|
27 WRZESIEŃ / SIERPIEŃ
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
ODNOWIONO DOM BATKÓW
W 2010 PISAŁEM:
Przy ulicy Dworskiej stoi dwór
wybudowany w 1616 roku dla zarządzających diecezją duchownych.
W XIX wieku kupiła go najbogatsza w tej
okolicy rodzina Batków. Wygląda jak zwykły blok, jedynie barokowy portal z
czarnego marmuru i data nad wejściem, świadczą o jego dworskości. Widzę go
przez okno po lewej stronie.
Na prawo, przy ulicy Twardowskiego
widać stylowy domek z balkonem, na którym wykuto datę budowy rok 1894. Fasadę zdobi
symbol niepodległości, orzeł w koronie i szabla a także płaskorzeźba Świętej
Rodziny. Niestety, szpeci ją odpadający tynk i długa, niska przybudówka,
dawna karczma. To także była posiadłość Batków.
PAMIĄTKA PO LUCY
Za sprawą
internetu codziennie zalewa mnie fala wiadomości, których sam nie
wybrałem. W epoce papieru drukowanego najpierw musiałem podjąć decyzję,
potem pójść do biblioteki, kupić gazetę lub książkę. Teraz portale
przynoszą mi nieskończoną ilość faktów a bliscy i znajomi mejlami
przysyłają książki, których nigdy bym nie przeczytał.
Tak było z
żylakami. Byłem pewny, że to tylko naturalne zmęczenie materiału u
ludzi, którzy zbyt wiele się nachodzili. Tymczasem, zobaczyłem jeden z
pierwotnych śladów naszej ewolucji.
Po wewnętrznej
stronie nogi, od kostki aż do pachwiny biegnie duża żyła odpiszczelowa,
w której krew płynie z nogi do serca. Aby pod wpływem grawitacji nie
spadała w dół, znajdują się w niej zastawki.

Nie ma ich
jednak powyżej pachwiny. Dlatego pierwsza zastawka w nodze musi sama
zatrzymać cały ciężar krwi z półmetrowej żyły w tułowiu. Nic więc
dziwnego, że po latach zaczyna przeciekać. Później to samo dzieje się z
następnymi zastawkami, przez co krew z trudem przeciska się pod prąd w
górę, naczynia się poszerzają i mamy żylaki.
Dlaczego jednak
nie ma zastawek w żyłach tułowia?
Tu musimy się
cofnąć o ponad trzy miliony lat do czasu gdy Australopitek afrykański,
zaczął chodzić wyprostowany. Pisałem już kiedyś o Lucy - zob.niżej
- sławnej dziewczynie z tego rodu, która zginęła spadając z drzewa. Być
może uciekała przed tygrysem i palce nóg nie były już tak sprawne jak
kiedyś, gdy jej przodkowie poruszali się na czterech kończynach. W
takiej to pozycji krew w żyłach tułowia płynie poziomo a więc zastawki
nie były tam potrzebne i dlatego ich nie mamy.
Podobnie
powstaje przepuklina pachwinowa, gdzie delikatne miejsce musi utrzymywać
całą zawartość jamy brzusznej. Utrudnione jest też wydalanie i pomimo iż
dawną pozycję imitujemy siadając na sedesie, to łatwo nabawić się
hemoroidów.
Przez chód w
pozycji pionowej, kolana i biodra zostały dwukrotnie bardziej obciążone.
Tak samo jak i dyski kręgosłupa.
Tętnice w
miednicy tworzą zakręt 90 stopniowy, bo taki był kąt u zwierząt
czworonożnych. U człowieka powstało tam jeszcze ostre zagięcie, w którym
turbulencja krwi prowadzi do miażdżycy.
Wszystko to
otrzymaliśmy jako trudny spadek po naszych przodkach, którzy odważyli
się wyprostować.
WIĘCEJ: Arnold
van de Laar, Pod nóż.
Książkę
przysłał mi siostrzeniec - dziękuję! -
i choć o
rewolucyjnych odkryciach w medycynie przeczytałem dwa tomy
Jurgena
Thorwalda pt. "Stulecie chirurgów" i "Triumf chirurgów",
to o żylakach
nic w nich nie było.
LUCY
Żyła 3,2 mln lat temu. Miała tylko 1,1 m wzrostu i ważyła 29 kg.
Jej mózg był 3 razy mniejszy od naszego.
Budowa miednicy i kości nóg wskazują, że chodziła wyprostowana.
Porównano kości uda i ramienia co pozwoliło
obliczyć siłę mięśni i dowiodło, że wolała jednak skakać po drzewach.
I tak też zginęła.
Ślady złamań ramion, żeber, nóg, miednicy,
kręgosłupa i czaszki, na których nie ma znaków gojenia
pokazują, że
spadając z drzewa, odruchowo wyciągnęła ręce przed siebie,
próbując się ratować.
Fragmenty szkieletu małej Lusi odkryto w etiopskiej wiosce Hadar w 1974 r.
PONAD PODZIAŁAMI
W Szwecji przez
4 lata pracowałem w szpitalu na oddziale dializy. Polski szpital znam
tylko jako pacjent. Różnice są tak duże, że jakiekolwiek porównania nie
mają sensu. Nie wszystkie byłyby na korzyść Szwedów.
Wczoraj
wysłuchałem rozmowy z Dorotą Gałczyńską-Zych, dyrektorką największego
szpitala w Warszawie. Sytuacja w lecznictwie jest zła i będzie coraz
gorzej.
Wymieniła kilka
przyczyn obiektywnych:
- starzejący się
personel - średnia wieku 55 lat,
- zaledwie 2,8
lekarza na 1000 mieszkańców, najmniej w UE,
- wydatki na
zdrowie 4,8 % PKB, gdy WHO zaleca 6%.

Europejski
Indeks Zdrowia EHCI. Polska na 31 miejscu wśród 57 krajów.
Gorzej niż w
Albanii.
Następnie
wytknęła nasze niedbalstwo, albo cwaniactwo:
- 80 % pacjentów
nie powinno lądować na Oddziałach Ratunkowych - SOR,
- 40% zapisanych
na wizytę u lekarza, nie przychodzi,
- NFZ nie płaci
za jakość opieki, tylko za ilość przyjmowanych pacjentów,
- w ciągu roku
wydano 300 aktów prawnych i lekarz przez połowę czasu musi zajmować się
papierologią.
Pani doktor
podała kilka sposobów naprawy.
Najpierw te,
które z przyczyn politycznych są nierealne:
- wprowadzić
symboliczną opłatę za wizytę u lekarza, bo tego co za darmo, nie cenimy.
(w Szwecji za każdy ustalony czas w przychodni, płaciłem ponad 100
Koron).
- zlikwidować
monopol NFZ ponieważ powinna być jakaś możliwość wyboru.
Na koniec, co
zmieniłaby jako minister zdrowia?
1-
zlikwidowałaby 30% niewykorzystanych łóżek w szpitalach.
2- wzmocniła
opiekę przedszpitalną, bo chory nie wie dokąd ma się udać.
3- wzmocniłaby
opiekę poszpitalną, ponieważ samotni starsi ludzie nie radzą sobie nawet
z zażywaniem lekarstw.
Naprawa
tragicznej sytuacji w służbie zdrowia jest prosta i oczywista a jednak
od wielu lat niemożliwa. Dlaczego? Bo wymagałaby ponadpartyjnej zgody.
Gdyby tylko
jedna z partii samodzielnie zaproponowała nawet tę symboliczną
odpłatność, przeciwnicy zakrzyczeliby ją, wołając o niesprawiedliwości.
A likwidacja łóżek, to w praktyce zamknięcie niektórych szpitali, czyli
dłuższy o 10 km dojazd i wyobraźmy sobie, że chory, nawet z innej
przyczyny, umarłby w drodze.
Jak bardzo
jeszcze musi być źle, ilu ludzi jeszcze musi umrzeć, by ci, którzy mogą
temu zaradzić, usiedli razem i zgodzili się na którąkolwiek z tych
zmian?
Samo dosypywanie
pieniędzy, które obiecują nam przed wyborami, nic tu nie da.
JAK SIĘ POZBYĆ
STEREOTYPÓW?
Hans Rosling podaje 10
przyczyn skrzywionego widzenia świata i radzi co robić, by przejrzeć na
oczy?
Wady widzenia nazywa
instynktami, ponieważ powstały one w ciągu wieków i pomogły człowiekowi
przetrwać w śmiertelnie groźnym środowisku. Dziś jednak sterują nami
tam, gdzie nie trzeba. I nawet o tym nie wiemy.
INSTYNKT WYOLBRZYMIANIA.
"Instynktownie patrzymy na
pojedynczą liczbę i przeceniamy jej znaczenie. Nigdy nie wierz w to, że
jedna liczba może coś znaczyć, zawsze poproś o następną, tak aby mieć
porównanie".
W 2016 roku zmarło 4,2
miliona dzieci. Prawie wszystkie tragedie spowodowały łatwe do
uniknięcia choroby. Ponad 4 miliony martwych dzieci, to trudny do
wyobrażenia dramat i cierpienie ich bliskich.
Tymczasem Rosling stwierdza
coś przeciwnego: "ta liczba nie jest ogromna, jest cudownie mała".
Dlaczego? Bo w roku 1950 zmarło 14,4 milionów a więc o 10 milionów
więcej i z roku na rok "ta straszna liczba się kurczyła", czyli coraz
więcej dzieci przeżyło.
INSTYNKT POJEDYNCZEJ
PERSPEKTYWY
Daj dziecku młotek, a
wszędzie będzie widzieć gwoździe.
Pojedyncze przyczyny w mig
rozwiązują wszelkie problemy, świat staje się prosty i zrozumiały. Na
przykład idea wolnego handlu, albo piękna idea równości pozwala
zaoszczędzić czas bez docierania do sedna sprawy. Dlatego takim
powodzeniem cieszą się wszelkie ideologie polityczne, religijne i
naukowe. Tymczasem talent, wykształcenie a nawet nagroda Nobla w jednej
dziedzinie nie jest tym samym co posiadanie wiedzy o świecie opartej na
faktach.
Rosling opisuje konferencję o
prawach kobiet, którą prowadził w Sztokholmie. "292 odważne feministki z
całego świata przyjechały, aby walczyć o lepszy dostęp do edukacji dla
kobiet". Tylko 8 % z nich wiedziało, że edukacja trzydziestoletnich
kobiet trwała zaledwie o jeden rok krócej niż mężczyzn w tym samym
wieku. A "na poziomach 2, 3 i 4, na których żyje 6 miliardów ludzi,
liczba dziewcząt uczęszczających do szkół jest równa liczbie chłopców, a
czasem nawet i wyższa".

INSTYNKT PRZEPAŚCI - nie ufaj
porównaniom skrajności. Większość zwykle znajduje się pośrodku, tam
gdzie rzekomo istnieje przepaść. Por. wykres Gaussa.
INSTYNKT PESYMIZMU - gdy coś
ulega stopniowej zmianie na lepsze z okresowymi spadkami, zauważysz te
spadki a nie ogólny postęp. Jeśli nie zrobisz tego sam, to pomogą ci w
tym media.
INSTYNKT LINII PROSTEJ -
wiele trendów rozwija się wzdłuż kształtu
zjeżdżalni. pagórka lub innej
krzywej.
Żadne dziecko nie rośnie według linii prostej czyli tak, jak w
pierwszych sześciu miesiącach.
INSTYNKT STRACHU - zagrożenie
nie zależy od twojego lęku, tylko od tego jak wielkie jest
niebezpieczeństwo i w jakim stopniu jesteś na nie narażony.
INSTYNKT UOGÓLNIANIA - szukaj
różnic wewnątrz grup i podobieństw oraz różnic pomiędzy grupami. Uważaj
na "większość", pytaj czy chodzi o 51%, o 99% czy o coś pomiędzy.
Wyraziste przykłady mogą być wyjątkiem a nie regułą. Zakładaj, że ludzie
nie są idiotami, zwłaszcza gdy coś ci się u nich wydaje dziwne.
INSTYNKT PRZEZNACZENIA -
porozmawiaj z dziadkiem a zauważysz jak wielka zmiana zaszła od czasu
gdy on był młody.
INSTYNKT SZUKANIA WINOWAJCY -
powstrzymaj się przed szukaniem kozła ofiarnego. Zamiast winnych znajdź
przyczyny. Zamiast bohaterów, systemy.
INSTYNKT POŚPIECHU - działaj
powoli, bierz głęboki oddech. Jeśli coś jest pilne powinno być dokładnie
zbadane, domagaj się danych. Prognozując, weź pod uwagę wszystkie
scenariusze a nie tylko najlepsze i najgorsze. Pytaj jak często się one
sprawdziły. Uważaj na drastyczne działania, stopniowe zmiany są zwykle
lepsze.
WIĘCEJ: Hans
Rosling, Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy,
czyli jak
stereotypy zastąpić realną wiedzą? 2018

na książce
Roslinga zakwitł słonecznik
ŚWIAT JEST O NIEBO LEPSZY
NIŻ MYŚLISZ
Jest wybitnym lekarzem. Wziął
udział w walce z epidemią eboli w Afryce Zachodniej. Gdy na zajęciach
ze studentami usłyszał od nich, że ludność całego świata dzielą na dwie
grupy, MY
- bogaci i ONI - ogromna rzesza biednych, zaczął sprawdzać tę
wiedzę w różnych środowiskach, także wśród naukowców a nawet noblistów. Wszystkie odpowiedzi
świadczyły o totalnej ignorancji i stereotypach.
Nawet małpy zgadywały
lepiej.
ODPOWIEDZ
1. ile procent światowej
populacji żyje w krajach "rozwijających się"?
- 60%
- 30%
- 6%
2. jaki procent dziewcząt
kończy szkołę podstawową w krajach o niskich dochodach?
- 20%
- 40%
- 60%
Tylko 7% badanych
odpowiedziało poprawnie. Odp, zob. niżej.
Zamiast
podziału ludzkości na dwie grupy zaproponował:
4 POZIOMY
ROZWOJU
|
1- Wydają do
2 $ dziennie. Dzieci chodzą boso po brudną wodę do picia, jedzą
owsiankę, głodują a gdy zachorują, to umierają. |
|
2- do
8 $.
Mogą kupić jedzenie, kurę a nawet rower czy kuchenkę gazową.
Zatrudnieni
w jakiejś firmie. |
|
3- do
32 $.
Pracują codziennie nawet po kilkanaście godzin, mają prąd, motocykl,
edukują dzieci i mogą wyjechać na 1 dzień wakacji. |
|
4- powyżej
32 $ to konsumenci po 12 latach edukacji. Posiadają
samochód. Skoro to czytasz, to należysz do nich, więc nie muszę
więcej tłumaczyć. |
200 lat temu 80%
ludzi żyło na poziomie 1.
Całość, jak to zwykle z ludźmi
bywa, układa się na kształt
krzywej Gaussa,
 |
2-3 miliardy
ludzi
|
|
1
miliard
|
2 $ |
8 $ | 32
$
| więcej
Szwedzki lekarz zebrał setki
danych i na dziesiątkach wykresów pokazuje jak bardzo zmienił się świat
w ciągu ostatnich dekad. Następnie podaje kilka odpowiedzi na pytanie
dlaczego myślimy, że świat jest gorszy niż jest w rzeczywistości?
WIĘCEJ: Hans
Rosling, Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy,
czyli jak
stereotypy zastąpić realną wiedzą? 2018
Odpowiedzi:
pytanie 1. - 6 %, pytanie 2. - 60 %
WIĘCEJ wykresów i pytań z książki Roslinga
PS. Anna Rosling wysłała
fotografów do 50 krajów gdzie odwiedzili 300 rodzin i sfotografowali w
jakich warunkach żyją tam ludzie biedni i bogaci. Na stronie Dollar
Street można wybrać kraj i zobaczyć jeden ze 130 aspektów codziennego
życia; jak mieszkają, śpią, przygotowują posiłki, bawią się, itp. U góry
jest wykres dochodów od najbiedniejszych do najbogatszych:
Dollar Street - Gapminder
2
WRZEŚNIA
26 SIERPNIA
/
LIPIEC
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
PRZYRODA LUBI ROWERY

w Kopenhadze
OSTRE WIDZENIE
Napisałem, że ostrość
widzenia uzyskaliśmy dzięki soczewce ocznej, która potrafi zmienić swój
kształt i dopasować go gdy oglądany przedmiot jest zbyt daleko lub za
blisko. Pomniejszony obraz pada na siatkówkę i tu znów zostaje wyraźnie
zarysowany, bo odbierają go miliony czopków i pręcików. Wszystko to
jednak są tylko pasy transmisyjne, które przenoszą impulsy elektryczne
do mózgu i tam dopiero odbywa się prawdziwe widzenie.
Nie znam człowieka, który by
widział świat tak ostro jak Sandor Marai.

Marai w
rodzinnym Kassa - dziś słowackie Koszyce
TRZY PRZYKŁADY:
Gdy mieszkał na wygnaniu w
Nowym Jorku, dostał z Węgier katalog książek do kupienia tylko za
granicą. Były tam także powieści Maraia zakazane w jego kraju.
Jakże naiwni byli naziści -
skomentował - palili nieprawomyślne dzieła, zamiast tak jak to robią
czerwoni, zarabiać na nich.
"W Sowietach znów zwyczajowa
plemienna uczta kanibali: pożerają tłustego Chruszczowa, na deser może
zostanie podany Kadar albo Gomułka, z bitą śmietaną. Jakie to
monotonne".
Przez okno swojego pokoju
zobaczył jak na boisku szkolnym dzieci pod okiem nauczyciela ścigają się
w workach:
- "Zawodnicy dziwnie
przypominają mi to, co nazywamy "życiem literackim".
Sandor Marai,
Dziennik III s. 459-463
PS.
Czytałem zbiór
krótkich refleksji Maraia p.t. "Niebo i ziemia". W jednej z nich opisuje
on to, co mu się kojarzy ze słowami "pada śnieg": a więc dom rodzinny,
dzieciństwo, młodość, podróże, hotelowy pokój, płatek śniegu na
zaczerwienionym nosku pewnej damy... "i jeszcze wiele różności, których
nie mogę wymieniać, zresztą nie warto, bo to wszystko zawierają w sobie
te dwa słowa: "Pada śnieg".
Jako ciąg dalszy
otworzyłem w Kindle "Miasto uśpionych kobiet" Gyula Krudego, którego
Marai bardzo sobie cenił i u samej góry czytnika widzę: "Dopiero po
dłuższym czasie spostrzegłem, że pada śnieg, mgła się podniosła, i że
przez ten śnieg trupia twarz księżyca spogląda na miasteczko".
W "Dziennikach"
Maraia nie brak podobnych, tajemniczych zbiegów zdarzeń, przyjmuję więc,
że to jego żart zza światów.
SŁOŃCE + BAKTERIE = OKO

Energię słoneczną jako
pierwsze wykorzystały cyjanobakterie. Posiadały chlorofil więc możliwa
była fotosynteza. Taki był początek świata roślin i...oka!?.
Produktem tej fotosyntezy
była opsyna,
cząsteczka niezbędna do powstania wrażliwego na światło barwnika, który
po związaniu się z siatkówką utworzył światłoczułą plamkę. Mogła ona
rozpoznawać światło lub jego brak.

Potem okazało
się,
że gdy plamka ta
ma kształt kubka,
to może także
ustalić kierunek
padania promieni
słonecznych.
Do dziś
ten kształt oka zachowały
skałoczepy
- mięczaki,
które zębami
przywierają do kamieni.
Z czasem to pra-oko
zaczęło się
zamykać
a fale
elektromagnetyczne
wpadały przez
powstały
w ten sposób
otwór.
Tak się dzieje u
morskich głowonogów,
łodzików.
Przełomowym momentem w
ewolucji widzenia świata było wykorzystanie soczewki. Pozwala ona na
koncentrację wielkiego obrazu w mały oraz przez zmianę kształtu albo
odległości od siatkówki, wyostrza jego zarysy (akomodacja). Różne
organizmy użyły odmiennych związków do budowy soczewki.
Następnie pozostało już tylko
ulepszanie zasadniczej konstrukcji przez rogówkę, mięśnie, powieki czy
rzęsy.
Odmienną od kręgowców
budowę oka
znajdujemy u
owadów,
u których
światłoczuła
plamka się
uwypukliła
i przez
duplikację genów
powstały
skupiska
mikroskopijnych
oczek.
Ważka ma
ich aż 30 tysięcy.
Fotoreceptory w siatkówce oka są
wyspecjalizowane; czopki (6 milionów) umożliwiają rozpoznanie kształtów,
barw i zapewniają ostrość a pręciki (ponad 100 milionów) odpowiadają za
kontury przedmiotów oraz widzenie o zmierzchu.
Potrafimy odróżnić 160 kolorów i 600
tysięcy odcieni!
Oko jest tylko receptorem fal
elektromagnetycznych, które na siatkówce tworzą pomniejszone obrazy do
góry nogami. Ich energia świetlna jest przekształcana w impulsy nerwowe,
te są przesyłane do mózgu i dopiero tam ostatecznie widzimy.
NA BALKONIE TRZY KOLORY

znów portulaki
1 SIERPNIA 75 LAT TEMU

ciąg dalszy
„Warszawa padła. Jakże oni byli bliscy mojemu sercu, Polacy, naród,
który ma swój los, uporczywy i nieubłagany. Zrządzeniem tego losu co
jakiś czas muszą ulec zagładzie. I to przeznaczenie jest prawdziwym
sensem ich istnienia: z jakąż dziką siłą, z jakąś nieustępliwą bujnością
zmartwychwstają z głębin swojego fatum!
Może już dawno zostaliby wyniszczeni, gdyby los usposobiony bardziej
pokojowo dał im do rąk narzędzia do wygodniejszego i bezpieczniejszego
istnienia, być może wyniszczyliby się od wewnątrz, może oddaliby się
temu wszystkiemu, co w ich naturze jest typowo polskie, swobodne i
niepoprawne".
Sandor Marai, "Siostra" 1947
26 LIPCA
/
CZERWIEC
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
SKĄD SIĘ
WZIĄŁ "ROK"?
Mówimy "jeden
rok", ale "dwa lata". Dlaczego?
Na początku było
"lato". Jego rdzeniem jest indoeuropejski "uel" = ciepły a bliżej nas,
prasłowiańska forma "liti" = lać. Grzeje i leje.
Kiedyś "lato" to
był ten okres, w którym można było pracować w polu i obejmował około 9
miesięcy.
W X w.
rozciągnął się na cały rok. Jeszcze w XVI w. pisano, że coś się
wydarzyło "lata Pańskiego", zamiast "roku Pańskiego".
W tym czasie
"rok" rozumiano zupełnie inaczej niż dziś. Słowo to pochodzi z "rzec"
i pierwotnie znaczyło "to, co powiedziane, ustalone".
(Np. SCS,
Ewangelie: Riecze Gospod pridczą siją - rzecze Pan przypowieść
tę).
W
staropolszczyźnie używano go najpierw na oznaczenie słownego wezwania do
sądu.
Później "rok" to
był ten okres czasu, w którym ustalony wy-rok obowiązywał, a że trwał on
zwykle 12 miesięcy, więc wyparł wzięte z przyrody określenie,
zostawiając "latom" mniej dokładne okresy czasu.
Gdy bliskie
znaczeniem wyrazy aż tak bardzo się różnią, językoznawcy nazywają to
supletywizmem (łac. suppleo - uzupełniam).

supletywizm
INNE PRZYKŁADY:
człowiek-ludzie,
dobry-lepszy, duży-większy, być-jest-są, iść-idę, ja-mnie, ona-ją,
on-jego.
Dotyczy to słów
szczególnie ważnych, można więc przypuszczać, że obawiając się pomyłki,
aby tego uniknąć, adoptowano odmienne wyrazy z innej rodziny.
ĆWICZENIE:
Znajdź podstawowe formy supletywne:
tchu-, zmarł-,
łżesz-, dmę-, klnę-.
Tabela form
supletywnych dla kilkudziesięciu wyrazów w siedmiu językach.
Szwedzi mają to samo słowo "ar" na określenie, tak jednego roku, jak i
kilku lat.
P.S.
Bywalcy więzień
mówią, że "rok to nie wyrok".
Nie wiedzą, że
kiedyś rok znaczył wyrok..
REWOLUCJA
JEDYNA PRAWDZIWA
W tym wieku (XX)
rozegrała się jedna jedyna prawdziwa, rzeczywista rewolucja:
mieszczańska, przemysłowa, rewolucja wolnego rynku, która uczyniła
robotnika konsumentem i podniosła masy na poziom życia klasy średniej.
Wszelkie inne
rewolucyjne eksperymenty - socjalizm, komunizm, faszyzm, marksizm
- były wsteczne, fałszywe i reakcyjne. Mieszczaństwo dało masom
najwięcej;
poziom życia
godny człowieka.
Sandor Marai,
Dziennik tom IV s. 401
...trzeba się
buntować i protestować, gdy ktoś jeden czy jakaś grupa ludzi usiłuje
zamknąć w System żywy, naturalny porządek życia. To chciałem powiedzieć,
kiedy pisałem, wszystko jedno co i o czym. To był mój temat, moje
przesłanie.
S.M. s. 425
|
SYN ANTHROPOS czyli CZŁEKOLUBNE
lepnica
poziewnik (trujący)
pępawa
dziś
10 lat temu na dachu
naszego podziemnego garażu był śmietnik. Wszędzie leżał zmieszany z
ziemią gruz i resztki cegieł. Jednym słowem było to środowisko
ruderalne. Ale już po paru tygodniach pojawiły się kwiaty
samosiejki. Trzy z nich, lepnicę, poziewnik i pępawę uwieczniłem (zob.wyżej).
Wszystkie mają ładną
grecką nazwę: "synantropijne" co znaczy: przy-człowieku,
albo w wolnym
przekładzie, człekolubne.
My jednak nazywamy je
pogardliwie chwastami.
Najbardziej znane to
pokrzywa, łoboda, rdest i glistnik.
Policzono, że na samym
Pałacu Kultury w Warszawie rośnie ponad 100 samosiejek.
I na dachu mojego bloku
gołębie posadziły jakieś łodyżki.

Rośliny synantropijne są
odporne na suszę, sól, deptanie, wystarczy im garstka ziemi, bo nie
zapuszczają głęboko korzeni. Do najbardziej wytrzymałych należą:
trybula leśna,
życica trwała,
wiechlina roczna
|
i babka zwyczajna

Gdy idę
nad Wilgą na skraju ścieżki co parę kroków rośnie babka. Ta
roślina o dużych liściach tuż przy ziemi nie ma żadnej szansy
wśród wysokich traw, więc znalazła sobie miejsce, które człowiek
drepcząc tam i z powrotem, oczyścił jej z konkurentów.
Skrzypy,
żmijowce i cykorie rosną nawet wzdłuż torów kolejowych zalanych
herbicydami. bo mają tam łatwy dostęp do azotu. Podobnie jak
pokrzywy przy stajniach i domach znajdywały go kiedyś w ludzkim
i zwierzęcym moczu.
(łac. herba -
trawa, caedo -
zabijać)
Św
Franciszek żądał, aby przy klasztorze zawsze zostawiano część
ogrodu nieuprawianą, by rosły w niej dzikie zioła tak, aby ci,
którzy je podziwiają, mogli wznieść myśl do Boga twórcy tak
wielkiego (wszelkiego) piękna.
Papież "Laudato
si"
Dawno już przekroczyliśmy granicę sensownego porządkowania,
betonowania i wykluczania wszystkiego co nie jest tak wielkie i
pożyteczne jak chociażby słonecznik, czy piękne jak róża?
ROŚLINY
SYNANTROPIJNE (CZŁEKOLUBNE) NAD WISŁĄ


"Jesteś
przystrzyżonym trawnikiem i dalej się strzyżesz, by wyglądać jak
inni, aż nagle czujesz, że to jakieś sztuczne, i odpuszczasz, by
zachwycić się chwastowiskiem".
Urszula
Zajączkowska
|
10 LAT
TEMU UMARŁ LESZEK KOŁAKOWSKI

TRZY
ZDANIA Z JEGO KSIĄŻKI "JEZUS OŚMIESZONY"
Korzeniem przemiany świata jest miłość jako fakt,
jako
rzeczywista energia, którą On przelał w świat
i
której odbiciem jest ta odrobina jaką ludzie noszą w sobie.
Miłości nie można nakazać,
może
ona być tylko przekazywana, dawana.
Gdyby
jej siła mogła objąć cały świat,
wszystkie problemy byłyby rozwiązane.
WIĘCEJ
ZA OKNEM

CZWARTEK 4
CZERWCA 2009
tak pisałem:
"Od rana pada deszcz.
Chwilami mży i wtedy szyba, pokryta tysiącami kropelek, przypomina
kryształ. Niektóre krople klucząc między tymi, co już nieruchome,
osuwają się w dół i jakby się ścierały stają się coraz mniejsze, aż
w końcu zatrzymują się i one. Tylko te największe prują prosto i
zbierając po drodze inne, giną u dołu okiennej ramy.
Poi si torno all'eterna
fontana - Potem się wraca do wiecznego źródła. C.
S. Lewis, Smutek.
Widziałem podobną instalację w Bunkrze
Sztuki. Na wystawie były dzieła korzystające ze zjawiska chaosu,
tzn. procesów niemożliwych do przewidzenia. Każdy ślad spadającej
kropli jest inny, ponieważ ciągłe najmniejsze, nawet niewidoczne
zmiany, wpływają (dosłownie) na ich ruch".
Potem skojarzyłem to z naszą sytuacją w zmaganiach z oszustami, z
którymi przez 6 lat
walczyliśmy o nasze mieszkania.
Powyższy GIF nie jest dokładną
ilustracją tamtego opisu ponieważ co sekundę się powtarza a więc
spadanie kropel można przewidzieć. Jest też dość ciemny a wtedy
świeciło słońce i krople naprawdę były podobne do kryształów.
Fotografowałem z ręki, dlatego w
ruchach aksamitek widać jak oddycham.
PORZUCONA
|
 |
Siedziała przy ogródku działkowym nad Wilgą. Gdy się
zatrzymałem, by jej zrobić zdjęcie, rozciągnęła się i kilka razy
obróciła z boku na bok a potem podeszła do mnie.
Z
bliska wyglądała okropnie. Chuda, sierść wyliniała, ale
najbardziej przejmujące było jej miauczenie. Słabe, skrzekliwe,
bez żadnego wyrazu i zupełnie monotonne.
Nie
patrzyła na mnie i nie podchodziła bliżej jakby wiedziała, że
jej nie przygarnę, ale jeszcze gdzieś głęboko miała zapisaną
pamięć, że do człowieka można się zbliżyć.
Z
naprzeciwka wyszła dziewczyna z dużym psem. Przywołała go do
siebie i przypięła na smycz.
- To
przed kotem? spytałem.
-
Tak, odpowiedziała, on lubi ścigać koty.
|
Z BALKONU -
słonko na dachu
Godzina 5.40
rano na zachodzie
ZŁOTOWŁOS - BIELISTKA -
WIDŁOZĄB
Mchy są jak miękkie dywany,
które pięćset milionów lat temu jako jedne z pierwszych wypełzły z morza
na pustą Ziemię i takie już zostały aż do dziś.
Bez korzeni, wodę wchłaniają
wprost przez ścianki komórek cienkich jak z bibułki. Gdy zabraknie
wilgoci, stulają się w zielone wiórka, ale wystarczy nocna mgła, by znów
zaczęły pęcznieć w bujną kępę.
Ponieważ nie mają żadnych
stwardnień, pną się w górę wspierając się o siebie nawzajem i tworzą
kolumienki, wsporniki, tarasy i balkony. Listki złotowłosu zakończone
haczykami zazębiają się jeden obok drugiego. U bielistki zaś są zwinięte
jak ruloniki papieru, przez które woda spływa do wewnątrz.
Komórki zdrewniałe, które
nadają kształty roślinom są martwe, bo popełniły samobójstwo. Apoptoza,
to zaprogramowana śmierć. Po kilku tygodniach życia, w komórce pojawia
się lignina, która zamurowuje ją od wewnątrz i znikają wszystkie żywe
składniki. W końcu rozpada się jądro i DNA. W ten sposób powstaje kora i
drewno czyli pień, konary a także siateczka nerwów liści i trzon
korzenia. W martwych i pustych labiryntach płynie woda.
Mchy to minimum życia, ale
też i samo życie. Tylko z dwóch elementów, H2O i biologicznej bibułki
ulepiły 25 tysięcy różnych kształtów zwanych gatunkami.
Miały na to wystarczająco
dużo czasu - pięćset milionów lat.
U nas najczęściej można
spotkać:
|
złotowłos
strojny |
bielistka
siwa |
widłoząb
miotlasty |

WIĘCEJ: Urszula
Zajączkowska, Patyki, badyle 2019
|
PARTIE CENTRALNE

Po deszczach na dębie pojawiły się młode gałęzie, ale tylko w partiach
centralnych.
Widocznie uznał, że na szczytach osiągnął już pułap.
Przyczyną są jego długie i szerokie nawet na pół milimetra naczynia
wodonośne.
Wystarczy porównać je z cewkami świerków, których średnica wynosi około
pięć setnych milimetra. Woda pokonuje w nich zaledwie jeden metr na
godzinę. W tym samym czasie dąb zdąży przepłukać całą długość drzewa.
Coś za coś. Dlatego świerki mogą pompować H2O znacznie wyżej a w zimie
łatwiej zamienić na cukier, który nie zamarza i lód nie rozsadza komórek
więc wytrzymują większe mrozy.
WIĘCEJ :
Nasz dąb
OBCIACH
Niedawno
pisałem
o nieprawdopodobnych osiągnięciach człowieka:
- noworodki przeżyją więcej niż osiem dekad,
- sklepy są przepełnione żywnością,
- czysta woda pojawia się jak na pstryknięcie palca,
- ścieki podobnie znikają
- lekarstwa likwidują bolesne infekcje,
- itp...
Dziś z kolei czytam jaką cenę przyszło za to zapłacić.
W tym samym czasie wymarło 571 gatunków roślin.
To jest dwa razy więcej niż zwierząt, które wytrzebiliśmy co do nogi. Na
liście tych cudów przytoczyłem, że "ścieki znikają na pstryknięcie
palca". Tak, ale ten wybitny autor nie zauważył, iż po oceanach pływa
zatrute przez nas "martwe morze" wielkie jak cała Polska.
Naukowcy zbadali i opisali 2
miliony żywych stworzeń, połowa z nich jest zagrożona wyginięciem.
Najbardziej żal mi małych lotników, owadów, z których co dziesiąty
padnie w najbliższych dekadach. a przecież od rana do nocy (a niektóre
nawet i dłużej - zob. niżej - ćmy), wytrwale pracują dla nas.
To jest już szóste wielkie wymieranie. Poprzednią katastrofę spowodował
upadek planetoidy, która zmiotła z Ziemi dinozaury i trzy czwarte innych
gatunków zwierząt. Teraz to my jesteśmy przyczyną. Nasza zachłanność i
głupota. albo raczej odwrotnie, głupota i zachłanność, bo z tej
pierwszej wywodzi się ta druga.
Głupotą jest wielbienie wzrostu PKB.
Że musimy gonić innych? Tak, ale to wyścig stada baranów cwałujących na
skraj przepaści.
Albo, że sukcesem jest większy dom, większy sklep, większy samochód,
więcej wszystkiego?
To tylko obciach ludzi, którzy nie znają świata i nie widzą, co się na
nim dzieje.

Zdjęcie Ziemi
wykonała załoga Apollo 17.
To najczęściej reprodukowany obraz na świecie.
PS.
Nie jestem religijny, ale wiem, co jest napisane w Biblii, i sądzę, że
jej autorzy, kiedy pisali o "rajskim ogrodzie", co prawda myśleli o
dolinie Tygrysu i Eufratu, bo tylko o niej wiedzieli, ale moim zdaniem
cała Ziemia jest rajskim ogrodem. Dostaliśmy raj, żeby w nim zamieszkać.
Myślę o tym codziennie.
- Alani Bean, był na Księżycu
WIĘCEJ: Franciszek,
Laudato si
25 MAJA
/
KWIECIEŃ
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
MĘDRZEC I PROROK

Taylor jest jednym z
najmądrzejszych ludzi jakich poznałem.
W sobotę przemawiał w Krakowie.
W holu Muzeum Narodowego na
krzesłach i na schodach wszędzie siedzieli, przeważnie młodzi,
słuchacze.
Przeczytałem wszystkie dzieła
Taylora.
Jedno z nich streściłem.
Na ponad 1000 stron "Źródeł
podmiotowości" śledzi
jak kształtowała się tożsamość Europejczyków od Homera do Herberta.
W "A Secular Age" dokładnie
dokumentuje zmiany zachodniej mentalności w ciągu ostatnich 500 lat.
"The Language Animal " to
pierwszy z dwóch tomów, w których wykłada swoją teorię języka - HHH.
Przeciwstawia ją popularnej, wywodzącej się od Huma, Locka
i Condillaca
TEORII DESYGNATYWNEJ - HLC,
która język traktuje jak
instrument do kodowania informacji. Widzimy coś, doświadczamy czegoś,
nadajemy temu jakieś pojęcie i przekazujemy je innym w komunikacji.
U Taylora języka używamy do
odkrywania świata
tzn. dopiero nazywając jakieś
zjawisko czy rzecz, poznajemy czym one są.
Tak uważali Hamann, Herder
i Humboldt.
Jego wykład na ten temat został
nagrany na You Tube: (język angielski)
The Full Scope of the Human Linguistic Capacity
PS.
w roku 2010 pisałem:
Pod koniec ubiegłego tygodnia,
po 42 latach, odwiedziłem swoją
Alma Mater. Byłem w Collegium Novum na wykładzie wybitnego
filozofa
Charlesa Taylora.
To od niego zapożyczyłem fakt udomowienia szlachty - zob. BLOG 2010
23 kwietnia.
Ten kanadyjski myśliciel w
swoich pracach szkicuje mapę drogową prowadzącą od dawnego widzenia
świata hierarchicznego do społeczeństwa nowoczesnego.
Na tysiącach stron rozciąga
się obraz krętych ścieżek, dróg donikąd, placów zmagań i
niezliczonych prób, które doprowadziły do miejsca, dawniej
dostępnego tylko nielicznym, w którym każdy z nas może być
suwerennym władcą swojego losu. A także, każdy z nas może
dobrowolnie a więc lojalnie, kształtować nasz wspólny los.
Zbiegłem po schodach uczelni
jakbym odszedł stąd zaledwie wczoraj. Czas, który minął przestał
istnieć. Znów miałem 20 lat i do wyboru wszystkie strony świata.
DEDYKACJA:
To Antoni with best wishes - Charles Taylor
3 MAJA
TO NAJBARDZIEJ PRZYGNĘBIAJĄCA KSIĄŻKA
O NASZYCH DZIEJACH
Siedem zmarnowanych szans. Oto jedna z nich.
Każdego roku w Lund świętowaliśmy 3 Maja. Przemawiając, zawsze
wychwalałem
Konstytucję. Tymczasem okazuje się,
że chociaż treść jest rewolucyjna, to jej uchwalenie było świadectwem
całkowitej ślepoty i politycznej naiwności.
Polska była wtedy protektoratem Rosji. Caryca Katarzyna gwarantowała
magnatom i szlachcie całkowitą dominację. Wystarczy powiedzieć, że nie
płacili oni żadnych podatków i nie oddawali rekrutów do wojska. A to, że
nie mieliśmy własnej armii? Im nie była potrzebna.
Gdy Rosja zajmując Krym, sprowokowała wojnę z Turcją, król Stanisław
Poniatowski dostrzegł okazję by przekonać swoją dawną kochankę do
ustępstw. Trzy miesiące jechał do Kaniowa nad Dnieprem. Nie widzieli się
od 30 lat.
Gdy wrócił do Warszawy, w roku 1788 został zwołany sejm, później nazwany
Czteroletnim lub Wielkim, który miał zreformować kraj. Nie obowiązywało
na nim liberum veto. Jedną z pierwszych decyzji była jednogłośnie
przyjęta uchwała o powiększeniu wojska do 100 tysięcy żołnierzy. Aby
mieć na to pieniądze, wprowadzono podatek 10% w dobrach szlachty i 20%
duchowieństwa. Ponieważ nie było administracji, więc praktycznie
ściągano tylko 5% i dlatego utworzono armię o połowę mniejszą niż
planowano.
Wtedy wydarzyło się coś najbardziej niepojętego. Król dał się przekonać,
by dalsze reformy prowadzić wbrew Rosji a w sojuszu z innym zaborcą,
Prusami. To jakby zaprosić do kurnika lisa. Gdy armia rosyjska najechała
na Polskę, Fryderyk Wilhelm II zamiast przyjść nam z pomocą, porozumiał
się z carycą i wspólnie podzielili nasz kraj w II Rozbiorze.
WIĘCEJ: Andrzej Chwalba oraz Wojciech Harpula,
Zwrotnice dziejów 2019
OBYWATELSKI
PROJEKT
Narzekałem, że na
ogromnym Osiedlu Podwawelskim nie ma ani jednej ścieżki dla rowerzystów.
Nawet wzdłuż nowej drogi przy ICE ułożono tylko brukowane place.
Napisałem o tym w projekcie budżetu obywatelskiego.
Gdy na ulicach
przy naszym osiedlu wprowadzili ruch jednostronny, z balkonu zauważyłem
żółte słupki. Zszedłem na dół zobaczyć i co widzę?
Jest ścieżka
rowerowa! Ma dokładnie 40 kroków.
Nie wiem kto nią
będzie jeździł? Ja nie, bo w tym samym kierunku mam wydeptane, krótsze
przejście pod dębem.
Ale już nie mogę
powiedzieć, że na naszym osiedlu nie ma żadnych ścieżek dla rowerzystów.
Zrealizowano
obywatelski projekt.
PS.
Idąc dalej w lewo
ulicą Twardowskiego, nagle, ni stąd ni zowąd, pojawia się kawałek
ścieżki rowerowej. Między tymi dwoma odcinkami rower należy przenieść.
WIELKA NOC
cztery osoby mają tak samo ułożone dłonie
ten będzie
żył życiem chrystusowym,
kto jest
doskonale i absolutnie sobą
Nad bramą świata antycznego
było napisane: „Poznaj samego siebie”.
Nad portalem nowego świata
napisane być winno: „Bądź samym sobą”.
Oto tajemnica Chrystusa.
- Oscar
Wilde
CÓRKA TRANSTRöMERA
Kiedyś, dawno temu przetłumaczyłem
20 wierszy
Tomasa Tranströmera,
Wczoraj byłem na filmie o nim.
Ponieważ doznał urazu mózgu, przez ostatnie lata życia nie mógł mówić.
Na pytania odpowiadała jego żona a on tylko zaprzeczał lub potwierdzał
czy to właśnie chciałby powiedzieć.
Pytano go o wieloletnią pracę psychologa w zakładzie karnym.
- Czy kontakty z psychopatami wpłynęły na jego widzenie świata? Nie
potwierdził.
- Mając tak wyczerpującą pracę i rodzinę, kiedy znajdował czas i miejsce
by pisać? W każdej wolnej chwili notował pomysły wierszy na kartkach
papieru a później łączył je w jedną całość.
Zamierzał być muzykiem i gra na fortepianie zawsze była dla niego ważna.
Muzyka jest tematem wierszy "C-dur", "Allegro" czy poematu "Gondola
żałobna".
Gdy stracił władzę w prawej dłoni, znajomi kompozytorzy pisali dla niego
utwory tylko na lewą rękę.
Dawniej z żoną wiele podróżowali do miejsc, których nikt nie odwiedza.
Na filmie pokazano jak wspierany przez nią z trudem chodzi po lesie.
W pomieszczeniu gdzie miał być wyświetlony ten film, młoda kobieta
siedząca obok ostrzegła mnie, że będzie tłumaczyć tekst na język
angielski więc może przeszkadzać. Gdy dowiedziała się, że mieszkałem w
Szwecji i przekładałem Tranströmera,
zaczęła mnie namawiać bym porozmawiał z jej sąsiadką, bo będzie to córka
poety. Nie chciałem jej przeszkadzać, ale widziałem jak co chwilę ociera
łzy.
Potem poszliśmy do dużej sali na koncert i znów zobaczyłem córkę Tranströmera.
Siedziała samotnie obok pod ścianą. Podszedłem, opowiedziałem o sobie i,
nie wiem dlaczego, dotykając jej twarzy, otarłem łzę.
poeta z żoną i z córkami

KWIECIEŃ I CISZA
Wiosna leży odłogiem
Aksamitnie mroczny rów
pełznie przy moim boku
nie odbijając żadnego obrazu.
Jedynie żółte kwiaty
świecą.

Jestem niesiony w swoim cieniu
jak skrzypce
w czarnym futerale
A to jedyne co chcę powiedzieć
lśni poza zasięgiem
jak srebro
w lombardzie.
Tomas Tranströmer
"Pięknoduchy sądzą, że poezja
rodzi się wtedy, gdy w codziennych zjawiskach poeta dostrzeże coś
więcej, wizję.
To podejście sentymentalne,
platoniczne.
Poezja rodzi się wtedy, gdy
poeta z siłą wizjonerskiego talentu ujrzy
w zjawiskach rzeczywistość".
Sandor Marai, Dziennik IV s. 359
|