ZADOMOWIENIE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

        kwiecień 2021                   facebook 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

21 KWIETNIA                     MARZEC                   KONTAKT               Darmowy licznik odwiedzin

 

 

NA POWITANIE SĄSIADÓW

 

Redakcja Tygodnika Powszechnego przenosi się do sąsiedniego bloku na moim osiedlu Dworska 1C. Przypominam więc jeden z wierszy w moim przekładzie, który ukazał się w tym piśmie.

 

R.S.Thomas

Zielone kategorie

 

Nigdy zapewne, Prytherchu, nie słyszałeś o Kancie?

Osobliwy to był człowiek! Cóż by on powiedział

o twoim życiu, wolnym od walki

przeciwieństw; wolnym także

od chwiejnej myśli toczącej bój

ze światem, który sama stworzyła?

                       Tu wszystko jest pewne;

przedmiot wrośnięty w żywy

kwiat, drzewo i kamień. Nawet gdy śpisz

w niskiej izbie, ciemna zieleń

prze na belki. Czas i przestrzeń

nie są posłuszną twej woli

matematyką, tylko zielonym kalendarzem

za którym podąża twoje serce. Jakżebyś inaczej

odnalazł drogę do domu albo wiedział kiedy umrzeć,

powoli i cierpliwie jak ci,

którzy z głębi zielonego przypływu

wznieśli te kamienie przy drodze?

Na nic tu jego logika. Ale i twoja myśl

zachwiałaby się pod nagłym powiewem

zimnego geniuszu. A jednak

gdyby dane wam było spotkać się w ogrodzie, chronionym

przed ciągłym zalewem dzikiej zieleni, doszlibyście do zgody,

z tą samą wiarą, przy niebieskim płomieniu gwiazd.

 

R.S.Thomas (ur.1913-2000) "jest jednym z pięciu-sześciu najlepszych poetów, piszących dziś w języku angielskim" (Kingsley Amis).

 

 

Ronald Stuart Thomas pseud. R. S. Thomas - walijski poeta tworzący w języku angielskim, duchowny w narodowym Kościele walijskim. Tworzył lirykę refleksyjną, inspirowaną krajobrazem i folklorem Walii, jak również poezję religijną. Wikipedia

 

WIĘCEJ: http://www.antoniorzech.eu/THOMAS.htm

 

========================

 

AFROPOLAKI

 

Drugiego dnia w moim obecnym mieszkaniu, przy końcu maja w roku 2009 napisałem:

"Wieczorem przyleciały jerzyki. Wysoko, przecinają niebo zakosami w karkołomnych akrobacjach. Między drzewami, jak strzały, śmigają kosy. Czasem przeleci gawron, nieporadny bombowiec przy tamtych myśliwcach. A wszystkie czarne jak węgiel. Raz przepłynęła roztańczona mgławica małych ptaszków.

Dwie czarne muchy, przyklejone do szyby, tu sobie znalazły bezpieczne miejsce".

 

Później co roku wypatrywałem tych afropolaków. Teraz codziennie próbuję zgadnąć dokąd już doleciały z Afryki.

Naukowcy z miasta Lund, w którym mieszkałem ponad 30 lat, założyli tym ptakom maleńkie geolokatory umożliwiające odtworzenie trasy ich wędrówki:

 

Większość z nich leci przez Gibraltar a te od nas przez Afrykę Zachodnią docierają do Afryki Środkowej a potem dalej na wschód.

 

Ich kształt ciała i skrzydeł pozwalał im szybować z prędkością nawet 180 km/godz.

W powietrzu spędzają 99% czasu. Jeden z badanych ptaków przez 314 dni przysiadł tylko na dwie godziny. Dlatego nogi stały się im niepotrzebne. Mało widoczna stopa jest przystosowana do czepiania się pionowych powierzchni i gdy przypadkiem wylądują na ziemi, nie potrafią wzbić się do lotu.

 

 

:

Trzeba im pomóc

 

Każdego roku wracają do tych samych gniazd. Samica składa 2 lub 3 jajka i wysiadują na zmianę.

Przy złej pogodzie i braku muchówek, chrząszczy, motyli i komarów odlatują nawet 100 km od gniazda a pisklęta wpadając w stan odrętwienia, mogą przetrwać bez pokarmu kilka dni.

 

Jerzyki żyją długo, przeciętnie 7 lat a rekordzista dożył 21 lat. W tym czasie, jak obliczyli Szwedzi, przeleciał 7 razy na Księżyc i z powrotem.

 

Lubią być w gromadzie, dlatego nie należy montować pojedynczych budek a ponieważ odchody wynoszą daleko poza gniazdo więc nie zanieczyszczają miejsca zamieszkania. Przerzedzają chmary komarów, choć nie tak bardzo jakbyśmy tego oczekiwali. Ja oczekuję tylko na ich powrót a to, że przybywają tu aż z Afryki, czyni je naprawdę niezwykłymi. Skoro jednak u nas przychodzą na świat, to do Afryki lecą tylko na saksy, czyli są Afropolakami.

 

PS. 1- Saksy dawniej emigracja zarobkowa do Saksonii.

PS. 2- Jerzyki podobnie jak ludzie wyemigrowały z Afryki wschodniej do Europy, ale gdy w zimie znika ich pożywienie, zamiast przestawić się na inną dietę, wolą wracać do matecznika.

PS. 3 - W powietrzu nikt im nie dorówna, dlatego nie wiedzą co to strach i na zdjęciach w rękach ludzi wyglądają jedynie trochę zdziwione.

A od ciągłego polowania na ruchome punkty w powietrzu, nawet jastrząb nie ma takiego spojrzenia.

 

=========================

 

SKĄD SIĘ WZIĘŁA "GODNOŚĆ?" - źródło i podstawa etyki

 

Praindoeuropejskie słowo "god" (z przydechem h przed "g" i po "d") znaczyło "łączyć", "być złączonym". Stąd w językach germańskich znaczenie "dobry" i "Bóg".

 

U nas od XIV wieku "gody" to dni dobre do świętowania. na przykład okres od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Później gody stały się w ogóle czasem do-godnym do zrobienia czegoś ważnego, uczty, święta, ślubu. Z tych godów biorą się "zgoda", "wygoda", "przygoda", oznaczające coś ważnego i przyjemnego zarazem. I łagodność też.

 

Paolo Veronese, Gody w Kanie Galilejskiej

Dobrze jest wiedzieć, że "człowiek godny" to nie ważniak na piedestale lecz ten, kto z godów a więc z czasu wyszedł i dlatego jest chętny do zgody i równości, bo czas nie robi wyjątków. Potrafi on też świętować i po prostu cieszyć się często a nie tylko w wyznaczonym terminie.

 

===========================================

 

CO BĘDZIE? ŁABĘDZIE

 

Nad Wilgą, między ogródkami, w dawnym korycie rzeki jest staw.

Na brzegu działkowcy wysypują śmieci. Stoi tam też drzewo, które piorun rozłupał i podpalił. Został tylko czarny kikut.

A stamtąd pieszo do Wawelu jest tylko 15 minut.

    

  

 

Po przeciwnej stronie, w trzcinach samica łabędzia wysiaduje młode.

Najpierw zbudowała gniazdo, złożyła jajka a teraz będzie swoim ciałem tak długo je ogrzewać aż się wylęgną małe.

Czasem podpływa do niej samiec, który przy brzegu strzeże rewiru. Ptaki te są sobie dozgonnie wierne.

 

W słoneczne południe razem długo żerują w trzcinach. Gdy wracają, on odprowadza ją  aż pod sam próg. Jedno machnięcie skrzydłami i już jest w domu. 

Zaczyna  się nie mające końca osuszanie. Najpierw z grubsza wyciera cały tułów długą szyją i otrząsa ją jak mokry wałek. Dziobem szoruje każdą część ciała, każde piórko a najdokładniej te, które będą dotykać jaj. Na koniec poprawia jeszcze jajka i siada w gnieździe. Ale co jakiś czas wstaje i  przesuwa je, kręci się na wszystkie strony, jednym słowem, gnieździ się.

 

Widziałem jak pęka kurze jajo a z niego wypada mokre, skurczone pisklę. Myślałem, że skorupkę przebija dziobem, tymczasem okazuje się, że ptaki mają specjalny ząb, który służy do przebicia skorupy a potem zanika.

 

Jeszcze sto lat temu w Polsce było niewiele łabędzi. Dziś jest już 6 tysięcy par a nad Bałtykiem zimuje ich aż 100 tysięcy.

Kilka z nich wypłynie z gniazda na stawie nad Wilgą.

 

 

Wiele razy widziałem płynący Wisłą sznur łabędzi.

Gdy zrywają się do lotu, najpierw długo człapią po wodzie i z trudem unoszą się w powietrze, ale gdy już rozprostują dwumetrowe skrzydła, ich uderzenia słychać jak miarowy szum morskich fal.  

 

==========================================

 
 

 

ŻYCZĘ WIELKANOCNEJ NADZIEI ŻE W ŻYCIU WSZYSTKO MOŻNA POKONAĆ - NAWET ŚMIERĆ

 

===========================================================

 

POMYLONO SIĘ W POMIARACH CZY BŁĘDNA JEST TREORIA EINSTEINA?

Wiadomo, że galaktyki oddalają się od nas. Te, które są dalej, uciekają z większą prędkością. Prędkość ucieczki galaktyk zmienia się wraz z ewolucją wszechświata. Stosunek prędkości do odległości powinien zawsze dać tę samą liczbę: stałą Hubble’a-Lemaître’a. 

Namibia – biwak pod Drogą Mleczną, marzec 2020 r.

 

Pomiar prędkości obiektów astronomicznych nie nastręcza wielkich trudności, ponieważ światło oddalających się od nas źródeł zmienia swój kolor, dochodzi do „przesunięcia ku czerwieni”. Na podstawie zaobserwowanej jasności jesteśmy więc w stanie dość dobrze ocenić dzielącą nas odległość.

 

Od Wielkiego Wybuchu upłynęło prawie 14 miliardów lat. Żyjemy w późnym wszechświecie. Wartość stałej Hubble’a-Lemaître’a uzyskana przez badaczy młodego wszechświata liczba jest sprzeczna z wartością wyznaczoną na podstawie obserwacji z „naszej” epoki. Jeśli dane obserwacyjne z późnego i wczesnego wszechświata zostały zinterpretowane poprawnie, to nasze wyobrażenia na temat ewolucji wszechświata wymagają radykalnej rewizji. 

 

Tak było z odkryciem nowej planety: Precyzyjne obserwacje Urana pokazały, iż nie porusza się on zgodnie z przewidywaniami modelu. W 1846 r. Urbain Le Verrier wyliczył, iż model Układu Słonecznego może zostać uratowany, jeśli uzupełni się go o dodatkową planetę. Planeta ta zaburzałaby trajektorię Urana. Niedługo później astronomowie, posługując się przewidywaniami Le Verriera, odkryli Neptuna. 

 

W 1859 r. ten sam Urbain Le Verrier, który 13 lat wcześniej przewidział istnienie Neptuna, zauważył, że ruch Merkurego wokół Słońca również nie pokrywa się z przewidywaniami modelu – i zasugerował istnienie dodatkowej planety, tym razem krążącej jeszcze bliżej Słońca niż Merkury. Chociaż planeta ta otrzymała nawet swoją nazwę – Wulkan – to nikt jej nigdy nie zaobserwował, a na rozwiązanie zagadki trzeba było zaczekać ponad pół wieku. To teoria Newtona, w ramach której zbudowano model, zawiodła. Drobna niezgodność z obserwacjami okazała się zapowiedzią einsteinowskiej rewolucji, a jej wyjaśnienie wymagało dramatycznych zmian w naszym pojmowaniu czasu i przestrzeni. Trajektoria Merkurego wyliczona w ramach teorii grawitacji Einsteina jest zgodna z obserwacjami. 

 

Jeśli błędny jest model kosmologiczny, to nie wiemy, jak go naprawić. Standardowy model kosmologiczny jest testowany obserwacyjnie od kilkudziesięciu lat, a każda jego modyfikacja powinna pozostawać w zgodności z wszystkimi wcześniejszymi obserwacjami. Jeśli więc przyczyna niezgodności kryje się w teorii grawitacji Einsteina, to sytuacja jest poważna. Nowa teoria musi być zgodna nie tylko z tym, co wiemy na temat kosmologii, ale z całą naszą wiedzą na temat grawitacji.

 

Za czasów Le Verriera, gdy pojawiły się problemy z trajektorią Merkurego, nie znano rozsądnej alternatywy dla teorii grawitacji Newtona. Podobnie dzisiaj nie mamy rzeczywistej alternatywy dla teorii grawitacji Einsteina. Jedyne, co potrafimy zrobić, to na wzór XIX-wiecznych naukowców zaproponować modyfikacje istniejącej teorii. Historia nauki nie zachęca do takich prób. Strategia ta przeradza się przeważnie w „łatanie dziur” w konstrukcji, która wymaga głębokiej przebudowy. Teoria Newtona nie jest modyfikacją fizyki arystotelesowskiej, tak jak teoria Einsteina nie jest modyfikacją teorii Newtona. 

 

Obecnie rutynowo obserwuje się takie fale pochodzące ze zderzeń czarnych dziur lub gwiazd neutronowych. Szczególnie interesujące są zdarzenia, w których oprócz fali grawitacyjnej udaje się zaobserwować samo zderzenie przy użyciu innych metod, np. za pomocą zwykłego teleskopu. Takie podwójne detekcje otwierają przed astronomami zupełnie nowe możliwości, pozwalając m.in. na bezpośrednie oszacowanie odległości, w której została wygenerowana fala grawitacyjna. Tym samym umożliwiają pomiar stałej Hubble’a-Lemaître’a. Jest wielce prawdopodobne, że rozbieżności w pomiarze stałej Hubble’a-Lemaître’a wynikają z nadmiernego optymizmu astronomów co do dokładności własnych pomiarów.

 

WIĘCEJ; T.P. 29.03.2021  FOTO: Namibia – biwak pod Drogą Mleczną, marzec 2020 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

================================================

 

POKAŻ IM ZAJĄCZKA

 

 

Dawniej życie toczyło się lokalnie a całość była niewidoczna. Na tej podstawie Adam Smith oparł swoje analizy ekonomiczne o "niewidzialnej ręce". Każdy kto dba o "swoje własne bezpieczeństwo, o własny zysk jest prowadzony przez NIEWIDZIALNĄ RĘKĘ".  Ona zaś nagradza te działania. Pojedynczy człowiek nie wie jak to się dzieje, ponieważ całość jest zbyt złożona dla ludzkiego umysłu i pozostaje tajemnicą. Ogólny wzór jest niewidoczny i dlatego jednostka na swoim podwórku może działać w sposób wolny. Ignorancja jest więc warunkiem wolności.

 

Tak było dawniej. Dziś, dzięki Internetowi, komputerom i sztucznej inteligencji można zebrać i uporządkować nieskończenie większą liczbę danych o relacjach między ludźmi. i można je wykorzystać do przewidywania i sterowania zachowaniem ogromnych populacji. "Próbujemy zmapować wszystkie rzeczy na świecie i ich wzajemne powiązania" - FB. Jak się ta wiedza ma do wolności?

 

Zuckerberga i jemu podobnych do niedawna nikt nie ograniczał. Nie było nawet języka, by opisać to, co oni robią i do czego zmierzają. Takiej władzy nie miał dotychczas żaden człowiek na Ziemi. Jeden z jego pracowników, który zaczynał od badania populacji bobrów, całkowite panowanie nad ich zachowaniem porównał do spojrzenia samego Boga. 

 

Nagrodę Nobla (Abla) w matematyce dostał Avi Wigderson, który opisuje jak w próbie orzeł czy reszka, z pomocą komputera można przewidzieć każdy następny wynik rzutu monetą.  Dla sędziego przed meczem piłkarskim w dalszym ciągu wynik ten będzie przypadkowy, choć teoretycznie już takim nie jest. Przypadkowość jest więc miarą naszej ignorancji. Ja wiem, że facebook zbiera wszystko, co tutaj przeciwko niemu piszę, ale w żaden sposób nie ogranicza to mojej wolności, ponieważ jak dowiodło tego wielu, w każdych warunkach można być wolnym.

 

Pokaż im zajączka...

 

==========================

 

JAK SIĘ CHRONIĆ PRZED FACEBOOKIEM?

 

Rok temu sprawdzałem w sklepach i w Internecie bieżnię do pokoju. Wszystkie były zbyt duże, aż tu nagle na pulpicie widzę taką składaną jak walizka. Musieli zapamiętać moje potrzeby i teraz podsyłają mi jej nową wersję.

 

Niżej napisałem, że sami też możemy uodpornić się na reklamę i polityczną manipulację wystarczy nie chodzić w żadnym stadzie i nie otwierać reklam, ale pojawiają się też różne mechaniczne zabezpieczenia przed inwigilacją. Na przykład:

- etui na telefon, które blokuje sygnały,

- osłony utrudniające rozpoznawanie twarzy,

- płaszcze zatrzymujące fale radiowe

- a nawet dyfuzor, który uwalnia metaliczny zapach po wykryciu niezabezpieczonej strony internetowej.

 

Dzięki szybkim routerom można się komunikować poza siecią (off-grid), albo przesyłać informację tylko do przewodników mających kontakt z ciałem czyli wykluczających szpiegujące automaty.

Rozszerzenie do przeglądarki losowo wybiera emoji za każdym razem gdy klikniemy "lubię to", czyli ingeruje w proces śledzenia nas.

 

A przecież to sama przyjemność, słuchać dzwonków z nowymi powiadomieniami, oglądać zdjęcia od (nie)znajomych z dalekich krajów czy składać komuś życzenia urodzinowe, tylko dlatego, że przypomina o nich FB. Młodzi bez przerwy tkwią w tym świecie a odłączeni od "polubień" czują się wydrążeni, puści i nic nieznaczący. Nie rozwinęli jeszcze w sobie życia wewnętrznego, głębokiego centrum, w którym człowiek naprawdę jest sobą.

I to jest chyba największa szkoda jaką nam wyrządza facebook.

 

===============================

 

 

"NAJWAŻNIEJSZA KSIĄŻKA XXI WIEKU" - Zadie Smith

 

Autorka na 840 stronach dowodzi, że Google, Facebook, itp

w przyjemny i niezauważalny sposób pozbawiają nas możliwości wyboru.

Bez naszej wiedzy i zgody rejestrują każde nasze kliknięcie w Internecie.

Następnie z pomocą sztucznej inteligencji, tworzą profil każdego osobno,

dzięki któremu potrafią przewidzieć dokładnie nasze zachowanie.

Te predykcje (czyli nas) za miliardy dolarów sprzedają firmom,

które na tej podstawie tworzą swoje personalne reklamy.

 

Korzystają z nich także partie polityczne podczas wyborów,

kiedy mogą kierować dokładnie sprofilowaną agitację

np. tylko do niezdecydowanych bombardując ich

informacjami mającymi na celu wybór jakiejś partii.

 

Shoshana Zuboff opisuje jak w ten sposób kilku ludzi takich

jak szef Google, Larry Page czy Facebooka, Marc Zuckerberg

zdobyło władzę nad milionami użytkowników Internetu.

Uzasadnia, że jest to władza odbierająca nam wolność wyboru

a tym samym naszą przyszłość.

Inni w coraz większym stopniu będą decydować za nas.

To panowanie porównuje z historycznymi systemami totalitarnymi.

Niżej zestawienie podobieństw.

 

Terror i morderstwa, którymi posługiwali się Stalin i Hitler,

to dziś "zawłaszczenie danych o nas w celu

kontroli i predykcji naszych zachowań".

Inne metody, lecz skutek ten sam:

Ubezwłasnowolnienie bez rozlewu krwi

a nawet z pasją klikając codziennie w Google i Facebooku

sami się o to prosimy.

 

Mogą nas przed tym obronić nasze rządy

i próbują to robić Francja i Australia.

Sami też możemy uodpornić się na reklamę i polityczną manipulację

wystarczy nie chodzić w żadnym stadzie

i nie otwierać żadnej reklamy.

DWA GATUNKI WŁADZY

Elementy porównawcze

  Totalitaryzm

Instrumentalizm

Centralna metafora

Wielki Brat

Wielki Inny

Wizja totalitarna

Totalne posiadanie

Totalna pewność

Cel nadrzędny

Doskonałe społeczeństwo

Całkowita przewidywalność

Ośrodek władzy

Kontrola środków przemocy

Kontrola wiedzy

Instrumenty władzy

Administracja terroru

Własność środków przekazu

Podstawowe mechanizmy

Terror i morderstwa

Własność predykcji

Teoria i praktyka

Teoria wspiera praktykę

Praktyka skrywa teorię

Styl ideologiczny

Religia polityczna

Radykalna obojętność

Strategie społeczne

 Wyznawcy : wrogowie

Odrębność

Procesy społeczne

Zgodność i posłuszeństwo

Przewidywalność

Jednostka produkcji

Masa polityczna

Populacja statystyczna

Wektor wpływu

Reedukacja

Modyfikacja zachowań

Wzorce społeczne

Radykalna izolacja

Radykalne połączenie

Wymagania od jednostki

Lojalność i podporządkowanie

Podporządkowanie wynikom

Źródło przywiązania do władzy

Likwidacja tożsamości

Odebranie skuteczności

 

WIĘCEJ: Shosuana Zuboff, Wiek kapitalizmu inwigilacji.

 

===================================================

SZWEDZKA BALLADA

 

Na klepisku w Ockero harmonia gra

księżyc lśni w pełni jakby ze szkła

tam twarz przy twarzy Fredrik Wind

tańczy z panną Cecilią Lind.

 

Ona oczy ma zamknięte, lecz złączeni

więc zna każdy jego krok

Cecylio, ty się rumienisz

choć kryje was wieczorny mrok.

 

Czy dlatego, że pachniesz kwiatami

jak powiedział Fredrik Wind

i że tańczysz tak lekko z krągłymi piersiami

Cecilio piękna Lind.

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=ePHJor90b0Q...

 

Taniec się skończył, dokąd by iść

skoro mieszkają tak blisko,

poszedł pod drzwi jej Fredrik Wind

- och, pocałuj mnie, rzekła Cecilia Lind.

 

Wind, wstydź się, z ciebie stary drań

a Cecilia to dziecko, jeszcze czysty kwiat

łania co biegnie pod wiatr

i siedemnaście ma lat.

 

Gwiazdy błądzą po niebie i nie patrzą na tych dwoje

kogo obchodzi, że on lata ma swoje

księżyc jest nowy a miłość ślepa, - Fredrik Wind

pocałuj mnie jeszcze raz, szepnęła Cecila Lind

 

                                                      - przekład a.o.

 

=========================

 

KOSMICZNY EKSPERYMENT

 

Cztery miliardy lat temu wokół słońca krążyły trzy podobne do siebie planety, na których znajdowały się ciepłe oceany. Były to: Wenus, Ziemia i Mars. Dlaczego dziś dwie z nich są pustyniami a Ziemia kwitnie?

 

miliardy lat temu tak prawdopodobnie wyglądało jezioro,

na dnie którego wylądował łazik

 

Dane z Marsa dlatego są tak ważne, ponieważ zastygł on i trwa niezmieniony, więc jego głazy są jak ziemskie kilka mld lat temu.

Tylko Ziemia ma skały tektoniczne i dlatego tu mogło rozwinąć się życie.

Pierwsze organizmy były chemotrofami czyli mówiąc wprost, jadły skały. Potrzebowały ciągle nowych dostaw i to właśnie zapewniały im procesy tektoniczne, które wypiętrzały głębokie pokłady tworzące dziś góry.

 

Następną cechą, której nie mają nasze dwie bliźniacze planety jest pole magnetyczne. Sam wodór, składnik wody, jest bardzo lekki i niepołączony z innymi cząsteczkami ulatuje w przestrzeń kosmiczną a więc nie może się rozwinąć sprzyjająca życiu atmosfera.

Nie wiadomo dlaczego Wenus i Mars nie mają tego przyciągającego magnesu a my mamy.

 

Porównywanie tych trzech planet, to jak wielki kosmiczny eksperyment.

 

===========================

 

"PRAWDA"

"Praw" znaczyło kiedyś "prosty", jego przeciwieństwem był: "krzyw"-krzywy (krzywda). Praw, prawy – zyskało potem znaczenie etyczne. Człowiek prawy to był ktoś więcej niż uczciwy, był wzniośle szlachetny. Potem prawda awansowała i ma nas wyzwolić, my jej mamy szukać, potem dać jej świadectwo, a wreszcie jej służyć.To sprawiło, że się zaczęliśmy jej bać. Zaczęła boleć, zgorzkniała (gorzka prawda), być okrutna. Trudno jej spojrzeć w oczy, bo kole zwłaszcza gdy ją kto w te oczy rąbie prosto z mostu. I, niestety, wychodzi (czasem wypływa) na wierzch. Niektórzy próbują z nią negocjować, to oni najczęściej mówią, że prawda leży pośrodku,

ale ona leży tam, gdzie leży, a właściwie stoi i ruszyć się nie da. I żeby to odreagować, zaczęliśmy się, prawda trochę nią, prawda, bawić. A to jako takim właśnie przecinkiem, a to jako rytualnie podtrzymującym dialog pytaniem, prawda? Ale choć wprawdzie polubiliśmy jej oswojonych kuzynów, tak naprawdę miłych i doprawdy sympatycznych, co prawda to prawda, ale prawdę mówiąc - sama prawda i tylko prawda wywołuje u nas często, prawda, jakiś niepokój.

WIĘCEJ: Jerzy Bralczyk, Prawda. Takie słowo G.W. 20.02. 2021

 

===============================

ADAM MICHNIK: WIERZĘ W TAJEMNICĘ

W stalinowskich latach Kościół był jedynym miejscem, gdzie mowa nie była sprostytuowana. Był oazą niezależności, a religia była źródłem oporu przeciwko sowietyzacji. Po roku 1989 tej obecności Kościoła w życiu publicznym Polacy po prostu chcieli. Nie uznaję odpowiedzialności zbiorowej. Bądźmy różni i szanujmy swoją różnorodność. Cała gra nacjonalistycznej prawicy polega na tym, żeby spór polityczny zamienić w wojnę religijną. Dominikanin Maciej Biskup, którzy jasno mówią: „Kościół jest od pokazywania perspektywy moralnej, nie od narzucania”. 

 

Nie zmienię jednak zdania, że istotą Kościoła są Ewangelie, a nie „Rozmowy niedokończone” Tadeusza Rydzyka czy krucjaty różańcowe. Możliwe przecież jest stanowisko chrześcijańskie, które mówi: tak dla życia, tak dla wyboru. Ono oznacza, że nie kwestionuje się prawa kobiety do wyboru, ale czyni się wszystko, żeby kobietę od takiego wyboru odwieść, by nie musiała go dokonywać. Tak to wygląda w różnych krajach Europy. "Gorszące jest dziękowanie patriotom za obronę kościołów. Ci patrioci stali pod wrocławską katedrą. Nikt nie przyszedł, więc poszli na protest i bili ludzi. Chłopakowi pocięli twarz. I to im dziękuje Episkopat?" - Biskup OP.

  

FOTO: kościół św. Józefa w Krakowie

 

Moim zdaniem Kościół się znalazł w najgłębszym kryzysie od czasu reformacji. Zmienił się język rozmowy o Kościele, nie ma dialogu, jest konfrontacja, wielu katolików nabrało odwagi i nie boi się ostro krytykować hierarchów. Zabawne, ale symptomatyczne jest coś, co powiedziała redaktorka naczelna „Znaku” Dominika Kozłowska – że oprócz Michnika nikt chyba nie wierzy już w autorytet Kościoła instytucjonalnego. Kościół traci autorytet i jest w kryzysie, bo nie odrobił lekcji z demokracji, nie rozumie, co to znaczy współżyć w jednym państwie z ludźmi, którzy mają inne poglądy. Nie wie, jak funkcjonować w społeczeństwie pluralistycznym. Oczywiście Kościół ma prawo stać się politycznym lobby, ale wtedy musi sobie zdawać sprawę, że będzie traktowany jak każda inna partia. 

 

Dziś zaczyna dominować postawa: mamy dość wszystkiego, co jest związane w jakikolwiek sposób z Kościołem katolickim, chcemy świeckich mediów, świeckiego państwa, chcemy się całkowicie uwolnić. A skoro tak, to uczciwe jest zerwać wszelkie więzi. „Bóg nie potrzebuje być przez nikogo broniony i nie chce, aby jego imię było używane do terroryzowania ludzi. Proszę wszystkich, by przestali wykorzystywać religię do wzniecania nienawiści, przemocy, ekstremizmu i ślepego fanatyzmu”. To słowa papieża Franciszka. Jeśli to margines, daj nam Panie Boże więcej takich marginesów. Odrzucam myślenie, w którym nie ma miejsca na życzliwość dla Kościoła katolickiego. „Gdzie się dwóch spotka w moim imieniu, jestem z wami” – mówił Chrystus. To już jest wspólnota, która się tworzy wokół wartości ewangelicznych. na tych wartościach nasze życie osobiste i zbiorowe powinno być ufundowane. Nie na zasadzie posłuszeństwa, bo sam Chrystus był nieposłuszny. 

 

Ja wierzę w tajemnicę. Nie wiem do końca, jak to jest z istnieniem Boga. Znam wszystkie argumenty za i przeciw i żaden mnie nie przekonuje do końca.  „Nie ma drugiej takiej organizacji, która oferowałaby ludziom równie mocne poczucie sensu życia. W polskiej kulturze nie ma alternatywy, która mogłaby być przyjęta przez szerokie rzesze" - Stefan Chwin, pisarz. „Kazania na górze” – to jest najpiękniejsza religia, jaką znam. Boję się odrzucenia Dekalogu i odwrócenia od tradycji, boję się, że uczniowie nie będą wiedzieli, kim był Jezus. To nieusuwalny składnik naszej tradycji i oś europejskiego systemu wartości. 

 

Można budować system wartości poza Kościołem, ale nie na pogardzie dla katolicyzmu, który jest dla milionów ludzi czymś świętym. „Ludzkość bez Boga jest nie do wyobrażenia” - Zygmunt Bauman, filozof. Kościół był zawsze znakiem sprzeciwu. To, co mnie niepokoi, to fakt, iż dla wielu ludzi staje się znakiem przymusu. Zwracam uwagę młodej lewicy, że nawet jeśli będziecie budować osobny system wartości poza wiarą, to w gruncie rzeczy on przecież i tak będzie się pokrywał z najbardziej fundamentalnymi postulatami samej Ewangelii i z Dekalogiem. Jeżeli dwa tysiące lat utrzymuje się judaizm i chrześcijaństwo, a islam od VII wieku, to coś to znaczy. 

Nie zrozumiesz polskiej kultury, jeśli nie rozumiesz Ewangelii i chrześcijaństwa. To już jest dorobek i tożsamość wykraczające poza samo uczestnictwo w Kościele. Na dłuższą metę nie ma wiary bez instytucjonalnej oprawy, bez Kościoła. Są oczywiście inteletualiści, artyści, którzy chadzają swoimi drogami, ale ludzie generalnie mają potrzebę przynależności do wspólnoty. 

 

Kościół będzie się zmieniał, zmieniać się będą wspólnoty, ludzie będą coraz częściej unikać takich hierarchów jak Marek Jędraszewski. Ale nasze społeczeństwo jako całość chrześcijaństwa nie porzuci. Dlatego jest tak niesłychanie ważne, aby zachować zdolność do rozmawiania i wysłuchiwania się nawzajem. Ta lawina chamstwa, która zalewa nas z telewizji Jacka Kurskiego, jest nieporównywalna z tym, co spontanicznie wykrzykują dziewczyny i chłopcy na manifestacjach. 

Ten kryzys jest zły i dla Polski, i dla Kościoła. Ci "prawicowcy" szanują hierarchię Kościoła, bo widzą w nim siłę, którą można się posłużyć. Forma ataków na Jana Pawła II wydaje mi się prymitywna, to nie jest krytycyzm, to jest agresywna destrukcja. Krytycyzm jest oparty na faktach i argumentach.. Akcje z nalepkami na nazwach ulic, malowanie pomników papieża – to jest oburzające, ogłupiające i demoralizujące.

WIĘCEJ: Rozmowę z Adamem Michnikiem "Troje na jednego" można przeczytać w najnowszym numerze pisma "Zdanie".

=============================

NAJPIERW WIEDZA I NIE MA JUŻ MIEJSCA NA NIC WIĘCEJ

Panowie doktorzy socjologii i ekonomii (zob. niżej) krytykują autorów wypowiadających się w "Wysokich Obcasach" na temat pedagogiki. Zamieszczane tam teksty można podsumować reportażami z najlepszych europejskich szkół w Finlandii.

Finowie swój sukces przypisują RÓWNOWADZE między wiedzą przekazywaną wszystkim zgodnie z programem a tą, zdobytą samodzielnie. Jeśli przyrody uczą się w naturze, to oczywiste, że mają konkretne informacje wstępne. Pogląd naszych socjologów jest realizowany praktycznie w polskich szkołach tzn. nauczyciel ma do przekazania tak ogromny materiał zaprogramowany (wiedzę!), że nie ma czasu na refleksję. Czy np. uczący się historii, najpierw muszą przez kilka lat zapamiętać (?) setki faktów, aby później - kiedy?- przedyskutować: dlaczego Jagiełło pozwolił na dalsze istnienie Krzyżaków, którzy później jako Prusy pogrzebali Polskę? Odsyłając nas do badań naukowych nad efektami nauczania, doktorzy socjologii przytaczają przykład jak działają umysły naukowców. A przecież naukowo badane są efekty pracy różnych systemów szkolnych, co w tym przypadku, jest bardziej adekwatne.

Niżej zamieszczam pierwszą (z czterech) stronę z mojej eksperymentalnej lekcji historii. Najważniejsze dane o bitwie pod Grunwaldem umieściłem na osobnych kartkach (tu trzeba je wyciąć a w laptopie wystarczyło przesuwać) i uczeń ma je ułożyć chronologicznie. Przypomina to puzzle, albo pracę naukowca, który z materiałów historycznych składa obraz jakiegoś zdarzenia. Kolorem ciemnym zaznaczyłem łatwiejszy poziom.Krytycy powiedzą, że z wykładu, czy z książki uczniowie zaczerpnęliby więcej "wiedzy" (co to znaczy?). Nic nie przeszkadza tu w takim uzupełnieniu, ale to, czego się uczą układając te fakty, to znacznie więcej (umiejętności!) niż tylko zapamiętanie kto, kiedy i kogo pobił?

WIĘCEJ: OJCZYZNA POLSZCZYZNA Nr 3. 1991 r

ZDOLNOŚĆ DO KRYTYCZNEGO MYŚLENIA OPIERA SIĘ NA WIEDZY Wyniki badań eksperymentalnych pokazują, że ekspert nie myśli tak dobrze poza swoim obszarem doświadczenia, nawet w blisko związanej dziedzinie. Wciąż jest lepszy niż nowicjusz, ale transfer umiejętności jest tylko częściowy. Żeby zostać ekspertem w danej dziedzinie, trzeba się z tą wiedzą zapoznać, przećwiczyć jej zastosowania i dopiero potem można popisywać się kreatywnością i myśleniem krytycznym. Przeglądy badań pokazują, jak trudne do wprowadzenia i często nieskuteczne są „innowacyjne” metody nauczania.

Metody opierające się całkowicie na samodzielnej pracy uczniów powodują duże rozwarstwienie, dając co prawda okazję do błyśnięcia najlepszym, ale zostawiając z tyłu tych przeciętnych i słabszych. Motywację uczniów buduje przede wszystkim poczucie własnej skuteczności. To nie samo robienie eksperymentów w klasie jest najlepszą metodą prowadzącą do zrozumienia metody naukowej. Nie wystarczy powiedzieć, że uczymy kreatywności, żeby uczniowie stali się kreatywni. Nie wystarczy nauczać metodą projektową, żeby uczniowie zostali innowatorami zdolnymi do twórczej pracy nad projektami. mizerne będą efekty poszukiwania informacji przez osobę, która nie potrafi ocenić, czy to, co znalazła, jest cokolwiek warte. Ocena jakości informacji opiera się na wiedzy w danej dziedzinie, a nie bliżej nieokreślonej kompetencji krytycznej analizy.

Ważne, żeby w dyskusji o różnych podejściach oprzeć się na badaniach, a nie np. na popularnych, ale błędnych stwierdzeniach, że wiedza jest niepotrzebna. Czy też na tezach, że jak człowiek coś zrobi sam, to się lepiej nauczy niż wtedy, gdy ktoś mu to pokaże i wytłumaczy (kolejny popularny mit). Zob.: „Edukacja i uczenie się. 16 największych mitów” Jeffreya Holmesa .

dr hab. Maciej Jakubowski, ekonomista i socjolog.dr Tomasz Gajderowicz, doktor nauk ekonomicznych.WIĘCEJ: Zmieniajmy szkołę, opierając się na badaniach, nie na intuicjach i modzie.G.W. 13.02. 2021.\

 

==========================

 

GDY FILOZOFA SPYTAĆ O MIŁOŚĆ...

Bardzo wiele osób jest dziś porzucanych i tak się dzieje głównie dlatego, że ich partnerzy pomylili miłość dojrzałą z niedojrzałą, miłość właściwą z namiętnością. Miłość jest też powszechnie mylona z zakochaniem, czyli pierwszą fazą relacji, która porusza uczucia i kieruje ku drugiej osobie. A miłość dojrzała nie jest jedynie poruszeniem ani pragnieniem! Ona jest decyzją opartą na woli, a nie afekcie.

Obserwuję dziś, że ludzie co prawda wchodzą w fazę decyzji, że „tak, to z tobą chcę iść przez życie”, ale po kilku latach, kiedy kończy się namiętność, związana ściśle ze zmysłowością, widać wypalenie. A dzieje się tak, kiedy przez te lata nie wypracowało się wspólnie przyjaźni. Mówię o takiej przyjaźni między dwojgiem dorosłych ludzi, która daje im intymność na poziomie duchowym, gdzie jest zarówno wzajemne zaufanie, jak i powierzenie się sobie, oddanie. I to wszystko jest niezależne od namiętności czy pragnienia fizycznego. Bliskie mi są takie właśnie koncepcje, które wyrażają miłość jako postawę woli. Nie tylko jako uczucie, które się pojawia, ale jako uczucie, które trzeba podeprzeć decyzją. Koncepcja, która sprowadza miłość do aktu płciowego, do więzi wyłącznie cielesnej, może być uznana za koncepcję antymiłości.

Człowiek może się spełniać w różnych rodzajach miłości, nie tylko w tej, którą nazywamy ‘eros’ czy ‘amor’, czyli w miłości tęskniącej i pożądliwej. Kiedy na człowieka nieoczekiwanie spada porzucenie, ponieważ ktoś nagle postanowił iść za pożądaniem, to jest to sytuacja, z którą bardzo trudno sobie poradzić. Odczuwane wówczas cierpienie jest porównywalne do tego, które przeżywamy, gdy najbliższy nam człowiek umiera. Przekonanie, że muszę znaleźć tę idealną drugą połowę, bo inaczej związek będzie nieudany, powoduje, że ludzie porzucają kolejnych partnerów, ponieważ ci nie okazują się tą mityczną drugą połówką i czary się nie zadziały. Dlatego rozmawiam o tym, że drugi człowiek nie tylko nie musi być ideałem. Boimy się bardzo być zwyczajnymi ludźmi. Boimy się być nudni. To jest dziś wielki problem: kwestia znudzenia drugim człowiekiem, ponieważ konsumpcyjny model życia zakłada, że my ciągle potrzebujemy bodźców. Nieustanne bodźcowanie rodzi problemy związane z miłością i samotnością we współczesnym świecie.

Młode pokolenie uczy się budować relacje mądrzej. Być może nadszedł moment przesycenia łatwością „zahaczenia” drugiego człowieka i „skorzystania” z niego, Jeśli ludzie dochodzą do wniosku, że ich miłość się wypaliła, to chyba właśnie oznacza, że zabrakło głębokiego zaangażowania w budowanie intymności w rozumieniu oddania sobie siebie i dbałości o dobro drugiej osoby. Ponieważ miłość, jak ustaliłyśmy, ma wiele oblicz – począwszy od miłości własnej, przez miłość erotyczną, matczyną, braterską, miłość do ojczyzny czy wreszcie do Boga w przypadku osób religijnych – to wydaje mi się, że nie ma człowieka, który by swoją życiową postawą choć jednej z form miłości nie wyrażał.

- mówi dr filozofii Justyna Smoleń-Starowieyska, która od czterech lat praktykuje doradztwo filozoficzne. WIĘCEJ: Weekend.gazeta.pl 13.02.2021

 

===========================

 

 

JEDNI PŁYNĄ STATKIEM INNI W STAREJ ŁODZI

 

Nowy watykański dokument o starości.

Ludzi starych "nasze społeczeństwo pozbawiło głosu, odsunęło na margines, próbując pozbyć się w ten sposób strachu przed słabością i bezbronnością” – napisał papież Franciszek.  Budowa mostu pomiędzy pokoleniami jest jednym z jego największych pragnień. „Nie zdajemy sobie sprawy, że izolowanie osób starszych i pozostawianie ich pod opieką obcych, bez właściwego i bliskiego towarzyszenia rodziny, okalecza i zubaża samą rodzinę. Co więcej, doprowadza do pozbawienia ludzi młodych niezbędnego kontaktu z ich korzeniami i mądrością, której młodzież nie może osiągnąć o własnych siłach” – encyklika „Fratelli tutti”.

 

 

Ostatni rok w tragiczny sposób pokazał słabość współczesnego społeczeństwa, które usuwa starość z pola widzenia: ponad połowę ofiar śmiertelnych pandemii stanowili pensjonariusze domów opieki. Pokazała ona, że wbrew temu, co mówiono, nie płyniemy wszyscy na tej samej łódce. Może i znaleźliśmy się pośrodku tej samej nawałnicy, ale jedni mierzą się z nią na pokładzie bezpiecznego statku, a inni próbują ratować się z pomocą starej tratwy.

 

Pensjonariusze domów opieki, pozbawieni kontaktu z najbliższymi, umierają częściej niż osoby w tym samym wieku, mieszkające w domach rodzinnych. Rodzina jest najbardziej odpowiednim miejscem przeżywania starości. Zdarza się jednak czasami, choćby ze względu na wymóg stałej, profesjonalnej opieki, że osoba starsza musi trafić do wyspecjalizowanej instytucji. Papiescy eksperci apelują o wysiłek stworzenia w nich odpowiednich warunków, umożliwiających okazanie szacunku i zachowanie autonomii pacjentów. Zachęcają do kreatywności i przełamywania schematów, do jakich wszyscy z wygody lub lenistwa już się przyzwyczailiśmy. Jednym z takich pomysłów jest choćby zwiększenie usług opiekuńczych świadczonych w domach, jak też tworzenie niewielkich jednostek, funkcjonujących na zasadzie co-housingu.

 

Wiara w życie wieczne sprawia, że starość jest widziana nie jako zmierzch życia, ale czas zbliżania się do upragnionego celu. Szczególną rolę może i powinno odgrywać w tym chrześcijaństwo, które przynosi osobom starszym nadzieję, że „najlepsze jeszcze przed nimi”. „Życie wieczne będzie także rzeczywistością cielesną w zmartwychwstałym i odnowionym ciele” .

 

„Błogosławieństwo długiego życia” staje się dziś często przekleństwem człowieka. Trzeba na nowo przemyśleć takie pojęcia, jak solidarność społeczna i sformułować jasny przekaz, dlaczego troska o osoby najstarsze jest społecznym priorytetem.

„O ile trudno przewidywać, co nas czeka w przyszłości to jedno w niej jest pewne: nasza starość”.

 

========================

 

 

 

 

 

Z BALKONU - artysta malarz

 

 

 

GALERIA WESOŁYCH BAŁWANKÓW

 

 

 

 

==========================

 

NIEPEŁNOSPRAWNE SPOŁECZEŃSTWO

 

Jeżeli ośmielam się zabrać tu głos, to jedynie dlatego, że przez 30 lat słuchałem tego, co mają do powiedzenia rodzice i same osoby z niepełnosprawnością..

W ciągu tych trzech dekad zaszła pod tym względem rewolucja. Z etapu izolacji przeszliśmy do akceptacji czy umiarkowanej integracji. Nadal jednak traktujemy osoby z niepełnosprawnością intelektualną bardziej jako problem, z którym coś trzeba zrobić, niż jako osoby, które mają takie same prawa jak my. Widzimy niepełnosprawnych ludzi, nie widzimy natomiast niepełnosprawnego społeczeństwa, jakie tworzymy. mimo ogromnej pracy, jaką wykonano – osoby z niepełnosprawnością intelektualną często odbierają z zewnątrz ten sam sygnał: byłoby lepiej, żebyś się nie urodził…

 

Nie piszę o moich wyobrażeniach – piszę o tym, co widziałem na własne oczy i co usłyszałem od moich niepełnosprawnych znajomych lub ich rodziców. Najczęściej matek. Kiedy rodzi się dziecko z niepełnosprawnością intelektualną, większość mężczyzn wcześniej czy później znika. Co więcej – otoczenie ani nie osądza ich surowo, ani nie próbuje pomóc im zmierzyć się z nową sytuacją. Wiele z historii, których teraz przychodzi nam wysłuchać, to opowieści o samotności, desperacji i determinacji kobiet.

 

W Polsce uczennice i uczniowie szkół specjalnych muszą je opuścić, kiedy ukończą 25 lat. Co mogą robić później? Są warsztaty terapii zajęciowej, które teoretycznie w ciągu następnych trzech lat powinny przygotować ich do wejścia na rynek pracy. Tyle, że dla znakomitej większości osób z niepełnosprawnością intelektualną nikt żadnych miejsc pracy nie przewiduje. Są na świecie państwa, gdzie takie osoby są zatrudnione w sklepach, firmach sprzątających, a nawet urzędach. Niektóre kończą wyższe uczelnie, inne pracują jako modele. U nas temat dopiero raczkuje.

 

„Żeby umarło przede mną” – taki tytuł nosi poruszająca książka Jacka Hołuba, zbierająca opowieści matek niepełnosprawnych dzieci. Część rodziców to właśnie słyszy na początku jako pociechę: „Na szczęście nie będzie żyło długo…”.

Przez politykę życia rozumiem taką politykę, która nie sprowadza się do głosowania „za życiem”, ale stara się przede wszystkim budować „środowisko życia”. Polityki takiej nie tworzy się hasłami, nawet najszlachetniejszymi, ale dalekowzrocznymi decyzjami, dotyczącymi w dodatku bardzo różnych sfer. Rolą państwa nie jest zastawianie pułapek na ludzi i przymuszanie do heroizmu, ale tworzenie warunków, w których wybory heroiczne będą możliwe. Cóż z tego, że wpisze się do ustawy takie czy inne przywileje (ułatwiony dostęp do lekarza czy rehabilitacji), skoro w praktyce nie można z nich skorzystać? 

 

Scena ze spektaklu warszawskiego Teatru 21 pt. „Klauni, czyli o rodzinie. Odcinek 3” w reż. Justyny Sobczyk. Od lewej: Magdalena Świątkowska, Piotr Swend, Michał Pęszyński. 17 grudnia 2015 r. GRZEGORZ PRESS / TEATR 2

 

W Krakowie od lat działa Teatr Exit, który z niepełnosprawnymi artystami przygotowuje poruszające spektakle inspirowane historiami biblijnymi. Takich inicjatyw jest w Polsce niemało, ale bardzo niewielu z nich udaje się przedostać do głównego nurtu. Otwiera się tu także pole dla Kościoła. Prowadzi on wiele placówek, w których osoby z niepełnosprawnością intelektualną mogą znaleźć schronienie, a z czasem dom.

 

Piszę o kryzysach i problemach, a właściwie powinienem pisać o miłości. Nawet najlepsze państwo opiekuńcze, choćby nie wiadomo jak sprawne, nie zastąpi kochających rodziców. Są też matki i ojcowie, od których usłyszymy, że nie chcieliby dla siebie innego życia, a ich dzieci dały im szczęście. Tylko słuchając, jesteśmy w stanie zrobić kolejny krok na drodze do dojrzalszego społeczeństwa. Najgorzej jest, kiedy społeczeństwo utrzymuje się w stanie niedojrzałości, a miłość i cierpienie są wykorzystywane do rozgrywek politycznych.

 

Ostatecznie każdy tekst skupia uwagę czytających przede wszystkim na wyzwaniach, z którymi trzeba się uporać. A w konsekwencji – mimo iż bardzo nie chcę tego robić – umacnia taką wizję, w której samo istnienie tych osób jest i zawsze będzie problemem. A to nieprawda. To my jesteśmy problemem, nie one.

 

WIĘCEJ: WOJCIECJ BONOWICZ, T.P. 08.02.2021

 

=====================================

 

POLSCY FIZYCY WYJAŚNILI MECHANIKĘ KWANTOWĄ

 

 

 Mechanika kwantowa to najbardziej płodna teoria wszech czasów. Została potwierdzona wieloma niezwykle precyzyjnymi doświadczeniami. Bez niej nie tylko fizyka atomowa czy jądrowa, ale komputery, lasery i większość nowoczesnej technologii byłyby niemożliwe. A z drugiej strony kompletnie kompromituje nasz rozum np. zgodnie z mechaniką kwantową cząstki jednocześnie mogą być w kilku miejscach naraz. 

 

Klasyczne wyobrażenie o świecie, które w sobie hodujemy, to zbiór przesądów. 
 

Fizycy napisali pracę, w której pokazują, skąd się biorą dziwactwa kwantowe, co jest ich „praprzyczyną”. Zastosowali Szczególną Teorię  Względności Einsteina, w której przyjęli odrzucane dotychczas założenie, że obserwator porusza się z prędkością większą niż prędkość światała. Następuje w niej zachwianie reguł przyczynowości dokładnie w ten sposób, jak to przewiduje mechanika kwantowa. Jej dziwność jest dokładnie taka, jak w mechanice kwantowej. A ruch z prędkością nadświetlną jest możliwy na różne sposoby. Natomiast jest niemożliwe, aby ciało, które ma masę, przekroczyło prędkość światła, bo to by wymagało nieskończonej energii. 

 

Ale czy istnieją obiekty nadświetlne, tego nie wiemy. Nikt ich jeszcze nie odkrył. Z całą pewnością teoria względności nie wyklucza ich istnienia. Jeśli ich nie ma, to z innych powodów, których jeszcze nie rozumiemy. Gdyby istniały, to wiadomo dokładnie, jakie miałyby własności. 

 

To, że dopuszczamy tylko obserwatorów poruszających się z prędkością mniejszą niż światło, jest właściwie sprzeczne z zasadą Galileusza. Jeśli według niej każdy obserwator inercyjny ma być równoprawny, to te nadświetlne też. 

 

Teoria kreśli obraz świata podzielonego na dwie części – podświetlną i nadświetlą. To, co się dzieje u nas, w części podświetlnej, jest związane z tym, co się dzieje w części nadświetlnej. Ale to są  dwa rozdzielne światy, nie da się przekroczyć prędkości światła w żadną stronę. nie możemy się rozpędzić do prędkości nadświetlnej. A obiektów nadświetlnych nie da się spowolnić poniżej prędkości światła. Ale to, że nadświetlni obserwatorzy są dopuszczalni, powoduje, że nasz podświetlny świat jest tak dziwny, jak to opisuje mechanika kwantowa. Kiedy się zaś dopuści nadświetlnych obserwatorów, czyli to, na co pozwala matematyka, to dostajemy teorię, która opisuje świat mechaniki kwantowej. Może dziwny, ale zgodny z eksperymentami. jeśli się wykluczy nadświetlnych obserwatorów, to mamy świat szczególnej teorii względności Einsteina, w którym wszystko jest deterministyczne, cząstki się poruszają po stałej i jednej trajektorii. Wszystko dzieje się tak jak tego chce zdrowy rozsądek. Z wyjątkiem tego, że jest to sprzeczne z obserwacjami, bo taki świat klasyczny, jak wiemy, jest fikcją. 
 

Dragan napisał w książce „Kwantechizm”: „fundamentalne prawa fizyki to zbiór twierdzeń, które póki co nie zostały podważone”. Żadnej teorii nie da się więc udowodnić, co najwyżej można ją podważyć. Jakiś czas temu jeden z eksperymentów sugerował, że neutrina są nadświetlne. Okazało się, że tylko poluzował się jeden z kabli w elektronice. Ale nawet gdybyśmy je odkryli, tak czy inaczej nie moglibyśmy komunikować się z nadświetlną prędkością, bo nie mielibyśmy nad nimi żadnej kontroli. Z naszego punktu widzenia zachowywałyby się losowo. 

 

Prof. Andrzej Dragan kieruje grupą badawczą zajmującą się relatywistyczną informacją kwantową. 

Fotografuje, reżyseruje i montuje filmy. Jest w gronie artystów HBO. W zeszłym roku ukazała się jego książka „Kwantechizm, czyli klatka na ludzi”. 

 

Praca Dragana o kwantach okazała się jedną z najbardziej popularnych, jakie opublikował „New Journal of Physics”. Była najczęściej przeglądaną w ub. roku. O ile nie w całej historii tego pisma. Jakieś 50 tys. razy. 

Nikomu nie udało się póki co wskazać w niej żadnej oczywistej sprzeczności. 
 

Publikację Andrzeja Dragana i Artura Ekerta można znaleźć tu.

https://iopscience.iop.org/article/10.1088/1367-2630/ab76f7

 

WIĘCEJ: Piotr Cieśliński G.W. 7 kwietnia 2021

 

==================================

 

 

SPOTKANIE RODZINNE NA DĘBIE

 

Trzy lata temu, tu na tym dębie, wykluły się na świat. Mają już pewnie swoje gniazda, ale czasem przylatują wszystkie sześć razem. Posiedzą chwilę nieruchomo i odlatują. Jest zimno, trzeba znaleźć coś do zjedzenia, by przetrwać noc.

 

Sroki są jedynymi ptakami na świecie, które rozpoznają się w lustrze. Potrafią to także małpy, słonie i delfiny. Dzieci zaczynają rozpoznawać swoje odbicie koło drugiego roku życia i dlatego nazwano ten okres "stadium lustra". W tym samym czasie pojawia się u nich sympatia, żal, empatia a nawet kłamstwa.Nie wiadomo czy podobne uczucia przeżywają też sroki, ale skoro uczestniczą w "sroczym pogrzebie", rozpoznają ludzkie twarze i mogą kogoś nie lubić lub pamiętać wyrządzoną krzywdę,to nie można tego wykluczyć.

 

WIĘCEJ: :sroki budują gniazdo na dębie

 

====================================

PRZESTAJEMY BYĆ LUDŹMI 

 

Czytam 840 stron książki, którą niektórzy uznają za najważniejszą w tym wieku. Jest to ogromny dokument kradzieży jakich dokonują firmy internetowe, przede wszystkim Facebook i Google. Cokolwiek robisz w sieci, one wyłapują to i sprzedają za miliardy firmom, które z kolei używają tych danych do swoich reklam. Każdy z nas ma tam swój ciągle rozbudowywany profil, na podstawie którego ja na przykład dostaję reklamy książek i gazet a jak zakładałem żaluzje, to natychmiast zaczęły pojawiać się one w internetowych okienkach. To mnie ani grzeje, ani ziębi, a tytuły reklamowanych książek czy filmów tylko śmieszą, bo są tak odległe od tego, co czytam i oglądam. Ale w internecie można też znaleźć informacje o stanie naszego zdrowia, zdolności kredytowej, czy orientacji seksualnej.

 

Sprawa jest społecznie poważna gdy popatrzymy w jaki sposób ta reklama wpływa na wybory polityczne. System ten jest w stanie wyłapać wszystkich niezdecydowanych wyborców i bombardować ich faktami, które mają przechylić ich sympatie ku jakiejś jednej, wybranej przez kogoś innego, partii.Gdy zdano sobie z tego sprawę w Unii wprowadzono RODO, ale zawsze klikam w "zgadzam się" nie wiedząc na co, bo nie mam czasu na czytanie załączonych przepisów prawnych. Teraz Apple do nowych iPhone’ów i iPadów wprowadza opcję, dzięki której można dowiedzieć się dokładnie, która aplikacja wykrada jakie dane i zablokować ją. Na przykład nie wolno już pobierać numerów telefonicznych. Firma ta wyłączyła też przyciski "lubię to" i "udostępnij", z których korzysta FB. 

 

Mówimy, "a co mnie to obchodzi, ja nie mam nic do ukrycia", tymczasem autorka wspomnianej na początku księgi ostrzega, że jest to nowa forma kapitalizmu, który nazywa kapitalizmem inwigilacji. W kapitalizmie jedni ludzie bogacą się kosztem innych. Tutaj my korzystając z wszystkiego co tylko można w sieci, pracujemy - także w tej chwili - na konto kilku miliarderów takich jak Zuckerberg, Page czy Brin. A jeszcze poważniej, ponieważ oni wszystko to wybierają za nas i przyjemnie podsuwają nam pod nos, pozbawiamy się podstawowej cechy, która czyni nas ludźmi: MOŻLIWOŚCI WOLNEGO WYBORU.WIĘCEJ: Shoushana Zuboff, Wiek kapitalizmu inwigilacji. Walka o przyszłość ludzkości na nowej granicy władzy.

 

FOTO:  Ja, to ten pierwszy, albo drugi - trudno ich odróżnić - z lewej. 

Jeszcze nie dałem się całkiem ostrzyc .

 

==============================================

 

KONIEC EPOKI DYSTANSU

POPULISTYCZNA TEORIA PRAWDY

 

 

Uprzywilejowana pozycja zdystansowanego obserwatora jest dzisiaj nie do utrzymania. Ci, którzy ze swoich wysokich wież spoglądają na nas (NP. MIKOŁAJ KOPERNIK ZE SWOJEJ CURIA COPERNICANA WE FROMBORKU), biednych naiwniaków na nizinach (PŁASKIEJ ZIEMI), sądząc, że potrafią wszystko przejrzeć, łudzą się najbardziej. Obiektywizm, neutralność, bezstronność, dystans – wszystkie te tajemne moce dotychczas gwarantujące powodzenie na społecznym polu walki – przestają działać (NA PŁASKOZIEMCÓW). Zajmowanie pozycji dystansu jest przywilejem, na który mało kto może sobie jeszcze pozwolić. 

 

Co najmniej dwóm stuleciom rozwoju nowoczesnej metodologii naukowej towarzyszył mit o naukowcach, którzy dzięki heroicznej obojętności (z jaką np. mordują setki szczurów w laboratoriach albo przeprowadzają próby jądrowe) zyskują uprzywilejowany dostęp do prawdy. Mitologia badawczego dystansu niewiele ma wspólnego z rzeczywistością, w której naukowcy są zwykłymi ludźmi. Jeśli jej osiągnięcia okazują się solidne, to dlatego, że przez lata wypracowała kilka prostych zasad pozwalających w możliwie dużym stopniu ograniczyć wyniki fałszywe. Te zasady to: podwójna ślepa recenzja i powtarzalność wyników. 

 

Media w pogoni za zyskiem stworzyły przemysł podsycania nienawiści, który gwarantuje zwiększone zaangażowanie odbiorców, choć kosztem nieodwracalnych podziałów społecznych. Stając się tubą poszczególnych grup społecznych, porzuciły dawny etos dziennikarstwa, które ponad zysk i poklask miało cenić prawdę. Dla mediów prawda nigdy nie była celem samym w sobie, lecz co najwyżej surowcem. 

 

A jak rozumiemy prawdę? W epoce dystansu można było sobie pozwolić na założenie, że jest ona jedna, niepodzielna i tylko czeka na odkrycie. Dziś coraz lepiej zdajemy sobie sprawę z tego, że prawda jest efektem społecznych negocjacji. A ich kształt coraz mniej przypomina elegancki klub dżentelmenów, którzy nie spierają się o fakty. Jeśli ten model dystansu działał, to przede wszystkim dlatego, że był genialnym narzędziem umacniania status quo.Kiedy dziś pomyśli się o tym, że ten model – oprócz tego, że umożliwił loty w kosmos i powieści Gustawa Flauberta – stał również za wyzyskiem kolonii oraz nieposkromioną eksploatacją zasobów naturalnych, chciałoby się krzyknąć po prostu „wypierdalać”. 

 

Całą strategię Prawa i Sprawiedliwości w ostatniej dekadzie dałoby się streścić jako kolejne przekroczenia zasady dystansu: od jawnego rozgrywania emocji po katastrofie smoleńskiej, przez otwarcie propagandową strategię medialną. Czy kogoś zszokowały „zdradzieckie mordy” i „kanalie” w ustach posła na Sejm? Nie powinny. Najlepiej widać tę strategię w ataku Prawa i Sprawiedliwości na instytucję, dla której dystans jest fundamentalną zasadą – sądownictwo. Jeśli atak przypuszczony na sądownictwo mógł się powieść, to również dlatego, że już wcześniej mało kto kupował opowieść o bezstronności sędziów. A opozycja uparcie wierzy w polityczną sprawczość neutralności. Wpadki mogą kompromitować tych, którzy się od nich zdystansują, ale pozostają nieszkodliwe dla tych, którzy dystans mają za nic. "Skoro oskarżacie nas o podleganie wpływom »ideologii«, wyłóżmy karty na stół: w jakim świecie wy żyjecie, gdzie, dzięki jakim zasobom, jak długo jeszcze, jaką przyszłość wyobrażacie sobie dla waszych dzieci, jaki rodzaj edukacji chcielibyście im zapewnić, jakie chcecie im pozostawić krajobrazy” - Bruno Latour.

 

Podobnie zamiast oburzać się na słowa, które naruszają dobry smak (to jeszcze jedno określenie ze słownika dystansu), moglibyśmy się skupić na poszukiwaniu języka, który poruszałby emocje, ale nie po to, by kogoś wykluczać, lecz by budować bardziej sprawiedliwe relacje. Porzucenie fantazji o wielkiej odległości dzielącej nas od (reszty) świata mogłoby wreszcie sprawić, że potrafilibyśmy naprawić system globalnych nierówności odziedziczony po kolonializmie, ale też sformułować na nowo nasze relacje z przyrodą. Granice tego, co uznajemy za swoje, musielibyśmy rozszerzyć na globalny ekosystem – a wtedy pewnie z większym przejęciem troszczylibyśmy się o to, w jakim stanie będzie nasz ogródek.

 

WIĘCEJ: MACIEJ JAKUBOWIAK (ur. 1987) jest redaktorem magazynu „Dwutygodnik”. Wydał „Nieuchronny plagiat” (2017), a jesienią, w wydawnictwie Czarne, ukażą się jego „Ostatni ludzie”.  T.P.: NR 14/2021.

PS. PARADYGMAT W NAUCE od dogmatu odróżnia kilka zasadniczych cech:- nie jest on dany raz na zawsze – lecz jest przyjęty na zasadzie konsensusu większości badaczy, liczy się zgodność paradygmatu z dotychczasową wiedzą;- może okresowo ulec zasadniczym przemianom prowadzącym do głębokich zmian w nauce, zwanych rewolucją naukową - podważa sens absolutnej słuszności, samo pojęcie „absolutnej słuszności” nie ma charakteru naukowego.WIĘCEJ: Thomas Kuhn, Struktura rewolucji naukowych 1962 rok.

PS. 2  Socjologiczna teoria prawdy, którą zaprezentował tu autor, inaczej zwana jest populizmem. Kopernik zamiast obserwować niebo i prowadzić matematyczne obliczenia, powinien swoją teorię negocjować z płaskoziemcami! Podobnie Maria Skłodowska i setki podobnych im wyznawców "mitologii badawczego dystansu", która potrafi w "dużym stopniu ograniczyć wyniki fałszywe", czyli zostawić te prawdziwe. Jeśli za punkt wyjścia przyjmie się dogmat jedynie słusznej socjologicznej teorii prawdy, to można dowieść wszystko, bo nie ma takiej głupoty, której nie wyznawałaby jakaś grupa osób.

==================================

 

KSIĄDZ-NAUKOWIEC: ISTOTĄ RELIGII JEST RACJONALNOŚĆ

Michał Heller o kryzysie w Kościele i jak pogodzić religię z nauką. Ten kryzys mnie specjalnie nie zaskakuje, co więcej, ja go przewidywałem. Ilekroć następowało zbliżenie tronu z ołtarzem, to cierpiał na tym nie Kościół, tylko religia. Ludzie się odwracali. I tak jest u nas. Pojawiły się radykalne hasła narodowo-religijne, które zrażają dużą część społeczeństwa i do Kościoła, i do patriotyzmu. Słowo religia pochodzi od łacińskiego re-ligo, czyli wiążę ponownie; to jest związek człowieka z Bogiem. Myślę, że ten źródłosłów dobrze pokazuje istotę religii. Jeżeli komuś religia zastępuje myślenie, to wtedy jest już tylko krok do tego, żeby to pseudomyślenie narzucać innym. A tym czynnikiem, który jest dzisiaj ogromnym zagrożeniem dla religii, jest irracjonalność. Szerzy się ona we współczesnym świecie w zastraszającym tempie. -Przepraszam, wydawało mi się, że istotą religii jest właśnie irracjonalność. -Nie, istotą religii jest racjonalność, tylko znająca swoje granice. Na przykład pytanie o sens jest pytaniem racjonalnym, choć wykracza poza granice metody naukowej. Moim zdaniem granice metody naukowej nie pokrywają się z granicami racjonalności. Irracjonalność to jest działanie wbrew rozumowi. Religia, która tak działa, to nie jest w ogóle religia.

W miarę rozszerzania się poznawanego wszechświata pojęcie Boga także się rozszerza. Dla pierwszych chrześcijan i Żydów Bóg to był ktoś, kto rządził ziemią, piorunami, morzem. Pojęcie Boga ulega ewolucji. Oczarowało mnie zdanie Leibniza, ono odzwierciedliło moje własne przemyślenia: „gdy Bóg liczy, powstają wszechświaty”. To jest piękne zdanie. Do tych różnych definicji dodam jeszcze jedną, bardzo tradycyjną, którą podpowiedział św. Tomasz z Akwinu, że "Bóg to jest to, co jest". Nie, że "Bóg jest", bo to jest stwierdzenie, które orzekamy o wielu rzeczach, lecz Bóg jest tym, co jest. Wszystkie definicje Boga są nieudolnymi próbami uchwycenia czegoś, co się nam wymyka. Jako chrześcijanin wierzę, że Bóg to Ktoś, z kim próbuję nawiązać kontakt, do kogo się modlę. Taki Bóg dla mnie jest Bogiem chrześcijańskim, to dokładnie Bóg Jezusa Chrystusa. Racjonalność mojego myślenia o Chrystusie jest innego rodzaju, niż gdy myślę o Bogu-Absolucie. Nie uzasadniam go w kategoriach filozoficzno-kosmologicznych, lecz historycznych. Dobrze historycznie umocowany proces oczekiwania przez naród żydowski „tego, który miał przyjść”. I jego urzeczywistnienie w osobie Jezusa Chrystusa. Tu trzeba odwołać się do historii. Wielu ludzi, także uczonych, odrzuca Boga, bo słowo to kryje dla nich niedobrą treść. Jeżeli zastąpimy słowo Bóg na przykład określeniami: Absolut, Ostateczna Racja, Sens, to okaże się, że wielu ludzi uważających się za ateistów, wcale nimi nie jest. W punkcie wyjścia nie możemy założyć "nic", a jeśli założymy "nic", to nie zrobimy spoza tego nic, ani jednego kroku. Czyli coś musimy założyć w punkcie wyjścia, żeby zapoczątkować proces wyjaśniania. Dlatego teraz, czy za sto lat, jeśli nauka nadal będzie istnieć, to te same pytania podstawowe, dotyczące pierwszych zasad – bo czasem zamiast o Bogu fizycy mówią o pierwszych zasadach – nadal będą niepokoić. Od czasów starogreckich nie posunęliśmy się naprzód w rozwiązaniu tych spraw. Może inaczej tylko problem nazywamy, umieszczamy w szerszym kontekście.

Słowo Bóg może zniknąć, jeżeli świat pójdzie w stronę globalnej laicyzacji, ale problem pozostanie.To prawda, że jest ogromny dystans pomiędzy Absolutem, o którym rozmawiamy, którego nazywamy Bogiem, a jego odbiorem w społeczeństwie. W porównaniu z rzeczywistością wszystko, o czym mówimy, jest bardzo prymitywne. Byłbym niezmiernie zaskoczony, gdyby po śmierci, w wieczności, wszystkie moje intuicje okazały się prawdziwe. Nawet powiedziałbym, że byłbym rozczarowany. Mogę oczekiwać, że będzie jeszcze ciekawiej, niż sądzę. Zastanawia mnie, czemu to ludzi nie ciekawi, lecz się tego boją.

Istnieje teoria, sięgająca jeszcze św. Augustyna, że wieczność nie jest istnieniem w nieskończonym czasie, lecz istnieniem poza czasem. W pewnym sensie fizyka dzisiaj to potwierdza. Można sobie wyobrażać, nawet są po temu pewne racje, że pierwsze momenty istnienia świata były aczasowe. Tu nasz język doznaje drgawek, bo jest cały uczasowiony: czy w ogóle można mówić o pierwszych momentach, gdy nie ma czasu? Ale wyobraźmy sobie, że istniejemy poza czasem, że możemy spojrzeć na swoje życie od początku do końca z jakiejś innej perspektywy, jak to będzie? To naprawdę jest bardzo ciekawe. Ten nasz język, nasz system pojęć, załamuje się przecież już w fizyce kwantowej. - To jest niesłychanie rzadkie dzisiaj w Polsce, że mamy do czynienia z człowiekiem, który odważa się być pomostem, łącznikiem między świętym i świeckim. - Nie czuję się pomostem. Najwyżej trochę jak kładka, i to taka, która chwieje się, gdy ktoś po niej przejdzie. Właśnie pan redaktor się po niej przeszedł, jeszcze czuję, jak się ugina i chwieje.

WIĘCEJ: Jerzy Baczyński z ks. prof. Michałem Hellerem o kryzysie w Kościele i jak pogodzić religię z nauką. Polityka 14.2021 (3306) Oryginalny tytuł tekstu: "Kładka nad otchłanią"

 

 

BLOG

          

2009  6 7 8 9 10 11 12  

 

2010  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2011  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

          

2012  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2013  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2014  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2015  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2016  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2017  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2018  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2019  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

2020 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

 

         2021 1-2-3                                          

 _________________________________

 

PRELEKCJE

historia  religia  filozofia

__________________________________

 

OPOWIADANIA

__________________________________

 

ESEJE

__________________________________

 

WIERSZE

__________________________________

 

_PEDAGOGIKA

__________________________________

 

TŁUMACZENIA

__________________________________

 

REBUSY  

__________________________________

 

 PRZEPISANE

__________________________________

 

FRANCISZEK

 Misericordiae vultus  Laudato si

__________________________________

 

SKAŁKI

__________________________________

 

PSY

__________________________________

 

DRZEWA

__________________________________

 

DAWNO TEMU

W MOJEJ RODZINNEJ WSI

__________________________________

 

 

PIRAHA

najprostszy język świata

 

SPÓJNOŚĆ I KOHERENCJA TEKSTU

 

TAYLOR O JĘZYKU

ROZMOWA

 

4 JĘZYKI

w wietnamskim wszyscy są rodziną

w japońskim kobiety swój język mają

jawajski ma kilka stopni uprzejmości

w arabskim rdzeniem są spółgłoski

________________________________

 

DRAMAT NASZEGO OSIEDLA

 You Tube

__________________________________

 

MOJA HISTORIA OSIEDLA

__________________________________

 

NOWE

ZAWSZE NAS BILI

__________

RABBI