeszcze więcej. W najbliższych
dniach znikną, ale w lipcu zobaczymy młode, które wypełzną z zielonych,
połyskujących złotem poczwarek.
A potem znów odlecą do Afryki.
HAIKU
Motyl sobie pofrunął
jakby zniechęcił się
do tego świata.
Issa XVIII w.
25 MAJA
/
KWIECIEŃ
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
MĘDRZEC I PROROK

Taylor jest jednym z
najmądrzejszych ludzi jakich poznałem.
W sobotę przemawiał w Krakowie.
W holu Muzeum Narodowego na
krzesłach i na schodach wszędzie siedzieli, przeważnie młodzi,
słuchacze.
Przeczytałem wszystkie dzieła
Taylora.
Jedno z nich streściłem.
Na ponad 1000 stron "Źródeł
podmiotowości" śledzi
jak kształtowała się tożsamość Europejczyków od Homera do Herberta.
W "A Secular Age" dokładnie
dokumentuje zmiany zachodniej mentalności w ciągu ostatnich 500 lat.
"The Language Animal " to
pierwszy z dwóch tomów, w których wykłada swoją teorię języka - HHH.
Przeciwstawia ją popularnej, wywodzącej się od Huma, Locka
i Condillaca
TEORII DESYGNATYWNEJ - HLC,
która język traktuje jak
instrument do kodowania informacji. Widzimy coś, doświadczamy czegoś,
nadajemy temu jakieś pojęcie i przekazujemy je innym w komunikacji.
U Taylora języka używamy do
odkrywania świata
tzn. dopiero nazywając jakieś
zjawisko czy rzecz, poznajemy czym one są.
Tak uważali Hamann, Herder
i Humboldt.
Jego wykład na ten temat został
nagrany na You Tube: (język angielski)
The Full Scope of the Human Linguistic Capacity
PS.
w roku 2010 pisałem:
Pod koniec ubiegłego tygodnia,
po 42 latach, odwiedziłem swoją
Alma Mater. Byłem w Collegium Novum na wykładzie wybitnego
filozofa
Charlesa Taylora.
To od niego zapożyczyłem fakt udomowienia szlachty - zob. BLOG 2010
23 kwietnia.
Ten kanadyjski myśliciel w
swoich pracach szkicuje mapę drogową prowadzącą od dawnego widzenia
świata hierarchicznego do społeczeństwa nowoczesnego.
Na tysiącach stron rozciąga
się obraz krętych ścieżek, dróg donikąd, placów zmagań i
niezliczonych prób, które doprowadziły do miejsca, dawniej
dostępnego tylko nielicznym, w którym każdy z nas może być
suwerennym władcą swojego losu. A także, każdy z nas może
dobrowolnie a więc lojalnie, kształtować nasz wspólny los.
Zbiegłem po schodach uczelni
jakbym odszedł stąd zaledwie wczoraj. Czas, który minął przestał
istnieć. Znów miałem 20 lat i do wyboru wszystkie strony świata.
DEDYKACJA:
To Antoni with best wishes - Charles Taylor
WYJŚCIE Z RAJU
12 tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie łowcy i zbieracze zaczęli
hodować zwierzęta i uprawiać ziemię, czyli żyć jako rolnicy.
W górach północnych Filipin odbywa się to dopiero teraz.
Uczeni przez dwa lata, 12 godzin dziennie obserwowali tam 71 kobiet i 71
mężczyzn z plemienia Aetów.

Policzyli ile czasu zajmuje im zdobywanie jedzenia, prace domowe, opieka
nad dziećmi, oraz odpoczynek, czyli spotkania, zabawy i sen.
Okazało się, że rolnicy muszą pracować 30 godzin tygodniowo,
a łowcy-zbieracze - 20 godzin. Połowę swojego wolnego czasu straciły
kobiety, bo do zajęć domowych doszły im prace w polu.
Z innych badań wiemy, że wędrowcy mieli bardziej zróżnicowaną dietę,
jedli więcej białka i kalorii. Wszystkie choroby zakaźne rozpowszechniły
się dopiero gdy ludzie zaczęli mieszkać razem w większych skupiskach
osiadłych.
Dlaczego więc łowcy-zbieracze porzucili swój tryb życia?
Istnieje kilka odpowiedzi. Jedna z nich mówi, że przyczyną był alkohol;
tylko uprawa zboża pozwalała na stałą produkcję piwa, w którym
rozsmakowali się ludzie.
Ale to szukanie przyczyn wynika z założenia, że nicnierobienie jest
lepsze niż trzydziestogodzinny tydzień pracy.
TEKST 2 - KOHERENCJA
W słownikach znaczenia wyrazów
zawierają wiedzę cząstkową i potencjalną (wirtualną). W tekście zaś
składają się one w ciągłą linię, która tworzy zdeterminowane czyli
przeważnie jednoznaczne sensy zmierzające w kierunku jakiejś całości.
Synonimami koherencji może więc być ciągłość i całość sensów. Całość tę
uzyskuje się zaplatając linię tekstu wokół jakichś punktów centralnych
takich jak czas, miejsce, osoba, temat, problem, czy zdarzenie. Każde
wielkie dzieło ma własne wyróżniające je ośrodki sensu.
U początków twórczości
dramatycznej teksty wiązano w całość przy pomocy trzech jedności: czasu,
miejsca i akcji. Akcję tragedii determinowało i zamykało fatum, to
znaczy wszystkie zdarzenia prowadziły do nieszczęśliwego końca. W innych
utworach, takich jak „Ulisses”
wielość i różnorodność zdarzeń łączy postać bohatera a zamyka je
happy
end,
powrót do rodzinnej Itaki.
W następnych wiekach autorzy, z
jednej strony rozbijali jedność tekstu, z drugiej zaś szukali ciągle
nowych sposobów spajających.
Kafka
zachował wyraźny sens poszczególnych elementów „Procesu”, ale brak go
całęj powieści. Joyce
w „Finneganów
trenie” badał granice spójności i koherencji. Każde zdanie zawiera
wyrazy tworzone na jemu tylko znanych zasadach a całość ma sensy tak
głęboko ukryte, że być może w ogóle niedostępne.
To jeden ze sposobów obrazowania
istoty naszego bycia tu na tym świecie, to znaczy tajemnicy.
.
Jeszcze wyraźniej ukazuje ją
nauka. Zarówno fizyka jak i biologia pełne są dokładnie sprawdzonych
znaczeń, układają się one racjonalnie w linie, które jako całość nie
mają jednak żadnego sensu. Znamy bowiem powstanie atomów, gwiazd i Ziemi
a wszystko to logicznie prowadzi do całkowicie bezsensownego końca, na
bezkształtną pustynię entropii.
Podobnie jest z ewolucją. Pasmo
nieprawdopodobnych przygód, z których się wyłoniliśmy tylko po to, by
przekazać pałeczkę dalej choć wiemy, że zmierza to donikąd. Oczywiście,
można tak jak to czyni wielu ludzi nauki powiedzieć, że nas to nie
dotyczy, bo takich stwierdzeń zabrania naukowa metoda. Ale tej
odpowiedzi też zupełnie brak sensu, urywa się im nagle strumień znaczeń,
a oni nawet się temu nie dziwią.
Z
ostatnich miesięcy wymienię tylko trzech takich: Harrari, Pinker, Dragan.
Nie dość, że są śłepi i głusi na jakąkolwiek tajemnicę, to jeszcze w
infantylny sposób dworują sobie z innych od nich ludzi. A właściwie, to
z własnych przesądów.
Nauka ma wielkie znaczenie, ale
nie ma żadnego sensu.
Zob. wyżej: Walt Whitman, Śpiew o sobie
PS
Nie dość, że wszechświat jest
dziwniejszy niż myślimy, to jeszcze jest dziwniejszy, niż potrafimy
myśleć.
Werner Heisenberg.
(w Salerno) Po lekkiej zimie nastąpiła zimna, deszczowa wiosna - raczej
jeszcze prolongata zimy niż wiosna. A w końcu marca bez żadnej
zapowiedzi nagle wybuchło lato. Petunie, róże, mirt, awokado na tarasie
nasyciły się azotem. I teraz wszystko kwitnie jak w tropikach, Ilekroć
obserwuję to spontaniczne kwitnienie, zawsze od nowa nabieram
podejrzenia, że siła stwórcza jest w Naturze nie tylko organiczną
koniecznością, lecz także Sensem - s. 296
...ciągle zdumiewa mnie, jak zmienia się sens słowa, gdy umieścimy je w
zdaniu na innej pozycji - s. 306
Sandor Marai, Dziennik tom IV
zob. TEKST 1 - niżej
CDN: TEKST 3 - INTENCJONALNOŚĆ
MOTYLE, ĆMY I KOSZONE TRAWNIKI
W Polsce lata 150 gatunków motyli i 3 tysiące gatunków ciem.
Bardzo trudno odróżnić jedne od drugich, bo nawet jeśli ćmy są aktywne
przeważnie w nocy, to niektóre z nich latają także i w dzień.
Motyle zwykle są bardziej kolorowe, ale zdarzają się też piękne ćmy.
Najłatwiej rozpoznać je po tym jak składają skrzydła. Motyle do góry
niczym żagielek a ćmy po sobie jak dachówki.
Jeśli przyjrzymy się ich czułkom i zobaczymy buławki przypominające
pałeczki do gry na bębenku, to jest to motyl. Ćmy mają czułki nitkowate,
grzebieniaste lub pierzaste, ale wyjątkowo też buławkowate, dlatego dla
pewności trzeba wziąć pod uwagę przynajmniej dwie cechy na raz.

Nastrosz półpawik ćma to, czy motyl?
Piękne barwy skrzydeł służą im do obrony i kamuflażu. Ptak zamiast
nastrosza półpawika widzi oczy dużego zwierza i nawet jeśli go
zaatakuje, to najwyżej uszkodzi mu skrzydło.
Motyle piją nektar i potrafią tylko ssać, dlatego choć bardzo lubią sok
jabłek, to muszą szukać skaleczonych lub gnijących na ziemi. Gdy owoce
ulegną sfermentowaniu, powstaje alkohol i zdarza się, że motyl zatacza
się jak pijany. Czasem dochodzi nawet do połamania skrzydeł.
Wbrew temu, co pisał autor Małego Księcia, motyle nie przepadają za
różami.
Niektóre ćmy potrafią przebić skórkę owoców a nawet skórę zwierząt i
człowieka, by wysysać krew. W Polsce ich nie ma.
Inne nic nie jedzą. Zanika nawet ich ssawka i odżywiają się tylko tym,
co zgromadziły jako gąsienice.
Rusałka admirał podobnie jak bociany, odlatuje do Afryki. Tam się
rozmnaża i kończy życie. Powraca już tylko jej potomstwo.
Holandia, która słynie z pięknych ogrodów, wykończyła nimi swoje motyle,
które do życia potrzebują roślin zwanych chwastami. My jeszcze jesteśmy
na etapie przejściowym, ale koszone trawniki dla owadów to zielone
pustynie.

Potwora buczynówka
WIĘCEJ: Izabela Dziekańska, Motyle dzienne i nocne. 2019
PS.
Mówi Jasio do Kazika:
- Wczoraj zabiłem 5 ćmów.
- Ciem! poprawia go tamten.
- Kapciem, odpowiada Jasiek.
ZUPEŁNY BRAK TU SPÓJNOŚCI I KOHERENCJI - zob. niżej
TEKST 1 - SPÓJNOŚĆ
Każdy tekst stanowi pewną
całość, którą osiągamy przez SPÓJNOŚĆ i KOHERENCJĘ.
Pierwsza cecha jest
powierzchniowa i należą do niej zasady gramatyki, retoryki oraz innych
konwencji. Druga natomiast, to obrazy, zdarzenia, osoby, myśli, idee,
które wyłaniają się w trakcie czytania.
Jeśli odróżnimy ZNACZENIE od
SENSU, to spójność tworzą znaczenia pojęć a koherencję ich sensy. Samo
znaczenie jest wieloznaczne i potencjalne, dopiero w połączeniu z innymi
wyrazami nabiera swoistego sensu. Jest też jednostkowe i można je
znaleźć w słownikach, natomiast sens stanowi pewną ciągłość, dlatego
wyrywanie słów z kontekstu zmienia ich sens i zwykle służy manipulacji.
SPÓJNOŚĆ
Tekst jest
złożoną z wyrazów linią, którą tak trzeba zapleść, aby stała się ona
gęstą siatką świata. To jak robótka na drutach. Najprostszym wzorem są
tu powtórzenia tego samego słowa (anafora) lub jego zamienników (zaimki
anaforyczne). Możemy też odwołać się do tego, co powiedzieliśmy przed
chwilą (różne formy
rekurencji:
paralelizm, parafraza, czy elipsa). Często też mamy własne powiedzonka
do powtarzania: "no i...", "a potem...", "po prostu...", itp.
|
Bloch |
W językach germańskich słowa w
zdaniu splatają się ze sobą dzięki stałej kolejności ich występowania, a
w słowiańskich poprzez wiele różnorodnych końcówek wyrazów.
W szwedzkim na przykład,
najważniejsze słowo zawsze stoi na pierwszym miejscu, a na drugim, jego
czynność. I dlatego, co nas może dziwić, w zaprzeczeniu „ ja NIE mogę”,
„nie”, musi być trzecie z kolei, więc mówią: „ja mogę NIE” („Jag kan inte”).
"Mogę" jest ważniejsze dla "ja" niż "NIE" i lepiej rozumiemy całość, gdy
"ja" i "mogę" stoją obok siebie. Na tej samej zasadzie, ten akapit byłby
bardziej spójny, gdyby szwedzki przykład następował bezpośrednio po
frazie o językach germańskich a zdanie o językach słowiańskich powinno
stać na początku albo tutaj:...
Jest jeszcze wiele innych
sposobów powierzchniowego spajania tekstu, chociażby taki jak intonacja.
Przekazuje ona stany uczuciowe, zaznacza koniec frazy i jest ściśle
powiązana z danym językiem. Na przykład w języku angielskim wzorcem jest
intonacja wznosząca pod koniec zdania, natomiast w językach słowiańskich
rośnie przy końcu zdania podrzędnego, ale gdy zdanie oznajmujące dobiega
końca, wtedy opada.
Ważną rolę spełnia w zdaniach
pytających.
Ogólnie, tonacja wysoka zachęca
do dalszej dyskusji a niska wskazuje, że nie ma już o czym mówić.
CD wyżej: KOHERENCJA
3 MAJA
TO NAJBARDZIEJ PRZYGNĘBIAJĄCA KSIĄŻKA
O NASZYCH DZIEJACH
Siedem zmarnowanych szans. Oto jedna z nich.
Każdego roku w Lund świętowaliśmy 3 Maja. Przemawiając, zawsze
wychwalałem
Konstytucję. Tymczasem okazuje się,
że chociaż treść jest rewolucyjna, to jej uchwalenie było świadectwem
całkowitej ślepoty i politycznej naiwności.
Polska była wtedy protektoratem Rosji. Caryca Katarzyna gwarantowała
magnatom i szlachcie całkowitą dominację. Wystarczy powiedzieć, że nie
płacili oni żadnych podatków i nie oddawali rekrutów do wojska. A to, że
nie mieliśmy własnej armii? Im nie była potrzebna.
Gdy Rosja zajmując Krym, sprowokowała wojnę z Turcją, król Stanisław
Poniatowski dostrzegł okazję by przekonać swoją dawną kochankę do
ustępstw. Trzy miesiące jechał do Kaniowa nad Dnieprem. Nie widzieli się
od 30 lat.
Gdy wrócił do Warszawy, w roku 1788 został zwołany sejm, później nazwany
Czteroletnim lub Wielkim, który miał zreformować kraj. Nie obowiązywało
na nim liberum veto. Jedną z pierwszych decyzji była jednogłośnie
przyjęta uchwała o powiększeniu wojska do 100 tysięcy żołnierzy. Aby
mieć na to pieniądze, wprowadzono podatek 10% w dobrach szlachty i 20%
duchowieństwa. Ponieważ nie było administracji, więc praktycznie
ściągano tylko 5% i dlatego utworzono armię o połowę mniejszą niż
planowano.
Wtedy wydarzyło się coś najbardziej niepojętego. Król dał się przekonać,
by dalsze reformy prowadzić wbrew Rosji a w sojuszu z innym zaborcą,
Prusami. To jakby zaprosić do kurnika lisa. Gdy armia rosyjska najechała
na Polskę, Fryderyk Wilhelm II zamiast przyjść nam z pomocą, porozumiał
się z carycą i wspólnie podzielili nasz kraj w II Rozbiorze.
WIĘCEJ: Andrzej Chwalba oraz Wojciech Harpula,
Zwrotnice dziejów 2019
OBYWATELSKI
PROJEKT
Narzekałem, że na
ogromnym Osiedlu Podwawelskim nie ma ani jednej ścieżki dla rowerzystów.
Nawet wzdłuż nowej drogi przy ICE ułożono tylko brukowane place.
Napisałem o tym w projekcie budżetu obywatelskiego.
Gdy na ulicach
przy naszym osiedlu wprowadzili ruch jednostronny, z balkonu zauważyłem
żółte słupki. Zszedłem na dół zobaczyć i co widzę?
Jest ścieżka
rowerowa! Ma dokładnie 40 kroków.
Nie wiem kto nią
będzie jeździł? Ja nie, bo w tym samym kierunku mam wydeptane, krótsze
przejście pod dębem.
Ale już nie mogę
powiedzieć, że na naszym osiedlu nie ma żadnych ścieżek dla rowerzystów.
Zrealizowano
obywatelski projekt.
PS.
Idąc dalej w lewo
ulicą Twardowskiego, nagle, ni stąd ni zowąd, pojawia się kawałek
ścieżki rowerowej. Między tymi dwoma odcinkami rower należy przenieść.
WIELKA NOC
cztery osoby mają tak samo ułożone dłonie
CÓRKA TRANSTRöMERA
Kiedyś, dawno temu przetłumaczyłem
20 wierszy
Tomasa Tranströmera,
Wczoraj byłem na filmie o nim.
Ponieważ doznał urazu mózgu, przez ostatnie lata życia nie mógł mówić.
Na pytania odpowiadała jego żona a on tylko zaprzeczał lub potwierdzał
czy to właśnie chciałby powiedzieć.
Pytano go o wieloletnią pracę psychologa w zakładzie karnym.
- Czy kontakty z psychopatami wpłynęły na jego widzenie świata? Nie
potwierdził.
- Mając tak wyczerpującą pracę i rodzinę, kiedy znajdował czas i miejsce
by pisać? W każdej wolnej chwili notował pomysły wierszy na kartkach
papieru a później łączył je w jedną całość.
Zamierzał być muzykiem i gra na fortepianie zawsze była dla niego ważna.
Muzyka jest tematem wierszy "C-dur", "Allegro" czy poematu "Gondola
żałobna".
Gdy stracił władzę w prawej dłoni, znajomi kompozytorzy pisali dla niego
utwory tylko na lewą rękę.
Dawniej z żoną wiele podróżowali do miejsc, których nikt nie odwiedza.
Na filmie pokazano jak wspierany przez nią z trudem chodzi po lesie.
W pomieszczeniu gdzie miał być wyświetlony ten film, młoda kobieta
siedząca obok ostrzegła mnie, że będzie tłumaczyć tekst na język
angielski więc może przeszkadzać. Gdy dowiedziała się, że mieszkałem w
Szwecji i przekładałem Tranströmera,
zaczęła mnie namawiać bym porozmawiał z jej sąsiadką, bo będzie to córka
poety. Nie chciałem jej przeszkadzać, ale widziałem jak co chwilę ociera
łzy.
Potem poszliśmy do dużej sali na koncert i znów zobaczyłem córkę Tranströmera.
Siedziała samotnie obok pod ścianą. Podszedłem, opowiedziałem o sobie i,
nie wiem dlaczego, dotykając jej twarzy, otarłem łzę.
poeta z żoną i z córkami

KWIECIEŃ I CISZA
Wiosna leży odłogiem
Aksamitnie mroczny rów
pełznie przy moim boku
nie odbijając żadnego obrazu.
Jedynie żółte kwiaty
świecą.

Jestem niesiony w swoim cieniu
jak skrzypce
w czarnym futerale
A to jedyne co chcę powiedzieć
lśni poza zasięgiem
jak srebro
w lombardzie.
Tomas Tranströmer
"Pięknoduchy sądzą, że poezja
rodzi się wtedy, gdy w codziennych zjawiskach poeta dostrzeże coś
więcej, wizję.
To podejście sentymentalne,
platoniczne.
Poezja rodzi się wtedy, gdy
poeta z siłą wizjonerskiego talentu ujrzy
w zjawiskach rzeczywistość".
Sandor Marai, Dziennik IV s. 359
|